Mentionsy Mentionsy
besties
besties

ex mnie przed nim ostrzegał!

27.09.2025 ·55 min 55 s

Wasze ulubione besties czytają historie podesłane przez obserwatorów 🎀chcesz żeby twoja historia znalazła się w odcinku? Wyślij mail na adres [email protected]://www.instagram.com/besties.talkhttps://www.tiktok.com/@besties.talkhttps://www.instagram.com/lilajanowskahttps://www.instagram.com/veronikabialek

Hej Besties! Z tej strony Lila. I Berka. I witamy was w podcaście Besties. Już nie mogę. Czemu nie możesz? Jak to nie możesz? Co ty gadasz? Wiesz, mam tak, że nawet nie myślę o tym, wiesz o co chodzi. Wczoraj z Lilą skończyłyśmy ten serial, ta dziewczyna, co tydzień temu właśnie mówiłyśmy o nim. Tak. Jezu! Zajebisty! Zajebisty! Mam nadzieję, że to nie był ostatni odcinek, ale wyglądało jakby to był ostatni. Wyglądało jakby był ostatni, ale ma dobry potencjał na drugi sezon. Tak, tak. Nie no, jak jeszcze tego nie widzieliście, to musicie koniecznie. Tam się tyle dzieje, po prostu co 5 minut tego serialu jest jakaś odwrócona rola, no niesamowite. No i możecie polecać nam jakieś takie babskie seriale. Bo oglądamy sobie coś z waszego polecenia, no. Piszcie nam w komentarzach.

Wczoraj wylałam całą kolę na podłogę. To było śmieszne. Wytarłam to, było ślisko i jeszcze się wyjebałam na to. I to był taki ślizg, że ja mówię, co jest? Jak poleciało. I wyjebałam drugi raz tą kolę. drugi raz. Ale czasem są takie dni, że po prostu wszystko, wszystko ci się tego dnia, nie wiem, rozwalisz sobie coś, skaleczysz się, jakieś takie randomowe rzeczy. Ja dzisiaj miałam taki fantastyczny poranek. No właśnie, o Jezu. Wczoraj miałam niedrożny zlew w kuchni i po prostu resztkami jedzenia się zapchał, znamy to, co nie? No i ta woda stała, tak stała i mówię, kurde, no może przez noc od nas to spłynie i damy radę. No dobra, a finalnie, kreta trzeba chyba tam wpuszczać, jak się tak zadka.

Muzyka Co ja sobie tutaj wybiorę? A może to? Kocham tą kombuczę. Jaką? Mango maracuja. O, też mam tą samą. O, masz tą samą. Chłopak, przed którym ostrzegał mnie mój ex. Ale brzmi jak ciekawa historia, no. To może być coś takiego jak właśnie przyjaciółka, o którą masz się nie martwić, co nie? I potem się okazuje, że jednak tam coś będzie między nimi. No bo trochę jest tak, że facet ci mówi, że no pewnie mówił jej o jakimś chłopaku, że on jest taki, taki, taki, a tutaj się okaże, o Jezu, no ile się nie zroń, wszystko, no. Dzisiaj taki dzień.

Nie no, dzisiaj coś nie gra, ale za to los stwierdził, że już po prostu za bardzo mnie dowalił dzisiaj. I poszłam na pocztę, okazało się, że nie ma kolejki. Po prostu weszłam, pustka. Właśnie, miałam odebrać mój pasek z Vinted z poczty. No, ja właśnie to dzisiaj robiłam. Odbierałam paczki z Vinted. Ale żeby mi się nie przedawniło. Na poczcie długo trzymają. Dobra. Hej besties. Moja historia zaczyna się w 2019-2020 roku w noc sylwestrową. Wtedy poznałam właśnie jego. Dajmy mu na imię Patryk. W te noce sylwestrowe to się zawsze dużo dzieje, nie? Dużo mam historii w noce sylwestrowe. To prawda. Patryk wtedy był... Jezu, ale przypomniała mi się moja historia sylwestrowa. Po prostu najmocniejsza. Jak miałam w życiu 16 lat i moja koleżanka, przyjaciółka wtedy, organizowała właśnie u siebie taką domówkę i zaprosiła tam właśnie takiego jednego chłopaka i po prostu wszedł.

