Mentionsy Mentionsy
bez czapy podcast
bez czapy podcast

czemu szkoła słabo uczy?

05.09.2021 ·30 min 55 s · 4 rozdziały
0:00 · Wprowadzenie i powrót do podcastu 1

Ale to jest takie duże info dla małolatów, którzy chodzą teraz do szkoły. Takie pierwsze. Bo jak nie chodzicie do szkoły, to też można posłać, wiadomo. Ale to jest też info do ziomeczków, którzy do szkoły jeszcze chodzą. Chodźcie do tej szkoły, cieszcie się z tych czasów, for real. W sensie to nawet nie chodzi o to, że szkoła jest jakaś super kozacka, tylko chodzi o to, że to są takie czasy, że jeszcze nie masz nic za bardzo na głowie. Tobie się wydaje, że ten sprawnie z matmy, co go musisz zaliczyć w przyszłym tygodniu, To jest dużo na głowie. To nie jest dużo na głowie, nie? W sensie nie wymyślaj, wariacie. To jest nic. Sama matura to jest też nic. A jak masz jakiś egzamin tam ósmoklasisty, nie wiem, bo jeszcze do gimnazjum chodziłem, ale jak masz jakiś tam egzamin ósmoklasisty, to wiesz w ogóle o czym my gadamy, byku. To jest, to, to, to, stresują Cię niepotrzebnie.

5:12 · Opis własnej doświadczenia szkolnego 5

I oni tak pushują to i osiągają efekt dokładnie odwrotny niż ten, który powinien być osiągnięty, to znaczy... To pushowanie na rozwój w szkole, ale taki specyficzny rozwój, który w ogóle nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Uczenie się jakiejś matmy, niematmy, ja nie mówię, że to nie jest fajne, każdy może mieć na to zajawkę, jasne, tylko że w tych dzisiejszych czasach świat poszedł na tyle do przodu, że warto się rozwijać w takich bardziej nowoczesnych rzeczach, których szkoła nie przewiduje. Warto, kurczę, postawić na ten samorozwój, Ale nie na ten zaściankowy, po prostu komunistyczny, bo to jest w ogóle komunistyczny system, wiesz, taki komunistyczny, zaściankowy system wkuwania w siebie rzeczy, których i tak zapomnisz.

Bo to nie jest rozwijanie się, nie? To jest podstawowy problem, że szkoła Nie rozwija, nie? Słuchajcie, bardzo ważną w ogóle rzeczą w tym rozwoju, w uczeniu się w tej szkole, nawet tego programu, co narzucają z góry, wydaje mi się być zajawka, bo ja zawsze to, czego się najwięcej w życiu nauczyłem, to się nauczyłem na zajawce. Jeżeli coś mnie na tych lekcjach faktycznie interesowało, nie? Interesowała mnie matma, w sensie jakoś tak przychodziło mi to łatwo, gdzieś tam podłapałem i tak dalej. Pamiętam, że polski Miałem taką zajawkę na polski w pewnym momencie w gimnazjum, bo to było tak, że z matmy byłem dobry, ale nauczycielem matmy w gimnazjum, nie jest to chyba, znaczy nie obwiniam ich za to, obwiniam ogólnie system, który na przykład ich wyuczył, że tak trzeba matematyki uczyć.

W gimnazjum matma mi strasznie zbrzydła. Ja wiesz, zajarany byłem za małą lata informatyką, bla, bla, bla, nawet się uczyłem programować gdzieś tam delikatnie. Jeszcze dzieciakiem byłem tam, dużo się programować nie nauczyłem, ale, ale miałem skłonności do tej matmy. I słuchajcie, no, tak to się skończyło, że poszedłem do liceum humanistycznego, nie? Bo w ogóle byli w szoku nauczyciele w moim gimnazjum, że ja, ja idę na humana, a jestem przecież matematycznym geniuszem. No może geniuszem to za dużo powiedziane, natomiast wiecie, no problem leżał w tym, że miałem chyba czwórkę z matmy w trzecim gimnazjum. Tak patrząc na moje oceny, to mi w ogóle wychodziła jakaś dwójka łamana na trójkę, nie?

Ale moja pani nauczycielka wystawiła mi czwórkę, co w ogóle wydaje mi się, że bardzo w porządku zachowaniem z jej strony było. Dlaczego? Bo Dlatego wychodziła mi dwójka, trójka, bo ja miałem same jedynki z matmy. Za nieodrobioną pracę domową, za coś tam, za jakąś pracę na lekcji. Ja po prostu miałem to w dupie, nie? Ja byłem zbuntowanym dzieciakiem, ja miałem to w dupie. Ale jak przychodziłem na sprawdzian, to była piątka albo szóstka. No może już tam pod koniec czwórka, bo już nawet mi nie zależało na przerabianiu tego tematu, nie? Bo się nie starałem nawet na tych sprawdzianach. No ale tam poniżej czwórki to na sprawdzianach w ogóle nie schodziłem. Często wpadały jakieś piątki, szóstki ze sprawdzianów. To znaczy w momencie, kiedy naprawdę trzeba usiąść, bo były zadania do wykonania, no dobra, umiem, wykonałem te zadania, tak? A ona mi każe jeszcze, wiesz, ona, no, ogólnie szkoła, system mi każe przerabiać materiał, który tak naprawdę miałem w małym palcu, nie?

Bo mi to przychodziło łatwo, nie? Ja się tym nie chwaliłem, po prostu mi to przychodziło łatwo i mi się nie chciało, to było dla mnie potężnie nudne. Nie było przewidziane tego, że jakiś małolat, i to nie byłem jedyny w klasie, chociaż na przykład mój koleżka, który był jeszcze lepszy z matmy niż ja, teraz z tego co wiem studiuje ekonomię, on robił te zadania, nie? Bo on się dostosowywał do systemu. Ja się do systemu nie dostosowywałem. I tak to się skończyło. No i jakby już tak mi ta matma zbrzydła, to, że oni mi kazali jakieś zadanka robić w ogóle proste. No w sensie więcej, bardziej mi ręka bolała od pisania, niż używałem mojego mózgu. Na tej zasadzie to działało, nie? Że już tyle tych zadań trzeba było zrobić, one mentalnie nie dawały mi żadnego wysiłku, a mnie bolała ręka już, żeby tyle te zadanie wypisywać. Więc po prostu rzucałem ten długopis i mówię,

14:32 · Analiza systemu szkolnego 1

Rozwinęło to moją głowę humanistycznie. Matmę już całą zapomniałem, natomiast matematyczne myślenie jakieś zostało i gdzieś tam pomaga mi w dzisiejszym życiu. Ale cały ten program i to wszystko, czego żeśmy się uczyli, właśnie nie ma takiego przełożenia na praktykę. To znaczy, gdybym nie był tam pisarzem tekstów, muzykiem i tak dalej, to ten polski to by mi się na nic nie przydał, nie? Ani znajomości językowe, ani znajomości kulturowe w takiej ponad... No wiadomo, że coś tam trzeba znać z polskiej kultury, ale to jakoś przychodzi naturalnie. Matmę i tak musiałem sobie sam przerobić w mojej głowie gdzieś tam na ekonomię i po prostu szkoła nie uczy, nie uczy rzeczy potrzebnych.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.