Mentionsy

Hrabia Monte Christo
Hrabia Monte Christo
27.07.2025 14:45

Hrabia Monte Christo. 63. Żebrak

Aleksander Dumas. Cała książka. Zapraszam do słuchania!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 30 wyników dla "E,"

Pani de Villefort objawiła chęć powrotu do Paryża, na co nie odważyła się do tej pory pani Danglars, choć widać było wyraźnie, że źle się czuje.

Zaproponował pani Danglar miejsce w swoim landzie, aby przyjaciółka mogła się nią zaopiekować.

Oflakonik spostrzegł jednocześnie, że pan de Vilfort podszedł do pani Danglare, a wyciągając wnioski z sytuacji domyślił się, czego od niej chciał prokurator, choć szeptał tak cicho, że zaledwie słyszała to sama pani Danglare.

Wspinał się na palce, podtrzymując za uprząż olbrzymiego konia stalowej maści.

Następnie po obiedzie, pod pretekstem rozmowy o przemyśle i podróżach, powypytywał ojca i syna, jaki tryb życia prowadzą.

A oni, uprzedzeni, że mają otwarty kredyt właśnie u Danglarsa, pierwszy na jednorazową wypłatę 48 tysięcy franków, drugi na pensję roczną w wysokości 50 tysięcy, zachowywali się wobec bankiera czarująco, a nawet tak uniżenie, że niewiele brakowało, a uścisnęliby, dając upust wdzięczności, dłoń jego lokajom.

Jedna rzecz wzmogła szczególnie szacunek, a chciałoby się wręcz rzec uwielbienie, jakie Danglar odczuwał dla pana Cavalcantiego.

Cavalcanti odparł, że Andrea już od dawna prowadzi niezależne kawalerskie życie, a więc posiada również własne konie i powozy, a skoro nie przyjechali tu razem, nie widział powodu, dlaczego nie mieliby odjechać osobno.

Ale zamiast jednego z nich ujrza przed sobą dziwną, ogorzałą od słońca twarz, obrośniętą bujną brodą, w której jak karbun koły błyszczały oczy, na ustach igrał szyderczy uśmiech, odsłaniając białe, równe i zdrowe zęby, a ostre i drapieżne jak u wilka lub szakala.

Głowę i szpakowate, ziemiste włosy osłaniała chustka w czerwoną kratę.

— Rzeczywiście, zleciłem coś temu człowiekowi, a teraz mam i o tym opowiedzieć.

— No, jeśli o to ci idzie, sam znajdę dobre miejsce — rzekł mężczyzna w czerwonej chustce.

Wziął konia za łzdę i odprowadził Tilbury w miejsce, gdzie rzeczywiście nikt nie mógł dojrzeć, z jakimi honorami Andrea obchodzi się z nędzarzem.

To znaczy, że chcesz mnie, pan, zaszantażować?

E, Boże kochany, nie gorączkuj się tak, mój mały.

Aż tu nagle widzę, jak przejeżdżasz przez rogatkę Bon Homme, z Tilbury, z grumem, w ubranku jak spod igły.

Ależ nie, jestem content.

Chciałbym to samo powiedzieć o sobie, bo ja się niestety ukrywam, nie mówiąc o tym, że bałem się, iż możesz mnie nie rozpoznać.

Ale rozpoznałeś mnie, ciągnął Kaderus ze złośliwym uśmiechem.

Nieładnie, Benedetto, to ci jesteśmy starzy kamraci.

— Nie, ale wychowałem się na Korsyce.

Pewnie, że tak, roześmiał się Andrea.

Masz dwieście, rzekł Andrea i wsunął Kaderusowi do ręki dziesięć złotych ludwików.

Nie, kochaniutki, chcę mieć do czynienia tylko z tobą.

No dobrze, zgłaszaj się do mnie na początku miesiąca.

Eee, no znowu mi nie ufasz?

No nie, dobrze, odnalazłem ojca.

Dobrze wspomnę mu o Tobie, ale tymczasem co zamierzasz robić?

O nie, przyjacielu.

Czerwona chustka na głowie, buty w rozsypce, żadnych dokumentów, a za to 10 złotych Napoleonów w kieszeni, nie licząc tego...