Mentionsy

Kultura Gry
Kultura Gry
09.03.2026 20:09

#6 Kokaina i futbol. Dwa śmiercionośne żywioły Kolumbii. Część II: Klątwa Macondo.

Wesprzyj naszą pracę na BuyCoffee

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Nacional"

I pośrednio włączyć do ich holdingu, mimo że boss całym sercem był za Atletico Nacional z rodzinnego miasta, stanowiącym zresztą w strukturze kartelu perłę w koronie oraz obiekt spełnionych marzeń o posiadaniu czegoś, co kocha się uczuciem tak szczerym i prawdziwym, że o jego wygaśnięciu może przesądzić jedynie śmierć.

Kiedy klub Pablo Escobara Atletico Nacional Medellin po zdobyciu upragnionego Copa Libertadores stanu w szranki z Wielkim Milanem o tytuł najlepszej drużyny świata był dosłownie o krok od sprawienia wielkiej sensacji, ulegając stworzonemu przez Silvio Berlusconiego potworowi dopiero w dogrywce.

Jego ukochani milionerzy, podobnie jak inne będące we władaniu karteli kluby, Atletico Nacional i Deportivo Independiente z Medellin, America Kali i braci Rodriguez, czy należące do sprzymierzonego z nimi kolejnego narkotykowego bossa, fanora Arrizabalety Arceusa, Santa Fe, przeniosły sportową rywalizację w nieznany nigdzie indziej na świecie wymiar.

Dlatego, gdy jego Atletico Nacional Medellin jako pierwsza kolumbijska drużyna klubowa w historii sięgnęła po Copa Libertadores, było to przedstawiane jako triumf całego kraju.

Po wyśnionego Świętego Graala w 1989 roku sięgnęło Atletico Nacional.

Finałowym przeciwnikiem Nacionalu było jak wspomnieliśmy Olympia Asuncion.

Mający też w przeciwieństwie do Nacionalu jakieś doświadczenie na tym szczeblu, bo w 1979 roku je wygrał, a jeszcze wcześniej w ich inauguracyjnej edycji wystąpił w finale.

A zawodnicy Atletico Nacional byli jego żołnierzami.

Mimo, że jak czytamy w cytowanej już książce Arrowsmitha, Popeye lub inny Sicario przysłany przez kartel, wtargnąwszy do restauracji, w której arbitrzy spędzali wieczór poprzedzający mecz, warknął do nich złowieszczo, jeśli Atletico Nacional nie wygra, wracacie do domu w trumnach.

Mimo, że nie szczędzono gardeł i ponad 50 tysięczny Estadio El Campin wrzał niczym wulkan przed wybuchem, za każdym razem, gdy piłkarze Nacionalu, próbujący przełamać zwartą obronę przeciwnika, stwarzali choć cień zagrożenia w jego polu karnym.

Golkiper Nacionalu, René Higuita, jakby zawczasu wiedział, gdzie zostanie posłana piłka i w spektakularny sposób obronił.

Nie dość, że Nacional prowadził, to jeszcze i Gita zyskał ogromną przewagę psychologiczną nad bramkarzem rywali.

Teraz to Nacional musiał trafić, aby pozostać w grze.

Przecież mimo nerwowej końcówki, Nacional ostatecznie zwyciężył i sięgnął po trofeum.

Nawiasem mówiąc, to właśnie z Atletico Nacional Asprilla wyruszył ku międzynarodowej karierze w 1992 roku, przenosząc się do Parmy.