Mentionsy Mentionsy
nic na siłę
nic na siłę

87 Boję się odmawiać dziecku

02.03.2026 ·36 min 11 s

👇 LINK DO ZBIÓRKI: https://pomagam.pl/ladujemyfelka Każda wpłata i udostępnienie ratuje świat naszego synka. Dziękujemy! 🔋W tym odcinku...Boisz się powiedzieć dziecku „nie”, bo wiesz, że zaraz rozpęta się burza? Znam to. Często odpuszczamy dla świętego spokoju, a potem czujemy, że znowu daliśmy sobie wejść na głowę.W tym odcinku pogadamy o tym, dlaczego nasze dzieci desperacko potrzebują granic i dlaczego szczera odmowa to dowód miłości, a nie powód do wyrzutów sumienia.Posłuchaj, jeśli czujesz, że zbyt często chodzisz wokół własnego dziecka na paluszkach!Dziękuję Janet Lansbury za to, czego się od niej uczę!Widzimy się też na moich pozostałych kanałach:Instagram: https://www.instagram.com/nic_na_sile_TikTok: https://tiktok.com/@nic_na_sileYouTube: https://youtube.com/@nic_na_sileChcesz wesprzeć mnie w tworzeniu treści? Postaw mi kawkę!buycoffee.to/nicnasile

Twoje nie to dla niego taki zapalnik. Dzięki temu mogą w końcu wybuchnąć, popłakać i wyrzucić to z siebie. Więc kiedy odmawiasz, a one wpadają właśnie w szał, to nie znaczy, że coś zepsułaś. To znaczy, że dałaś bezpieczną przestrzeń na reset systemu. Po trzecie. Twoje zdrowie psychiczne jest tu ważne. I to jest punkt o nas, rodzicach. Jeśli nie stawiasz granic, w końcu staniesz się męczennikiem. Będziesz pozwalać dziecku na wszystko, a w środku będzie w tobie narastać frustracja i złość. Justyna jest dokładnie przykładem tego. A dzieci to czują. Lepiej powiedzieć uczciwie, nie, nie dam ci teraz Adela rzeczy do gotowania na niby, bo przed sekundą skończyłam ogarniać kuchnię, niż po prostu sprzątać wieczorem z zacieśniętymi zębami, nienawidząc każdej sekundy.

Zanim przejdę do konkretnych przykładów, muszę zrobić wam taki mały przepis. Te dialogi, które za chwilę usłyszycie, prowadzę z Adelą, która ma już prawie 5 lat. Adela pod koniec kwietnia kończy 5 lat. To jest wiek, w którym ona już całkiem nieźle potrafi się wyregulować. No to już trochę to mała zasługa, co nie? No i Sebastiala, no dobra, to dodam jeszcze tego mojego męża tutaj. No i Adele tak nie odłącza już od logiki, nawet gdy wchodzi w te swoje emocje. Natomiast jeśli macie w domu takiego dwulatka czy trzylatka, to strategia będzie nieco inna. Co do młodszych dzieci mam jedną żelazną zasadę. Mniej gadania, więcej działania i jeszcze coś takiego jak wolno, nisko i nie znaczy nie. Po angielsku nawet się to rymuje. Slow, low and no means no.

Sytuacja druga. No i ona może was nieco zdziwić. Może być kontrowersyjna, ale jest tak, że czasami naprawdę zagotuje się w nas, gdy dziecko czegoś od nas żąda, krzyknie, podniesie na nas głos. Ja w takich sytuacjach, nie zdarza się to często u nas, no zaczynam prowadzić z Adelą taki dialog. Nadal robię to spokojnie. No i Adela. Zawiąż balona, teraz! Ja odrywam się od jedzenia kanapki, no i mówię takim wolnym, niskim głosem, no zrobię to jak zjem, Adelciu. Teraz! I krzyk, już nie będę wam krzyczała tutaj. Adela, do kogo mówisz? Do ciebie. A kim ja jestem? Mamą. A jak u nas w domu do siebie się zwracamy?

