Mentionsy Mentionsy
Zagadki Kryminalne
Zagadki Kryminalne

ZBRODNIA W KOŚCIELE - MARY JANE FONDER

15.11.2025 ·24 min 29 s

Mój merch wrócił do sprzedaży! Zapraszam do mojego sklepu - https://karolinaannasklep.pl/Na początku 2008 roku w małym miasteczku w Pensylwanii doszło do wstrząsającej zbrodni – 42-letnia Rhonda Smithzostała zaatakowana w kościele. Śledztwo miało ujawniło śmiertelną obsesję i zazdrość o względy pastora, która zakończyła się krwawą zbrodnią...

Prosił ją, żeby przestała, ale nie miała zamiaru i krążyły plotki, że jest nim zakochana. Fonter przychodziła na nabożeństwo o ósmej, zostawała na szkółkę niedzielną, a potem przychodziła na późniejsze nabożeństwo. Pewnego razu zaczęła nawet rozmowę z pastorem o tym, że coś się między nimi dzieje, jednak mężczyzna natychmiast przerwał jej, mówiąc, że przekracza granicę. Jak można się domyślać, ta reakcja bardzo zdenerwowała kobietę i zaczęła doszukiwać się powodów tego odrzucenia. w innej parafiance, której jej zdaniem pastor poświęcał za dużo uwagi. Duchownę często rozmawiał z Rondą Smith, która miała problemy finansowe i potrzebowała pomocy. Nie miała pieniędzy na czynsz i leki.

Po wyjściu z kościoła zauważyła jeszcze zapalone światła w sali parafialnej na piętrze i kilka samochodów zaparkowanych na parkingu i doszła do wniosku, że trwa kolejne przyjęcie, na które nie została zaproszona. Następnego dnia, 23 stycznia 2008 roku doszło do przerażającego incydentu. 42-letnia Rhonda Smith została dwukrotnie postrzelona w głowę podczas wolontariatu w kościele. W tamtym momencie Smith pracowała sama i dopiero około 12.30 znalazła ją kościelna Judy Zellner. Ronda leżała w kałuży krwi i nie dawała żadnych znaków życia. Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie i gdy ofiary przewieziono do szpitala, okazało się, że jakimś cudem nadal żyje.

Judy, która znalazła 42-latkę, została przesłuchana. Zapytano ją, czy jest możliwość, że Ronda mogłaby chcieć odebrać sobie życie, bo to właśnie początkowo wydawało się być... najbardziej logicznym wytłumaczeniem. Sierżant Louis Gobler, któremu przydzielono sprawę, widział już w swojej karierze przypadki samobójstw, których ofiara oddała w swoją stronę kilka strzałów. Jednak na miejscu tego zdarzenia nie znaleziono broni. Gdy doszło do incydentu, pastor Shreves przebywał poza miastem na rekolekcjach w pobliskim mieście Wayne. Gdy tylko dotarły do niego wieści o tym, co się stało natychmiast, przyjechał do szpitala i razem z kilkorkiem wiernych i rodziną Rondy czuwał przy jej łóżku.

Niestety lekarzom nie udało się uratować kobiety i zmarła jeszcze tego samego dnia. Autopsja wykazała, że Ronda Smith została dwukrotnie postrzelona w głowę. Dodatkowo miała charakterystyczne nakłucia na grzbiecie prawej dłoni, które występują tylko gdy proch wylatuje z lufy z dużą prędkością. Wyglądało więc na to, że kobieta uniosła prawą rękę w geście obronnym, gdy padł strzał. Pierwszy powalił ją na podłogę, a drugi padł z bliska i sprawca stał nad nią. Ta tragedia wstrząsnęła całym małym miasteczkiem. Pastor miał wyrzuty sumienia, że zlecił rondzie drobne pracy w kościele, przez co była wtedy tam zupełnie sama.

Obawiano się, że osoba, która ją zaatakowała może skrzywdzić kolejnych wiernych, dlatego na czas nabożeństw zaczęto zamykać drzwi kościoła. Mieszkańcy obawiali się o swoje bezpieczeństwo, a uczniom lokalnej szkoły podstawowej zabroniono opuszczać budynek podczas przerw. Wkrótce zorganizowano też nabożeństwo żałobne dla Rondy. Mary Jane czynnie uczestniczyła w przygotowaniach i nawet przygotowała jedzenie dla rodziców Rondy, aby ich pocieszyć. Tymczasem policja prowadziła śledztwo, chcąc jak najszybciej unieszkodliwić sprawcę tego brutalnego ataku. Po sprawdzeniu kościelnego komputera ustalono, że Ronda korzystała z niego do 10.55 rano w środę.

