Mentionsy
Co wydarzyło się w Emilcinie? Tajemnica najsłynniejszego bliskiego spotkania trzeciego stopnia w Polsce
Rok 1978, lubelska wieś Emilcin. Rolnik Jan Wolski jedzie furmanką przez polną drogę pośród łąk. Nagle - jak sam twierdził - ukazują mu się jakieś małe "potworaki". Czy to najsłynniejsze bliskie spotkanie trzeciego stopnia w Polsce jest dowodem na to, że naszą planetę odwiedzają kosmici? A może sprawa ma drugie, znacznie bardziej przyziemne dno? Rozwikłać tę zagadkę pomogą nam badacz historii Emilcina Bartosz Rdułtowski oraz, dzięki zasobom archiwalnym, sam Jan Wolski.
Szukaj w treści odcinka
Pan Wolski został poddany dość szczegółowym badaniom nie tylko przez potworaków, ale też przez ludzkich lekarzy, którzy przebadali go na polecenie ufologa Zbigniewa Blani-Bolnara.
Zbigniew Blania-Bolnar, który zaprowadził pana Wolskiego na badania, był przede wszystkim ufologiem.
Sam pan Zbigniew Blania-Bolnar miał wykształcenie wyższe, dokładnie to on był z wykształcenia socjologiem, więc on tą metodę naukową znał.
Natomiast Zbigniew Blania-Bolnar zabrał Wolskiego do lekarzy i oni badali go przecież zgodnie ze sztuką medyczną.
No i są pewne rozbieżności między słowami pana Blani, no a materiałem źródłowym, swoją drogą tym, którym on sam zebrał.
No to dotarł do tych archiwum Bartosz Rdułtowski, w sensie do archiwum Blani i Wawrzonka.
Był też badany przez jeszcze jednego lekarza, którego oczywiście Zbigniew Blania zaprosił do badań.
Kiedy dałem materiał zaprezentowany przez Zbigniewa Blanie i analizy medyczne, dałem do przeczytania neuropsychologowi z Krakowa i spytałem się, jak wiarygodne są te wnioski wyciągnięte w tych badaniach.
Reakcja Blani na to była taka, no ale jak na 71-latka to chyba jednak bardzo dobrze słyszy.
Tak ten Blania opowiadał, że jednak czy dzwonił, czy jeździł po wszystkich tych, ja wiem jak to, tych co to są, kolikoptery co wypuszczają po tych lotnictwach.
No dobra, rozumiem, że są mocne podstawy, by podważyć badania Jana Wolskiego zebrane przez Zbigniewa Blanie, tak?
A Blania nie sprawdzał wiarygodności tego chłopca?
Natomiast to co mówił pod koniec lat siedemdziesiątych, przede wszystkim no w połowie siedemdziesiątego ósmego roku był badany przez Zbigniewa Blanie i przez doktora Ryszarda Kietlińskiego.
No i już tam widać właśnie było, że to nie jest tak jak to Blania opisywał w książce.
O ile dobrze pamiętam, to w latach osiemdziesiątych, gdy Zbigniew Blania jeszcze raz wrócił do Emilcina, bo on wtedy książkę przygotowywał, Zdarzenie w Emilcinie, to rozmawiał z Adasiem Popiołkiem i
Bo właśnie Zbigniew Blania jeszcze, zanim to zdarzenie miało miejsce, to mówił, że poza tym, że fajnie by było, gdyby świadkiem takiego bliskiego spotkania trzeciego stopnia był jakiś niepiśmienny rolnik, to byłoby jeszcze super, jak byłby jeszcze drugi świadek, bo to by jeszcze bardziej uwiarygodniało tą historię.
Nie wierzę, że Blania mógł wrzucić relację Adasia do swojej książki i traktować go poważnie bez przebadania chłopca w obecności psychologa.
Zbigniew Blania przesłuchiwał tego chłopca, Adasia Popiołka, gdzie w pewnym momencie, chcąc, aby ten opisał obiekt i opisał te wirki, które tam rzekomo były z boku, dał mu papieros.
Obecna wtedy pani dziecięca psycholog zaoponowała dwukrotnie Blania, aż podniósł głos.
