Mentionsy
#6 Kokaina i futbol. Dwa śmiercionośne żywioły Kolumbii. Część II: Klątwa Macondo.
Wesprzyj naszą pracę na BuyCoffee
Szukaj w treści odcinka
I pośrednio włączyć do ich holdingu, mimo że boss całym sercem był za Atletico Nacional z rodzinnego miasta, stanowiącym zresztą w strukturze kartelu perłę w koronie oraz obiekt spełnionych marzeń o posiadaniu czegoś, co kocha się uczuciem tak szczerym i prawdziwym, że o jego wygaśnięciu może przesądzić jedynie śmierć.
Kiedy klub Pablo Escobara Atletico Nacional Medellin po zdobyciu upragnionego Copa Libertadores stanu w szranki z Wielkim Milanem o tytuł najlepszej drużyny świata był dosłownie o krok od sprawienia wielkiej sensacji, ulegając stworzonemu przez Silvio Berlusconiego potworowi dopiero w dogrywce.
Jego ukochani milionerzy, podobnie jak inne będące we władaniu karteli kluby, Atletico Nacional i Deportivo Independiente z Medellin, America Kali i braci Rodriguez, czy należące do sprzymierzonego z nimi kolejnego narkotykowego bossa, fanora Arrizabalety Arceusa, Santa Fe, przeniosły sportową rywalizację w nieznany nigdzie indziej na świecie wymiar.
Dlatego, gdy jego Atletico Nacional Medellin jako pierwsza kolumbijska drużyna klubowa w historii sięgnęła po Copa Libertadores, było to przedstawiane jako triumf całego kraju.
Po wyśnionego Świętego Graala w 1989 roku sięgnęło Atletico Nacional.
Finałowym przeciwnikiem Nacionalu było jak wspomnieliśmy Olympia Asuncion.
Mający też w przeciwieństwie do Nacionalu jakieś doświadczenie na tym szczeblu, bo w 1979 roku je wygrał, a jeszcze wcześniej w ich inauguracyjnej edycji wystąpił w finale.
A zawodnicy Atletico Nacional byli jego żołnierzami.
Mimo, że jak czytamy w cytowanej już książce Arrowsmitha, Popeye lub inny Sicario przysłany przez kartel, wtargnąwszy do restauracji, w której arbitrzy spędzali wieczór poprzedzający mecz, warknął do nich złowieszczo, jeśli Atletico Nacional nie wygra, wracacie do domu w trumnach.
Mimo, że nie szczędzono gardeł i ponad 50 tysięczny Estadio El Campin wrzał niczym wulkan przed wybuchem, za każdym razem, gdy piłkarze Nacionalu, próbujący przełamać zwartą obronę przeciwnika, stwarzali choć cień zagrożenia w jego polu karnym.
Golkiper Nacionalu, René Higuita, jakby zawczasu wiedział, gdzie zostanie posłana piłka i w spektakularny sposób obronił.
Nie dość, że Nacional prowadził, to jeszcze i Gita zyskał ogromną przewagę psychologiczną nad bramkarzem rywali.
Teraz to Nacional musiał trafić, aby pozostać w grze.
Przecież mimo nerwowej końcówki, Nacional ostatecznie zwyciężył i sięgnął po trofeum.
Nawiasem mówiąc, to właśnie z Atletico Nacional Asprilla wyruszył ku międzynarodowej karierze w 1992 roku, przenosząc się do Parmy.
Ostatnie odcinki
-
#7 Kokaina i futbol. Dwa śmiercionośne żywioły ...
09.03.2026 20:20
-
#6 Kokaina i futbol. Dwa śmiercionośne żywioły ...
09.03.2026 20:09
-
#5 Criminal Eleven, czyli „Zapuszkowana Jedenas...
03.02.2026 09:06
-
#4 Międzygwiezdna podróż Miodraga Belodediciego...
21.01.2026 12:15
-
#3 DZIESIĄTKA NASZYCH SERC. Historia Krzysztofa...
24.12.2025 11:29
-
#2 Kokaina i futbol. Dwa śmiercionośne żywioły ...
05.12.2025 11:18
-
#1 Świńskim łbem w Luisa Figo. O piłkarzu, któr...
08.11.2025 13:02