Mentionsy

Amiga Bez Ściemy
Amiga Bez Ściemy
27.06.2025 18:20

Amiga Bez Ściemy odcinek 57

Omawiamy konwersję gier z automatów arcade na Amigę, które pojawiły sięw latach 90-tych XX wieku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 85 wyników dla "Arcade"

Znienawidzone przez niektórych sprawy organizacyjne uważamy za zamknięte i przechodzimy do tematu głównego naszego odcinka, czyli wracamy do tematu automatów arcade, a konkretnie do konwersji Amigowych z automatów arcade.

Seria Street Fighter 2 to kamień milowy w historii gier walki, który nie tylko zdefiniował gatunek, ale też zapoczątkował złotą erę automatów arcade.

Street Fighter 2 The World Warrior to pierwsza i fundamentalna wersja Street Fighter 2 wydana przez Capcom na automaty arcade w 1991 roku.

I właśnie wtedy wydawało mi się, że ja mam taki salon perfect, arcade perfect i w ogóle.

Dopiero jak to tak skonfrontowałem z wersją arcade.

Później lata mijały, ja już zdawałem sobie sprawę z tego, że to do arcade'a to jest daleka droga.

Podcinka, gości od pada, hadukeny, wszystko działało jak na arcade'zie.

No mówię arcade perfect.

On jest arcade perfect w sensie wizualnym.

Właśnie, wizualnie tak, tylko gameplayowo ona zupełnie nie miała nic wspólnego z arcade, nie?

A jeśli nawet ktoś ich nie oglądał, to pewnie jeśli teraz macie moje gameplaye Arcade vs Amiga, bo ogrywałem to, gameplaye nagrywałem z własnego komputera, z Amigix 5000, oczywiście z emulatorów.

Mało tego, jak miałeś 32 pada to miałeś normalnie jak na arcade'ie 6 przycisków.

Arcade Perfect.

Arcade Perfect, ale wszystko się zgadza.

Jest trochę mniejsze pole widzenia, bo wersja arcade'owa miała proporcje jakby prostokątne, w pionie.

A tym jak już minęło tam ileś lat i ograłem to na Amidze, wydawało mi się to, i znowu to przytoczymy, Arcade Perfect.

Dzisiaj widać, że nie jest Arcade Perfect, ale ja daję łapkę w górę.

Exterminator to nietypowa gra zręcznościowa stworzona przez amerykańskie studio The Arcade Q. Gra zyskała rozgłos głównie dzięki swojej oryginalnej mechanice, dziwnej atmosferze i zastosowaniu digitalizowanej grafiki, co jak na tamte czasy było czymś innowatorskim.

Kompletnie nie kojarzę gry ani z Amigi, ani z Arcade'a.

Bo tak to wtedy bywało z tymi grami arcade'owymi.

Ale jeżeli chodzi o samą trójkę oryginalną, czyli arcade'ową, to tam rzeczywiście był ten taki...

Ja nawet nie wiem, czy Amigowej wersji bym wyżej nad Arcade nie postawił.

A jeżeli chodzi o arcade, wydaje mi się, że na Amidze jednak była trochę płynniejsza ta animacja.

A nawet na arcade'ach, jak przechodziłeś z dwójki na trójkę, coś tam nie grało, tylko wtedy byliśmy tak młodzi, że my nie wiedzieliśmy, co to jest framerate, nie wiedzieliśmy, co to są klatki animacji, tylko mówiliśmy, że coś jest nie tak i nie umieliśmy tego ubrać w słowa.

Już dałem znać w zasadzie w poprzednim odcinku przy okazji lat 80., że o ile w latach 80. ja do tych arcade'ów chodziłem, tak jeśli chodzi o te gry z lat 90., to pomijając może Street Fighter'y i Mortal Kombat'y, które gdzieś tam nawet nad morzem teraz możesz zobaczyć albo przynajmniej bardzo niedawno można było je jeszcze zobaczyć.

