Mentionsy Mentionsy
Zagadki Kryminalne
Zagadki Kryminalne

"BOŻE POMÓŻ MI" - LISA HARNUM

04.08.2025 ·23 min 42 s

Wypróbuj PsiBufet! Z kodem 40KAROLINA dostaniesz aż 40% zniżki na 2 pierwsze zamówienia! https://psibufet.pl/40karolinaW 2011 roku w luksusowym apartamentowcu w Sydney  doszło do wstrząsającego zdarzenia – kobieta wypadła z balkony na 15 piętrze. Okazało się, że ofiarą była Lisa Harnum, a to co początkowo wyglądało na nieszczęśliwy wypadek okazało się być finałem walki o wolność, którą Lisa toczyła przez ostatnie miesiące swojego życia.

Więcej informacji znajdziecie pod linkiem w opisie. A teraz przechodzę już do tematu dzisiejszego odcinka, a będzie to sprawa, która wstrząsnęła całą Australią. Historia Lisy Harnam to sprawa kobiety, która zaufała niewłaściwej osobie i zapłaciła za to najwyższą cenę. Jeśli chcecie poznać szczegóły tej sprawy, to zapraszam Was do oglądania. Lisa Cecilia Harnam urodziła się 12 czerwca 1981 roku w Toronto w prowincji Ontario w Kanadzie. Od dziecka wyróżniała się empatią i urokiem osobistym. Staniem bliskich miała w sobie ogromne pokłady dobroci zarówno wobec ludzi jak i zwierząt. Często powtarzała na przykład, że dzieci i zwierzęta nie mogą prosić o pomoc.

więc trzeba być dla nich tym głosem. Mama Lisy, Joan, wspominała, że już jako dziecko córka była niezwykle mądra i dojrzała jak na swój wiek. Lubiła spędzać aktywnie czas, grała w piłkę i ćwiczyła karate ze swoim starszym bratem Jasonem, ale największą pasją Lisy była muzyka i taniec. Od trzeciego do szesnastego roku życia trenowała różne style tańca, step, jazz oraz balet i brała udział w konkursach w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych. Niestety presja powszechna w środowisku zawodowych tancerzy odcisnęła na niej swoje piętno i jako nastolatka Lisa zaczęła zmagać się z zaburzeniami odżywiania. Zaczęła mieć problemy z samoakceptacją i wizerunkiem własnego ciała i ostatecznie trafiła do szpitala, gdzie postawiono diagnozę.

Przez resztę życia zmagała się z chorobą, ale dzięki terapii i ogromnemu wsparciu bliskich poczyniła wielkie postępy. Postawiła sobie także za cel bycie takim wsparciem dla innych osób, które przeżywają podobne trudności. Jedną z pierwszych prac Lisy była posada w dziale perfum w domu towarowym The Bay w Ontario i tam poznała swoją najlepszą przyjaciółkę, Jenny Romano. Dziewczyny chodziły razem na imprezy i uwielbiały spotkanie ze znajomymi. Jenny podkreślała jednak, że Lisa nigdy nie piła alkoholu ani nie sięgała po narkotyki, ponieważ nie chciała, żeby to zaprzepaściło jej taneczną karierę. Lisa miała bardzo bliski kontakt ze swoją mamą. Joan wspominała, że bardzo często po imprezach córka wracała do domu i dzieliła się z nią przeżyciami, podkreślając przy tym, że mówi jej wszystko, a jej koleżanki w ogóle nie chcą rozmawiać ze swoimi mamami.

Pod koniec 2004 roku 23-letnia Lisa zapragnęła zmiany. Rzuciła pracę i podjęła decyzję o wyprowadce z rodzinnej Kanady do Australii, początkowo na rocznej wizie. Przyleciała do Melbourne wraz z mamą 1 stycznia 2005 roku. Joan towarzyszyła córce, ponieważ bała się o nią i chciała pomóc w tak dalekiej podróży. Lisa bardzo szybko zakochała się w Australii i wiedziała, że zostanie tam na długo. Zaczęła też kreować się na nowo. Posługiwała się swoim drugim imieniem, Cecilia, które nadano jej na cześć prababci. Przeprowadziła się z Melbourne do Sydney i w maju 2005 roku zaczęła pracę w firmie kosmetycznej Australian Hair and Beauty College i właśnie tam wkrótce nawiązała relację z dużo starszym kolegą z pracy.

