ZBRODNIA W KOŚCIELE - MARY JANE FONDER
Mój merch wrócił do sprzedaży! Zapraszam do mojego sklepu - https://karolinaannasklep.pl/Na początku 2008 roku w małym miasteczku w Pensylwanii doszło do wstrząsającej zbrodni – 42-letnia Rhonda Smithzostała zaatakowana w kościele. Śledztwo miało ujawniło śmiertelną obsesję i zazdrość o względy pastora, która zakończyła się krwawą zbrodnią...
Cześć! Witajcie ponownie na moim kanale i w kolejnym odcinku z serii Zagady Kryminalnych. Dzisiaj przedstawię Wam sprawę Mary Jane Fonder, kobiety, której życie wydawało się zupełnie zwyczajne. Jednak pod powierzchnią tej codzienności kryła się mroczna tajemnica, zazdrość i obsesja. Ta sprawa pokazuje, jak daleko człowiek jest w stanie posunąć się, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jednak zanim przejdę do przedstawienia tej sprawy, to mam dla Was ekscytujące ogłoszenie. Może zauważyliście, że mam na sobie swój merch, a to dlatego, że od dzisiaj wraca on do sprzedaży. I ta sprzedaż będzie otwarta tylko przez kolejne dwa tygodnie, czyli do 28 listopada.
Mary Jane Fonder urodziła się 5 lipca 1942 roku jako córka Alice Zegler i Edwarda Fondera III. Mary Jane i jej brat Edward Fonder IV dorastali w zachodniej Filadelfii w stanie Pensylwania, gdzie ich ojciec pracował jako maszynista, a matka była korektorką. Niestety, dzieciństwo Mary Jane nie było usłane różami. W wieku zaledwie 8 lat doświadczyła załamania nerwowego i zmagała się z problemami emocjonalnymi. Cztery lata później rodzina kupiła drugi dom w Springfield Township, w małym miasteczku w hrabstwie Bucks w Pensylwanii. Ojciec włożył wiele pracy w okalający dom ogród, sadząc kwiaty, ustawiając posągi i nazywając go swoim ogrodem Eden.
Dopiero po trzydziestce zaczęła spotykać się z mężczyznami, choć nadal nie były to poważne związki. W 1987 roku w wieku 45 lat Mary Jane wróciła do rodzinnego domu na wsi w Springfield, żeby opiekować się starzejącymi się rodzicami. W 1992 jej mama przeszła amputację nogi z powodu problemów z krążeniem i w wyniku powikłań po zabiegu zapadła w śpiączkę i zmarła 4 miesiące później. Ojciec Mary Jane, Edward Fonder III, musiał przejść operację serca, która znacznie ograniczyła jego mobilność. Do poruszania się potrzebował laski i nawet z nią nie był w stanie przejść więcej niż kilkunastu metrów.
Dodatkowo śmierć żony go zdruzgotała i zdaniem córki popadł w depresję i coraz bardziej zamykał się w sobie. Relacje Mary Jane z ojcem w tym czasie znacznie się pogorszyły. Coraz częściej dochodziło do kłótni. Kobieta twierdziła, że ojciec był wobec niej okrutny, mimo że było jego główną opiekunką i jedyną osobą w domu. Jej zdaniem punktem kulminacyjnym napięć była sytuacja podczas wizyty dwóch kuzynów Edwarda, którzy ostro skrytykowali sposób, w jaki Mary Jane jadła kurczaka. 25 sierpnia 1993 roku, około 7 rano Mary Jane jak zwykle obudziła się, żeby zrobić ojcu śniadanie, po czym wróciła do łóżka.
Trudno było uwierzyć, że 80-letni mężczyzna, który miał poważne problemy z poruszaniem się, mógł od tak wyjść z domu i z własnej woli nie wracać. Oprócz tego, że nie mógł się poruszać, to jeszcze nie wziął ze sobą pieniędzy i nie miał dostępu do leków, które regularnie przyjmował. Później Mary Jane i jej brat Edward IV zaczęli twierdzić, że ich tata mógł odebrać sobie życie. Od dłuższego czasu zmagał się z depresją i niejednokrotnie wspominał, że nie może już dłużej tego wytrzymać. Poszukiwania trwały przez kolejne miesiące i w tym czasie policja osiem razy przeszukiwała dom Mary Jane i rozmawiała z nią i bratem.
Niestety, mimo starań śledztwo stało w miejscu. Psy policyjne podążały tropem Edwarda Fondera do końca podjazdu, a tam ślad się urywał i ani jego, ani jego szczątków nie udało się odnaleźć. Tak jak wspomniałam, niemal od początku śledczy mieli wątpliwości co do prawdomówności 51-latki. Początkowo utrzymywała, że spała przez 4 godziny w czasie, gdy doszło do zniknięcia ojca. Jednak zapytana, czy mogła mu zrobić krzywdę, odpowiedziała, że brała wtedy dużo leków i mogła zrobić coś, czego nie pamięta. Powiedziała także, nie pamiętam, żebym zrobiła cokolwiek mojemu tacie, jednak pamiętam, co stało się z psami i kotami. czułam, że mogłabym je zabić.