Po paru miesiącach. Ale to właśnie, to musi być ten punkt kurminacyjny, bo czasem po prostu my jesteśmy masochistkami. Po prostu... A dobra, jeszcze damy radę. Jej, zostajemy na tej karuzeli. Może akurat, Jezu, może się zmieni. Może stanie się fantastycznym facetem. Nie. Myślę, że może się stać, ale no już nie dla ciebie. Już po prostu za dużo się stało. Po paru miesiącach poznałam Michała. Podobał mi się w szkole i moi znajomi postanowili nas zeswatać. Na początku myślałam, wow, super chłopak, ogarnięty, pełen pasji i przede wszystkim traktował kobiety z szacunkiem. Był dla mnie tak dobry, że bałam się wejść z nim w związek, bo myślałam, że po prostu jest za dobry. No, często tak jest. No, myślę, że dobrze, że chodzisz, bo tutaj napisałaś, że chodzisz na terapię, ale myślę, że po takiej wyniszczającej relacji dobrze jest pójść na terapię, żeby po prostu... No, poukładać sobie niektóre rzeczy.

Ale jesteśmy tak zafascynowane tą osobą w jakiś sposób. I zafascynowana może bardziej wyobrażeniem tej osoby, jaka miałaby być, tym potencjałem. I dlatego tak jest. I brniemy później w to jak głupki. Jako singielka żyło mi się świetnie. Tydzień popłakałam i było dobrze. Stawiałam się pracą i znajomymi. No mówię wam, było zajebiście. Ale oczywiście pisał, blokował, odblokowywał, chciał wrócić drugi raz, trzeci. Wiecie co? Po pół roku wróciłam. Nie. Jezu, to jest najgorsze, co możemy zrobić. Jak już jest tak, że się wydostaniemy z tej relacji, to już po prostu... Zostańmy bez niej, no. Najgorsze, co może być. Co, nudziło ci się, czy o co chodzi? No wiesz, po prostu zaczęła sobie rozkminyć i o, teraz się tak stara, może się zmienił, może coś, a jednak trochę tęsknię.

Te siki oznaczające. Tylko czekałam na dzień kastracji. I teraz już jest zajebiście, no. Zaczęły się kłótnie zachowania pokazujące jego brak odpowiedzialności, palenie pokryjomu w pokoju w obecności psa, niewychodzenie z nim, złość na zjedzone buty czy czapki i inne pokrewne, głupie, małe, dorosłe zachowania. No wiadomo, że jest złość, ale to jest też... Ale jak bierzesz psa, no to też musisz się liczyć z tym, że takie rzeczy będą się działy, no niestety. No i trzeba się tym psem zająć, no przecież on się sam nie nakarmi, sam się nie wyprowadzi. Więc no to w jakim świecie on żył? Taki ping-pong zachowaniowy połączony z borderlinem. Nigdy nie wiedziałam, co akurat się wylosuje. O Jezu, to jest najgorsze, jak masz kogoś przy sobie takiego, siedzisz na ciągłej szpilce, ja też to miałam, siedzisz na ciągłej szpilce, bo nie wiesz, co ta osoba zaraz wymyśli i do czego się dopierdoli.

D przepraszał, było mu ciągle głupio, a ja po prostu przyjmowałam to, co mi dawał, bo potrzebowałam kogoś obok siebie. No ale co przepraszał? Przepraszam, że mam dziewczynę? niezależnie od tego, jaką krzywdę zrobił mi wcześniej. Niemniej jednak nieubłaganie zbliżał się czas jego przyjazdu, a było już za późno, żeby zwrócić bilety. Albo za późno, albo nie dostałby zwrotu kosztów, a było mi głupio, żeby go odsyłać z kwitkiem. Nie, po prostu z deszczu pod rynnę. Druga historia i po prostu to samo. Było źle i później jeszcze gorzej. Było ci głupiego odsyłać z kwitkiem, a jemu nie było głupio kręcąc dupką z polskim, mając dziewczynę pięć lat. Nie, no w ogóle żenada. Ogarnęłam kilka miejsc w Polsce wartych zwiedzenia, poinformowałam rodzinę, że D przyjeżdża i tak dalej. Wigilia, góry, Warszawa i kilka innych miejsc.

Byłam bardzo, ale to bardzo zmieszana, ale mu odpowiedziałam, chociaż... Co ci zjadłaś? Jezus! Choć zepsuło to mój nastrój i podniecenie. No nie dziwię się, bo to jest dziwne pytanie. W ogóle. Mówiłam takie, co? A co, śmierć mi z buzi, czy co? Ja o to pomyślałam. Pomyślałam, że okej, może to jednorazowe. W ciągu dnia zaczął mi wpychać wielkie ilości jedzenia. I gdy nie robiłam tego, co on chce, obrażał się albo bił w ścianę. Jezu, po prostu facet bijący w ścianę. Nie mogę. Uciekajcie od razu. Jezus. W ciągu kłótni mówił, że jest nam jak patyczek i że okropnie to wygląda. No ale widziałeś jak wygląda, widziałeś gały co brały. Jezu, to działa identycznie jak ktoś mówi drugiej osobie, że wygląda grubo.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.