Salon był w stanie to potwierdzić, a jej peruka nadal tam była, bo Mary Jane jej nie odebrała. Wysłano przedmiot do badania i na włosach nie znaleziono śladów prochu. Śledztwo ponownie stanęło w miejscu i dopiero po prawie dwóch miesiącach pojawiła się nadzieja na przełom. W marcu 2008 roku podczas łowienia ryb dwóch mężczyzn zauważyło pistolet wyrzucony na brzegu jeziora kilka kilometrów od kościoła. Analiza potwierdziła, że była to ta sama broń, z której zastrzelono Ronda Smith. Jednak co najbardziej zaskakujące, pistolet okazał się być zarejestrowany na Mary Jane Fonder. Podczas kolejnego przesłuchania kobieta przyznała się do zakupu i zarejestrowania broni, jednak twierdziła, że sama wyrzuciła go do jeziora wiele lat wcześniej, już w 1990 roku.

Badania kryminalistyczne wykazały jednak, że zarówno broń, jak i amunicja zostały umieszczone w wodzie znacznie później. Ustalono, że Mary Jane dzwoniła do kościoła 23 stycznia, żeby upewnić się, że Ronda Smith będzie tam sama. Dodatkowo odkryto, że w swoim kalendarzu przy dacie 23 stycznia, zaraz przed wizytą u fryzjera zapisała morderstwo Rondy. W obliczu piętrzących się dowodów Mary Jane została zatrzymana na początku kwietnia i jej zatrzymanie rzuciło także nowe światło na zaginięcie jej ojca 15 lat wcześniej. To wydarzenie także zaznaczyła w swoim kalendarzu, a przez ostatnie lata pobierała emeryturę po zaginionym ojcu i chętnie wydawała jego pieniądze.

Jednak najbardziej mrożącym krew w żyłach szczegółem były zeznania ogrodników, którzy powiedzieli, że przez ostatnie lata kobieta zabraniała im ruszać konkretnego miejsca w ogrodzie. Proces Mary Jane Fonder rozpoczął się 21 października 2008 roku. Powołano w sumie 32 świadków. Prokuratorzy argumentowali, że Fonder była zazdrosna o nową parafiankę, która cieszyła się współczuciem i wsparciem finansowym ze strony pastora i wiernych. Z drugiej strony adwokat Mary Jane, Michael Applebaum, twierdził, że jego klientka ma mocne alibi. Nie była obecna na miejscu zbrodni, więc nie mogła zastrzelić Rondy Smith.

5 grudnia 2008 roku kobieta usłyszała wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Podczas rozprawy skazana złożyła następujące oświadczenie. Nie zabiłam Rondy Smith. Uważałam ją za uroczą dziewczynę i z pewnością nie byłam o nią zazdrosna z żadnego powodu. Jest mi bardzo przykro, że odeszła, ale z tego samego powodu ja także odejdę. Jestem drugą osobą w kościele. która została zamordowana przez system. Fonter próbowała odwołać się od wyroku, jednak w lutym 2010 wycofała apelację mówiąc, że czuje, że to jej przeznaczenie, że Bóg chciał, żeby tu była. Powiedziała, że nie wyobraża sobie już życia poza więzieniem.

Będąc w zakładzie, spędzała dni na rozmowach z innymi kobietami, studiowała Biblię, rozwiązywała krzyżówki i zajmowała się sprzątaniem. Nie odważyła się skontaktować z rodzicami Rondy, ale w grudniu 2010 napisała pierwszy list, do pastora Shrevesa, przepraszając go za to, że go zraniła i prosząc o wybaczenie. Mężczyzna powiedział później, że nigdy nie przeczytał tego listu, ale przyznał, że cieszył się, że Mary Jane znalazła akceptację, której tak bardzo pragnęła i społeczność, w której czuje się częścią. 4 czerwca 2018 roku Mary Jane Fonder zmarła z powodu zatrzymania krążenia. w stanowym zakładzie karnym w Pensylwanii.

Pokazano wszystkie 10 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.