Mentionsy Mentionsy
Żółte Napisy
Żółte Napisy

#24 Internet jest MARTWY, a my jesteśmy botami...

27.03.2026 ·1 godz 46 min

A co gdybyśmy powiedzieli Wam, że ten podcast jest tak naprawdę wytworem sztucznej inteligencji, my jesteśmy botami, a wszystkie komentarze, które widzicie pod odcinkami są generowane automatycznie? To wszystko po to, by nakręcić wrażenie aktywnego Internetu, gdy prawda jest o wiele mroczniejsza... internet od dawna jest martwy, a Ty tylko buszujesz po jego cmentarzysku! Zapraszamy na jedną z najgłośniejszych teorii spiskowych ostatnich lat, w której jest BARDZO DUŻO przeraźliwej prawdy!***ZOSTAŃ PATRONEM: patronite.pl/zoltenapisyINSTAGRAM / TIKTOK: para.absurduYOUTUBE: Para Absurdu GRAFIKI: limanniel_plMONTAŻ: naaduch

No, pamiętam, że chyba były nawet takie filmy youtuberów, którzy wpisywali coś w wyszukiwarkę Google Images, grafika, Google Grafika i sprawdzali, jak długo muszą scrollować, żeby znaleźć seksualizowaną wersję tej rzeczy. Tak. Więc ten użytkownik, Illuminati Parrot, przytoczył wiele takich argumentów, które są dowodami na to, że faktycznie siedział przez cały ten czas na tym forum 4chan'a. Był takim heavy userem. Nie wiem, czy to jest dobre, czy złe. Nie wiem, chwalisz się czy żalisz? To jest idealny tekst na tą okazję. Okej. I teraz tak. Pierwsza teza, którą ten użytkownik stawia jest dość brutalna, ale zarazem prosta. Ponieważ internet wedle niego jest pusty i pozbawiony ludzi. I to jest pierwsze, co możemy zauważyć w tym poście.

No musimy żyć niestety z tym, że jest algorytm. Musimy żyć z tym, że są zapotrzebowania odbiorców, ale też żyjmy z tym, ze świadomością tego, że strony, na których my publikujemy, które należą do Googla, do Facebooka czy tam do Mety w tej chwili, one też mają jakiś swój cel. One też mają na celu zarabianie, też mają na celu promowanie treści, które będą ściągały więcej. Dlatego mówię stary, odkrywa internet, bo jakby ja się nie śmieję z tego, że rzeczywiście jest tak, że nawet głupi przykład, weź mój telefon, weź swój telefon, przejrzyj mojego TikToka, twojego TikToka, mojego Facebooka, twojego Facebooka, będziemy mieli zupełnie inną wersję internetu, mi się pojawiają inne rzeczy, tobie się pojawiają inne rzeczy, czasami, co jest ciekawe, pojawiają nam się w przeciągu może dwóch minut dokładnie te same rzeczy,

I przy okazji na światło dzienne wychodzą informacje o rzekomej akcji rządowej Mockingbird, wedle której rząd opłacał media za publikowanie propagandy w czasach zimnej wojny. Więc to, jak ta informacja wyszła na światło dzienne, to ludzie powiedzieli, ej, hola, hola i został postawiony zakaz pełnej inwigilacji obywateli. Chyba tego nie przestrzegali, bo kojarzę takiego typka, który się nazywał Snowden. On też na to wpłynął. Będziemy o nim mówić? Nie, nie będziemy, ale on mocno wpłynął właśnie na te informacje. On przede wszystkim też wpłynął na to, że się dowiedzieliśmy, jakie informacje były zbierane, do jakiej inwigilacji dochodziło i tak dalej. Na przełomie 2012 i 2016 roku kontrakty właśnie Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych oraz Agencji Bezpieczeństwa Narodowego zostały przyznane firmom takim jak Google, Amazon, Facebook i tak dalej.

W 2013 roku wyciekają notatki służbowe Google i film dotyczący projektu o nazwie Selfish Ledger. Jest to dystopijny projekt Google, gdzie firma zbiera dane lub je już posiada i dzięki nim kształtuje ich zachowania, a nawet podejmuje za nich decyzje, w sensie za użytkowników internetu. Na przykład system znając wszystkie dane użytkownika i wiedząc, że dany użytkownik chce schudnąć, może powiedzieć po analizie jego listy zakupowej z płatności kartą na przykład, jakich produktów powinien unikać. Czyli ktoś sobie zrobił zakupy z dnia poprzedniego i kupił tam, nie wiem, cukierki, cukierki, chipsy, cukierki, kolat, chips. No i kolejnego dnia wpisuje w internecie, jak schudnąć 10 kilo w 10 dni. I ten projekt miał w takiej informacji wrzucać użytkownikowi, ej mordo, widziałem, że wczoraj kupiłeś to, to, to i to, może... Przerażające.