Związek szybko nabrał tempa i para spędziła cały 2006 rok podróżując wspólnie po świecie. Mężczyzna oświadczył się Lisie i zdobył błogosławieństwo jej mamy. Planowali wspólną przyszłość, jednak mimo początkowego zaangażowania ostatecznie okazało się, że ta duża różnica wieku jest przeszkodą nie do pokonania i ich relacja się zakończyła. Pod koniec 2009 roku Lisa poznała kolejnego mężczyznę. Był wyjątkowo czarujący, jednak żonaty. Jak zwykle zwierzyła się swojej mamie z rozterek i Joan nie kryła swojego sprzeciwu. Powiedziała córce, że jest warta kogoś, kto będzie jej całkowicie oddany i doraziła zakończenie relacji. Ostatecznie tak właśnie się stało jednak już w międzyczasie.

Podczas szukania współlokatorki Lisa została przedstawiona Simonowi Giteniemu. Mężczyzna był od niej 8 lat starszy i zaimponował jej swoją pewnością siebie i statusem. Był elegancki i zdążył odnieść sukcesy zawodowe. Do tego był przystojny, więc wydawał się uosabiać wszystko, czego Lisa szukała w mężczyźnie. Początkowo jednak dziewczyna była przekonana, że Simon jest gejem. W 2010 roku Lisa przyjęła propozycję wynajęcia u niego pokoju i przez kolejne dwa miesiące byli tylko przyjaciółmi. Z czasem jednak relacja przerodziła się w coś więcej. Początkowo Simon faktycznie wydawał się być idealnym partnerem, ale wkrótce na jaw zaczęła wychodzić jego prawdziwa twarz. Początkowa troska i m.in.

pomoc w dobieraniu ubrań przerodziła się w chorobliwą zazdrość i kontrolę każdego aspektu życia Lisy. W końcu zainstalował nawet kamery w mieszkaniu, monitorował jej telefon i maile oraz izolował dziewczynę od jej przyjaciół i rodziny. Lisa stawała się coraz bardziej uległa, smutna i przestraszona. Tuż przed jej 29 urodzinami partner przekonał ją, żeby zrezygnowała z pracy, argumentując, że powinna obracać się w lepszym towarzystwie. W 2010 roku Lisa poleciała do Kanady na ślub, ale dotarła już po uroczystości, ponieważ Simon nie chciał, żeby brała udział w dużych wydarzeniach towarzyskich. Nakazał jej widywać się tylko z najbliższą rodziną i przed podróżą dał jej nowy telefon.

Rozwija się stopniowo, więc ciężko ją powstrzymać, zwłaszcza jak oprawcą jest osoba, którą kochamy. Simon narzucał Lisie ścisłe zasady, które regulowały jej codzienne życie. Jego zaborcze i agresywne zachowanie wpędziło Lisę w coraz głębsze poczucie izolacji i bezradności. Ograniczał jej swobodę do minimum, pozwalał wychodzić tylko po zakupy, zakazał nawet patrzeć jej na innych mężczyzn, mówiąc Twoje oczy powinny patrzeć tylko na mnie. Znaleziono wiadomości tekstowe między Lisa i Simonem, w których on pisał np. Mówiłem Ci, żebyś tego nie zakładała, albo bez makijażu, nie potrzebujesz go. Na które Lisa odpisywała, zawsze czekam na Ciebie w domu, nigdy nie wychodzę, nic nie robię bez Twojego pozwolenia, wszystko musi być przez Ciebie zatwierdzone, robię tylko to, co mi każesz.

Gdy nie jestem z Tobą, jestem zupełnie sama, nie rozmawiam z nikim. Z czasem rodzina Lisy w Kanadzie zaczęła domyślać się, że w jej związku nie dzieje się najlepiej. Dziewczyna raz deklarowała, że jest zakochana i niedługo później mówiła, że chce wracać i być z bliskimi. Było oczywiste, że doświadcza niezdrowej huśtawki i skrajnych emocji. Lisa napisała w tym czasie swojej mamie, że tęskni za rodziną i przyjaciółmi i przez Simona nie ma życia. Jedynymi osobami, z którymi Lisa mogła się widywać, była jej trenerka personalna, Lisa Brown, której zatrudnienie wymusił sam Simon, ponieważ obawiał się, że na publicznej siłowni inni mężczyźni będą patrzeć na jego narzeczoną. A drugą osobą, z którą Lisa miała kontakt, była trenerka rozwoju osobistego, Michelle Richmond.

I na pierwsze spotkanie z nią Simon przyszedł razem z Lisa, ponieważ chciał sprawdzić, czy może pozwolić narzeczonej się z nią widywać. I Michelle od razu zauważyła, że mimo że tworzyli oni z pozoru dobrze dobraną parę, bardzo atrakcyjną, to tylko jedno z nich było szczęśliwe. I Lisa podczas ich prywatnych spotkań bardzo szybko otworzyła się przed Michelle i zaczęła mówić o realiach tej relacji. o tym, że Simon odciął ją od przyjaciół, kontroluje, co je, co nosi i z kim się spotyka. I Michelle wyjaśniła jej, że rzeczywistość, w której żyje, tak naprawdę jest klatką. I poleciła jej, w jaki sposób może się uwolnić. Już pod koniec lipca Simon zorientował się, jaki wpływ Richmond ma na jego narzeczoną i zabronił jej chodzić na te spotkania.

