Mentionsy Mentionsy
Zbrodnie Zapomniane
Zbrodnie Zapomniane

SYNDYKAT WDÓW. JAK LEP NA MUCHY ODMIENIŁ HISTORIĘ PEWNEJ WSI

21.12.2025 ·46 min 20 s

Historia miejsca, w którym przez dwadzieścia lat trwała zmowa milczenia.Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:Argus Leader, 1930.02.09Daily News, 1935.06.16San Antonio Light, 1929.11.24St Louis Post Dispatch, 1930.02.16The Advocate, 1929.12.10The Atlanta Constitution, 1935.06.30The Independent, 2005.11.26The Signal, 1980.04.23The Signal, 1988.02.12Źródła internetowe: w komentarzuSpołeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: [email protected]🎙️spotify: https://open.spotify.com/show/3sIQIldYKTitI2AF9tRMOI🎙️iTunes: https://podcasts.apple.com/us/podcast/zbrodnie-zapomniane/id1506114950🎙️Google podscast: https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9hbmNob3IuZm0vcy8xYTY4ZDJiNC9wb2RjYXN0L3Jzcw&ep=14Autorem wykorzystanej muzyki jest Darren Curtis.Wstęp: Destiny by Darren-CurtisIntro: Journey's Reflection by Darren-CurtisTło: Soul's Departure by Darren-Curtis | https://soundcloud.com/desperate-measurezMusic promoted by https://www.free-stock-music.comCreative Commons Attribution 3.0 Unported Licensehttps://creativecommons.org/licenses/by/3.0/deed.en_US

Wiedział, że inni nagle umierali. Wiedział też, że wdowy rzadko wyglądały na zaskoczone. Kiedy zobaczył, jak jego żona przygryza wargę, wiedział już, że jego logika zmierza we właściwym kierunku. Znał ją doskonale. Zawsze tak robiła w momencie, gdy zorientowała się, że powiedziała o kilka słów za dużo. Jeszcze tej samej nocy, po długiej rozmowie, uzyskał od niej wyznanie. Żona przyznała, że ich sąsiadka, wdowa Sabo, zaoferowała jej sprzedaż trucizny. Płatność miała następować transzowo. Pierwsza wpłata po zakupie, druga po pogrzebie, a trzecia po przejęciu spadku.

Widać, kobieta musiała być już starą wyjadaczką, skoro wszystko miała tak dobrze zaplanowane. Wdowa Sabo nie tylko sprzedawała truciznę. Gwarantowała skuteczność. Twierdziła, że sama wypróbowała ją wcześniej na własnym mężu i bracie. Męża pozbyła się z wiadomych względów, a brata posłała na tamten świat tak przy okazji. Mężczyzna miał wykupioną polisę ubezpieczeniową na życie, a ona potrzebowała pieniędzy. Poza tym miała nadwyżkę trucizny na to, co się miała marnować. To był moment przełomowy. Następnego dnia rano mężczyzna skontaktował się z dowódcą oddziału żandarmerii stacjonującego we wsi.

Nie zrobił tego publicznie. Działał po cichu. Jeszcze tej samej nocy wdowa Sabo została potajemnie wywieziona do Solnok. Tam podczas przesłuchania pękła. Przyznałaś to zabójstw i wskazałaś źródło trucizny. Susanna Fazekasz Fazykarz została aresztowana i przesłuchana, ale do niczego się nie przyznała. Była opanowana, milcząca i odporna na wszelkie naciski. Po dwóch dniach wobec braku zeznań została formalnie zwolniona. I tutaj wkracza kluczowy element operacji policyjnej, który często bywa pomijany.

A potem zrobiła dokładnie to, na co liczyli śledczy. Ruszyła ostrzec inne kobiety. Każdy dom, który odwiedziła, był obserwowany. Każde nazwisko odnotowane. Wszystkie kobiety, z którymi się spotkała, były wdowami. Decyzja o ekshumacjach zapadła szybko i bez rozgłosu, ale jej skutki były natychmiastowe. Władze wiedziały już, że nie mają do czynienia z pojedynczym przestępstwem, ani nawet z jedną sprawą zabójstwa. Zeznania wdowy Sabo, obserwacje dotyczące nocnych wizyt Suzany Fazekasz oraz odkrycia dokonane w jej domu wskazywały na coś znacznie większego.

Podczas procesów Maria Kardosz przyciągała uwagę również swoim zachowaniem i wyglądem. Prasa skrupulatnie odnotowywała jej czarne stroje, jedwabne pończochy, lakierowane buty i aksamitny płaszcz. Kontrast między elegancją a opisywaną brutalnością zbrodni działał na wyobraźnię czytelników i wzmacniał narrację o zepsuciu i degeneracji. Głośny był również proces wdowy Sabo, która jak się okazało miała na sumieniu co najmniej dwa morderstwa – męża i brata. Źródła wskazywały jasno na motywy. Mąż był inwalidą i stał się ciężarem, a brat, tak jak wspomniałam wcześniej, miał polisę ubezpieczeniową zapisaną na jej nazwisko.

Trucizna była ta sama, metoda ta sama, a sposób myślenia identyczny jak u innych kobiet oskarżonych w tej sprawie. Wdowa Sabo oraz Maria Kordasz zostały skazane na karę śmierci. Co dość ciekawe, to razem z nimi było sądzonych dwóch mężczyzn. Józef Maradas i Laszlo Sabo. Okazało się, że byli oni pomocnikami w zbrodni. Ale sąd był dla nich bardziej litościwy. Panowie usłyszeli wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Te kobiety uznano za główne sprawczynia. Ten proces był o tyle ważny, że przywoływał nie tylko postacie kobiet.

Ukazał, że mężczyźni również uczestniczyli w tym procederze, mimo że teoretycznie w większości to właśnie oni byli ofiarami. Egzekucje wykonano w Solnok w czerwcu 1931 roku. Prasa odnotowała, że obie skazane zemdlały na widok szubienicy. Powieszono je, gdy były nieprzytomne. Była to druga i trzecia egzekucja na Węgrzech od pół wieku. Państwo chciało pokazać, że era pobłażania i odwracania wzroku dobiegła końca. Los wdowy Sabot domykał pewien krąg tej historii. Kobieta, która jako pierwsza doprowadziła władzę do tropu masowych zatruć, nie stała obok.

I może to ją w końcu zgubiło. Jej wpływy sięgały dalej niż Nagirew. Trucie stało się wzorcem, który przenikał do sąsiednich wsi. Pojawiały się inne mądre kobiety, inne pośredniczki, tak jak np. wdowa Sabo, które oferowały lep na muchy i obietnice wyjścia z beznadziejnej sytuacji. Ale co tak naprawdę doprowadziło do tej sytuacji? Co spowodowało, że przez kilkanaście lat proceder rozrósł się do tego stopnia, że trucicielki wyzbyły się już jakichkolwiek wyrzutów sumienia, a okoliczni mieszkańcy, choć doskonale zdawali sobie sprawę, że w ich wsi dzieje się coś dziwnego, nic z tym nie robili?

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.