Mentionsy

Kryminalia
Kryminalia
30.11.2025 05:30

Brutalna zbrodnia Orlewicza | 20.

W tym odcinku przybliżę Wam historię Jeana Pierre'a Orlewicza i popełnionej przez niego zbrodni. Rankiem 8 listopada 2007 roku w spokojnym zakątku hrabstwa Wayne w stanie Michigan pracownicy ekipy energetycznej dokonali wstrząsającego odkrycia. Na terenie nowo powstającego osiedla mieszkaniowego, na końcu ślepej uliczki otoczonej niedokończonymi fundamentami domów, odnaleziono zwęglone ludzkie ciało. Zwęglony korpus, pozbawiony głowy i części kończyn, wciąż tlił się na pokrytej szronem ziemi. Początkowo nie było jasne, czy to makabryczny wypadek, czy efekt wyjątkowo brutalnej zbrodni. Jednak brak głowy oraz widoczne oznaki celowego podpalenia natychmiast skierowały uwagę śledczych na najgorszy możliwy scenariusz. W powietrzu unosił się gryzący zapach spalenizny i benzyny, a nad osiedlem unosiła się poranna mgła, która mieszała się z dymem. Sceneria bardziej pasująca do koszmaru niż przedmieścia Detroit.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 50 wyników dla "Sorensen"

Dane mówiły, że był to 26-letni Daniel Sorensen, zamieszkały w pobliskim Westland.

Daniel Sorensen nie pojawił się poprzedniego dnia w pracy ani w domu.

Ojciec James Sorensen w pierwszej chwili pomyślał, że chodzi o wypadek samochodowy lub nieszczęśliwy splot wydarzeń.

Dla rodziny Sorensenów świat zatrzymał się w miejscu, ale w tym samym momencie dla śledczych zaczął się wyścig z czasem, bowiem morderca lub mordercy, którzy dokonali tak okrutnego czynu, wciąż przebywali na wolności.

Sorensen przypomniał sobie pewien wieczór sprzed kilku miesięcy.

W piątkowy wieczór 9 listopada porzucony pick-up należący do Sorensen'a został odnaleziony na parkingu hipermarketu Meyer w Westland.

Co sprawiło, że życie 26-letniego Daniela Sorensen'a zakończyło się w tak niewyobrażalnie tragiczny sposób?

Jednym z takich znajomych był właśnie Daniel Sorensen, mężczyzna o 9 lat starszy, który żył nieco na uboczu społeczeństwa, zmagając się z własnymi demonami i opinią czarnej owcy.

Daniel przyprowadził kiedyś JP do domu Sorensenów, przedstawiając go jako znajomego i to był ten moment, który ojciec później odtworzył z pamięci, widząc JP w telewizji po jego zatrzymaniu.

Pod koniec października 2007 roku Jean-Pierre Orlewicz coraz częściej spotykał się z Danielem Sorensenem.

Sorensen potrzebował gotówki i był skłonny do ryzykownych przedsięwzięć, a Orlewicz zdawał się mieć pomysł jak tę gotówkę zdobyć.

Sorensen jako postawny i doświadczony w bójkach miał pełnić rolę mięśni.

Daniel Sorensen od rana był podekscytowany.

Niedługo potem pod domem w Canton zjawił się samochód Daniela Sorensen'a.

Orlewicz poprowadził Daniela Sorensen'a w stronę garażu, tłumacząc półgłosem zarys sytuacji.

Sorensen był czujny, ale nie spodziewał się zagrożenia ze strony Orlewicza.

Alex Litkeman krążył w pobliżu unikając wzroku Sorensen'a.

Powoli, bezszelestnie, Orlewicz zbliżył się do Sorensen'a od tyłu.

Orlewicz błyskawicznie zarzucił jedno ramię na szyję Sorensen'a, w drugiej dłoni trzymając nóż i jednym cięciem poderżnął gardło niczego nie spodziewającej się ofierze.

Ostrze weszło głęboko, rozcięło tchawicę i tętnicę, w wyniku czego krew trysnęła na plantekę i ścianę, a Sorensen wydał z siebie zdławiony okrzyk, który przerodził się w krztuszenie.

Uderzał dziko, wielokrotnie celując w plecy i kark Sorensen'a.

Teraz widział jak JP dosłownie zażyna Sorensen'a tuż przed nim.