Więc całe to śledztwo Blani było nastawione nie tyle na weryfikowanie tej historii, ile na jej uwiarygodnianie.
No i też, słuchaj, no taka ciekawostka, powszechnie uważa się, że pierwszym ufologiem, który dotarł do świadków tego zdarzenia, no to był pan Zbigniew Blania, prawda?
Te dwie postacie, Zbigniew Blania-Bolnar, czyli magister socjologii z Łodzi i Witold Wabrzonek, pasjonat elektroniki z Lublina, to są dwie postacie moim zdaniem kluczowe w całej tej historii.
Natomiast odesłali cały ten materiał, czyli to zdjęcie i ten długi, obszerny opis autorstwa Witolda Wawrzonka do Zbigniewa Blani-Bolnara.
A zrobili tak dlatego, że Blania Bolnar był wówczas jedyną w Polsce taką osobą znaną i kojarzoną z zajmowania się UFO.
Blania był znany, sądy wysłali więc zdjęcie i cały materiał do Blani i Blania zaczął korespondencję z Witoldem Wawrząkiem.
Miał tam być oddany eksperymentowi, eksperymentowi, który zaplanował blania.
Bo miało miejsce zdarzenie w Emilcinie i to właśnie Witold Wawrzonek najpierw wysłał telegram, a potem list do Blani Wolnara, zapraszając go, aby przyjechał koniecznie do Lublina, bo w podlubelskiej wsi Emilcin doszło do bliskiego spotkania z UFO i on ma całą taśmę z nagraniem świadka i chętnie Blani ten materiał użyczy.
Zamiast samemu badać ten przypadek i zamiast samemu zyskiwać dzięki niemu rozgłos, bo przypadek był spektakularny, już pomijając to czy był prawdziwy czy nie, to był spektakularny, relacja Jana Wolskiego, to Witold Wawrzonek lekką ręką oddaje palmę pierwszeństwa w badaniu tego incydentu Zbigniewowi Blani z Łodzi.
Tu druga też się okazuje niewiarygodna, bo Zbigniew Blania bardzo dobrze wiedział, że to zdjęcie jest fałszywe, bo Zbigniew Blania pojechał do Warszawy i tam w milicyjnym zakładzie kryminalistyki dał to zdjęcie do przebadania i jest taśma, na której specjalista jednoznacznie stwierdza, że jest to zdjęcie
Więc Blania również wiedział, że ma do czynienia z osobą, która tworzy mistyfikacje.
Ale Blania miał plan.
Blania chciał Wawrząka wykorzystać w czasie tego programu, który miał miejsce 18 kwietnia 1978 roku, wykorzystać w bardzo specyficzny sposób.
Blania już od dłuższego czasu interesował się bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia.
W jednym z artykułów, jaki ukazał jakiś czas przed tym incydentem w Emilcinie, Blania wpisał wprost, że tego, czego najbardziej on jako osoba zainteresowana zjawiskiem UFO potrzebuje, to bliskiego spotkania z UFO w Polsce.
Te osoby, analfabeci są najbardziej wiarygodni, bo jeszcze nie mający dostępu do mediów, do telewizji, do radia są najbardziej wiarygodni, więc Blania takiego świadka przedstawił, jakiego on by chciał mieć, oczywiście w kontekście bliskiego spotkania trzeciego stopnia.
Blania był bardzo ciekaw, czy jeżeli komuś się podczas hipnozy wmówi, że był świadkiem bliskiego spotkania trzeciego stopnia, to on będzie to później wiarygodnie opowiadał, taką historię, a czy później, jak się go podda znowu hipnozie, to można będzie mu wymazać te wspomnienia.
No i taki eksperyment Blania postanowił przeprowadzić.
Jest cała korespondencja, do której udało mi się dotrzeć z archiwum Zbigniewa Blani, w której jest na przykład list, w którym Zbigniew Blania proponuje Witoldowi Wawrzonkowi udział w programie.
Ale summa summarum, ostatecznie w tym programie się pojawia, w książce Zbigniewa Blani jest opis tego całego eksperymentu.
