Mentionsy

Polska sekcja ufologiczna
Polska sekcja ufologiczna
25.04.2025 12:30

Co wydarzyło się w Emilcinie? Tajemnica najsłynniejszego bliskiego spotkania trzeciego stopnia w Polsce

Rok 1978, lubelska wieś Emilcin. Rolnik Jan Wolski jedzie furmanką przez polną drogę pośród łąk. Nagle - jak sam twierdził - ukazują mu się jakieś małe "potworaki". Czy to najsłynniejsze bliskie spotkanie trzeciego stopnia w Polsce jest dowodem na to, że naszą planetę odwiedzają kosmici? A może sprawa ma drugie, znacznie bardziej przyziemne dno? Rozwikłać tę zagadkę pomogą nam badacz historii Emilcina Bartosz Rdułtowski oraz, dzięki zasobom archiwalnym, sam Jan Wolski. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 76 wyników dla "Wolski"

Z bezpośrednim świadkiem i bohaterem tych wydarzeń, rolnikiem Janem Wolskim, nie możemy porozmawiać w naszej aktualnej czasoprzestrzeni, bo już niestety nie żyje.

Pośrednikiem w naszym kontakcie z Wolskim będzie pani Małgorzata Sawicka, autorka audycji Potworaki.

Już mam kontakt z panem Janem Wolskim.

No bo w poprzednich odcinkach pan Bernatowicz wcześniej powiedział, że Wolski mógł uznać je za harcerzy.

A z tego co kojarzę, no to według relacji pana Wolskiego one też nie miały harcerskich mundurów.

Mam już kontakt z panem Wolskim.

Ok, Wolski miał silną psychikę, a ja jestem miękka faja, ale słuchajmy co wydarzyło się dalej.

Wiem, jak wyglądały te potworaki pana Wolskiego.

W każdym razie, Wolski i dwie dziwne istoty dojechały na słynną Polankę, a tam niezwykły obraz.

Oddajmy głos panu Wolskiemu.

Tymczasem wiesz co Jan Wolski opowiedział, że co zrobił?

Ja myślę, że ja jestem zupełnie innym człowiekiem niż Jan Wolski.

Pan Wolski został poddany dość szczegółowym badaniom nie tylko przez potworaków, ale też przez ludzkich lekarzy, którzy przebadali go na polecenie ufologa Zbigniewa Blani-Bolnara.

Jan Wolski został poddany testowi Wexlera, który określa skalę inteligencji dla dorosłych.

Iloraz inteligencji Jana Wolskiego wynosił 84 punkty.

I tak właśnie on wypowiadał się na temat wiarygodności Jana Wolskiego.

Zdecydowanie Jan Wolski

Czyli tym samym pan Rdułtowski potwierdza to samo, co lekarze badający Wolskiego.

Zbigniew Blania-Bolnar, który zaprowadził pana Wolskiego na badania, był przede wszystkim ufologiem.

Natomiast Zbigniew Blania-Bolnar zabrał Wolskiego do lekarzy i oni badali go przecież zgodnie ze sztuką medyczną.

I wiesz, ja nie chcę zabrzmieć chłodną, no ale skoro już ustaliliśmy i raczej przyjęliśmy tezę, że pan Wolski nie kłamał, no to kolejne pytanie jest, czy on na przykład, mimo że wierzy w to, co widział, czy on to widział?

I tu jest podstawowy problem, że z początku oczywiście nic nie wskazywało na trop, że mogłaby być jakaś psychoza w przypadku pana Wolskiego.

No i pan Wolski zaprzeczał, że coś takiego się pojawiło w rodzinie.

Ojciec Jana Wolskiego, do którego ta łączka z kamieniem należała, było mu ciężko kosić trawę, bo nie miał kosiarki, zakładam, tylko skąd się wzięło to przysłowie, trafiła kosa na kamień.

Wiesz co, włącz ten wychykuł czasu proszę, ustaw na reportaż UFO i kamień w Łodzi mierza syty i niech pan Wolski sam ci opowie o swoim tacie.

