ZDRADZIŁY ICH... JABŁKA
MIEJSCE AKCJI: MIEDŹNA, WOJEWÓDZTWO ŚLĄSKIEMateriał posiada charakter dokumentalno-historyczny. Wzbogacony o wątki sfabularyzowane, ma na celu przybliżyć obyczaje oraz prawo panujące w dwudziestoleciu międzywojennym.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Siedem Groszy, 1934 numery: 144, 177Siedem Groszy, 1935 numery: 190-191, 216-224Siedem Groszy, 1936 numery: 99, 111, 123,Polonia 1935 numery: 3889-3896, Polonia 1936 numery: 4127-4129Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US
Karol Głowala, listonosz, został oddelegowany z Urzędu Pocztowego w Pszczynie, by w towarzystwie starszego posterunkowego Pawła Pastelskiego dostarczyć odpowiednią sumę pieniędzy do placówki pocztowej w Miedźnej. Oba punkty dzieliła odległość wynosząca około 10 kilometrów. Aby usprawnić transport zarówno pracownikowi poczty, jak i dbającemu o jego bezpieczeństwo funkcjonariuszowi, przydzielono pojazd jednośladowy. Konkretniej mówiąc, to rower. Panowie wyruszyli z samego rana. Paselski nie tylko z rowerem, ale również z rewolwerem. Głowala z kolei z workiem wypełnionym bilonem o łącznej sumie 7400 zł.
Dochodziła godzina 9.30. Do celu zostało raptem 3 kilometry. Panowie jechali szosą, gdy na ich drodze pojawiło się dwóch mężczyzn. Szli niespiesznie zajadając jabłka. Wyglądali na zupełnie zwyczajnych przechodniów. Ale ten spokój miał jedynie uśpić czujność. Gdy Głowala i Pastelski zbliżyli się do nieznajomych, wydarzyło się coś, co wstrząsnęło całą okolicą. Mężczyźni rzucili jabłka na ziemię, błyskawicznie dobyli rewolwerów i otworzyli ogień. Policjant i listonosz nie mieli w tym starciu żadnych szans. Nie zdążyli nawet sięgnąć po swoją broń.
Głowala został postrzelony dwukrotnie, w głowę i w brzuch. Pastelskiego trafiła jedna kula, ale za to prosto w szyję. Lekarze od samego początku ostrzegali, że szanse, że mężczyźni przeżyją, są niewielkie. Rozpoczęto gorączkowy pościg. W jego trakcie policja natrafiła w lesie pod Studzienną na kolejną tragiczną scenę. Pod jednym z drzew leżało martwe ciało Gajowego, Józefa Masnego. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna próbował zatrzymać uciekających bandytów. Nie miał żadnych szans. Padły dwa strzały. Gajowy zginął na miejscu.
Chociaż nie wiem, czy o ich komfort psychiczny dbano aż tak bardzo, bowiem wówczas nikt nie bawił się w zbędną delikatność, a zdjęcie z miejsca zdarzenia zamieszczono na łamach prasy. I tak, chodzi mi tutaj o zdjęcie ciała gajowego leżącego na leśnej drodze. Fotografia jest mało czytelna, ponieważ pochodzi ze skanu dziennika, ale jak kogoś zainteresuje, to zdjęcie będzie można odnaleźć na moim Instagramie. Tutaj z wiadomych względów takowego nie zamieszczam. Niestety przewidywania lekarzy okazały się trafne. 1 września wieczorem umiera listonosz Głowala. Stan posterunkowego Pastelskiego pozostawał krytyczny.
Wyprzedzając nieco linię czasową, aby już nie wracać do tego wątku, to niestety on również nie przeżył tego ataku. Co prawda przez kolejne sześć tygodni utrzymywał się przy życiu, a lekarze robili wszystko co w ich mocy, aby przywrócić mężczyźnie świadomość, jednak ostatecznie w połowie października przegrał walkę. Nie wiem dokładnie, co działo się z Pastelskim przez ten cały czas, bo też prasa za wiele na ten temat nie wspominała. Ale podejrzewam, że mężczyzna zmarł nieodzyskawszy przytomności, bowiem inaczej gdzieś tam zamieszczono by wzmiankę o przedstawionej przez niego wersji wydarzeń, a takich informacji próżno szukać w pochodzących z tamtego okresu dziennikach. Wręcz dziennikarze donosili, iż śledztwo było utrudnione, ponieważ każda z ofiar, każda z trzech ofiar bandytów niestety zmarła i nie była w stanie przedstawić swojej wersji.
A tym samym rysopis sprawców pozostawał nieznany. Pastelski osierocił troje dzieci, a bandyci rozpłynęli się w lesie. Ich trop się urywał, a cała okolica żyła w strachu i w napięciu, czekając na rozwój wydarzeń. Na początku skupiono się na materiale dowodowym pozostawionym przez sprawców na miejscu zbrodni. Podczas swojej ucieczki bandyci pozostawili po sobie ślady odciśniętych w błocie stóp. Z tym, że nie wiem, czy chodzi o bose stopy, czy po prostu o stopy w skarpetkach. Prawdopodobnie chodzi o to drugie i te wszystkie odlewy, które udało się pozyskać, ponieważ oczywiście policja zrobiła sobie gipsowe odlewy, zostały zebrane bardziej po to, aby zmierzyć długość stopy potencjalnego podejrzanego.
Gdy zażywał kąpieli w pobliskiej rzece do kawie, w pewnej chwili jego stopa natrafiła na coś twardego. Z całą pewnością nie był to kamień. Zaintrygowany nastolatek postanowił sprawdzić, co też takiego ukryła rzeka. Okazało się, że chłopak nadepnął na rewolwer. A ponieważ po pobliskich wsiach rozniosła się fama, że podczas napadu rabusie zabrali nie tylko pieniądze, ale i broń palną należącą do starszego posterunkowego Pawła Pastelskiego, to też chłopak wykoncypował sobie, że może to jest właśnie ta zaginiona broń. Dlatego postanowił przynieść swoje znalezisko na komisariat.
Okazało się, że chłopak trafił w dziesiątkę. Po sprawdzeniu numeru seryjnego rzeczywiście potwierdzono, że odnaleziony rewolwer został przydzielony Pastelskiemu jako broń służbowa. Najpewniej spraw z napadu się jej pozbyli, zdając sobie sprawę, że był to dowód, który łączył ich z morderstwem. Udało się również natrafić na worek ze zrabowanymi pieniędzmi. Wykopali go robotnicy pracujący przy naprawie szosy. Okazało się, że sprawcy zbrodni postanowili ukryć zrabowane pieniądze, zakupując je pod jednym z drzew. Zapewne po to, by przeczekać gorący moment. Po przeliczeniu pieniędzy stwierdzono brak 60 zł, co w ogólnym rozrachunku nie było jakąś zawrotną kwotą, nawet jak na standardy międzywojnia.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
MIEJSCE AKCJI: MIEDŹNA, WOJEWÓDZTWO ŚLĄSKIEMateriał posiada charakter dokumentalno-historyczny. Wzbogacony o wątki sfabularyzowane, ma na celu przybliżyć obyczaje oraz prawo panujące w dwudziestoleciu międzywojennym.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Siedem Groszy, 1934 numery: 144, 177Siedem Groszy, 1935 numery: 190-191, 216-224Siedem Groszy, 1936 numery: 99, 111, 123,Polonia 1935 numery: 3889-3896, Polonia 1936 numery: 4127-4129Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US