Mentionsy
„Osierocony Brooklyn” i bohater z zespołem Tourette’a
W dziesiątym odcinku podcastu opowiadam o tym, jak w napisach do filmu „Osierocony Brooklyn” oddano konkretne zaburzenie neurologiczne przejawiające się w mowie postaci, a mianowicie zespół Tourette’a.
„Osierocony Brooklyn” (Motherless Brooklyn) / reż. Edward Norton / 2019 / Prime Video / polskie napisy: Artur Wierzchowski
Napisy z charakterem: Facebook / Instagram
Autorka: Marzena Falkowska
Jeśli podoba ci się moja działalność i chcesz ją wesprzeć, możesz postawić mi kawę (którą uwielbiam). Dziękuję!
Podcast theme music by Transistor.fm. Learn how to start a podcast here.
Szukaj w treści odcinka
Cześć, z tej strony Marzena Falkowska, tłumaczka audiowizualna i autorka projektu Napisy z charakterem, poświęconego dobrym napisom filmowym i sztuce ich tworzenia.
W pierwszym odcinku drugiego sezonu podcastu przyjrzymy się filmowi Osierocony Brooklyn w oryginale Motherless Brooklyn z 2019 roku w reżyserii ze scenariuszem i zarazem główną rolą Edwarda Nortona.
Opowiem nieco o tym, jak oddano w napisach konkretne zaburzenie neurologiczne przejawiające się w mowie postaci, a mianowicie zespół Tourette'a.
Jest to kryminał utrzymany w konwencji neo-noir, którego główny bohater, prywatny detektyw nazwiskiem Lionel Esrock, próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa swojego przyjaciela i zarazem mentora, Franka Miny, w tej roli Bruce Willis, a przy okazji wplątuje się w wielopiętrową intrygę.
Lionel jest osobą z zespołem Tourette'a, co znaczy, że występują u niego różne tiki ruchowe i werbalne.
powtarzania sylab i słów po rozmówcy, nerwowego słowotoku albo odruchowego wykrzykiwania wulgaryzmów.
Powszechnej świadomości zespół Tourette'a kojarzy się właśnie z nieopanowanym miotaniem przekleństw czy obelg, choć w rzeczywistości coprolalia, jak fachowo się ten objaw nazywa, występuje jedynie u około 10% osób z tym zaburzeniem.
Threads in my heads, w polskich napisach mrowie w głowie, czyli sposób w jaki sam określa swoją przypadłość, to po prostu jedna z jego cech charakterystycznych, która czasem utrudnia mu komunikację z innymi, a czasem pomaga w pracy, bo zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, które często towarzyszą zespołowi Tourette'a, czynią z niego uważnego obserwatora obdarzonego znakomitą pamięcią.
Jeśli... Co to za wszystko?
Nie wiem, nigdy nie miałem na to imienia.
To było jakby kawałek mojego głowy zniszczył się i otrzymał swoje życie, a potem po prostu zdecydował się wziąć mnie na kawałki.
To jak żyć z anarkistą, wiesz, ale...
Albo to naprawdę... To naprawdę zmusi mnie, aż się to zakończy.
Mówię ci teraz, ale ta część mojego głowy... To się martwi.
To się martwi, że pieniądze w mojej waletce nie są w porządku, w odpowiedniej sekwencji.
To nieprawda.
Nawiasem mówiąc, imię Bailey, które wplata w to zdanie Lionel, pojawia się w jego wypowiedziach w losowych miejscach, mimo że, jak sam przyznaję, żadnego Baileya nie zna.
W polskich napisach jest to po prostu jeśli, bo i nie ma co doszukiwać się w tym żadnego sensu.
Kiedy jednak Lionel mówi nagle kiss her face all night, Bailey, cały ją przez całą noc, Bailey, za co od razu rozbawioną rozmówczynię przeprasza, to można przypisać jego słowom ukryte pragnienia, które przypadłość każe mu wypowiedzieć na głos.
Tłumacząc Laurze jak to jest żyć z zespołem Tourette'a, Lionel mówi W polskich napisach czytamy To jakby część umysłu żyła własnym życiem i postanowiła zabawić się moim kosztem.
Na przykład ktoś mówi they whacked him for it, a Lionel odpowiada crack whacker.
Ktoś mówi nobody ever needs a ride on Tuesday.
Nikt nie potrzebuje wozu we wtorek, a Lionel na to wtopa we wtorek.
