Mentionsy Mentionsy
po parysku
po parysku

#58 — ZAKAZ

03.10.2026 ·30 min 29 s

Ile jest znaków STOP w Paryżu? Jaki zakaz złamała ostatnio Zuza? Dlaczego Paryżanki nie mogły nosić spodni? I w końcu, czego nie wolno turystom? W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o zakazach, ale przy okazji porównujemy polskie i francuskie kombinowanie i inne zjawiska – jak zwykle po parysku!po parysku podcastmyśli · życie · okruszki— prosto z Paryża 🥐przy mikrofonie:Adam ChowańskiZuzanna CzołnowskaJacek Mulczyk-SkarżyńskiJesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.

Jeszcze jak zamykają kuchnię między 14 a 19, to już tym bardziej nie ma się niczego, nie ma co się niczego spodziewać dobrego. Same zakazy. Same zakazy. To odsyłamy wtedy do odcinka Kelmer, któryś tam poprzedni naszego cudownego podcastu. To jeden z moich ulubionych. Kolejne zakazy. Nie wiem, czy wiedzieliście, ale przez to, że Paryż jest taki piękny, też ten żył piękny nie tylko na zewnątrz, ale też wewnątrz, na przykład nie można sobie wstawić jakichkolwiek, jest zakaz wstawiania jakichkolwiek drzwi wejściowych do swojego domu, w swoim mieszkaniu, w swojej kamienicy. Ale w środku? W środku. Czyli na przykład gdybym chciał wymienić drzwi, które mam wewnętrzne, których nie widzi nikt poza mną, to technicznie... Musisz się skonsultować ze swoją wspólnotą.

Ja chciałam powiedzieć, że trochę się z tym zgadzam, bo uważam jako osoba nie jedząca śniadań, że śniadanie to jest przereklamowana instytucja. I zakazałabyś ludziom. No jak już muszą, to niech mają, ale na obiad warto poświęcić więcej czasu, więcej energii, więcej atencji, bo obiad jest fajniejszy niż śniadanie. Szczególnie, że obiad we Francji naprawdę rządzi się swoimi prawami. Na przykład jest zakaz, taki domyślny, nie? Ale jest zakaz proszenia o jakieś substytuty, na przykład kiedy prosimy o wołowinę po burgunsku i jest serwowana z kluseczkami, żeby ktoś nam dał ziemniaki. Kelner się obrazi, a szef kuchni to już w ogóle. Albo na przykład, znaczy jest właśnie dużo takich dań, które z czymś się serwuje, albo kiełbaska właśnie z tłuczonymi ziemniakami, żeby dać z czymś innym.

Jakby nie robi się substytucji, nie zamienia się. No bo oni mają takie tradycyjne, wręcz chauvinistyczne podejście do swojej kuchni. Takie naprawdę, ma być tak jak oni, a jak nie, no to zakaz, po prostu zakaz. No to trochę jak we Włoszech, nie? Że cappuccino po dwunastej, to kelner powie, nie, nie zrobię. Proszę wyjść, proszę wyjść, bez płacenia, proszę wyjść. No i co? No co zrobisz, no? A ty chcesz, i gdąk. Ale no, słuchajcie, ja uważam też, że trochę warto być turystami nawet we własnym mieście. Jeżeli się chce coś złamać, jakiś ten zakaz, to czasami warto. Czy Paryż jest takim miastem, że tutaj zakazy łamie się jakoś przyjemniej? Tak. Oczywiście, bo zakazany owoc smakuje lepiej.

Pokazano wszystkie 3 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.