Ale to nie doszło do skutku, prawda? I teraz tak, Google mówi, nie, to był taki nasz... Oni mają takie swoje laboratorium wymysłów, czy laboratorium, gdzie siedzą mózgi... I siedzą mózgi i mówią, stwórzmy coś takiego. Bądźmy kreatywni. Najlepsze jest to, że oni stworzyli film, który miał być opisem tego pomysłu, ale moim zdaniem to było już daleko idące, ponieważ nie wiem, czy pamiętasz, w pewnym momencie Google też prowadziło swoją platformę, która miała poniekąd konkurować z Facebookiem. Nie, nie pamiętam. Ona wszystko wysrała, ona wysrała cały algorytm YouTube'a w pewnym momencie do góry nogami, aczkolwiek ja uważam, że być może to była część gdzieś tam mająca się angażować w to. Tego projektu. Mhm. Więc ludzie trochę powiedzieli, ej... A jak ta platforma się nazywała, pamiętasz? Kurczę, już nie pamiętam jak się nazywało, ale pamiętam, że to było bardzo mocno zintegrowane z Gmail'em.

Aha. I doszło też do jakiejś takiej mocnej awarii Gmaila. To były chyba lata 2018-19. Mogę się mylić, ale pamiętam, że to była też taka głośna sprawa, że Google to uruchomił i dość szybko to zamknęli. Więc tutaj ludzie też powiedzieli, ej, mi się nie do końca podoba, bo wy jako prywatna firma dostajecie informacje o wszystkim. Dosłownie. I wiesz, trochę jakby call outujecie mnie, ej, nie jedz tyle chipsów. W 2016 roku Google wypuściło szereg programów uczenia maszynowego, między innymi do rozwijania narzędzi do tłumaczenia treści. Czyli wszystkie te translatory i tak dalej, one już w tej chwili były botami, które zbierały treści z Internetu. I nie bez powodu, na przykład jeżeli sobie wejdziesz na przeglądarkę Safari i wejdziesz na przeglądarkę Chroma, to tłumacz Chroma jest o niebo lepszy.

I teraz tak, autor posta, ten Illuminati Pirate, uważa również, że Google jest prawdopodobnie największym twórcą botów, ponieważ one działają na tej samej zasadzie, co wyszukiwarka Google'a. Najpopularniejsze opinie są na pierwszej stronie, najbardziej akceptowalne treści są nam wysyłane jako pierwsze. No i w sumie, jak się zastanowisz, to Google tak działa, że to, co jest najczęściej wyszukiwane, najczęściej polubione, idzie na pierwszą stronę Googla i boty działają na tej samej zasadzie, więc być może to Google tworzy te boty. Ale nie tylko duże firmy, jak już wcześniej mówiliśmy, ingerują w działanie naszego Internetu. Od 2010 roku na rynku istnieje firma o nazwie Narrative Science. Nie słyszałam nigdy o niej. Nie powinnaś. Która pracowała nad narzędziem, które pisze historie. I początkowo było ono używane tylko do pisania artykułów ze świata sportu.

Bo choć teoria, że każdy z nas ma stworzony internet pod siebie, tak już ustaliliśmy, nie jest do końca prawdziwa. Nie, inaczej no, jest i nie jest prawdziwa, jest półprawdą znowu. Czyli tak, każdy z nas ma inny internet, bo każdy z nas ma inny algorytm, który się nauczył nas, no ale to nie jest tak, że teraz jak ja wyszukam coś, co jest poza moim kręgiem zainteresowań, to to mi się na przykład nie wyświetli. No nie, nie, nie, nie, ale oczywiście jakby będzie ci inaczej do tego dotrzeć, że tak powiem, albo nie będzie, nie dostaniesz dokładnie tych samych wyników, co ktoś, kto jest jakby heavy userem danego tematu. No nie wiem, wydaje mi się, że jak wpiszemy teraz oboje w Google grzybica pięt, to obojgu z nas pojawi się to samo. No ale ty jesteś heavy userem grzybicy pięt.

