Mentionsy Mentionsy
Zdrowy Balans Podcast
Zdrowy Balans Podcast

Podcast urodzinowy: Moja droga do zdrowego serca

24.05.2024 ·10 min 58 s · 5 rozdziałów

Z okazji swoich urodzin postanowiłam zrobić trochę miejsca na prywatę :) Z odcinka dowiesz się jaka jest moja koncepcja zdrowego serca, posłuchasz cytatów o duchowości i wierze oraz poznasz historię o tym, jak moje serce zaczęło zdrowieć. Jeśli jesteś osobą która szuka celu i sensu życia lub już ją znalazła - ten podcast będzie inspiracją :)

0:03 · Wprowadzenie i motywacja 1

Więc nie jest to odcinek typowo dietetyczny, ale tak jak mówiłam już wcześniej, dla mnie zdrowy człowiek to jest zdrowy umysł, zdrowe ciało i zdrowe serce, więc dzisiaj trochę o tym zdrowym sercu porozmawiamy. A więc dla mnie zdrowe serce jest mocno związane z duchowością i z wiarą. Jestem pewna, że każdy z nas w coś wierzy. Nawet jak nie wierzymy w Boga, no to można wierzyć w siebie, w to, że nie ma nic po śmierci. I swoją drogą dla mnie trzeba mieć więcej wiary, żeby wierzyć w to, niż w to, że rzeczywiście Bóg nas stworzył. I jednak więcej odpowiedzialności wtedy spada na człowieka, w sensie cała odpowiedzialność za wszystko co się dzieje w życiu i wokół niego spada na niego. Wracając do zdrowego serca.

1:48 · Definicja zdrowego serca 1

Nawet jeżeli nie będzie tak, jak planujemy, bo życie potrafi zaskakiwać. Zdrowe serce to też wyznaczanie celów, ale przyjmowanie z wdzięcznością wszystkiego, co ktoś albo coś stawia na naszej drodze. Dla mnie taki ideał zdrowego serca nie istnieje bez wpuszczenia Boga do swojego życia. Oczywiście możesz się ze mną nie zgodzić, ale ja patrzę na swoje życie, na życie innych ludzi i po prostu to widzę. Człowiek mimo szczerych chęci zawsze coś spapra. Chcemy dobrze, staramy się ze wszystkich sił, a bardzo często wychodzi jak zwykle. Ja uważam, że tylko i wyłącznie mając więź z Bogiem, polegając na Nim, to życie, nasze pragnienia, nasze schematy, charakter zaczyna się zmieniać.

4:10 · Historia osobista 4

Obawa śmierci tak skandaliczna, a tak pospolita wśród obecnego pokolenia, jest chorobą wynikającą z zaniadbania higieny ducha. Zdrowie ducha wymaga, ażebyśmy równie często myśleli o Bogu i o życiu wiecznym, Jak o jedzeniu i o rozrywkach, a że tego nie robimy, więc zamiera w nas zmysł duchowy i stajemy się gorszymi kalekami niż ślepcy. Dzisiejsza cywilizacja, która zamiast Boga i duszy postawiła pierwiastki chemiczne i siły wygląda marnie, a może skończyć się bankructwem. To cytat z książki emancypantki Bolesława Prusa. I ostatni na koniec. Bernard Fruga w książce Pogodne przywództwo mówi, że często pracuje z zadeklarowanymi ateistami, którzy też potrzebują rozwoju duchowego, by faktycznie być przywódcami w swoich biznesach.

Rozwój duchowy to poszukiwanie sensu, to odnoszenie się do czegoś większego niż ja sam, to stawianie sobie pytania po co i dlaczego robię to, co robię. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak to u mnie było i jak wyglądała moja droga do zdrowego serca, to cofnijmy się w przeszłość. Ja urodziłam się w chrześcijańskiej rodzinie i wyrastałam otoczona takimi właśnie chrześcijańskimi wartościami. I sama zawsze wierzyłam, że Bóg jest. Nie miałam co do tego wątpliwości, jako mała dziewczynka chętnie słuchałam opowieści biblijnych czy śpiewałam chrześcijańskie piosenki. I naprawdę wtedy czułam, że Pan Bóg przy mnie jest. Kiedy byłam nastolatką, zaczął się taki proces weryfikacji w to, co wierzę i szukania szczęścia. I szukałam go poza Bogiem, poza Kościołem.