Chcesz spróbować jeszcze raz? Mamo, zawiążesz balona? Tak. Jak? Zjem kanapkę. Teraz nie możesz? Nie, Adelciu. Ja wiem, że czekanie może być trudne, ale jestem pewna, że ci się uda. No i niezadowolona tam biegnie, zawraca się, no ale to bija. Sytuacja trzecia. Mamo, ja chcę teraz zrobić ciasto na niby. Teraz nie, posprzątałam już kuchnię, wymyśl Adela, jakiś inny termin. Adela, teraz ja posprzątam, bo robię piknik. No ja wiem, że ty posprzątam. To oznacza posprzątamy razem, co nie? Nie, Adelciu, nie teraz odpowiadam. Adela, proszę, no weź. Adelciu, no ja widzę, że bardzo tego chcesz, no ale nie zawsze będziemy się ze sobą zgadzać, Adela.

Ech, tu panie idzie taka smutna. No i czwarta sytuacja. Mama chce kolejną figę. Adela suszone owoce lubi jeść. Nie Adela starczy na dzisiaj. Może być problem. Sama wiesz z czym. Adela biegnie do lodówki. Znacie to na pewno. Wyciąga figi z lodówki. No i ja ją zatrzymuję. Adela powtórzysz swoimi słowami co powiedziałam? Adela za dużo fig mi szkodzi. Zamykasz lodówkę sama, czy mam ci w tym pomóc, kochańcu? No i idzie na donsana, ale no wierzę moje nie, to nie, no ja odłożę te figi, no za nią. Wchodzę tutaj z nią w taki dialog, daje jej troszeczkę po prostu trening jej logicznej półkuli.

To się nazywa ogólnie, ja to zawsze was do tego, już w wielu podcastach mówiłam o tym połączeniu tych półkul logicznej z emocjonalną. Ja to Adeli robimy, no nie wiem, od chyba półtorej roku, jak miała Zadajemy po prostu jej pytania, jak widzimy, że coś przetwarza. Dawałam wam taki przykład, jak kiedyś się tam w windzie zacięłyśmy. Jadela cały czas to powtarzała. Więc sobie wejdźcie na integrację półkul na Instagramie, na Facebooku, na Instagramie, nie na Facebooku i sobie tam zobaczcie w relacjach wyróżnionych. No i tak to u nas wygląda. Jak możecie zauważyć, nie bardzo rzucam tutaj nazywanie uczuć. Czyli jesteś smutna, wkurzona, rozczarowana.

Adela często określa swoje uczucie, mamo, ale się sfrustrowałam tymi włosami lalki, nie mogłam je rozczesać, próbuję i próbuję. Kiedy dziecko jest właśnie w takich silnych emocjach i znajduje się w tej sferze swojego mózgu gadziego lub emocjonalnego, szybkie nazwanie uczuć, widzisz, że jesteś zły, przenosi proces do tej kory nowej, tego intelektu. Choć często uspokaja to dziecko, jak ci naukowcy tam mówią, sądzę, że może to działać jak taki przycisk stop, który ucina emocje zbyt szybko, zanim dziecko w pełni je przeżyje i wyrzuci z siebie. Najprostszym powodem jest też to, dlaczego ja nie nazywam tych emocji, że możemy się mylić. Jako dorośli często patrzymy na sytuację przez własne filtry.

Dziecko płacze, bo nie może dopasować klocka. Rodzic mówi, jesteś zły. Ale rzeczywistość jest taka, że dziecko nie musi być złe. Może być sfrustrowane, zdeterminowane, zmęczone. Skutek, jeśli narzucimy tą etykietę właśnie zły, dziecko może zacząć wątpić we własny odbiór rzeczywistości i przyjąć naszą tą definicję, zamiast uczyć się rozpoznawać to, co rzeczywiście czuje. No, ja też pokazuję po sobie bardzo dużo. Jak coś mi nie wychodzi, mówię, że się sfrustrowałam i zawiodłam, etc. To dla mnie jest właśnie takie bardziej autentyczne niż po prostu narzucanie tych emocji dziecku. To w ogóle tak sebek we mnie to pod wątpliwość to dało, bo ja wcześniej tak nazywałam te emocje, kadela była mniejsza, o wiele mniejsza, ale później zaczęłam sobie nad tym gdybać i stwierdziłam sobie...

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.