Mentionsy Mentionsy
besties
besties

ex mnie przed nim ostrzegał!

27.09.2025 ·55 min 55 s

Wasze ulubione besties czytają historie podesłane przez obserwatorów 🎀chcesz żeby twoja historia znalazła się w odcinku? Wyślij mail na adres [email protected]://www.instagram.com/besties.talkhttps://www.tiktok.com/@besties.talkhttps://www.instagram.com/lilajanowskahttps://www.instagram.com/veronikabialek

No. I musimy w ogóle zacząć sobie oglądać jakieś seriale razem, bo fajnie się oglądało. No właśnie, no właśnie. I że tak komentujemy sobie, wiesz, co on odwaliła. Bo jak oglądam samotnie, mam z kim komentować tego. No, trochę tak. A jak jest coś takiego właśnie bardziej angażującego, że tak nie do końca, wiesz, chcesz komentować, jak coś się dzieje, tak... No właśnie, no właśnie. A jak coś jest takiego właśnie powalonego, bo rzeczywiście ja to dobrze mówię, że po prostu coś się dzieje takiego damskiego, wiesz o co chodzi, to wtedy się tak komentuje, a jak jest coś takiego, jakiś dramat, czy coś takiego... Boże, nie wiem. Ten serial jest wyjątkowo taki dramatyczny, babski, więc na pewno wam się spodoba. No tak, tak i po prostu tak żywo komentowałyśmy, o to chodzi. Jakoś nie mogę się dzisiaj wysłowić, nie wiadomo o co mi chodzi. I ten maczek jak smakował. A tak, i zamówiliśmy sobie maczkę. Ale podłoga mi się tak klei, muszę ją zmyć, bo nie domyłam do końca.

Pomyślałam, że wskoczy na jezdnię i przebiegnie na drugą stronę. I gdyby te samochody się nie pozatrzymywały, to nie wiem, co by było. Boże! Nie no, to naprawdę on jest niestabilny po prostu. A więc, przebiegł przez tą jezdnię, potem stwierdził, że rozpędzi się i uderzy głową w betonowe ogrodzenie. I tak też zrobił. Ok. Nawet nie wiecie, jaka byłam zdesperowana, jak on leżał koło tego ogrodzenia nieprzytomny, a ja krzyczałam na całe miasto i prosiłam o pomoc. Lecz gdy usłyszał, że dzwonię do swojej mamy, on nagle ożył. Stwierdził, że w sumie to jeszcze raz pobiegnie na to, co? On jest nienormalny. On jest nienormalny. On udaje. No, moim zdaniem też mocno udaje. Następny przypadek jest taki, że... Boże!

No nie wiem, też mi to tak jakoś... Akurat, no co tam wiele, pogadacie. No i masz też chłopa, no to już jakby... Ale co, jakie to jest rozwijanie języka? No Boże, ile tam jest... Wiesz o co mi chodzi, no. Czy takie słownictwo ci jest na pewno potrzebne? Na studia? No dobra, zobaczmy dalej, nie będziemy oceniać. Na razie. Zaczęłam wchodzić na czaty tylko po to, żeby pisać z ludźmi. Zawsze był tam jakiś główny board. No ale oni tam napaleni, no to... To czy oni będą z tobą pisać o czymś innym? Na którym pojawiały się wiadomości i można było kogoś wyhaczyć ze względu na treść. Jako, że nie wchodziłam tam po to, żeby uprawiać nierząd, a w innych celach, zazwyczaj pisałam tam głupkowate wiadomości, teksty piosenek, cytaty z filmów lub jakieś luźno rzucone zdania w stylu szukam kogoś, kto ma kolekcję zabawnych kapeluszy.

A wiedzcie, że dziewczyn na takich stronach zawsze było mało, stąd zawsze miałam ogromne wzięcie u buci przeciwnej. No wiadomo. Nie liczyło się dla chłopców to, że nie widzieli jak wyglądam i czy faktycznie jestem laseczką. I tak pewnego dnia, jakoś przed świętami Bożego Narodzenia, trafiłam właśnie na D. I mnie jest tak charakterystyczne, że wolę pisać i w taki sposób. Okej, pan D. Rozmowa kleiła nam się ponadprzeciętnie. Parę razy się nawet uśmiechnęłam. Chłop był zaangażowany w rozmowę, ale trzy lata młodszy ode mnie. Ja wtedy 24, on 21. Mhm. Pomyślałam sobie słodziak. Ale dlaczego on jest na takim czacie? I chciałam go olać, ale zagadał mnie o jakąś alternatywną drogę komunikacji, taką wiecie, bez podawania imion i nazwisk, a ja niewiele myśląc zgodziłam się.