Ja Final Fight'a znałem właśnie z arcade'ów najpierw, a nie odwrotnie, czyli... A, to miałeś zupełnie inne te... Tak, tak, ja już wiedziałem czego się spodziewać i ja nawet w najgłębszej jakby fantazji nie wyobrażałem sobie, że... A już miałem Amiga 500+, że to może być nam Amiga.

Nagrywać, nagrywać, jedziemy do domu, ogrywamy i o ile ta gra się włącza, jest to intro i ta muzyka nawet lepsza chyba niż na wersji arcade.

Omawialiśmy remake tej gry na Amigę i on już wreszcie dogonił ten arcade.

Oczywiście w wersji arcade możliwa jest gra dla dwóch graczy jednocześnie.

To gdzie w arcade widzisz, że jest jakieś podziemne jezioro lawy, na które nie możesz wejść, to w wersji Amigowej jest po prostu brązowa, płaska kreska, że nie wiesz, czy to jest podłoże, czy to jest ziemia.

To nie jest może animacja na miarę super frog, ale jak na te konwersje z arcade'ów, nie mogę narzekać.

O arcade też tu jest okej.

Niby animacja jest wszystko okej, ale jednak to tempo jest względem arcade'a trochę spowolnione, ale no wiadomo o co chodziło w arcade'ie.

Arcade'owa wersja musiała być trudniejsza.

A powiedz mi, grałeś w wersję arcade?

Nie, nie, nie, też tylko w memie, tak jak mówiłem to przed chwilą, niestety arcade'y w latach 90. sobie odpuściłem, także wybaczcie drodzy widzowie.

Mój przyjaciel mówił, że często nadużywam słowa Arcade Perfect, to tym razem przed Wami Arcade Plus.

Ale posłuchajcie kochani muzyki z wersji Amigowej i z Arcade.

Moim zdaniem to jest właśnie Arcade Plus.

No nie, no to nawet arcade leży, nie?

Naprawdę tutaj arcade mógłby się uczyć od Amigi, jak się robi muzykę do tej gry.

To jest pierwsza gra, gdzie byłem dumny, że mam Amigę, a tam na arcade to sobie tam popatrzcie, nie?

Muzycznie to zaraz mi się przypomina poprzedni nasz odcinek o arcade'ach, gdy ja się tam rozpływałem nad grą Sea Quarm.

I dokładnie miałem takie same odczucia, także nie zawsze jest tak, że wersja arcade musi być pod każdym względem lepsza niż konwersja na Amigę, bo bywają od tego fajne wyjątki.

Ma wszystkie takie aspekty, które lubię, z RTS-ów, jakiś tower defense, no kurczę, jezus, jaka świetna gierka, która wyprzedzała dziś swoją epokę, ale jak oni to zrobili na arcade'ie, to nie wiem, no kurczę, taka gra na arcade'a, to tak nie pasuje trochę.

Jedna z pierwszych gier arcade używających digitalizowanych aktorów, co dawało jej filmowy wygląd.

Domyślam się, że wersja arcade'owa mogła w tamtym czasie robić mały efekt wow ze względu na digitalizowaną grafikę i to był chyba jeden z pierwszych tytułów tego typu graficznie odzwierciedlony.

Ale nawet wersja arcade'owa ok, postacie super, postacie super, fajnie, wyraźne, zwłaszcza w tamtym czasie musiały robić wrażenia, ale już np.

Ja ją wspominam też z salonu Arcade.

Jasne, wiadomo, wersja Arcade dużo odbiegała od Amigowej.

Wersja arcade'owa ok.

W arcade'a grałem.

Arcade mi się bardzo podobał.

Na arcade bawiłem się wyśmienicie.

Grałem wersję oczywiście arcade na forum.

Ta gra była na swój sposób inna od arcade, ale nie powiem, że gorsza.

Ja bawiłem się niesamowicie dobrze przy wersji Amigowej, mimo że odstawała od wersji arcade, ale podkreślę to.

Ale Amigowa wersja miała jakiś swój klimat inny niż arcade, który mnie kupił.

