Mentionsy

KrymiKrąg
KrymiKrąg
28.07.2025 15:45

ZASADZKA. KORNELIA K. | KrymiKrąg | #110

W lutym 2020 roku zaginęła 16-letnia Kornelia K. Jej ciało odnaleziono dwa miesiące później w lesie pod Konstancinem-Jeziorną. Sprawcami okazali się znajomi – Martyna S. i Patryk B. Wszystko było zaplanowane.


W podcaście przybliżam przebieg sprawy – od zaginięcia, przez śledztwo, po proces i wyrok.


Patronite

https://patronite.pl/krymikrag

Materiały źródłowe:

https://docs.google.com/document/d/15xjnhI9fGAkUMfNLm5foDDOTAa6_lSN_uZ57FO4itxg/edit?usp=sharing


POLUB ❗ SKOMENTUJ ❗ SUBSKRYBUJ ❗

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 47 wyników dla "Corneli"

Cornelia to 16-letnia dziewczyna z województwa mazowieckiego, dokładnie z Piaseczna, nastolatka z licznymi pasjami, ale i ambitnymi planami dotyczącymi jej przyszłości.

Cornelia wybrała tzw.

Być może z powodu trudności w opanowaniu materiału, a być może po prostu poznając szczegóły i dowiadując się, jak wszystko wygląda od środka, po kilku miesiącach nauki Cornelia doszła do wniosku, że musi zmienić szkołę.

Pośród wszystkich osób to właśnie z Martyną Cornelia czuła największą więź.

Trudno dziś ocenić, czy Martyna od początku miała do Corneli taki sam stosunek, jak pod koniec ich znajomości.

We wtorek, 11 lutego, Cornelia była w domu.

Z wiadomości wynikało także to, że Martyna chciała, aby Cornelia jej towarzyszyła.

Cornelia zaczęła przygotowania do wyjścia, chciała dobrze wyglądać i jeszcze lepiej się czuć.

Był to moment, w którym Cornelia powinna pojawić się w domu.

Przyjmujące zgłoszenie policjant miał zaznaczyć, że najpewniej Cornelia dobrze się bawi i dlatego nie wróciła.

W teorii było jasne, dlaczego Cornelia wyszła z domu.

Z rozmowy z Martyną, z którą tego wieczoru miała się zobaczyć, wynikało, że widziała się z Cornelią, ale w pewnym momencie nastolatka miała odebrać tajemniczy telefon, po którym się pożegnała i odeszła.

Rodzice Corneli, choć przyjmowali, że córka mogła się zapomnieć, to nie byli w stanie zrozumieć, z kim mogła się bawić.

Nie pojawiła się ani jedna osoba, która mogłaby opowiedzieć o szczegółach dotyczących miejsca zabawy, osobach imprezujących, nazwiskach znajomych, z którymi Cornelia mogłaby się spotkać, z którymi być może chciałaby gdzieś wyjechać bez wiedzy i zgody rodziców.

A ponieważ w tej sprawie wszystkie hipotezy były równie prawdopodobne co niemożliwe, obaw i niepewności co do wydarzeń i losu Corneli nie brakowało.

Pod koniec lutego potwierdzono, że Cornelia widziała się z Martyną i jej chłopakiem Patrykiem, ale w zasadzie nie było to żadną tajemnicą, bo Martyna w ogóle się tego nie wypierała.

Zależało im na sprawdzeniu bilingów i logowania telefonu Corneli.

Wszyscy liczyli na szczęśliwy koniec tej historii, na to, że Cornelia się odnajdzie i wszystko wróci do normy.

A okoliczności, w których odnaleziono Cornelię, z pewnych względów przypominały mafijne porachunki.

Przeprowadzono autopsję, z której wynikało, że Cornelię potraktowano wyjątkowo okrutnie.

Kilka godzin po odnalezieniu Corneli zatrzymano dwie osoby.

29 kwietnia prokurator przedstawił Patrykowi B. zarzut odebrania życia Cornelika, co istotne, podczas składania zeznań 25-latek do wszystkiego się przyznał.

Wybrali konkretne miejsce, szli jakby wiedzieli dokąd idą, jakby wcześniej już tu byli, choć Cornelia najprawdopodobniej nie zdołała tego zauważyć.

Cornelia pół żartem, pół serio, poniekąd zachęcając Patryka, miała stwierdzić, żeby sprawdził, czy będzie umiała się wyswobodzić.

Naładowała wiatrówkę i strzeliła trzy razy w stronę Corneli.

Najprawdopodobniej Cornelia straciła wówczas przytomność, co pozostała dwójka odczytała jako finał.

Wrzucili Cornelię do przygotowanego poprzedniego dnia dołu.

Pozbierali rzeczy Corneli, po czym rozrzucili je w różnych miejscach.

Kurczowo się tego trzymali, nawet podczas rozmów ze zrozpaczonymi rodzicami Corneli.

Sugerowali, że ktoś do Corneli zadzwonił i po chwili się rozdzielili.

Policja w końcu sprawdziła logowania telefonów zarówno zatrzymanej pary, jak i Corneli.

Sugerował, że lepiej porozmawiać z Cornelią i dojść do porozumienia.

Zakładała, że nic jej się nie uda, jeśli Cornelia będzie żyć.

Rodzina Corneli zareagowała na te słowa i stanowczo zaprzeczyła, aby ich córka zajmowała się taką działalnością.

Wskazali, że ich sytuacja finansowa była stabilna, że zapewniali dzieciom wszystko, co było potrzebne, dlatego w ich odczuciu Cornelia nie miała powodu, by chcieć w taki sposób zarabiać.

Nie wykryto u Corneli żadnych niepokojących substancji.

W jednej z opinii wynikało, że oboje byli poczytani, w chwili popełnienia czynu oceniono, że mogą stanąć przed sądem i ponieść odpowiedzialność za odebranie życia Corneli.

Dodatkowo tytułem częściowego zadośćuczenienia za doznaną krzywdę mieli zapłacić pod 50 tysięcy złotych na rzecz mamy, taty i brata Corneli.

Po wszystkim nie zawiadomili służb, nawet nie pokusili się o to, by sprawdzić, czy Cornelii można jeszcze pomóc.

Gdy padło w ich stronę pytanie o Cornelię, Martyna perfidnie kłamała, wprowadzając jej rodzinę w błąd.

Rodzice Corneli skomentowali decyzję sądu słowami, że żadna kara nie zwróci im córki i nie życzą nikomu przechodzenia przez to, przez co oni musieli przejść.

Chciałam się zwrócić przede wszystkim do rodziców Corneli.

Tym razem zwróciła się bezpośrednio do rodziców Cornelika, by nie było żadnych niedomówień.

Przypomniano o okolicznościach odnalezienia Corneli, a także o jej obrażeniach.

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych podniósł kwestię tego, że Cornelia żyła, gdy oskarżeni przysypywali ją ziemią.

Mówił o tym, kim Cornelia mogłaby być, co mogłaby osiągnąć.

Głos zabrał także tata Cornelia, który zaznaczył, że nie zgadza się z wyrokiem 25 lat i tym, że po 15 latach odbywania kary będą mogli opuścić zakład karny w ramach zwolnienia warunkowego.