Mentionsy Mentionsy
po parysku
po parysku

#30 - ABSURD

21.02.2026 ·30 min 50 s

Zakazane całusy, ginące listy, kalosze z dziurami na palce… W dzisiejszym odcinku rozmawiamy o absurdach dnia codziennego, a także o francuskim honorze, obnażających się sąsiadach, ukrytych paczkomatach i więzieniu, w którym siedzą same niewiniątka.po parysku podcastmyśli · życie · okruszki— prosto z Paryża 🥐przy mikrofonie:Adam ChowańskiZuzanna CzołnowskaJacek Mulczyk-SkarżyńskiJesteśmy na Spotify, Apple Podcasts i YouTube.

I tak jakoś tak mi się kłóci to. Takie piękne sztukaterie na ścianach i można też zadankować samochód na przykład. Więc wszystko się da. No ale co się dziwić, w końcu Francja jest źródłem absurdu, można powiedzieć, ponieważ to tutaj powstał teatr absurdu. Alfred Jarich, który napisał sztukę Ubu Król, czyli Polacy. Przepraszam, kto? No właśnie, Polacy. Wyobraźcie sobie, absurdalne, nie? Francuz napisał sztukę absurdalną, taki był prekursorem teatru absurdu i tam właśnie opisał Polaków. Ja bardzo mam ochotę odkryć tę sztukę. W ogóle w życiu o tym nie słyszałam. Nie słyszałaś? Ale nie, to jest bardzo ciekawa sztuka i z tego samego czasu nawet Jan Peszek grał Ubu Króla i no to jest absurdalne. O, i Polak. Polak, no tak, no grał, bo to było też przetłumaczone na język polski. No i jedną z głównych tam kwestii, która pada

Natomiast przy tej uliczce jest właśnie Teatr Uszed, gdzie od 1957 roku przez cały czas wystawiana jest sztuka Łysa Śpiewaczka. Z tą samą obsadą? No, może wyłysiałą, z leksza. Natomiast ja pamiętam, bo jeszcze jak mieszkałem w Warszawie, to widziałem w Teatrze Narodowym tę sztukę i grała tam Seniuk. Była niesamowita. Jeżeli taka obsada jest tutaj, to na pewno się wybiorę. No ciekawe. Ja słyszałem taką opinię, że trochę tak szkolnie zrobione, ale może się ta uczennica nie znała. Ty byłeś? Widziałeś? Nie byłeś. Pójdę, sprawdzę. Specjalnie na tę okazję pójdę. A bardzo lubię ten tekst, bo jest w ogóle absurdalny i też inspirowany metodami do nauki języka angielskiego, ponieważ Ionesco dorabiał sobie jako nauczyciel języków i angielskiego, i francuskiego i on się inspirował różnymi metodami, takimi dialogami z książek.

Tak, tak. Ja strasznie sztucznie wychodzą i absurdalnie. No właśnie. Ja to też pokazuję, jak wygląda nauka języków, że jest absurdalna po prostu, że uczymy się jakichś takich fraz, Które nadają się tylko i wyłącznie w teatrze absurdu. Dziura godzin. Mój koc jadł mi jabłko. Dokładnie, tak by zrobić z Duolingo, nie? Też tam różowy koc patrzy na mnie. Spod byka. Spod byka, dokładnie. Ta zoologz przy okazji. Tak, słuchaj. Nieźle, tak. Ten absurd goni absurd. Ale w ogóle życie w Paryżu też pokazuje nam, jak absurdalne mogą być pewne aspekty. Zwróćcie uwagę na całą tę papierologię. To, że tutaj, żeby cokolwiek załatwić, wynająć mieszkanie, musisz mieć numer konta.

A żeby mieć konto, bo chcesz założyć to konto, to musisz mieć mieszkanie, czyli jest zameldowana. Musisz mieć adres. A żeby to wszystko też mieć, to też musisz mieć numer telefonu. I wszystko jest połączone. Przyda się rachunek za gaz albo za internet, który tak naprawdę jest ważniejszy niż dowód. Tak. Bo on poświadcza zameldowanie, którego tak naprawdę nie ma zameldowania, ale poświadcza, że tam mieszkasz. Tak, no a jak szukasz zameldowania, to nie masz jeszcze tego rachunku za prąd, więc koło się zamyka. No i też przydałoby się 3 lata zeznań podatkowych, więc jeszcze trzeba przy okazji pomieszkać już te 3 lata we Francji, żeby w ogóle móc później znaleźć tą mieszkanie. Nie jest łatwo. Ja jeszcze uwielbiam to powoływanie się na honor, że w jakichś takich oficjalnych sytuacjach często trzeba napisać pismo.

