Mentionsy Mentionsy
besties
besties

mój chłopak okazał się trans

28.01.2026 ·1 godz 5 min

Wasze ulubione besties czytają historie podesłane przez obserwatorów 🎀chcesz żeby twoja historia znalazła się w odcinku? Wyślij mail na adres [email protected]

I bardzo ciężka też do ogarnięcia, więc no... No tym bardziej właśnie dla młodych ludzi. Myślę, że on jest confused i pewnie nawet nie wie, jak z tą rozmawiać na ten temat. Mhm. Powiedziałam moim rodzicom o jego sytuacji. On też powiedział, że jemu byłoby łatwiej, gdyby wiedzieli. Kłóciłam się z rodzicami trzy miesiące o to, że go kocham i żeby go zaakceptowali, bo chciałam mu dać ciepło i żeby mógł czuć się u mnie jak w domu. I tak z czasem się stało. Był członkiem naszej rodziny, moi rodzice traktowali go jak syna. Za to dla jego mamy do dzisiaj jesteśmy przyjaciółkami. Jego mama nie wie o tym, że jest osobą transpłciową. To dla mnie zawsze było bardzo niezręczne, bo przy niej nie mogę powiedzieć imieniem prawdziwym, czyli damskim, bo on się na mnie obrazi, ale też nie mogę powiedzieć imieniem męskim, bo mama o niczym nie wie.

Wyszłam z imprezy, zaczęłam do niego dzwonić. Odebrał za trzecim razem. Pytałam tylko, czy jemu się coś stało, czy miał jakiś wypadek. Nie uzyskałam odpowiedzi. Napisałam mu smsa, żeby napisał tylko, czy wszystko w porządku. Starałam się udawać, że nic mi się nie stało, ale martwiłam się o niego. W momencie, kiedy ja miałam już jechać za nim na szpital, sprawdzić, czy żyje, napisał, że chodzi o jego przyjaciółkę, że jemu nic nie jest, ale musi pomóc. Wkurzyłam się, bo całą imprezę byłam myślami z nim i z tym, czy on w ogóle żyje. Napisałam mu, że zrobił to specjalnie z zazdrości, żebym nie bawiła się dobrze. Mój szef zobaczył, że jestem przybita i zapytał, czy coś się stało. Powiedziałam mu, a on na to, że nie jest to normalne, bo wystarczył jeden telefon, że z nim wszystko w porządku, żebym się nie martwiła. Zgadzam się. Na imprezie nie byłam jedyną kobietą. Były jeszcze cztery inne dziewczyny, więc stwierdziłam, że pojadę na domek.

I tak po Sylwestrze powiedziałam mu, że nie będziemy już razem. Ale on cały czas pisze, mówi, że musimy więcej rozmawiać, że jemu jest głupio, że on się zmieni, że to wszystko przez alkohol. A co do alkoholu, to nie pierwsza taka sytuacja, gdzie realnie boję się jego pijanego, bo często pokazuje agresję. O Boże. O Boże. Okej.

Po dwóch tygodniach to ja przeprosiłam. A nawet nie ja błagałam o przemoczenie. Nigdy nie sądziłam, że zniżę się tak nisko dla chłopaka. A jednak. Zrobiłam to zupełnie nieświadoma tego, że tracę siebie. Nie wyjaśniliśmy tego, po prostu zakopaliśmy to pod ziemię. Ja byłam przeorana przez te ciche dni, a jemu to było na rękę. Do momentu. Parę dni potem przyjechał do mnie na noc. Było miło, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i postanowiliśmy wyjść się przejść. Na spacerze zaczął się temat Hani. Kolejna kłótnia, kolejny płacz. Próbowałam zebrać się w sobie i na spokojnie wyjaśnić, jak się z tym czuję i że oczekuję tylko, by lekko ograniczył relację z nią. On po chwili ciszy odwrócił się do mnie i z wyrzutem powiedział, że spoko, zablokuję ją, koniec tematu. Aha, okej, to ja wszystkich usunę z Instagrama najlepiej. No nie. Ten case, no.

I co ja na to? Z płaczem jeszcze raz próbowałam przetłumaczyć, że nie na tym mi zależy. Ale było za późno. Napisał jej, że urwa kontakt. Przez całą noc spaliśmy na osobnych stronach łóżka, ale potem temat ucichł. Relacja z Hanią się skończyła, a my dalej ciągnęliśmy nasz toksyczny, zabierający ze mnie życie związek. Nie pamiętam już wielu sytuacji, o których na pewno chciałabym wam tu napisać. Niestety one przychodzą i odchodzą i nie dam rady uzbierać ich wszystkich w jeden wieczór. Teraz jednak nadchodzi moment tytułowy. Jak zostałam golddiggerką? A więc Nathan, cały związek obiecywał mi, że wakacje będą nasze. Mieliśmy dużo planów i czekałam na to z wielkim szczęściem i nadzieją. Niestety złożyło się tak, że ojciec kazał wyjechać mu do dziadków na wieś na półwakacji. Było mi bardzo przykro, ale wiedziałam, że jemu też, więc starałam się to zaakceptować.

I teraz możecie stwierdzić, że to ja źle zrobiłam, ale zaręczam wam, szukałam tego bardzo długo i jestem pewna, że na tym nie siedziałam. Więc jeszcze tutaj opłamuję. Robiąc z ciebie idiotkę. Nie no, ale w ogóle on nie mógł po prostu wstać i ci pomóc? No tak, jakby po co gadanie? Rozumiem twoją frustrację. Dobra, jest to jakaś rzecz, ale jest to dla ciebie istotna rzecz i skoro on tego nie bierze też na poważnie, no to chujowo po prostu. Ale okej, stwierdziłam, że nie będę robić kolejnej kłótni. Zostałam. Siedzieliśmy w ciszy, a po paru godzinach milczenia powiedział, że zrobił sobie krzywda. Nie byłam zaskoczona. To była nieodłączna rutyna naszego związku. No Jezu. Oczywiście nigdy nie dbał o swoje rany, więc ja mu to odkażałam, gdy tylko mogłam.

Jemu na tyle na tym zależało, że nawet przyzwyczaiłam się do stawianych mi oczekiwań. Zaczęła być normalnością, ale mimo wszystko to właśnie na tym w dużej mierze zaczął się opierać nasz związek. Ja nigdy nie umiałam wprost powiedzieć temu chłopakowi, że go kocham. Byłam przywiązana na pewno i zauroczona, ale to chyba tyle. Bardzo mnie po czasie irytował, a słowa kocham cię, które wypowiadał, ignorowałam jak tylko mogłam. 3. Pierwszy kryzys. Kiedy wróciłam ze szkoły po wakacjach, zaczynałam trzecią klasę. Zauważyłam wtedy, że o moich koleżankach, z którymi przyjaźniłam się od początku liceum, nie wiem praktycznie nic. Nasze relacje bardzo się pogorszyły. Kochałam te dziewczyny, a przez tak wielkie skupienie, jakie dawałam mojemu związku, nie wiedziałam, jak z nimi rozmawiać. To zaczęło mi otwierać oczy. Wtedy zaczęłam też zauważyć inne problemy w naszym związku.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.