W lipcu 2011 roku para mieszkała w luksusowym apartamencie na 15 piętrze budynku The Hyde z widokiem na Hyde Park, park miejski położony w centralnej dzielnicy biznesowej Sydney. W 30 urodziny Lisy Simon jej się oświadczył. i z zewnątrz ich związek wydawał się szczęśliwy. Rzeczywistość nie mogła jednak bardziej różnić się od pozorów. W godzinach porannych 30 lipca sąsiedzi pary, Susan i Charles Glanville, usłyszeli głośne pukanie do drzwi i po chwili przerażający krzyk kobiety wołającej pomocy. Pomóż mi, Boże, pomóż mi. I po chwili kolejny rozdzierający krzyk, po którym nastała grobowa cisza.

W tym samym czasie inny świadek, Joshua Ratmel, przechodzący w pobliżu Hyde Parku, usłyszał donośny męski głos dochodzący z balkonu apartamentowca. Spojrzał w górę i zobaczył, jak mężczyzna bez koszulki trzyma niezidentyfikowany czarny obiekt nad balustradą i po chwili ten leci w dół i uderza o chodnik. Niestety okazało się, że nie był to przedmiot, a człowiek. Lisa Harnam, ubrana na czarno, wypadła z balkonu na piętnastym piętrze. Przechodnie i sąsiedzi starali się udzielić dziewczynie pomocy, ale szybko stało się jasne, że na ratunek jest za późno. Trzydziestolatka straciła życie w momencie upadku. Simon Gitanis sam wesłał służby i wkrótce na miejscu zdarzenia rozróżniały syreny karetek i policji.

Simon jako główny świadek złożył wstępne zeznania, w których przedstawił swoją wersję wydarzeń. Powiedział, że jego partnerka wypadła z balkonu przypadkowo po tym, jak podczas kłótni wspięła się na balustradę, a on desperacko próbował ją złapać, ale nie udało się. Początkowo ta wersja wydawała się wiarygodna, jednak przesłuchanie świadków rzuciło nowe światło na tragiczne wydarzenia tamtego poranka. Krzyk i wołanie o pomoc, które słyszeli sąsiedzi, sugerowało, że ofiara próbowała się uwolnić. Dodatkowo po upadku w kieszeni spodni dziewczyny znaleziono karteczkę porwaną na kawałki, na której było napisane, że na zewnątrz i w środku mieszkania znajdują się kamery. Teoria o tym, że Lisa mogła odebrać sobie życie, zaczęła się rozpadać.

Wszystko wskazywało na to, że ofiara próbowała zostawiać jak najwięcej wskazówek, obawiając się swojego narzeczonego, żeby na wypadek, gdyby stała jej się krzywda, było wiadomo, kto za tym stoi. A w miarę rozwoju śledztwa na jaw zaczęło wychodzić coraz więcej niepokojących faktów na temat związku Lisy i Simona. 30-latka po raz ostatni kontaktowała się ze swoją mamą, Joan Harnam, 30 lipca 2011 roku, bardzo wczesnym rankiem, przed wschodem słońca. Zwykle rozmawiały ze sobą o nietypowych godzinach, ze względu na dużą różnicę czasu między Toronto i Sydney, ale tego dnia Lisa zadzwoniła znacznie wcześniej niż zwykle i po tonie jej głosu można było wyczuć, że coś jest nie tak.

Powiedziała mamie, mamusiu, po prostu chcę, żebyś wiedziała, że kocham ciebie i Jasona całym sercem. John od razu wyczuła po głosie córki, że coś jest nie tak i zapytała, czy wszystko w porządku, a wtedy Lisa wyszeptała, jeśli coś mi się stanie, zadzwoń do Michelle. Potem poprosiła mamę, żeby zapisała sobie dane kontaktowe do Michelle Richmond, z którą, jak się okazało, 30-latka od trzech tygodni omawiała plan ucieczki od Simona. Wyznała mamie, że jej związek jest przemocowy i od pewnego czasu planuje rozstanie, ale bardzo się boi, że partner zrobi jej krzywdę. Kilka razy powtarzała dane Michelle, żeby upewnić się, że mama poprawnie jej zapisała. Joan była zdezorientowana i próbowała wyciągnąć od córki informację, co się dzieje, ale Lisa powtórzyła tylko, że ją kocha i obiecała, że zadzwoni później.

