Mentionsy

Morze możliwości
Morze możliwości
22.04.2026 06:42

#048 Moda na to, co prawdziwe. Skąd się wzięła, co nam daje i czym grozi?

Dlaczego tak bardzo interesują nas dziś prawdziwe historie? W Szwecji wybuchł właśnie związany z tym skandal wywołany przez książkę Davida Lagercrantza o jego ojcu. Czy Lagercrantz zrozumiał istotę naszych współczesnych obsesji i dlatego nieustannie wywołuje zainteresowanie swoją prywatnością? (Jeśli nie opowiada o własnej depresji lub anoreksji córki to przychodzi czas na zdrady ojca?) Czy to jednak głębsza historia? 

Co takiego sprawia, że kiedy słucham kolejnej rozmowy z socjologiem Tomaszem Szlendakiem o współczesnych problemach z miłością i o samotności mężczyzn, to dziennikarce nie wystarczy synteza dokonana przez socjologa, jego badania, ani jego książka. Oczekuje, że socjolog opowie o sobie, dokona metaforycznego rozebrania się. Czy czuje się samotny? Jak u niego z miłością?

Czy to wpływ kultury celebryckiej? A jeśli tak, a ja sama naprawdę  się celebrytami nie interesuję (i nigdy nie zrozumiem, co sprawia, że ludzie tak fascynują się postaciami typy Małgorzata Rozenek) to dlaczego tak chętnie czytam dobrą autofikcję pisaną przez mądre kobiety? Teraz , już drugi raz świetne„Ślimaki i śnieg” Agnety Pleijel.

Z jakimi ryzykami wiąże się kultura grzebiąca w prywatnych biografiach i dążąca do przedstawiania tego, co naprawdę się wydarzyło? Przykłady takich świetnych seriali jak „Ołowiane dzieci” i „Love Story” pokazują, że fikcjonalizacja części faktów, której nie da się przecież uniknąć, prowadzi do fali krytyki, a czasem spraw sądowych i zranienia wielu osób.

O tym temacie także opowiada książka Grażyny Plebanek „POLA. Ukryte życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek” Pola to babcia autorki, której Plebanek nigdy nie poznała, a jednocześnie część  narodowego mitu: ciężarna matka trójki dzieci rozstrzelana przez nazistów za ukrywanie Żydów, opisana w reportażu Hanny Krall. Jej historia została też przeniesiona na deski teatru przez Krzysztofa Warlikowskiego. Tak naprawdę bardzo niewiele o niej wiadomo, ale w reporterskiej książce Krall zostaje rzucone oskarżenie pod adresem ojca Apolonii . Degraduje go jako człowieka i rzuca cień na życie kolejnych pokoleń, a przecież jest tylko domysłem amerykańskiego historyka, na które brak potwierdzeń.

Z drugiej strony Mariusz Szczygieł w książce  „Fakty muszą zatańczyć” świetnie pisze o tym, że nawet w reportażu nie istnieje coś takiego jak absolutna, w pełni obiektywna prawda. Tylko czy czytelnicy o tym pamiętają?A może to właśnie rosnąca świadomość tego, że kłamie nawet nasza własna pamięć, nie wspominając już o przekrętach w pamięci rodzinnej oraz zbiorowej, oraz o tym, jak nieprawdziwa jest rzeczywistość serwowana nam przez media społecznościowe, powoduje ten dziki głód prawdziwości?

Czy to dlatego nawet ja, która zasadniczo nie rozumiem fenomenu popularności gatunku true crime zafascynowałam się serialem „Miłość i śmierć”, która opowiada o prawdziwej zbrodni?

Morze możliwości – podcast Katarzyny Tubylewicz

➡️ Możesz wesprzeć ten podcast na Patronite: https://patronite.pl/katarzynatubylewicz

Możesz mnie też znaleźć tu:
Fb: https://www.facebook.com/KatarzynaTubylewiczofficial
Instagram: https://www.instagram.com/katarzyna_tubylewicz/
www.katarzynatubylewicz.pl

➡️ Montaż podcastu: Alicja Siarkiewicz

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "Ulof Lagercrantz"

Chodzi oczywiście o Ulofa Lagercrantza.

Ulof Lagercrantz miał kilkoro dzieci.

Sam David Lagercrantz twierdzi, że zna obie te drogi, bo on zarówno odniósł ogromny sukces swoimi książkami, choć taki sukces, którym prawdopodobnie trochę gardziłby jego ojciec, bo Ulof Lagercrantz był człowiekiem

Jako czytelnicy szukamy w czytaniu samych siebie, ale drugi fragment pokaże wam stosunek Ulofa Lagercrantza do kobiet, a gdzieś tam o tym też traktuje skandal, do którego zaraz dojdziemy.

A więc, Ulof Lagercrantz pisał tak.

Najwyraźniej ręką nie Ulofa Lagercrantza, tylko jego żony Martiny.

I to jest książka, którą Lagercrantz, Ulof Lagercrantz napisał dla swojej żony Martiny.

I ten tytuł ma książka syna Ulofa Lagercrantza, Dawida Lagercrantza na temat ojca.

Ten natręt i nieproszony gość to był trzydziestoletni mężczyzna, który twierdził, że Ulof Lagercrantz jest jego ojcem.

Okazało się, że to nie był syn Ulofa Lagercrantza.

David Lagercrantz nie zyskał nagle jeszcze jednego brata, ale ta historia doprowadziła do tego, że Ulof Lagercrantz wyznał żonie, że miał romans, po czym opowiedział jej, tak trochę na jednym oddechu, o wszystkich kobietach, z którymi był w czasie trwania ich małżeństwa.

Co więcej, okazało się i Ulof Lagercrantz jej to wyznał, że on był taki bardzo romantyczny, bo właściwie każda kobieta, z którą miał romans, nawet jeżeli była to tylko historia seksualna, uważała, że jest miłością jego życia.

Ale kiedy David Lagercrantz dzisiaj wspomina o ojcu i kiedy pisze o nim w swojej książce, no to pisze na przykład, że pewnego wiosennego dnia w 1956 roku o jego ojciec Ulof Lagercrantz kupił dla matki wespę.

Okazało się, że ten mężczyzna, który skontaktował się z Ulofem Lagercrantzem twierdząc, że jest jego synem, to jest właśnie syn tej nauczycielki fortepianu odwożonej na wespie, no bo z nią Ulof Lagercrantz także miał romans, także syn.

Zresztą warto powiedzieć, że Ulof Lagercrantz i Martina Lagercrantz byli ze sobą do końca życia Ulofa Lagercrantza.

Nie wiem, czy miałaby szansę na wywołanie w Polsce takiego zainteresowania jak w Szwecji, gdzie, jak powiedziałam, Ulof Lagercrantz to jest po prostu cały czas takie nazwisko, które wywołuje mnóstwo skojarzeń i po prostu taka ważna postać szwedzkiej kultury, jakiś autorytet.