Co jest o tyle ciekawe, że pomimo tego gniewu na Zbigniewa Blanie, kiedy trzy tygodnie później dochodzi do zajścia w Emilcinie, to o dziwo on właśnie Zbigniewa Blanie zaprasza do siebie, żeby Zbigniew Blania przebadał ten przypadek.
Coś niecnego miał Witold Wawrzynek w głowie, zapraszając Blanie, bo przecież nikt osoby, której nie lubi, do której ma negatywne emocje, nie zaprasza, żeby oddać w ręce śledztwo, które może przeprowadzić sam i dzięki któremu sam może stać się medialną osobą.
I one są różne, ale najbardziej od wszystkich odróżnia się ten w książce opublikowany przez Zbigniewa Blanie-Bollara.
Bardzo znamienne w jej kontekście jest to, o czym już mówiłem, czyli znajomość Witolda Wawrząka ze Zbigniewem Blanią i zajście, które miało miejsce 18 kwietnia 1978 roku, czyli program w Telewizji Polskiej.
Na pewno brał udział w tym eksperymencie i później Witold Wawrzynek ma ogromny żal do Zbigniewa Blani, że on został, no ten cały eksperyment, po pierwsze, że został zahipnotyzowany, chociaż zupełnie nie miał na to ochoty, a w zasadzie był przekonany, że nie będzie się go w stanie zahipnotyzować.
I pojawia się ten element złości na Zbigniewa Blanie.
Później Zbigniew Blania się pojawia, który chce wykorzystać Witolda Wawrząka i czyni to 18 kwietnia 1978 roku.
Czyli Witold Wabrzonek został poniżony hipnozą, więc postanawia teraz odegrać się na blani wolnarze dokładnie tym samym.
Nie bierze pod uwagę tego, że po pierwsze Blania jak przyjedzie to nie będzie zainteresowany tym co on nagrał, tylko sam będzie się chciał spotkać z Janem Wolskim i sam będzie chciał z nim porozmawiać.
Mało tego, Witold Wawronek zupełnie nie przewidział tego, że Blania ściągnie specjalistów.
Że już następnego dnia będzie psycholog dziecięca zaproszona z Lublina, że będzie rozmawiać z Adasiem Popiołkiem, że będzie cały aparat jak gdyby momentalnie specjalistów ściągnięty tam przez Zbigniewa Blanie, że Jan Wolski będzie badany w szpitalu przez lekarzy, przez okulistę, przez laryngologa.
Czyli jeszcze można sobie dodać do tej chęci zemsty na Blani za to, że był Witold Wawronek poddany hipnozie 18 kwietnia 78 roku to, że on znał wcześniej świadka tego zdarzenia w Emilcinie.
To znaczy, Zbigniew Blania ewidentnie chciał taki przypadek, chciał go zbadać i chciał dzięki niemu stać się znany.
Zbigniew Blania uwiarygadniał ten przypadek.
Dokładnie, bo się często przedstawia go z błoną, tych kosmitów z błoną między palcami, a to być może nie jest dokładna relacja, tylko taki element pułapki, którą Blania miał zastawić na ludzi, którzy chcieli mówić, że widzieli tych kosmitów, a nie widzieli.
Ostatnie odcinki
-
Lem, Zajdel, Polch i Rosiński, czyli UFO w pols...
30.05.2025 10:00
-
Lem, Zajdel, Polch i Rosiński, czyli UFO w pols...
30.05.2025 10:00
-
Czy może istnieć życie poza Ziemią?
23.05.2025 07:00
-
Czy może istnieć życie poza Ziemią?
23.05.2025 07:00
-
UFO w Roswell i tajemnicza postać z Bydgoszczy
16.05.2025 12:00
-
UFO w Roswell i tajemnicza postać z Bydgoszczy
16.05.2025 12:00
-
Początki ufomanii na świecie i w Polsce oraz......
09.05.2025 06:00
-
Początki ufomanii na świecie i w Polsce oraz......
09.05.2025 06:00
-
Nazistowskie UFO na ziemiach Polski. (Nie)wyjaś...
30.04.2025 18:00
-
Nazistowskie UFO na ziemiach Polski. (Nie)wyjaś...
30.04.2025 18:00