A więc albo było tam jakieś objawienie maryjne, albo... Czyli sugeruje, że ojciec Wolskiego mógł na przykład słyszeć głosy.

No i tu znowu wchodzimy na piętrowe negowanie, dlatego że możliwe, że Wolski miał, słyszał, widział głosy rzeczy, dlatego że możliwe, że ojciec też tak mógł mieć.

W dodatku jest to dosyć nierzeczliwa sugestia, bo nie ma dokumentacji świadczącej, że ojciec Jana Wolskiego

Wydaje mi się, że Wolski nie był badany na tyle dokładnie, żeby takie schorzenia można było stwierdzić.

Bardzo znamienne na przykład jest jak Jan Wolski jest w szpitalu w Lublinie i jest badany przez laryngologa i ten laryngolog stwierdza, dziadek, ale ty nie dosłyszysz.

Ta historia jest bardziej skomplikowana, ale w kwestii śmigłowca niech odpowie sam Pan Wolski raz jeszcze.

No dobra, rozumiem, że są mocne podstawy, by podważyć badania Jana Wolskiego zebrane przez Zbigniewa Blanie, tak?

No ale przecież Wolski nie był jedynym świadkiem zdarzenia w Emilcinie.

I byli świadkowie, którzy to widzieli i między innymi rodzina Popiołków to widziała, no i wtedy wiadomo było, że Wolski nie kłamie, że to jest prawdziwa historia.

Bo w późniejszych latach, jak ten pan Jan Wolski się trochę nakręcał, to on mówił, że popiołkowie też widzieli jego latający obiekt.

Czyli potwierdził coś, co relacjonował Wolski.

Wolski też porównywał ten obieg do autobusu.

A co mówił Wolski?

Tymczasem pan Wolski, który przecież miał oglądać ten pojazd z bliska, z zewnątrz i z wewnątrz.

Nie muszę chyba dodawać, że Wolski nie widział żadnych czapek na głowach kosmitów, nie?

Dodajmy jeszcze, że popiołkowie podzielili się swoją relacją z innymi ludźmi dopiero wtedy, gdy cała wieś mówiła już o tym, co spotkało Wolskiego.

Adaś o tym, że widział jakiś obiekt lecący nad wsią, nad ich domem, opowiedział dopiero potem, jak w domu już była ta historia przewałkowana, jak już się dowiedzieli mieszkańcy, łącznie z nim, że Jan Wolski coś dziwnego widział.

Zamiast samemu badać ten przypadek i zamiast samemu zyskiwać dzięki niemu rozgłos, bo przypadek był spektakularny, już pomijając to czy był prawdziwy czy nie, to był spektakularny, relacja Jana Wolskiego, to Witold Wawrzonek lekką ręką oddaje palmę pierwszeństwa w badaniu tego incydentu Zbigniewowi Blani z Łodzi.

No bo chyba, że Jan Wolski by jednak miał tutaj kłamać i być w sojuszu z Wawrzonkiem?

Ja od początku, jak prowadziłem to śledztwo, to coraz bardziej się przekonywałem, że Jan Wolski nie kłamie.

Zdecydowanie Jan Wolski taką osobą nie był.

Jednoznaczne dowody, że taka mistyfikacja miała miejsce, bo ja podejrzewałem mistyfikację, czyli fakt, że Jan Wolski był biernym uczestnikiem zdarzenia, które było od początku do końca spreparowane, czyli

Podstawiony na łączkę jakiś obiekt, ludzie poprzebierani za, jak to mówił Jan Wolski, potworniaków, z pomalowanymi twarzami, w strojach płetwonurków, czyli grupa aktorów, łącznie z makietą obiektu i Jan Wolski wciągnięty w to wszystko po to, aby właśnie potem wiarygodnie o tym opowiadać.