Bo generalnie już też automaty umierały w tym momencie, bo ostatni taki arcade to był chyba Mortal Kombat 4.

I Amiga też pewnie, bo jeśli wpiszecie w Google konwersję arcade na Amigę, to w Wikipedii wam wyskoczy 15 czy 20 tytułów.

1996 rok to jest koniec historii arcade'ów i Amigi.

Szybkie tempo i chaos, rakiety, kolizje i krótkie intensywne rundy sprawiały, że gra idealnie nadawała się do salonów arcade.

I też nieszczególnie mi się spodobało to, że powiedzmy masz port, masz na przykład wersję oryginalną z Arcade'a i wiesz, przejeżdżasz wyścig, zdobywasz jakąś tam kasę,

Czyli zrobili arcade perfect.

To kolorowa platformówka arcade wydana przez Taito w 1987 roku jako bezpośrednia kontynuacja Bubble Bobble.

Ja też rozumiem, no że coś musiałeś wybrać też z tych konwersji arcade, a żadnej chyba platformówki dotychczas nie omawiałeś jeszcze, więc postawiłeś tutaj na

Nie mam pojęcia jak to było w arcade.

Taka była oryginalna wersja na Arcade'a, bo dostali na to licencję.

Muzyka w zasadzie w ogóle nie ustępuje wersji z Arcade.

Line of Fire to klasyczna gra arcade typu Railshotter stworzona przez Sega, wyróżniała się intensywną akcją, dużą dawką destrukcji i unikalną, wtedy jeszcze rzadką perspektywą z widoku pierwszej osoby.

Kabinowa wersja arcade była wyposażona w dwa świetne gany imitujące karabiny maszynowe, co dostarczało bardzo intensywnych wrażeń.

No i to jest coś, czego kompletnie nie znałem, ani z arcade'ów, ani z Amigi.

Bo ta gra mnie naprawdę zaintrygowała i mówię szybko Arcade'a muszę to zobaczyć jak to tam znaczy wersja migową.

O ile grając w Arcade'a, grając w Mame'a, to ja miałem faktycznie poczucie, że się przesuwam do tego przodu.

Tak ich tu gdał, bo miałem porównanie wersji arcade'owej do Amigowej.

Bonanza Bro to wyjątkowa i zabawna gra akcji z elementami skradanki stworzona przez Sege na automaty arcade w 1990 roku.

I powiem szczerze, że przygotowując się do tego materiału, zobaczyłem, bo ja nie wiedziałem, że jest wersja arcade w ogóle tego,

No wydaje mi się, że ta wersja arcade, te postacie były jakby takie prerenderowane.

Charakterystyczny styl wizualny uczynił ją łatwo rozpoznawalną w salonach arcade.

A z drugiej strony przypomina mi się taka historia, bo dla mnie taką najlepszą grą arcade ciągle i do końca życia będzie Knights of the Rand, przed którą tam praktycznie, no nie wiem, oddałbym życie za gówniarza wtedy, żeby jeszcze tam parę żetonów mieć.

Ale Toki, wiesz co, ciepło wspominam, bo tam, mówię, z bratem się zagrywaliśmy i na tyle, co o ile widziałem w wersji arcade, jak tam ktoś grał gdzieś z boku, bo Knights of the Run był obok, to tam każdy sobie lukał, jak tam była chwila przerwy, to to...

Omawiamy teraz nie najlepsze platformówki na Amigie, tylko najlepsze konwersje z Arcade.

W wersji arcade to jedne z najbardziej ikonicznych beatych lat 90., które zrewolucjonizowały gatunek swoją brutalnością i unikalnym systemem.

W salonach arcade automaty z Mortal Kombat często miały kolejki graczy, a niektóre salony musiały zaklejać ekrany w czasie wykonywania Fatality, aby uniknąć protestów rodziców.

Dwa kciuki w górę ode mnie, ale oczywiście nie czarujmy się, port na Amigę był kiepski względem Arcade'a, ale jak na Amigę był świetny, był zerżnięty z Genesis'a, ale wróćmy do pana Richarda Costello, bo