Mentionsy

Kartkując mikrofon
Kartkując mikrofon
08.05.2026 13:10

Nad Niemnem rozdz. 14

A dziś zapraszam Cię na wesele!

Z okazji zbliżających się moich urodzin, przez najbliższy tydzień wszystkie odcinki dostępne są bez subskrypcji. Jeśli chcesz wesprzeć moją twórczość, możesz w ramach prezentu urodzinowego postawić mi wirtualną kawę: https://buycoffee.to/cierpkawisnia

Rozdziały (2)

1. Tańce na Niedni

Tańce na Niedni zaczynają się, Witold zaprasza Elżusię, a Marynia Kirlanka i małe siemiaszczanki zaczynają tańczyć z domuntami. Kazimierz Jaśmont tańczy z grzecznością.

2. Korczyn w tamtym czasie

Anzelm opowiada Martce o gościach zbierających się w Korczynie i ich planach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "Korczyński"

na którym tu i ówdzie łanki dojrzałej gryki kładły rdzawo-różowe plamy, a majową zielonością odbijał na korczyńskich polach bujający wysoki gaj końskiego zębu.

Jak Topola wysmukła kruczowłosa, Osipowi Czówna nie wiedziała wcale, kto będzie pierwszą dróżką Alżusi, ale bohaterowi Czuwny wiedziały bardzo dobrze, że będzie nią panna Justyna Orzelska z Korczyna, pana Korczyńskiego krewna i mówiąc o tym uśmiechały się do siebie w sposób tak znaczący, że to uwagę wszystkich zwracało.

Kazimierz Jaśmont z Justyną, Witold Korczyński z Antolką Jaśmontówną, Jan Bohaterowicz z Marylką Zaniewszczanką, Adam Zaniewski ze Stefką Obuchowiczówną, Władysław Osipowicz z Cecylką Staniewską i Michał Bohaterowicz z Albertą Zaniewską.

Ci i owi z cicha, albo też głośno i z rozmachem opowiadali znajomym z innych okolic przybyłym o procesie z panem Korczyńskim, przegranym i o ciężkim z tej przyczyny strapieniu.

Pan Korczyński twardy jest i dla biednych ludzi nieubłagliwy.

– Już inaczej nie będzie, tylko że jego najednacza pomiędzy nami a panem Korczyńskim poprosim.

Zamyślałem jak najlepiej dla powszechności naszej uczynić i panu Korczyńskiemu wszystko pomścić, ale że przez złego człowieka oszukany zostałem.

Albo to młody pan Korczyński nożem pociele ci pojedzie, pokrzykiwali sąsiedzi.

w tej samej prawie chwili z innej już strony bo od korczyńskiego dworu nadchodziły dwie kobiety jedna bardzo wysoka w czarnej mantyli z wysokim grzebieniem nad włosami druga znacznie niższa w białej sukni z różową opaską

Trzeci, najstarszy, z cicha coś prawił o swoim synu, o panu Andrzeju Korczyńskim i ruchami głowy na zaniemeński bór ukazywał.

ów sen, swój czy owo marzenie, w którym zapaloną lampą świeciła z góry tym domostwom i tym ludziom, a promienie tej lampy nićmi światła ślizgały się po dachach, ścieżkach, płotkach, szerokich polach, o starożytny grobowiec, o dwór korczyński, o leśną mogiłę zaczepiając i wszystkie te ułamki jednej całości jakoby w łańcuch wiążąc.

Dziadunio uporczywie Witolda Korczyńskiego za ojca jego Benedykta poczytywał, a o dziadku Stanisławie mówił jako o obecnie żyjącym dziedzicu Korczyna.

Czy panna Marta pamięta, jak pierwszy raz na zaproszenie panów Korczyńskich do Korczyna przyszedłszy,

Może i pan Korczyński dać mu jej nie zechce?

Panie Witoldzie, panie Korczyński Dobrodzieju, panie Witoldzie Dobrodzieju, prosimy, pokornie prosimy.

Była to sprawa dawna, początkiem swoim sięgająca końca młodzieńczych zapałów Benedykta Korczyńskiego, a złożona z mnóstwa drobnych uraz i zajść, jak z mnóstwa atomów składa się gruba chmura.

Prawdą było i Fabian nie zaprzeczał temu, że pan Korczyński niejeden raz słuszność miał za sobą i że niejeden raz od sąsiadów wszelkimi niedostatkami trapionych

Ale na różne choroby są różne sposoby, zaś te, których pan Korczyński używał, po pas w biedę ich wtrącały i wielką gorzkością karmiły.

Srogi na twarzy jest pan Korczyński i język ma gruby.

I myśmy się już dla pana Korczyńskiego wszelakiej życzliwości pozbyli.

Wytoczyliśmy panu Korczyńskiemu wojnę i słuszności swojej pewność mieliśmy.

na czyimś strychu w jakiejś spróchniałej skrzyni znalazł, a na której wyraźnie, jak dzień jasno stać miało, że wielki kawał wygonu, het tam, takimi a takimi granicami objęty, nie do pana Korczyńskiego, ale do bohatyrowickiej okolicy należeć powinien.

Trzeba im jeszcze wielką sumę panu Korczyńskiemu wypłacić.

I choć od pana Korczyńskiego tak samo jak inni niejeden raz złe słowo usłyszał, zniósł to cierpliwie i milcząc, jak ubogiemu przed wielmożnym przystało.

Gdyby jednak pan Korczyński zgodził się poczekać, wypłatę na dłuższy czas rozłożyć, może by jeszcze przy pomocy jednego z zięciów, nie bardzo biednego człowieka i wyratował się.

Niechby pan Korczyński kontentował się tym, że proces wygrał, a tą karą, na którą ich sąd zadekretował, do reszty ich nie zażynał.

Pan Korczyński tego nie uczyni.

Do mnie ani do mojej okolicy ten interes wcale nie należy, ale tak samo jak bohaterowicze w bliskim sąsiedztwie pana Korczyńskiego mieszkając, niejeden raz parzyłem się przy tym samym ogniu i sadzę od niego padającą na sobie niosiłem.

Jednakże ja tak mówię, żeby Pan Korczyński po ludzku i po bratersku z nami żył i postępował, może by i sam na takiej kalkulacji lepiej wychodził.

Bo ja tak mówię, u Pana Korczyńskiego dużo ziemi, a u nas dużo rąk.

U Pana Korczyńskiego większy rozum, a u nas większa siła.

Raz pan Korczyński na całe pole i przed gromadą ludzi od próżniaków i hultajów nas łajał, kiedy w gorący czas robotnika znaleźć nie mógł, a my w najem do niego iść nie zechcieli.

Ale gdybyśmy w Panu Korczyńskim nie cudzego i nie gardziciela, ale przyjaciela i opiekuna naszego obaczyli, gdyby każdy mógł zaprzysiąc, że na jego polu obchodzenia się ludzkiego dozna,

Zobaczyłby pod ten czas pan Korczyński, czymy próżniaki i hultaje.

Bo i pan Korczyński nie jak w raju na tym świecie żyje i nie nadmiar mocno na Korczynie jest ufundowany.

Niejeden raz i przy każdej okazji my od pana Korczyńskiego słyszeli, że nadmiar głupi jesteśmy.

Ostatnie odcinki