Mentionsy Mentionsy
Zaklinacze czasu | Czwórka
Zaklinacze czasu | Czwórka

Przed Wami Kataryniarz Jan

01.08.2023 ·17 min 41 s · 4 rozdziały

Elegancki  Jan, w kapeluszu, jasnym garniturze i rękawiczkach, pięknie gra i śpiewa na warszawskiej Starówce. Janek to piewca folkloru warszawskiego, krzewi wśród rodaków sentyment do przedwojennych piosenek. Przypomina warszawskie szlagiery w aranżacji na katarynkę i przenosi nas w przeszłość.. O swojej pasji, budowaniu katarynek, klimacie Starego Miasta i ludziach rozmawia z Kamilem Jasieńskim.

0:11 · Wprowadzenie i historia Katarynki 1

Pojawił się już Jan Jastrzębski, znany także jako Kataryniarz Jan. Dzień dobry, cześć Janku. Dzień dobry, moje uszanowanie. Jeżeli ktoś w ostatnim czasie nie był w Warszawie, nie był na Starówce, no to można też znaleźć ciebie w internecie. Bardzo aktywnie działasz na Instagramie, na TikToku, no i pokazujesz jak wygląda życie Kataryniarza. Każdego dnia. Może zacznijmy od samego początku. Jak u Ciebie się coś takiego pojawiło w życiu? Pierwsza Katarynka. Jak wpadłeś na taki pomysł, żeby właśnie taki styl życia uprawiać? Katarynka jest moją orkiestrą. Potrzebowałem mieć podkład muzyczny, czyli najlepiej byłoby wynająć orkiestrę, ale wiadomo, jest to bardzo kosztowne. Więc wpadłem na pomysł, że można by było zbudować sobie katarynkę. Jest to taki instrument związany z Warszawą.

0:42 · Konstrukcja Katarynki 1

Mamy w Warszawie tradycję warszawskiego kataryniarza, który gra na Starym Mieście, więc połączyłem jedno z drugim i tak moja orkiestra akompaniuje mi przy śpiewaniu piosenek retro. Jeżeli ktoś chciałby pograć na katarynce, no to to nie jest chyba taki instrument, który można kupić od tak w sklepie muzycznym. Katarynki nie są dostępne w sklepach muzycznych. Katarynki zazwyczaj można sobie zamówić. Są wykonywane pod konkretnego klienta, ponieważ jest na to bardzo mały rynek. W Polsce może z 20 kataryniarzy by się znalazło, a tak można sobie zamówić katarynkę np. w Niemczech, we Francji i tam już jest większa ilość hobbystów. Ale ta Katarynka, którą tutaj widzimy teraz w studiu, no ona ma akcenty warszawskie. Z tej strony, z której ja ją obserwuję, jest syrenka.

2:08 · Nowoczesna Katarynka 1

Piszczałek tutaj w tej katarynce jest 37, czyli 3 oktawy. No i teraz te piszczałki potrzebują powietrza, żeby zagrały. Dawno temu była taka funkcja kalikanta. To była osoba, która pompowała powietrze do organów. I w gruncie rzeczy Kataryniarz jest takim kalikantem, kiedy kręci korbą, pompuje miechami powietrze. No i teraz to powietrze jakby dmuchnęło we wszystkie piszczałki, no to nie byłoby melodii. Więc teraz trzeba nad czymś zapisać melodię. Jak Państwo kojarzą pozytywkę, to w pozytywce melodia zapisana jest na wałku. I ten wałeczek obracając się zaczepia o blaszki i tak wygrywa na nich melodię. W Katarynce był bardzo podobny wałek, tylko że większy i kiedy obracał się zaczepiał o zawory. Podnosił te zawory i rozdzielał to powietrze do poszczególnych piszczałek. Tylko jak wiemy z pozytywki, jeżeli wałek się obróci, to melodia leci od początku. I taki Kataryniarz często grał w kółko jedną melodię.

4:06 · Premiera utworu 6

Janek tutaj stanął za Katarynką i już za chwilę usłyszymy. Jacek Makarewicz Kataryniarz Jan jest dzisiaj razem z nami, jest też w studiu Piękna Katarynka. Janku, czy to z jakiego drewna Katarynka jest wykonana ma też wpływ na jej brzmienie? Tak, zazwyczaj osoby, które znają się na instrumentach wiedzą, że każdy rodzaj drewna odpowiada za różną barwę, za brzmienie instrumentu, więc każdy stara się, żeby to było jak najlepsze drewno.