A tutaj tak się to liczy. No ale z drugiej strony ten honor to ci się liczy w takich dziwnych sytuacjach, a żeby wynająć mieszkanie, to nie wystarczy ci ten honor, tylko musisz mieć pięciu gwarantów i zarobki mające trzykrotną wartość niż ten czynsz. Zgadza się. No tak, no to trochę więcej niż honor. Honor i pieniądze. A propos honoru i pieniędzy. Czy wiecie w ogóle, jaka jest kwota grzywna, jaką można zdać ukaranym we Francji, jeżeli przechadzamy się nago i ktoś nas zobaczy? Bo tak wiecie, jak nie zobaczy, to okej. Ale tak przechadzać się nago w miejscu publicznym? Publicznym, ale również prywatnym, bo jeżeli sąsiadka nas przyuważy, jak biegniemy albo się właśnie przechadzamy z prysznica, spod prysznica do sypialni.

I nie będzie zadowolona? Jak jej się nie spodoba. To może wykonać telefon. No i słuchajcie, grzyb na 15 tysięcy. O co ty? 15 tysięcy euro? Tak. A to ja poszantażuję tutaj sąsiada z trzeciego piętra. No i zacznie się chować i co? No tak, w sumie, nie wiem. Ja to lubię tak popatrzeć. To może tylko zasłonki zawieszę. Że daj, żebyś ty nie dostał grzywny. Zazdrostki. Zazdrostki. Takie w Polsce są takie zasłonki, takie piękne nazwy w ogóle. Zazdrostki, że tak sobie tak trochę przykryjesz, ale trochę nie. A pamiętasz Adam, jak nasi sąsiedzi się kłócili? A tak, od razu polecieliśmy do okien podsłuchiwać. Nie od razu, tylko jeszcze spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy w tym samym momencie, idziemy patrzeć.

I co jest absurdalne, że już nawet prowadzili paczkomaty i te paczkomaty nadal są w sklepach. Czyli w sensie, że musisz wejść do kogoś, do butiku i poprosić o te paczki, on ci ją wyciąga z tego paczkomatu. To nie jest tak, że jak w Polsce, że masz paczkomat, odbierasz sobie o 3 w nocy, idziesz sobie z psem i wyciągasz paczkę. Ale tak, rzeczywiście, bo ja chciałam powiedzieć, że u mnie jest wypralni na rogu, ale pralnie też zamykają. No właśnie. Ta istota paczkomatów jest tutaj zachwiana. Ona nie funkcjonuje tak, jak powinna. Ma taki francuski element absurdu. Tak, ja ostatnio coś odbierałem i często te punkty odbioru są w takich małych sklepikach, w których asortyment też jest absurdalny, bo tam chyba żyją tylko

No tak, no musiał patrzeć, żeby nie było. To było śmieszne. No, tak, więc paczkomat to po francusku locker, tak z angielska. Ale to, co mi się podoba w kwestii paczkomatów we Francji, to jest to, że no nie zaśmiecają przestrzeni publicznej, tak jak to ma miejsce w Polsce, że rzeczywiście no są pochowane takie trochę... W sklepach. No ale to by było... Za drzwiami. Ale to by było bardziej absurdalne, gdyby, wiecie, macie tutaj właśnie taką piękną fontannę, Notre Dame, a tam paczkomaty. Słuchajcie, tam kiedyś był parking przy Notre Dame, że ludzie przyjeżdżali sobie samochodami, dla nich to było normalne. Więc tam był jeden wielki parking na tym placu. Notabene Jana Pawła Plac, tak? Czy ktoś nazywał? Tak, Jana Pawła II. Plac Concordy też był parkingiem wielkim, więc na szczęście to się zmienia. Ten absurd dla nas niesamochodowych, dla kogoś innego, nie byłbym absurdem.