Twierdziła przy tym, że jedna z funkcjonariuszek, Kimberly Triol, chciała wymusić na niej zeznania. Śledztwo wciąż stało w martwym punkcie. Jedynym istotnym dowodem okazał się pokój. Portfel zaginionego, który został znaleziony w lutym 1994 roku, czyli pół roku po zniknięciu mężczyzny. Znajdował się w skrzynce pocztowej Valentine w Pensylwanii, 30 minut drogi od Springfield Township. Nie było w nim jednak żadnych odcisków palców, ponieważ został dokładnie wyczyszczony. Po zniknięciu Edwarda Mary Jane nadal mieszkała w jego domu i regularnie uczęszczała do kościoła ewangelicko-luterańskiego w okolicy. Z jednej strony śpiewała w chórze, miała wspaniały głos i pomagała podczas komunii świętej, ale z drugiej członkowie kościoła postrzegali ją jako ekscentryczną i dziwną.
Prosił ją, żeby przestała, ale nie miała zamiaru i krążyły plotki, że jest nim zakochana. Fonter przychodziła na nabożeństwo o ósmej, zostawała na szkółkę niedzielną, a potem przychodziła na późniejsze nabożeństwo. Pewnego razu zaczęła nawet rozmowę z pastorem o tym, że coś się między nimi dzieje, jednak mężczyzna natychmiast przerwał jej, mówiąc, że przekracza granicę. Jak można się domyślać, ta reakcja bardzo zdenerwowała kobietę i zaczęła doszukiwać się powodów tego odrzucenia. w innej parafiance, której jej zdaniem pastor poświęcał za dużo uwagi. Duchownę często rozmawiał z Rondą Smith, która miała problemy finansowe i potrzebowała pomocy. Nie miała pieniędzy na czynsz i leki.
Zmagała się też z chorobą afektywną dwubiegunową, przez co jej codzienność była trudna. I kobieta miała problemy ze znalezieniem i utrzymaniem stałej pracy. Od czasu do czasu otrzymywała wsparcie ze strony pastora i innych wiernych, co wzbudzało zazdrość Mary Jane. I pomagało także to, że stan zdrowia psychicznego Fonder gwałtownie się pogorszył. Problemy, z którymi borykała się od dziecka, wróciły ze zdwojoną siłą i zdarzały się nawet epizody omdleń, po których kobieta nie pamiętała wydarzeń z całego dnia. 22 stycznia 2008 roku skontaktowała się w tej sprawie ze swoim psychiatrą, myśląc, że przepisane jej leki na lęk i depresję wymagają zmiany.
Gdy trop zakończył się ślepą uliczką, śledczy zaczęli szukać innych możliwości. Zaczęto wypytywać parafian o wrogów rądy i osoby, z którymi mogła mieć w ostatnim czasie konflikt. I to właśnie wtedy pastor Shreves wskazał Mary Jane Fonder. Zaproszono więc kobietę na przesłuchanie i szybko okazało się, że uwielbia mówić. Detektywi słuchali godzinami, jak mówiła o swoim życiu, kościele i swoim pastorze. Fonder przyznała, że wierni nigdy nie oferowali jej pomocy finansowej ani możliwości kontaktów towarzyskich. i zazdrościła tego rondzie. Miała jednak alibi, wizytę u fryzjera, dokładnie w czasie, gdy doszło do morderstwa.
Salon był w stanie to potwierdzić, a jej peruka nadal tam była, bo Mary Jane jej nie odebrała. Wysłano przedmiot do badania i na włosach nie znaleziono śladów prochu. Śledztwo ponownie stanęło w miejscu i dopiero po prawie dwóch miesiącach pojawiła się nadzieja na przełom. W marcu 2008 roku podczas łowienia ryb dwóch mężczyzn zauważyło pistolet wyrzucony na brzegu jeziora kilka kilometrów od kościoła. Analiza potwierdziła, że była to ta sama broń, z której zastrzelono Ronda Smith. Jednak co najbardziej zaskakujące, pistolet okazał się być zarejestrowany na Mary Jane Fonder. Podczas kolejnego przesłuchania kobieta przyznała się do zakupu i zarejestrowania broni, jednak twierdziła, że sama wyrzuciła go do jeziora wiele lat wcześniej, już w 1990 roku.
