Mentionsy
Brutalna zbrodnia Orlewicza | 20.
W tym odcinku przybliżę Wam historię Jeana Pierre'a Orlewicza i popełnionej przez niego zbrodni. Rankiem 8 listopada 2007 roku w spokojnym zakątku hrabstwa Wayne w stanie Michigan pracownicy ekipy energetycznej dokonali wstrząsającego odkrycia. Na terenie nowo powstającego osiedla mieszkaniowego, na końcu ślepej uliczki otoczonej niedokończonymi fundamentami domów, odnaleziono zwęglone ludzkie ciało. Zwęglony korpus, pozbawiony głowy i części kończyn, wciąż tlił się na pokrytej szronem ziemi. Początkowo nie było jasne, czy to makabryczny wypadek, czy efekt wyjątkowo brutalnej zbrodni. Jednak brak głowy oraz widoczne oznaki celowego podpalenia natychmiast skierowały uwagę śledczych na najgorszy możliwy scenariusz. W powietrzu unosił się gryzący zapach spalenizny i benzyny, a nad osiedlem unosiła się poranna mgła, która mieszała się z dymem. Sceneria bardziej pasująca do koszmaru niż przedmieścia Detroit.
Szukaj w treści odcinka
W dzisiejszym odcinku przybliżę wam historię Jean-Pierre'a Orlewicza i popełnionej przez niego zbrodni.
Spotkanie trwało krótko, nic szczególnego się nie wydarzyło, ale teraz ojciec nagle uświadomił sobie, że tajemniczy JP to zapewne właśnie Jean-Pierre Orlewicz, dawny kolega jego syna, który ostatnio znów pojawił się w jego otoczeniu.
Jean-Pierre Orlewicz, przecież to zaledwie chłopak, maturzysta z miejscowego liceum, a jednak w obliczu tragicznych wydarzeń wszystko było możliwe.
Ustalono kim jest Jean-Pierre Orlewicz, gdzie mieszka i kto należy do jego najbliższego otoczenia.
Jean-Pierre Orlewicz miał zaledwie 17 lat i był uczniem ostatniej klasy liceum Canton High School.
Zaczęto sprawdzać, gdzie przebywał Orlewicz feralnego dnia, z kim się kontaktował i, co najważniejsze, gdzie jest teraz.
Ich sylwetki odpowiadały rysopisom Orlewicza i jeszcze jednego nieznanego chłopaka.
Okazało się, że Aleksander był kolegą Jean-Pierre'a Orlewicza.
Jean-Pierre Orlewicz urodził się w marcu 1990 roku.
Sam Orlewicz nigdy nie przejawiał agresji ani sadystycznych skłonności, przynajmniej w oczach tych, którzy znali go powierzchownie.
Dyrekcja szkoły przekazywała potem mediom, że Orlewicz nigdy nie sprawiał problemów.
Jeden z sąsiadów Orlewiczów określił to co czuł mianem szoku nad szokami.
W wywiadach podkreślano, że Orlewicz nie pasował do stereotypu zabójcy.
Mimo całej normalności, którą emanował na zewnątrz, Jean-Pierre Orlewicz skrywał jednak drugie oblicze.
Niektóre wpisy przypisywane później Orlewiczowi wskazywały, że zastanawiał się jak to jest zabić człowieka i uniknąć odpowiedzialności.
Orlewicz zaczął bowiem zadawać się ze starszymi kolegami, być może szukając wśród nich uznania lub dreszczyku przygody.
Dla Orlewicza, szukającego być może mocniejszych wrażeń, znajomość z Danielem mogła być fascynująca.
Jean-Pierre Orlewicz potrafił zdobyć zaufanie starszego kolegi.
Tak właśnie miało się stać na początku listopada 2007 roku, gdy Orlewicz snuł pewien misterny plan.
Pod koniec października 2007 roku Jean-Pierre Orlewicz coraz częściej spotykał się z Danielem Sorensenem.
Sorensen potrzebował gotówki i był skłonny do ryzykownych przedsięwzięć, a Orlewicz zdawał się mieć pomysł jak tę gotówkę zdobyć.
Orlewicz natomiast był mózgiem operacji.
W zamyśle Orlewicza Aleks miał pomagać w logistyce.
Orlewicz uznał, że to bezpieczne miejsce do realizacji jego planu.
Teraz Orlewicz zaproponował układ.