No przecież myślisz sobie, jadę do kościoła, muszę auto... Zaparkować? A gdzie zaparkuję? No z końcu ja chcę ten, więc to dla kogoś to nie jest zupełnie absurdalne, tylko absurdalne jest brak parkingów, że przecież jak to? W Paryżu jestem, nie mogę zaparkować. Bo w sumie tak o tym myśląc, no to trochę absurdalne jest to, że więcej praw w Paryżu tak naprawdę mają piesi i rowerzyści niż inni uczestnicy ruchu, nie? No jakby coraz mniej jest dozwolonych cyrkulacji samochodowych, znaczy ulic z cyrkulacją samochodową. Miejsca parkingowe chyba już teraz wszystkie są płatne i także dla skuterów i motocykli, więc no słuchajcie, na piechotę będziemy chodzić wszędzie. No słuchaj, jezdnia dla pieszych. Tak. Niech się odwrócą proporcje i będzie wtedy tak.

To ciekawe. No mi teraz też znowu zamknęli ulicę, bo Jacek, to co tam pod szkołą mieliście, to była ulica szkolna, którą po prostu zamknęli na niej ruch i zrobili tam rabatki i teraz można tylko chodzić. No to mi teraz też tak robią właśnie, tylko u mnie absurdalnie nie ma szkoły. Słuchaj, szkoła może jest ukryta, jak te paczkomaty. Może. Dzieci w piwnicach tam siedzą. Nikt nie wie, jaka tam jest szkoła. Szkoła życia. Dokładnie. W Paryżu wszystko się może gdzieś schować. Też zwróćcie uwagę, że często bramy danego budynku skrywają za sobą niesamowite skarby, na przykład jakiś ogród tajemniczy. Kolejna uliczka.

Ale no, jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Powiedz nam tylko, że idziesz, to potem będziemy Cię szukać jak coś. No tak, no. Tylko, że ja boję się, że wejdę do tego ogrodu tajemniczego i potem nie wyjdę. No to dlatego Cię znajdziemy. Uprzeć, że tam się wybierasz. Okej. Będziemy szukać Cię w ogrodzie absurdów. Dokładnie, w oparach absurdów. Tak sobie myślę, że tak jak my jesteśmy często zdziwieni czy zaskoczeni często no właśnie tymi absurdalnymi sytuacjami we Francji, to pomyślcie co turyści w ogóle muszą przeżywać. Oj, totalnie. Wiecie, te pory posiłków zupełnie inne, czy tam jeszcze, że tam rowerzysta możecie przejechać, jak dobrze nie spojrzysz przechodząc przez ulicę, no dużo tego jest. Tak. No ostatnio byłem świadkiem takiej sytuacji, kiedy w piekarni turystka była zszokowana tym, że poprosiła panią, żeby

Zgrillowała jej kanapkę, którą zamówiła, a pani w piekarni powiedziała, że nie. Bo kanapki się nie grilluje, bo to nie jest panini, to jest bagietka i się tego nie grilluje. Powiedziała pani. Tak. Ale no miała rację. No, ja też uważam, że miała rację, ale z drugiej strony ta turystka była zszokowana, ona była wreszcie cała czerwona, że jak tak można, no. No też pewnie była głodna i może jeść coś ciepłego zjeść. No tak, no. Ale wiesz, ta pa myślała sobie, przecież nie no, bagietkę zgrillować to jest... Bezczeszczenie. Wyjdę z jedzenia, ale pozostanę w tych tematach turystycznych, bo ja jestem zszokowana absurdem, naprawdę dla mnie to jest absurdalne, że bilety tygodniowe miejskie zaczynają się od poniedziałku, kończą w niedzielę, a nie siedem dni.

Dokładnie, co jak przyjdziesz w środę, to tracisz, tracisz na tym. Nawet nie możesz już kupić, bo można kupić je tylko w poniedziałki i wtorki. Naprawdę? Naprawdę. O Jezu, to jest naprawdę dziwne. Zresztą się nie skumali, nie ogarnęli z tym biletem? Znaczy im nie zależy, bo jeżeli przyjeżdża turysta i chciałby ten bilet taki dłuższy, no to po prostu kupi sobie ten trzydniowy czy pięciodniowy i one są stosunkowo droższe, więc jak będą miasta, to tym nie traci. A prawda jest taka, że w ogóle te okresowe bilety są absurdalne, że w Paryżu one są niepotrzebne. Wiesz co, ja te tygodniowe lubię, bo jeżeli ktoś przyjeżdża z lotniska i wraca też na lotnisko, no to już odchodzi ci 30 euro samego transportu pociągiem, nie? To jedyny sposób na... Musisz ze zdjęciem mieć tę kartę.

