Mentionsy

Po Drugiej Stronie Lustra
Po Drugiej Stronie Lustra
21.11.2025 20:28

2. Krew za kauczuk: niewidzialne ofiary belgijskiego kolonializmu (cz. 1)

W 2020 roku po pomnikach Leopolda II w Belgii spływa czerwona farba, a dźwigi zdejmują „króla budowniczego” z cokołów. Żeby zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi w tym geście, trzeba cofnąć się o ponad sto lat - do czasów, gdy ten sam król był prywatnym właścicielem ogromnego terytorium w sercu Afryki.


W pierwszej części prześledzimy drogę od „humanitarnej” konferencji w Brukseli, przez berliński podział Afryki, aż po stworzenie Wolnego Państwa Kongo - jednego z najbardziej brutalnych eksperymentów w historii kolonialnego kapitalizmu.


To opowieść o tym, jak wygląda „cywilizacyjna misja”, gdy zdejmiemy z niej warstwę propagandy - i dlaczego spór o pomniki w XXI wieku jest tak naprawdę sporem o pamięć, odpowiedzialność i granice tego, co jesteśmy gotowi nazwać po imieniu.


(UWAGA: odcinek zawiera opisy przemocy kolonialnej i okrucieństw wobec ludności cywilnej.)

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 17 wyników dla "Kongo"

Pojedziesz do Kongo, założysz stacje handlowe, podpiszesz traktaty z lokalnymi wodzami.

Wolne państwo Kongo.

Wolne państwo Kongo około 2,3 miliona.

Na mapie świata pojawia się nowy twór, Wolne Państwo Kongo, a w sercu Leopolda zapala się lampka.

Pewnego dnia do twojej wioski przybywa oddział uzbrojonych ludzi z flagą Wolnego Państwa Kongo.

Jednak te liczby i duszną kolonialną rzeczywistość wolnego państwa Kongo w istocie dzieliła mroczna, żarłoczna otchłań, do której nikt po naszej stronie Morza Śródziemnego jeszcze długo nie zamierzał zaglądać.

To będzie moment, w którym wolne państwo Kongo przestanie być tylko egzotyczną ciekawostką na mapie, a stanie się jednym z pierwszych globalnych skandali praw człowieka.

Kiedy władza nad Kongiem miała przejść z rąk króla w ręce państwa belgijskiego, w Brukseli na kilka dni zapłynęły piece, w których palono dokumenty z Wolnego Państwa Kongo.

Wolne państwo Kongo z prywatnego biznesu stanie się międzynarodowym skandalem, a na biurkach w Londynie i Brukseli wylądują raporty, których nie da się już tak łatwo spalić.

Dla wielu to pierwszy raz, kiedy widzą czarno na białym, Kongo Leopolda II to nie żadna misja cywilizacyjna, tylko systematyczna eksploatacja przy użyciu terroru.

Ta metafora – biała postać kurca ogarniętego rządzą władzę i zysku, siedzącego w środku dżungli jak Bóg – brzmi zadziwiająco znajomo dla każdego, kto czytał raporty z Wolnego Państwa Kongo.

Dotąd wielu polityków traktowało Kongo jako osobistą fanaberię monarchy, coś obok państwa, co do czego nie poczuwali się w zasadzie do żadnej odpowiedzialności.

Pojawia się idea, państwo belgijskie przejmie Kongo od króla.

I dopiero wtedy, gdy ma gwarancję, że nie pójdzie z torbami i nie będzie prześladowany przez wymiar sprawiedliwości, zgadza się oddać Kongo pod władze państwa.

Po ponad dwóch dekadach prywatnej tyranii wolne państwo Kongo przestaje istnieć.

Na mapie pojawia się nowy twór – Kongo Belgijskie.

O tym, jak wyglądało Kongo Belgijskie, bardziej uregulowane, mniej otwarcie krwawe, a jednak wciąż oparte na pracy i zasobach ludzi, którym nikt nie dał głosu, będzie kolejna część tej historii.