Tak przynajmniej obiecywał mu Orlewicz.
Jean-Pierre Orlewicz tego dnia zaplanował morderstwo.
Jeśli Alex by teraz spanikował i uciekł, kto wie co mógłby zrobić Orlewicz?
Orlewicz poprowadził Daniela Sorensen'a w stronę garażu, tłumacząc półgłosem zarys sytuacji.
Sorensen był czujny, ale nie spodziewał się zagrożenia ze strony Orlewicza.
Jean-Pierre Orlewicz czuł jak serce bije mu mocno ze zdenerwowania i podekscytowania.
Powoli, bezszelestnie, Orlewicz zbliżył się do Sorensen'a od tyłu.
Orlewicz błyskawicznie zarzucił jedno ramię na szyję Sorensen'a, w drugiej dłoni trzymając nóż i jednym cięciem poderżnął gardło niczego nie spodziewającej się ofierze.
Nim ofiara zdołała nabrać tchu czy sięgnąć po broń, Orlewicz zadał kolejne ciosy nożem.
Jeszcze kilka chwil temu liczył, że do morderstwa jednak nie dojdzie, że Orlewicz blefuje.
Po chwili ciałem wstrząsnęły ostatnie spazmy i Daniel Sorensen skonał na zimnej posadzce garażu dziadka Orlewicza.
Jean-Pierre Orlewicz powoli wyprostował się nad ciałem swojej ofiary.
Orlewicz zmarszył brwi.
Orlewicz miał już wcześniej obmyślone kroki.
Razem z Orlewiczem zataszczyli owinięty korpus w róg garażu.
Orlewicz zamierzał pozbyć się ciała jak najszybciej, jeszcze tej nocy.
Orlewicz uznał, że potrzebują jeszcze jednej pary rąk, by sprawnie przewieźć zwłoki.
Nie wtajemniczając go przez telefon w szczegóły, Orlewicz poprosił, by przyjechał pomóc w przewiezieniu czegoś ciężkiego z garażu.
Jean-Pierre Orlewicz spojrzał na niego i wskazał ręką na owinięte zwłoki.
Chciał uciec, ale Orlewicz zagrodził mu drogę.
Jeśli nie zrobi, co każe Orlewicz, może podzielić los Sorensen'a.
Dan przyjechał nim na miejsce, a kluczyki były teraz w rękach Orlewicza.
Orlewicz popatrzył na niego i powiedział, wynoś się stąd i siedź cicho, a nic ci nie będzie.
I to właśnie Izam stanie się później kluczowym świadkiem oskarżenia, ale tego Orlewicz wtedy jeszcze nie wiedział.
Była noc z 7 na 8 listopada, gdy Jean-Pierre Orlewicz i Aleksander Litkeman przystąpili do finałowej części swojego ponurego dzieła.
Orlewicz znał tam pewne miejsce, nowo budowane osiedle mieszkaniowe, gdzie wieczorami nie było żywej duszy.
Orlewicz zatrzymał samochód na końcu uliczki, która była jeszcze w budowie.
Orlewicz oblał plandekę benzyną z przygotowanego kanistra, po czym rzucił na ciało zapalony kawałek papieru.
W pewnym momencie Orlewicz stwierdził, że wystarczy, gdyż nie chciał zwracać uwagi dużym pożarem ani ryzykować, że ktoś zobaczy ich przy ogniu.
W ustronnym miejscu Orlewicz wyrzucił plastikowy pojemnik z głową Daniela do wody.
Jean-Pierre Orlewicz zabił człowieka po raz pierwszy i jak wierzyła później sędzia, gdyby mógł, zrobiłby to ponownie.
Już kilka dni po zbrodni śledczy zebrali wystarczająco dużo poszlak, by zatrzymać Jean-Pierre Orlewicza i Aleksandra Littkemana.
Wyszło na jaw, że Dan planował spotkanie z JP Orlewiczem w dniu zaginięcia.
Zeznania Izama były druzgocące dla Orlewicza i Litkemana.
Aleks zatrzymany przed Orlewiczem spędził wiele godzin na komisariacie, początkowo zaprzeczając swojemu udziałowi.
Powiedz prawdę i pomóż nam skazać Orlewicza, a dostaniesz szansę na niższy wyrok.