Przypomnijmy tu, że Mina to nazwisko mentora Lionela.
Sądziliśmy, że ktoś inny jest asem Miny.
Zajmij się Tomcatem!
W polskich napisach czytamy natomiast złodzieje, a potem pierdziele i nie pierdź mi tu.
Odgłosy te najwidoczniej pobudzają jego mózg do skojarzeń, bo mówi Miau, the tomcat, Scarlet, the scared cat, Hepcat needs help, help for the hepcat.
Przyznam, że zastosowane w filmie rozwiązania tłumaczeniowe bardzo mi się podobają.
Widać, że autor uważnie wsłuchał się w dialogi, pilnując fonetycznych i semantycznych związków do powiedzeń Lionela z wcześniejszymi słowami.
Albo kiedy ktoś zamawia przy nim wrzątek, torebkę herbaty i mleko i ku konsternacji kelnerki Lionel wykrzykuje wrzące cyce z mlekiem.
Większość wymienionych tu przykładów zaliczyć można do objawów zespołu Tourette'a, ale też np.
Warto przy tym wspomnieć, że w rzeczywistości objawy te zwykle nie przybierają takiej barwnej i rozbudowanej formy jak w osieroconym Brooklynie.
Tu w grę wchodzi już licencja poetika twórców, którzy podkręcają rzeczywistość tak, żeby prezentowała się atrakcyjnie na ekranie czy kartach powieści.
Adaptując ją na potrzeby filmu, Norton przeniósł akcję z lat 90. do 50. i pozmieniał wiele szczegółów fabularnych, ale różnice między książką a filmem sięgają oczywiście głębiej i wynikają z cech charakterystycznych obu mediów.
W powieści mamy narratora pierwszoosobowego, przez co całą historię poznajemy z perspektywy Lionela, zyskując wgląd w działanie jego umysłu.
Zespół Tourette'a i zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne czynią z niego narratora niewiarygodnego i wpływają na sposób prowadzenia fabuły.
Również to, jak język przyjmuje nad nim kontrolę, co dla otoczenia bywa dziwne albo zabawne, ale dla niego samego jest źródłem dużego stresu, a nawet cierpienia.
Osiercony Brooklyn ukazał się w polskim przekładzie autorstwa Marii Zborowskiej w 2002 roku, trzy lata po publikacji oryginału.
Czytałam spore fragmenty obu wersji i według mnie większość prób tłumaczki, żeby oddać słowotoki Lionela jest udana.
Zainteresowanych szczegółowym porównaniem odsyłam do książek, ale pozwolę sobie przytoczyć jeden fragment jako przykład.
Kiedy docierają na miejsce, puenta całkowicie rozmywa się w bezładnym monologu złożonym z zasłyszanych na izbie przyjęć słów zmieszanych ze słowem ośmiornica, które to zwierzę było bohaterem dowcipu.
Po angielsku brzmi to tak.
Guy walks into the ambulance.
Octolove.
Na zakończenie przypomnę, że jeśli znacie napisy z charakterem tylko jako podcast, a interesuje Was jego tematyka, to możecie zaobserwować też profile projektów w mediach społecznościowych, gdzie wrzucam więcej przykładów ciekawych filmowych tłumaczeń.
Natomiast jeśli podoba Wam się moja działalność i chcecie ją wesprzeć, możecie postawić mi kawę za pośrednictwem serwisu ByCoffee2.
Ostatnie odcinki
-
„The History of Sound”, „The Ballad of Wallis I...
19.02.2026 08:11
-
„Sens życia według Monty Pythona” i wariantywno...
07.01.2026 08:31
-
Z naszego na obce: rozmowa o tłumaczeniu filmów...
27.11.2025 08:40
-
„Dżentelmeni” i swoboda językowa
23.10.2025 18:58
-
„Osierocony Brooklyn” i bohater z zespołem Tour...
16.09.2025 19:25
-
Filmoznawczo o przekładzie: rozmowa z Kają Klim...
18.06.2025 07:33
-
„Terapia bez trzymanki” i tłumaczenie humoru
27.05.2025 09:24
-
„Rozdzielenie” i rejestry językowe
24.04.2025 07:37
-
Mowa postaci pod wpływem substancji psychoaktyw...
26.03.2025 18:09
-
„Brick” i stylizacja dialogów
19.02.2025 20:16