Jak na Katarynki ogólnie, ona jest cicha. Też przyjemnie się jej słucha na rynku, ponieważ ona jest takim tłem. Nie jest instrumentem pierwszoplanowym. Jeżeli słyszymy jak ktoś gra na przykład na saksofonie, no to ciężko jest to pominąć. A Katarynka na rynku ma stwarzać przyjemną atmosferę. Ma nikogo nie denerwować, tylko powodować to, żeby odczucia ze zwiedzania Starego Miasta w Warszawie były przyjemne. Żeby ten klimat był dopełniony w pewien sposób. Tak. Ja też śpiewam bez nagłośnienia, więc żeby ta Katarynka też nie była głośniejsza niż wokal. No właśnie, to jak taka praca katarynarza wygląda na co dzień? Teraz jest ciepło, więc no fajnie, miło i przyjemnie. Zimą to chyba jednak jest dosyć trudne wyzwanie tak cały dzień spędzić.

Kataryniarz Jan jest razem z nami, a utwór Enola Gay za nami OMD w remiksie. W remiksie trochę tak współczesność, trochę historii. Janku, a jak u ciebie taka pasja do tego klimatu przedwojennego, do starej Warszawy? Jak u ciebie to się pojawiło? Czy tym klimatem zawsze tak się fascynowałeś? Żeby coś takiego robić na co dzień, trzeba chyba to kochać. Bardzo lubię historię. Przedwoły jedne filmy i na moje osiemnaste urodziny moja siostra cioteczna zabrała mnie na rekonstrukcję historyczną. Wkręciłem się w to troszeczkę i tak można powiedzieć mi zostało. Występowałem w trupie naturalnej warszawiaki. Różne właśnie przedstawienia związane z Warszawą, piosenki. Występowaliśmy w Warszawie. I no tak mi się to spodobało, że chciałem robić to na co dzień. Stąd właśnie ta Katarynka, która umożliwia mi występowanie codziennie dla ludzi.

A czy łatwo jest uzyskać takie pozwolenie na bycie kataryniarzem, bo to raczej jest mało popularny zawód? Mało popularny zawód, ale na szczęście nie ma kataryniarza z miasta, że jak byłaby umowa na kataryniarza, no to wiadomo, że jakiś pociotek by się znalazł, który by kręcił korbą, więc dzięki Bogu kataryniarz jest to wolny rynek i ktoś, kto się zdecyduje być kataryniarzem, po prostu zostaje tym kataryniarzem. Działamy na podstawie uchwały Rady Miasta o kataryniarzu na rynku Starego Miasta. Jest to warszawska tradycja, więc ten kataryniarz też jest wpisany. Jako instytucja działająca na rynku. Jest nas dwóch w Warszawie. Gram ja i pan Piotr, bo na pewno państwo go kojarzą. On występuje z papugą Carlosem. Dzisiaj jedziemy do Carlosa mu posprzątać i nakarmić Carlosa, bo niestety pan Piotr musiał iść do szpitala. Pozdrawiamy serdecznie, panie Piotrze zdrowia życzymy. Jest nas dwóch w Warszawie.

Czasem powtarzam, mówiłem się z nią na dziewiątok, bo wiadomo, ludzie o to proszą, a było Złoty Pirszczonek, Kataryniarza jedyny. Więc mam te utwory, ale staram się przemycać takie rzeczy, których ludzie nie znają. Ale są też na przykład utwory przedwojenne, które cały czas się rozwijają. Pojawiają się nowe zwrotki na przykład. Tak, jak na przykład w saskim ogrodzie koło fontanny. To jest najstarsza warszawska piosenka, którą mam na Katarynce i w ogóle to jest chyba najstarsza warszawska piosenka. Ona się od właśnie połowy XIX wieku rozwija i cały czas są dopisywane kolejne zwrotki. To ile tych zwrotek już teraz jest? Nie wiem. Nawet nie wiem, ile ja mam, bo to jest... Ale nie pamiętasz wszystkich? Znaczy, pamiętam te, które śpiewam, nie wiem, bo często ludzie dopisują, jak przyszedł do mnie taki raper, to on też miał swoje zwrotki, też czasem staje obok mnie i śpiewamy razem.

Janku, dziękuję ci bardzo serdecznie za spotkanie. Kataryniarz Jan był razem z nami. Janek teraz tutaj przenosi się za Katarynkę i będzie pełnoprawny występ. Ja już się nie odzywam. Oraz głodzie, głupie ludzie, i pętaki, i krajaki, same dranie, też tubaki. Jeden za to nie jest matą, ale mężec i to właśnie ja. Bo ja jestem genialny acuś, nie laluś, cacuś, piekli tuś, bajduś jak duś. Coś niezwykłe co w głowie ma cóż, genialny ma cóż, sam nie wie co, ale cóż.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.