Mentionsy Mentionsy
eduson
eduson

HiT - odcinek 2. Genewa i Nil.

05.10.2022 ·14 min 4 s

Głuchy kompozytor okrzyknięty jednym z największych twórców muzycznych wszech czasów, fizyk uderzający w kościelny dzwon w toni Jeziora Genewskiego i ekscentryczny matematyk płynący w górę Nilu z nowo poślubioną niewiastą - trzy wielkie osobistości XIX wieku, które swoją fascynacją dźwiękiem przyczyniły się do rozwoju ultrasonografii...  Scenariusz i reżyseria: Tomasz Batko i Mateusz Kosiak  Muzyka: Ludwig van Beethoven Udźwiękowienie: Studio eduson.pl Głosów użyczyli: Tomasz Batko i Mateusz Kosiak 

Batuta uniesiona w prawej ręce dyrygenta gwałtownie opadła, a stojący za nim krępy przygarbiony mężczyzna w czarnym sfatygowanym fraku kątem oka dostrzegł zastygające w powietrzu smyczki. Nie miał odwagi przesunąć wzroku po całej orkiestrze i towarzyszącym jej chórze. Stał w tej samej pozycji od blisko pięciu kwadransów, trawiony smutkiem i zgorzknieniem. Ludwig von Beethoven czuł, że duma z ukończonego dzieła nie pokona trawiącego go poczucia krzywdy na los, który 20 lat wcześniej pozbawił go słuchu, a teraz uniemożliwił prowadzenie orkiestry.

W ten wieczór, 7 maja 1824 roku, to przecież on na scenie Filharmonii Wiedeńskiej miał trzymać w ręku batutę, prezentując swoją kolejną, dziewiątą już, symfonię. Ale jak prowadzić orkiestrę i chór, gdy każdy dźwięk odbijał się od głuchych uszu mistrza? Jedyne dźwięki, które od lat słyszał Beethoven, to te, które tworzył jego genialny umysł.

Zrezygnowany i zgorzkniały, zamknięty w ciszy swojego genialnego umysłu, nie widział owacji, które gotowała mu liczna widownia szczelnie wypełniająca wiedeńską filharmonię. Niepewność Beethovena dostrzegła jedynie Karolinę Unger. Ta bliska sercu Ludwiga, śpiewaczka operowa, dyskretnie opuściła chór i delikatnie ujęła ramię kompozytora, kierując jego wzrobku widowni. Beethoven dostrzegł wreszcie wiwatującą publiczność i uczucie spełnienia na tę jedną jedyną chwilę wypełniło jego serce.

Beethoven nie akceptował swojej głuchoty. Już w 1814 roku próbował walczyć z niedosłuchem, nakładając na głowę hełm, który miał umożliwić odczuwanie drgań wywołanych przez fale dźwiękowe. W ostatnich latach życia korzystał z dentafonu, urządzenia, które wykorzystując przewodnictwo kostne miało pomagać w przenoszeniu drgań z fortepianu do ucha środkowego przez umieszczoną w zębach kompozytora drewnianą pałkę połączoną drutem z drewnianym klockiem umieszczonym w membranie umocowanej w fortepianie.

9. Symfonia D-moll Op. 125 była ostatnio ukończoną symfonią Beethovena, a zarazem pierwszą w historii symfonią z udziałem ludzkiego głosu. To dowód siły umysłu, który jest w stanie panować nad dźwiękiem niesłyszalnym dla ludzkiego ucha. Zdjęcia i montaż

Zdjęcia i montaż Dwa lata po premierze IX Symfonii Beethovena wody jeziora genewskiego rytmicznie uderzały o burtę łodzi. Powoli zaczynało się ściemniać. Był ciepły wieczór 1826 roku. Najważniejsze, że nie wiało. Wiatr mógł pokrzyżować ich plany. Dwudziestoczteroletni Jean Daniel Colladon spojrzał na zegarek.

Beethoven, Colladon i Rayleigh. Pierwszy z nich, walcząc z własną głuchotą, odkrywał właściwości fali dźwiękowej. Drugi określił prędkość rozchodzenia się dźwięku w wodzie, jakże zbliżoną do tej z jaką dźwięk rozchodzi się w ludzkich tkankach. A trzeci uporządkował to wszystko, umożliwiając swoim następcom dalszy rozwój ultrasonografii. Zdjęcia i montaż

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.