Czy ty, no nie wiem, nie masz znajomych, nie masz pracy, no czym się zajmujesz? I daj Boże, nie odpiszesz dwie godziny. Co ty robiłaś? Gdzie ty byłaś? Z kim? No ale właśnie dlatego ten dystans... No to jest ciężki orzek do zgryzienia. Musimy zaprosić kogoś, kto był w takim związku. Julia nasza była przecież przez rok. No to zaprosimy naszą kumpelę i opowie nam, jak to było. Bo po prostu my nie byłyśmy, a to jest też... Ona akurat to wspomina spoko. Po prostu widzieli się tam raz na tydzień. No widzisz, raz na tydzień do niego latała po prostu. No właśnie. Ale no tak czy siak, no to związek na odległość jednak. Musimy przegadać ten temat. Dzisiaj to przegadamy, bo się widzimy. Wiadomo, na początku nam się podoba takie zaangażowanie ze strony faceta. Myślimy sobie, boże, jestem taka wyjątkowa, on tutaj tak za mną lata, chce wszystko wiedzieć o mnie.

No nie wiem, jestem chory. I to go nie powstrzymywało od kupienia biletów do Polski do mnie. I co? No nie. Ja pierdolę, no nie mogę. Aż mnie oko zaszczypało. Jak to przeczytałam? Boże. Nie, no po prostu nie, no. What the fuck? Ale to co? Nie mogę sobie tego poukalać w głowę. Dobra, dalej. Kochamy się, planujemy ze sobą przyszłość, ale jest jeden malutki szczególik, jak ci muszę powiedzieć, mam dziewczynę. No i ja pierdolę. No ale chciałaś przyjechać do mnie na miesiąc i co ty byś powiedział tej dziewczynie? A no tak, że na misję jedzie, że wiadomo. na misję do Polski. On pewnie nawet nie jest w tej armii, no. Tego dnia, podczas tej samej rozmowy z D, zadzwoniła do mnie moja siostra i przekazała mi, że tata, który był kilka dni w szpitalu, niestety odszedł.

Ale on jest w związku z jedną dziewczyną! No ale co? No stałam się zaręczona, no wiadomo. Nie no, Boże. Głupia baba byłam. Męliłam się. No co ci mamy powiedzieć? No głupia baba byłaś, no. Pierścionek zaczął dużo znaczyć, a w zasadzie nadal mojemu idealnemu chłopakowi nowa praca i obsesja na moim punkcie. Prawo do kontroli mnie o 3 nad ranem, notorycznie włączone lokalizacji i alarmu w moim iPhone'ie. Dosłownie jak nie odbierałam, to włączał mi się alarm. żebym zwróciła uwagę na telefon. Co? A także oskarżenie mnie o to, że go zdradzam. Standard. Standard. Nie odbierasz telefonu, nie odpisujesz. No dobra, ale co z tą dziewczyną? Wtedy dopiero zobaczyłam, że ta jego gotowość do odpisywania w 20 sekund... Czy to już po prostu ona pomagała mu się rosnąć i że on się rosnął, tylko po prostu nam tutaj nie napisałaś?

To nie jest normalne, to nie jest, o Boże, troszczy się o mnie. No i widzicie, osoby, które są zazdrosne tak chorobliwie i cały czas coś insynuują, że wy coś zrobiliście źle, najczęściej one zdradzają. I on właśnie to samo robił, mając dziewczynę 5 lat, kręcił właśnie z tobą. No tak. Więc bał się, że ty zrobisz mu to samo. No tak. A jaki wstyd było przed rodziną, jak musiałam im tłumaczyć się, że nie jesteśmy już razem. No ale jaki wstyd? Właśnie nie możemy tak myśleć o innych ludziach, że będzie wstyd, jak się dowiedzą. Walić to, co powiedzą inni ludzie. Oni nie przeżyją waszego życia. No tak, a co miałoś być z takim zjebem po prostu do końca życia? No lepiej już przeżyć ten niby wstyd przez chwilę. A wyobraź sobie, jaki wstyd byłby, gdyby się dowiedzieli, że on miał dziewczynę przez pięć lat i pisał z tobą. To był dopiero wstyd.

Chociażby nie wiadomo co tam facet wam mówił, po prostu nie zgadzajcie się, bo po prostu będziecie. Miały później takie złe podejście do tego. A jednak seks to powinna być przyjemność. Dla obu stron. Po jakimś czasie było już komfortowo. Znaliśmy się nawzajem bardzo dobrze i swoje ciała. To był około drugi rok w związku. Adrian podczas stosunku w jednej chwili wziął telefon i pokazał mi kilka dziewczyn. Podczas? I zapytał, czy będziesz tak dla mnie wyglądać? A, Boże! W ogóle jak on wpadł, no to w ogóle... Dlaczego? Dodam, że były bardzo otyłe, a ja byłam raczej mocno szczupła. Bardzo źle się poczułam i byłam zmieszana, ale mu o tym nie powiedziałam. Dopiero na drugi dzień o tym porozmawialiśmy i on powiedział, że rzeczywiście mam rację.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.