Jak się łatwo domyślić, to po prostu byli znajomi, imprezy, używki, próbowanie różnych rzeczy. Oczywiście też próbowałam sobie racjonalizować, jak się da, że ja żyję dobrze, że to, jak żyję, nie kłóci się z Biblią, chociaż nie do końca tak było. I na studiach dalej w to brnęłam. Szukałam swojej wartości w innych ludziach, w osiągnięciach, w komplementach. I miałam wrażenie, że im dłużej to trwa, to wcale nie daje mi to szczęścia, którego oczekiwałam. Szukałam właśnie szczęścia w świecie i miałam wrażenie, że więcej tracę niż zyskuję. Odczuwałam coraz większą pustkę i nie dało jej się niczym zapełnić. I jak to się mówi, jak trwoga to do Boga.

Ja wiedziałam, że generalnie nie chcę tak żyć jak żyję, ale też nie potrafiłam wyrwać się z błędnego koła. Więc po prostu modliłam się, Boże, zmień moje życie, bo ja nie potrafię. I naprawdę odpowiedź przyszła po jakimś czasie. Poznałam ludzi z pewnej wspólnoty chrześcijańskiej, trafiłam na grupę biblijną i tam zobaczyłam w życiu innych ludzi, co to znaczy żyć z Bogiem, co to znaczy żyć z Nim na maksa i być w tym wszystkim szczęśliwym. Oczywiście, żeby nie było ci ludzie idealni, Zdrowy Balans Podcast

7:20 · Zdrowie ducha i cytatologia 3

No i się zaczęło. Zaczęłam się po prostu modlić swoimi słowami, chociaż to nie było mi obce. Moja mama też zawsze była osobą, która modliła się własnymi słowami i tego mnie nauczyła. Zaczęłam czytać Biblię i ona naprawdę zaczęła do mnie mówić. Wiedziałam, że Jezus nie jest daleko, że to nie jest tak, że Pan Bóg gdzieś nas zostawił w spokoju, tylko naprawdę, że Jezus stoi obok mnie, chce być moim przewodnikiem i przyjacielem. Zaczęłam pokładać moją wartość w Nim, a nie w innych ludziach, choć oczywiście to jest proces, który trwa do dziś i myślę, że mam w tym swoje wzloty i upadki. I z perspektywy czasu naprawdę mogę powiedzieć, że od tej pory, od takiej świadomości, że ja chcę żyć z Bogiem, że chcę zrobić

Moje serce zaczęło zdrowieć, mimo że nie było łatwo. Miałam swoje lepsze i gorsze okresy. Byłam na szczytach gór i w ciemnych dolinach. To nie było tak, że to było dzień czy dwa, tylko naprawdę miałam trudniejsze okresy w życiu. Ale Pan Bóg zawsze był. Czasem zaskakiwał. Czasami wydawało się, że nie odpowiada. Na moje modlitwy, ale wystarczyło poczekać. Czasem dłużej, czasem krócej. Czasem stawiał przede mną trudne rzeczy, np. wybaczyć komuś, kiedy wcale nie chce, albo żeby nie kontrolować wszystkiego, nie brać spraw w swoje ręce, tylko pozwolić, żeby on działał. I mija rok za rokiem, a ja się tylko utwierdzam w tym, że życie z Jezusem jest tego warte i nie zamieniłabym je na żadne inne. I jestem mega ciekawa tego, co jest przede mną.

To moje życie z Bogiem trwa już tak świadomie, myślę, że z 13 lat, tak jak miałam 20 lat, to pamiętam takie swoje właśnie konkretne modlitwy, żeby Bóg zmienił moje życie i przez te 13 lat bardzo dużo rzeczy się wydarzyło, ale po prostu nie wyobrażam sobie, żeby podejmować decyzje bez konsultacji z Bogiem, bez modlitwy, żeby polegać tylko i wyłącznie na sobie, na własnej mądrości. Choć wiadomo, oczywiście nie chodzi tylko o to życie i o to, żeby ono było komfortowe, bo tak naprawdę bardzo często ja sobie powtarzam, że życie to tylko wstęp. Napisałam kiedyś taką piosenkę, że życie to tylko wstęp, to tylko pierwszy akt. Może kiedyś ją nagram, to będziecie mogli ją usłyszeć. No dobra, ale dlaczego ja nagrałam ten odcinek na podcaście dietetycznym?

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.