Powiedział także, że pomógł w zabójstwie by spłacić dług 100 dolarów wobec JP i potwierdził, że Orlewicz od początku planował zabić Sorensen'a i powiedział mu o tym wcześniej wprost.
Litkeman wyznał także, jak to Orlewicz poprosił go tylko o sprzątnięcie po wszystkim, zapewniając umorzenie długu.
Kolejną figurą w śledztwie był sam Jean-Pierre Orlewicz.
Podczas tego posiedzenia Orlewicz stał obok Litkemana, dwóch drobnych młodych chłopaków w więziennych uniformach.
W szkołach zorganizowano nawet specjalne spotkania z psychologami dla uczniów, bo wielu nastolatków było wstrząśniętych faktem, że znali osobiście Orlewicza lub Litkemana.
Podczas wstępnego przesłuchania wyłoniły się pierwsze elementy linii obrony Orlewicza.
Jego adwokat James Thomas, znany i doświadczony obrońca, zachowywał rezerwę, ale między wierszami sugerował, że będzie kwestionować intencje Orlewicza.
Głównym oskarżonym uczyniono Orlewicza.
W zamian musiał złożyć pełne zeznania obciążające Orlewicza, zarówno przed sądem, jak i wcześniej podczas śledztwa.
Świadka naocznego, wspólnika, który opowie ławie przysięgłych o szczegółach zbrodni i wskaże Orlewicza jako inicjatora.
Tymczasem Jean-Pierre Orlewicz nie poszedł na żadną ugodę.
Orlewicz twierdził, co wyjdzie w procesie, że Daniel przechwalał się powiązaniami z mafią i że może kazać ich zabić jeśli mu podskoczą.
I to wtedy, według Orlewicza, on działał w obronie własnej.
Cała reszta – ćwiartowanie ciała, spalenie, ukrycie dowodów – Orlewicz tłumaczył paniką i strachem przed zemstą mafii.
Więc niby dlatego Orlewicz obciął głowę i spalił ciało, by mafia nie dowiedziała się kogo brakuje.
Ten scenariusz brzmiał niedorzecznie dla prokuratury, ale obrona Orlewicza zamierzała zasiać choć cień wątpliwości w głowach przysięgłych.
Sędzia sądu wstępnego uznał, że materiał dowodowy zdecydowanie potwierdza winę Orlewicza i skierował sprawę do sądu okręgowego pod zarzutem morderstwa pierwszego stopnia i zbezczeszczenia zwłok.
W kwietniu 2008 roku w sądzie Wayne County w Detroit stanął przed ławą przysięgłych 18-letni Jean-Pierre Orlewicz, oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia i zbezczyszczenie zwłok Daniela Sorensen'a.
Orlewicz miał zamienić garaż dziadka w miejsce egzekucji, a prokuratura, zapowiedział, pokaże to za pomocą zeznań współsprawcy Aleksandra Litkemana, świadka Izama Ajasza, śladów kryminalistycznych i słów samego JP.
Orlewicz nie zamierzał stawać do otwartej konfrontacji z bronią, tylko uderzyć, zanim ofiara zareaguje.
Ryzykownym posunięciem było wystawienie Orlewicza na świadka.
Rodzina Sorensenów płakała z ulgą, lecz Orlewicz pozostał niewzruszony.
W ostrych słowach nazwała czyn Orlewicza aktem czystego zła i stwierdziła, że oskarżony stanowi trwałe zagrożenie dla społeczeństwa.
Apelacja Orlewicza została oddalona w 2011 roku.
Ostatnie odcinki
-
"Moja mama to zrobiła". Co tak naprawdę wydarzy...
22.02.2026 10:30
-
Adam Sapikowski – chłopak, który zamordował wła...
15.02.2026 10:30
-
Proces sądowy wymknął się spod kontroli | 30.
08.02.2026 05:30
-
Jej matka wybierała złych mężczyzn | 29.
01.02.2026 05:30
-
Była sławna, bogata... i zazdrosna | 28.
25.01.2026 05:30
-
Zamordował swoje dzieci | 27.
18.01.2026 05:30
-
Zleciła zabójstwo swoich rodziców i młodszych b...
11.01.2026 05:30
-
Zabiła swojego bogatego męża i jego matkę | 25.
04.01.2026 05:30
-
Więził w domu trzy kobiety | 24.
28.12.2025 05:30
-
Stawicki wszedł do kawiarni i rozpoczął masakrę...
21.12.2025 05:30