No tak, tak, no ale... To też jest absurdalne, że po prostu jest tak dużo tych biletów, że można się pogubić. Jest sporo. No ale cieszcie się, że i tak zostały te zmienione taryfy, co prawda na niekorzyść Paryżan, bo w środku... No to z czego mamy się cieszyć? Ale z drugiej strony, czy jedziesz... Ja zawsze miałem ten problem, że jechałem o stację dalej niż jakaś tam strefa... I nie mogłem wyjść z tego metra, bo potrzebowałem biletu wykupionego na tę stację. Ja nie wiem, jak często jedziesz za Paryż, ale ja w ogóle nie. Tak się zacietrzewię teraz. W ogóle nie jedziesz za Paryż i w ogóle nie mam potrzeby takiego biletu, więc to nie jest dla Paryżan, to jest dla podparyżan. Ty nadparyżanko. Nie, Paryżanko. A o wszystkich zawiłościach biletów zaktualizowałem właśnie informację w moim e-booku Zaplanuj Paryż od A do Z. Tam zawsze są aktualne informacje dotyczące biletów.

A, żeby ten, z koszyczkiem, żeby... Za pieniądze. Za pieniądze. Znaczy, to nie wiem w sumie, jak to reguluje prawo francuskie. Nie wiem, czy kop za Adam, ale akordeon to może być dozwolony, ale po castingu, bo wiem, że w metrze to trzeba przejść casting, żeby móc grać legalnie. Jest 300 artystów wybieranych co roku. A na dworcach? Na dworcach? No właśnie, to jest inna spółka, więc tutaj też ten problem. No, Zuza, co, czego nie można robić na tych, nie można było robić na tych dworcach? Czałować się. No klasyka też. W Francji? Naprawdę. A pożegnalny buziaczek? Nie, nie wolno. Za peronem. Tak na szybko. Przed peronem. Bez języczka. Bez. Ale dlaczego? Bo co? Nawet tak wiesz, takie tak też nie możesz. Nieobyczajność czy co? Właśnie z tą obyczajnością no to to miałoby jakiś sens Wiadomo, że Francja dba o takie sprawy, haha.

Ja wam powiem, że ten tunel w ogóle dla mnie jest taki absurdalny, bo ja pamiętam jak to wszystko startowało, ja miałam takie ogromne przekonanie, po prostu taką fantazję, że jak się leci, jedzie tym tunelem, to widać jak rybki sobie pływają, że wiecie, że jest woda. No tak powinno być. No tak powinno być, a tak nie jest. A to jest taki po prostu tunel, ciemność, beton i sayonara. Tak, tak. Więc po co komu taki tunel? Rzeczywiście bez sensu. O to chodziło, żeby sobie pozwiedzać dno morza. Tak, a tu nie. Widzę, Zuza, że zdecydowanie dużo czytałaś Juliusza Werna. Tak, z kogoś. No. Mile podwodne, podróże podwodne. Muszę mieć od niej dookoła świata. Taka podróżniczka jestem. Jak sumika za morze.

Dzieci podpalała włosy! Boże, kto się nie bawił niebezpiecznymi zabawkami? Fajna jest taka grę Operacja? Oczywiście. To też był na prąd przecież. Tam było coś takiego, tam było tak pip, pip, pip, no, więc dziwne, no. Tam sporo rzeczy tam jest. Takich znanych tam na przykład też jest włączona w tę ekspozycję myszka Apple'a, ta, którą ładuje się od spodu, więc nie można jej używać, ponieważ ładuje się kabel, to jest kabel od spodu. No to proszę. Ja pamiętam jak te myszki wyszły w ogóle, no media też oszalały. No proszę, nie słyszałem o tym, ale chętnie zobaczę. Ja pamiętam, że tam jeszcze były takie straszne rzeczy, to są na tej wystawie pokazane, jak na przykład jedna firma młodzieżowa zrobiła takie pasiaste koszulki dla dzieci z gwiazdami żółtymi.