W pewnym momencie Sorensen runął na kolana, a potem na bok, na rozłożoną folię.

Po chwili ciałem wstrząsnęły ostatnie spazmy i Daniel Sorensen skonał na zimnej posadzce garażu dziadka Orlewicza.

Daniel Sorensen leżał martwy, ale problemem było jego ciało.

Wziął głęboki oddech, chwycił za włosy Sorensen'a i jednym stanowczym ruchem odciął głowę od korpusu, najprawdopodobniej przy użyciu piły do metalu.

Głowa Daniela Sorensen'a została umieszczona w plastikowym pojemniku i szczelnie zamknięta pokrywą.

Jean-Pierre pochylał się nad ciałem Sorensen'a i przypalał płomieniem dłonie oraz stopy martwego.

To jest Daniel Sorensen.

Jeśli nie zrobi, co każe Orlewicz, może podzielić los Sorensen'a.

Wsiedli do pick-upa Daniela Sorensen'a, gdzie w tyle na pace spoczywał owiniętą plandeką martwy właściciel auta.

Dwajnastoletni mordercy wyciągnęli zawinięte ciało Sorensen'a z auta i ułożyli je na ziemi.

Chłopcy zaparkowali pick-up'a Sorensen'a między innymi samochodami i wysiedli, starając się zatrzeć po sobie ślady.

Choć tor z Sorensen'a był mocno zwęglony, udało się zebrać fragmenty odcisków palców, co pozwoliło szybko zidentyfikować ofiarę.

Daniel Sorensen.

Powiedział także, że pomógł w zabójstwie by spłacić dług 100 dolarów wobec JP i potwierdził, że Orlewicz od początku planował zabić Sorensen'a i powiedział mu o tym wcześniej wprost.

miejsce w Rouge River, gdzie unosił się pojemnik z głową Sorensen'a.

Wnioskował choćby o nie uwzględnienie pewnych dowodów jako plotek, jak na przykład to co mówiła dziewczyna Sorensen'a, że Dan widział plandekę w garażu wcześniej.

Według JP to Daniel Sorensen miał rzekomo grozić jemu i Alexowi, a on w obronie własnej dźgnął go nożem.

Mówił, że faktycznie planowali spotkanie w garażu z kimś trzecim, tu potwierdził plan z Adamem Doove, ale Sorensen rzekomo od początku miał inny zamiar i chciał ich okraść albo wykorzystać.

Gdy tamtego dnia plan wymuszenia się nie powiódł , Sorensen miał wpaść we wściekłość i zagrozić śmiercią JP i Litkemanowi, celując w nich bronią.

Twierdził, że Sorensen powiedział mu, iż należy do zorganizowanej grupy przestępczej i jeśli JP go zabije, to mafia go dorwie jeśli pozna tożsamość ofiary.

Świadectwa planowania, logiczne argumenty, a przede wszystkim brak jakiejkolwiek oznaki, by Sorensen rzeczywiście miał mafię za plecami.

W kwietniu 2008 roku w sądzie Wayne County w Detroit stanął przed ławą przysięgłych 18-letni Jean-Pierre Orlewicz, oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia i zbezczyszczenie zwłok Daniela Sorensen'a.

Obrońca natomiast przedstawiał oskarżonego jako przerażonego nastolatka, który walczył o życie z większym, uzbrojonym Sorensenem.

Uwagę zwracały ślady nadpaleń oraz fakt, że Sorensen miał przy sobie nóż i rewolwer, okoliczność, którą obrona od początku starała się wykorzystać.

Po ugodzie z prokuraturą opowiedział jak JP mówił o pozbyciu się Sorensen'a, jak w garażu zaatakował go z zaskoczenia zadając ciosy nożem i jak potem odciął głowę, a on, Alex, uczestniczył w zacieraniu śladów.

Wezwany później Izam Ajasz opisał z kolei jak po telefonie JP przyjechał do garażu i zobaczył ciało, i jak usłyszał, że w pojemniku jest głowa Sorensen'a.

Sorensen miał grozić bronią, a po wszystkim on bał się zemsty rzekomych ludzi ofiary, stąd desperackie zacieranie śladów.

Rodzina Sorensenów płakała z ulgą, lecz Orlewicz pozostał niewzruszony.