Mentionsy

Kryminalne Szepty
Kryminalne Szepty
05.01.2026 17:33

Zbrodnia Połaniecka: Prawda, która jest straszniejsza niż fikcja

W wigilijną noc 1976 roku w Zrębinie doszło do jednego z najbardziej wstrząsających mordów w powojennej historii kraju, co stanowi prawdziwą zbrodnię na tle kryminalnym. Ta historia zbrodni, głęboko osadzona w realiach PRL, jest przykładem na to, jak wymiar sprawiedliwości musiał zmierzyć się z okrucieństwem, a sprawców ścigano na podstawie paragrafu 148. Materiał przedstawia szczegóły tej kryminalnej polski, opierając się wyłącznie na faktach i dostępnych źródłach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 29 wyników dla "Jan Sojda"

Jan Sojda.

Już po wojnie mówiono, że Jan Sojda jakoby wzbogacił się dzięki majątkowi ukrytemu przed wojną przez żydowskich właścicieli.

W Połańcu zorganizowano tajne nauczanie na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjum, by dzieci, w tym młodziutki Jan Sojda, nie pozostały całkiem bez edukacji.

Jan Sojda, dwudziestoletni chłopak z wojennym doświadczeniem szybko wyrobił sobie reputację człowieka zaradnego, choć nie zawsze przestrzegającego prawa.

Dziewczyna, wiejska parobczanka, padła ofiarą przestępstwa, za które Jan Sojda został skazany prawomocnym wyrokiem na 8 miesięcy więzienia bez zawieszenia.

Sojda od tamtej chwili żywił do Jana Roya głęboki uraz i żal.

Tymczasem Jan Sojda po odsiedzeniu kary za gwałt próbował na nowo ułożyć sobie życie.

Co szokujące, Jan Sojda był świadkiem całego zajścia, a nawet jak ustalono, to on załadował i przeładował broń, zanim podał ją koledze.

Z kolei Jan Sojda poczuł, że jego rodzinie zarzucono złodziejstwo, a tego jego duma znieść nie mogła.

Lecz Jan Sojda traktował sprawę śmiertelnie poważnie.

Jan Sojda postanowił uderzyć w Wigilię Bożego Narodzenia podczas pasterki.

Do realizacji planu zemsty Jan Sojda potrzebował sprzymierzeńców.

Obaj zięciowie Jan Sojda traktował jak własnych synów i miał na nich ogromny wpływ.

24 grudnia 1976 roku był dniem, w którym Jan Sojda zamierzał wcielić swój krwawy plan w życie.

Jan Sojda zajął miejsce w pierwszym z autobusów i od początku wewnątrz pojazdu zorganizował libację alkoholową.

Jan Sojda dobrze o tym wiedział.

Jan Sojda zagrodził im wejście i warknął, że nie pojadą tym autobusem.

Jan Sojda odprowadził wzrokiem oddalające się sylwetki ofiar i tylko na to czekał.

Wśród nich Jan Sojda i Stanisław Kulpinski, stojący czujnie przy drzwiach.

Wyskoczyli z niego Jan Sojda oraz Józef Adaś uzbrojeni w przygotowany klucz do kół.

Jan Sojda i Józef Adaś rzucili się za nią w pogoń.

Jan Sojda nie miał zamiaru zostawiać przy życiu żadnego świadka spośród ofiar.

Jan Sojda doskonale wiedział, że w tak licznym gronie znajdą się osoby o słabszych nerwach, które mogłyby od razu pobiec na milicję z donosem.

Jan Sojda stanął na środku z różańcem w ręku.

Opowiadał, że Jan Sojda osobiście niósł na ramieniu jedną z trumień swoich ofiar.

Gdy Sojda przechodził obok milicjanta z psem policyjnym, pies wpadł w szał, wyrywał się i szczekał jak oszalały na Sojdę.

Wkrótce po ekskumacji i wynikach badań aresztowany został również Jan Sojda.

Natomiast Jan Sojda i Józef Adaś nie dostąpili łaski.

Jan Sojda poszedł na śmierć przekonany o swoim słusznym postępku.