I chodzi o to, że to jest trochę bar, trochę sztuka teatralna, ponieważ jesteście tam więźniami. Dostajecie ciuchy więzienne, numerek, musisz powiedzieć, za co zostałaś skazana i dostajecie też tam jedzenie na takich tackach więziennych. Z rada są tam tapasy w tych tackach, ale mimo wszystko i koktajle robione takie specjalnie na tę okazję i tam są, jest trójka aktorów chyba i odgrywa rolę właśnie tam naczelnika więzienia, jednego tam jakiegoś Współskazańca. Współskazańca i też jest ktoś, który jest tam, jak to się mówi... Klawisz? No chciałem powiedzieć jakoś poprawnie, ale no wyręczyłaś mnie, to ty to powiedziałaś.

No więc są... I można przeżyć takie zanurzenie w więzieniu, ale wydaje mi się takie absurdalne, że ludzie mają tego potencjał. Ludzie chcą, nie? I są w tych murach, lochach, siedzą sobie i mówią, że ale fajnie, fajnie. Absurdalne, ale myślę, że warto by, żebyśmy poszli. Chciałabym się tak doświadczyć. Ja bym chciała zobaczyć. Zwłaszcza przed popełnieniem jakiegoś przestępstwa. Warto pójść, sprawdzić, czy jest okej, czy dam radę, a wtedy właśnie będę wykonywał te przekręty na pocztę francuską. Słuchaj Adam, jak cię złapią, to co ci może grozić? Ja uważam, że to niewiele ci grozi, bo... Na pewno nie perpetua. Na pewno nie Perpet, a jakby cię skarżą na przykład do więzienia, to na pewno dostaniesz mniej dni niż były prezydent Francji Nicolas Sarkozyc, który przesiedział 21 dni.

I napisał książkę w tym czasie? Dokładnie taki produktywny chłopak był. To może to jest sposób na mnie i moją prokrastynację. Pójdę do więzienia i napiszę drugą książkę. Tylko tam tapasów na pewno nie dostaniesz. Jak nagramy podcast będziemy wysyłać Ci pomarańcze albo... Rakieta do więzienia. Rakieta to się mówi? Tak? Muszę sprawdzić, ale tak mi się wydaje. Ojej, skąd Ty znasz takie słownictwo Zuzanna? Bo ja psy oglądałam. Będziemy Ci wysyłać paczuszki. Może tam też jest paczkomat, Adam? No w środku na pewno. Od ósmej do dwudziestej. Ale wiem, że Nicolas akurat podobno tam nie jadł nic na stołówce i jadł tylko jogurty.

Ludzie we Francuzi się śmieją, że dieta jogurtowa miał. A dlaczego? Bał się, że będzie potruty? Tak, tak, tak. Tak, tak, tak. Więc żywił się tylko jogurtami i się bardzo na to też w tej słynnej swojej książce, którą napisał po 21 dniach bycia tam. I od lat, bo wyszedł, już ona była wydana, więc to było też ciekawe. To właśnie tam też się żalił na to, że nie umie sobie ugotować nic, no bo nie ma takich kompetencji. Mimo tego, że miał wszystkie materiały, możliwości w swojej tam dziesięciometrowej celi. Co absurdalnie jest dużo, jak na pojedyncze miejsce. To jest więcej niż minimum per capita w Paryżu, jak się wynajmuje mieszkanie. Dokładnie. To jest minimum 9 metrów kwadratowych na osobę. No to słuchaj, to miały lepsze warunki niż niejedna osoba wynajmująca niedogrzane chambre de bain.

Więc tak jak bardzo się żalił, że to nie było dobre życie w tym więzieniu. Ten cały teatrzyk był absurdalny, jak on wchodził do więzienia, jak wychodził, jak ludzie tam płakali, kwiatami go żegnali, później go wrzutali. No i to wszystko jeszcze na przestrzeni jednego miesiąca się działo, więc naprawdę absurdalne to życie we Francji. No bo to przecież istny teatr absurdu, ale taki jest najciekawszy. A teraz idziemy pograć na kobzie. Ej, chłopaki, fajnie gracie. Mi się na maksa podoba. I myślę, że osoby słuchające powinny polecić nasz podcast wszystkim swoim znajomym, bo tutaj widzę, że nie tylko takie smaczki nas czekają w kolejnych odcinkach.

Pokazano wszystkie 22 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.