Czy mogło być tak, że Jan Wolski został poddany hipnozie i w tej hipnozie nie tyle ktoś opowiedział mu,

Dokładnie cały przebieg zdarzenia i poprosił, żeby Jan Wolski je zapamiętał i później opowiadał.

Tu chodzi o to, że Jan Wolski jest kierowany tylko jakimiś pytaniami typu

I teraz Jan Wolski zaczyna w swojej głowie tworzyć obraz tych istot.

Załóżmy, że Jan Wolski jest poddany hipnozie i w pewnym momencie osoba, która go zahipnotyzowała, mówi teraz dociera pan na łączkę

No i Jan Wolski zaczyna opisywać ten obiekt.

Bo obiekt, który opisał Jan Wolski, to jest wisząca w powietrzu wiejska chata.

To jest niezwykłe, że Jan Wolski opisując całe to zdarzenie tak naprawdę podawał wiele szczegółów i wiele elementów zarówno wyglądu tych istot, jak i tego obiektu, które idealnie pasują do wiedzy jego jako prostej osoby nie mającej praktycznie kontaktu z telewizją, z mediami, żyjącej na wsi.

Jan Wolski nie opisał latającego talerza,

Nie opisał jakiegoś cygara wiszącego nad łączką, Jan Wolski opisał wiszącą chatę.

Istnieje dzisiaj, znanych jest kilka szkiców tego obiektu, który rzekomo widział Jan Wolski.

Polska Sekcja Ufologiczna, Emilcin, Jan Wolski, Bartosz Rdułtowski.

Polska Sekcja Ufologiczna, Emilcin, Jan Wolski, Bartosz Rdułtowski.

Nie bierze pod uwagę tego, że po pierwsze Blania jak przyjedzie to nie będzie zainteresowany tym co on nagrał, tylko sam będzie się chciał spotkać z Janem Wolskim i sam będzie chciał z nim porozmawiać.

Że już następnego dnia będzie psycholog dziecięca zaproszona z Lublina, że będzie rozmawiać z Adasiem Popiołkiem, że będzie cały aparat jak gdyby momentalnie specjalistów ściągnięty tam przez Zbigniewa Blanie, że Jan Wolski będzie badany w szpitalu przez lekarzy, przez okulistę, przez laryngologa.

Witold Wawrzonek znał syna Jana Wolskiego i że na rowerze jeździł do Emilcina.

Ale zakładając, że jest to mistyfikacja i że jest to no właśnie hipoteza z poddaniem Jana Wolskiego hipnozie, to wszystko staje się momentalnie racjonalne i to wszystko nabiera sensu.

Później zdarzenia w Emilcinie, czyli Jana Wolskiego, który jest przeświadczony o tym, że mówi prawdę, a jedynym rozsądnym wyjaśnieniem tego, że jeżeli zdarzenie nie zaszło, a świadek jest przekonany, że zaszło, to jest sugestia hipnotyczna.

Pan Wolski nie miał telewizora.

I tu przypomnijmy, że Wolski mówił o płetewkach dookoła palców.

No dobrze, no ale też Wolski widział lewitującą chałupę, tak?

No, tak patrząc na te szkice ufologów, którzy odwiedzali pana Wolskiego i robili te szkice, no to tak, to wygląda jakby to była chałupa, która się unosi.

No ale też w tych nagrywanych wywiadach pan Wolski mówił, że przyrównywał ten obiekt do latającego autobusu, tylko on tam dodawał, że to był ten wcześniejszy autobus, krótszy autobus, więc prawdopodobnie stąd może być błędne wyobrażenie jako długiego czy krótkiego obiektu.

No dokładnie tak, czyli tak jak poezd Wolskiego, nie?

No i tam kosmonauci w czasie wznoszenia się w kosmos, oni mają dokładnie takie same stroje, jak opisał je Wolski.

Zostawiłem kadrę z filmu z portretem pamięciowym narysowanym pod dyktando Wolskiego.

Pytanie tylko, czy Wolski mógł widzieć ten film?

No i to się wszystko klei, tak Wolski być może zobaczył ten film.