I teraz ludzie dopatrują się też, że Google jest dużym jakby wpływem na to, że Internet nie żyje. Jakby, że Google nie jest w stanie ukryć tego, że Internet nie żyje. Ponieważ, czy wpisywałaś kiedyś jakąkolwiek rzecz w wyszukiwarce Google'a? Tak, oczywiście. I ile ci się pojawia wyników? Sporo. Nam są setki, tysięcy, miliony. Ale po czterech stronach w zasadzie już nic nowego nie widzisz, bo się zaczynają powtarzać, zaczynają się pojawiać dokładnie te same. I są na to dwie teorie. Jedna jest taka, że Google pokazuje nam tylko te wyniki, które są dla nas przeznaczone, udając, że jest ich więcej, ale kto będzie tam sprawdzał. Jest na to tzw. określenie link rot i to oznacza, że linki, które z czasem wygasły, albo treści, które widnieją w historii, ale już nie istnieją, one będą też się pojawiały w Google.

Tak, to prawda, bo ostatnio bardzo dużo treści gdzieś tam czyściłam i one i tak się pojawiają dalej w wyszukiwaniu Google. Ponoć mają zniknąć po miesiącu, ale zobaczymy. Z ciekawości, sprawdźmy na komputerze, proszę bardzo, wpiszę teraz grzybica stóp. Oczywiście na pierwszym miejscu pojawia nam się podpowiedź AI, ale to chyba wszystkim. I potem mamy te strony. W ogóle zacznijmy od tego, że pojawia się tylko 10 stron, nie więcej. Coś inaczej, możesz przejść dalej. I z tego co pamiętam, chyba kiedyś było tak, że w ogóle można było w te Google, klikać w te o, żeby coraz więcej dostawać wyników. Wyniki kończą się na dwudziestej drugiej stronie, co jest ciekawe, bo przecież podejrzewam, że jest o wiele więcej artykułów na temat grzybicy stóp niż jakieś, nie wiem, na jednej stronie powiedzmy mamy z dwadzieścia artykułów raz dwadzieścia dwa.

Jak klikniesz w pierwsze o, mam wrażenie, że Google już nie pokazuje wyników wyszukiwania? A masz rację. Coś w tym jest. Aaa, czyli może się zorientowali, że już... Że wiemy. Tak, wiemy o tym, że zakłamują te wyniki. Bo kiedyś, pamiętam, była informacja, ile jest stron i w jak szybkim czasie on to wszystko przejrzał. No, wydaje mi się, że tutaj są jakieś zakłamane treści. Co prawda do dziesiątej strony wszystko tutaj jest związane z grzybicą stóp i każda strona jest inna, ale potem zaczynają się same linki do Allegro i kupowania rzeczy na grzybicę stóp praktycznie od dwudziestej strony. Ale no, to jest bardzo ciekawe. No dobra, ale jest też drugie podejście do tego tematu. Podejście jest takie, że Google jest jak wioska Potemkina.

Więc stąd jest porównanie właśnie do Googla, że wierzy się, że wyniki, które pokazuje nam Google, są tylko piękną fasadą, a w rzeczywistości sieć jest albo znacznie mniejsza, albo są nam prezentowane tylko wyniki przeznaczone dla nas. Więc to jest taka teoria na ten temat. I teraz tak, składając te wszystkie informacje, które wam przedstawiłem do kupy, można powiedzieć, że teoria ma dwa człony. Pierwszy to taki, że obecnie większość treści w internecie jest tworzona przez boty i sztuczną inteligencję, a druga taka, że rządy i wielkie korporacje tworzą treści, które mają nam dyktować kierunek, w którym mamy podążać jak grzeczne owieczki. Teraz tak, rozwijające się intensywnie modele językowe, takie jak ChatGPT, wedle specjalisty Tymotiego Szupa, Chopa?

Nie uciekniesz od tego. To jest narzędzie, z którym się musimy nauczyć żyć. Pytanie tylko, w jakich celach ono jest wykorzystywane i czy jest jakaś szansa panować nad tym. No tak, niektórzy ludzie, na przykład to co mnie przeraża, ale to znowu, moglibyśmy rozmawiać o tym kolejną godzinę. Niektórzy ludzie korzystają z czata GPT jak z wyszukiwarki Googla. To jest kolejna sprawa, o której w ogóle już stwierdziłem, że nie będę w to wchodzić, bo tam są kolejne statystyki, że coraz więcej ludzi korzysta z tego właśnie w ten sposób z czata GPT jako wyszukiwarki i strony zaczynają tworzyć siebie tak, żeby czatowi było łatwiej z nich posługiwać informacje. I właśnie też o tym czytałem, że... Coraz więcej ruchu jest właśnie z tego typu rozwiązań, jak ChatGPT. I strony mówią, okej, jak użytkownik nie wchodzi, no to ja już wam dam takie ułatwienie, ale z drugiej strony te strony na tym nie zarabiają, bo reklamodawcy mówią, ej, ale jeżeli u ciebie ruchu od botów jest x, 50, 60, 70%, to czemu ja ci mam płacić za prowadzenie tej strony?

Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.