Jednak najbardziej mrożącym krew w żyłach szczegółem były zeznania ogrodników, którzy powiedzieli, że przez ostatnie lata kobieta zabraniała im ruszać konkretnego miejsca w ogrodzie. Proces Mary Jane Fonder rozpoczął się 21 października 2008 roku. Powołano w sumie 32 świadków. Prokuratorzy argumentowali, że Fonder była zazdrosna o nową parafiankę, która cieszyła się współczuciem i wsparciem finansowym ze strony pastora i wiernych. Z drugiej strony adwokat Mary Jane, Michael Applebaum, twierdził, że jego klientka ma mocne alibi. Nie była obecna na miejscu zbrodni, więc nie mogła zastrzelić Rondy Smith.
Zwrócono także uwagę na to, że nie ma niepodważalnych dowodów na to, że śmierć 42-latki nie była wynikiem samobójstwa, a jeśli było to morderstwo, to mogło równie dobrze być popełnione przez zazdrosną żonę czy kochanka. Adwokat podkreślał, że jego klientka to bardzo miła kobieta, która kocha swój kościół, wiernych i sąsiadów. Przed sądem zaznaczono także, że brat Mary Jane, Edward Fonder IV, także jest prawdopodobnym podejrzanym, ponieważ po tym jak w jego samochodzie znaleziono odłamki kuli, od razu wynajął prawnika. Ostateczna decyzja w tej sprawie spoczywała całkowicie w rękach ławy przysięgłych, która wysłuchała argumentów obu stron i 30 października 2008 roku ława uznała Mary Jane Fonder za winną morderstwa pierwszego stopnia.
5 grudnia 2008 roku kobieta usłyszała wyrok dożywotniego pozbawienia wolności. Podczas rozprawy skazana złożyła następujące oświadczenie. Nie zabiłam Rondy Smith. Uważałam ją za uroczą dziewczynę i z pewnością nie byłam o nią zazdrosna z żadnego powodu. Jest mi bardzo przykro, że odeszła, ale z tego samego powodu ja także odejdę. Jestem drugą osobą w kościele. która została zamordowana przez system. Fonter próbowała odwołać się od wyroku, jednak w lutym 2010 wycofała apelację mówiąc, że czuje, że to jej przeznaczenie, że Bóg chciał, żeby tu była. Powiedziała, że nie wyobraża sobie już życia poza więzieniem.
Będąc w zakładzie, spędzała dni na rozmowach z innymi kobietami, studiowała Biblię, rozwiązywała krzyżówki i zajmowała się sprzątaniem. Nie odważyła się skontaktować z rodzicami Rondy, ale w grudniu 2010 napisała pierwszy list, do pastora Shrevesa, przepraszając go za to, że go zraniła i prosząc o wybaczenie. Mężczyzna powiedział później, że nigdy nie przeczytał tego listu, ale przyznał, że cieszył się, że Mary Jane znalazła akceptację, której tak bardzo pragnęła i społeczność, w której czuje się częścią. 4 czerwca 2018 roku Mary Jane Fonder zmarła z powodu zatrzymania krążenia. w stanowym zakładzie karnym w Pensylwanii.
Miała wtedy 75 lat i do śmierci utrzymywała, że jest niewinna. Kiedy jej brat Edward IV odziedziczył posiadłość po jej skazaniu, policja chciała przeszukać teren, jednak odmówił. Edward od początku wspierał swoją siostrę w sprawie zaginięcia ojca. W 2018 roku, gdy posiadłość kupił sąsiad, w końcu po raz pierwszy policja mogła przeszukać teren. Okazało się, że warunki panujące w domu były tragiczne i jeszcze gorsze niż gdy doszło do zaginięcia Edwarda III. Każdy pokój był po brzegi wypchany śmieciami. Wydawało się, że od dziesiątek lat podłoga nie była widziana spod stert rozpadających się kartonów, popękanych mebli i gnijących książek, porozrzucanych po całym domu.
Po wyburzeniu budynku wykorzystano georador, ale nic nie znaleziono. Ojciec Mary Jane, Edward Fonder III, został oficjalnie uznany za zmarłego w 2000 roku, ale sprawa jego tajemniczego zniknięcia i prawdopodobnego morderstwa do dziś pozostaje nierozwiązana. I to jest już koniec tej sprawy. Historia Mary Jane Fonder stała się przestrogą przed tym, jak samotność i tłumione emocje mogą przerodzić się w coś bardzo niebezpiecznego i jak cienka bywa granica między troską a obsesją. Jest to także przypomnienie, jak ważne jest zwracanie uwagi na osoby w naszym otoczeniu, zwłaszcza te najbardziej wycofane. Jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń po wysłuchaniu tej historii.
Pokazano wszystkie 17 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Mój merch wrócił do sprzedaży! Zapraszam do mojego sklepu - https://karolinaannasklep.pl/
Na początku 2008 roku w małym miasteczku w Pensylwanii doszło do wstrząsającej zbrodni – 42-letnia Rhonda Smithzostała zaatakowana w kościele. Śledztwo miało ujawniło śmiertelną obsesję i zazdrość o względy pastora, która zakończyła się krwawą zbrodnią...