Niestety, jak już wiemy, to nigdy się nie stało, ponieważ zaledwie cztery godziny później dziewczyna już nie żyła. Już po wypadku odkryto, że Simon groził narzeczonej, że anuluje jej wizę i że ich ślub odbędzie się wtedy, kiedy on zdecyduje i ona nie ma głosu w tej decyzji. Sytuacja stopniowo się pogarszała, a Lisa dzięki wsparciu mamy i terapeutki przejrzała na oczy. Z pomocą Michelle ustaliła plan wydostania się z relacji. Samo zerwanie zaręczy nie wchodziło w grę, ponieważ Simon był niebezpieczny. Lisa zaczęła więc powoli wynosić rzeczy z ich wspólnego mieszkania z pomocą swojej trenerki, Lisy Brown. Skontaktowała się też z mamą, powiedziała, że jej potrzebuje i poprosiła, żeby przyleciała do Australii. Umówiły się na początek sierpnia, co niestety ostatecznie okazało się zbyt odległą datą.

Rano 30 lipca Lisa odkryła, że narzeczony monitoruje jej smsy, połączenia oraz rezerwacje lotów. Zorientowała się więc, że wie o jej planie ucieczki i wiedziała, że musi jak najszybciej się wydostać. Doszło między nimi do konfrontacji i dziewczyna wiedziała, że jej życie jest w ogromnym niebezpieczeństwie. W pewnym momencie udało jej się wydostać z mieszkania. Wybiegła na korytarz, zaczęła uderzać w drzwi sąsiadów i błagać o pomoc, ale niestety Simon dopadł ją, zakrył jej usta dłonią, owinął ramię wokół jej szyi i wciągnął z powrotem do mieszkania. Ten moment został zarejestrowany przez kamery na korytarzu. I po chwili sąsiedzi oraz przechodnie usłyszeli przeszywające krzyki i dokładnie 70 sekund później dziewczyna wypadła z balkonu.

Cały czas trzymała w ręce torebkę, z którą planowała uciec. Tymczasem mama Lisy, zanim dowiedziała się, że córka zginęła, miała bardzo złe przeczucia. Dziewczyna nie oddzwoniła i Joan wiedziała, że Simon zatrzymał ją w mieszkaniu. Próbowała się do niego dodzwonić i pisała desperackie smsy, w których błagała, żeby pozwolił jej porozmawiać z córką. Dopiero o drugiej nad ranem czasu kanadyjskiego zadzwonił telefon. Kobieta miała nadzieję, że usłyszy głos córki, ale niestety po drugiej stronie odezwał się funkcjonariusz policji, który poinformował o tragedii. Joan od razu zaczęła krzyczeć i w kółko powtarzać, on ją zabił. W listopadzie 2013 roku rozpoczął się proces w sprawie śmierci Lisy, odbywający się przed Sądem Najwyższym Nowej Południowej Walii.

Sprawa przyciągnęła uwagę mediów i opinii publicznej zarówno w Australii, jak i za granicą. W oczekiwaniu na rozprawę Simon Getany zaczął spotykać się z nową kobietą, Rachelle Louise, która szybko pojawiła się u jego boku, także na sali sądowej. Media natychmiast podchwyciły temat, zwracając uwagę na łudzące podobieństwo Rachelle do zmarłej lisy. Miały podobne rysy twarzy, ciemne włosy i drobną sylwetkę. Sama Rochelle stanowczo zaprzeczała, że jakiekolwiek podobieństwo istnieje, sugerując, że porównania mają na celu przedstawienie Simona jako trapieżcy. Sędzia prowadząca sprawę również zauważyła fizyczne podobieństwo między kobietami, co tylko dodał sprawie niepokojącego wymiaru. Podczas rozpraw czterdziestolatek przyznał się do montowania kamer w mieszkaniu, ale tłumaczył to chęcią nadzorowania pracowników i sprzątaczki.

I nie zaprzeczył też, że był wobec Lisy kontrolujący i agresywny, ale stanowczo odrzucał zarzut morderstwa, twierdząc, że Lisa sama zdecydowała się skoczyć. Simon twierdził, że po kłótni powiedział Lisie, żeby spakowała swoje rzeczy i się wynosiła. I wtedy jego zdaniem trzydziestolatka miała sama wspiąć się na balustradę, a on nie zdołał jej utrzymać. Twierdził, że krzyknął jej imię w rozpaczy, gdy spadała. Świadkowie przedstawili jednak zupełnie inną wersję wydarzeń, zarówno co do ostatniej chwili życia Lisy, jak i natury jej relacji z Simonem. Mama ofiary przyleciała do Australii na rozprawę i złożyła bardzo szczegółowe zeznania, w których wymieniła w jaki sposób oskarżony prześladował jej córkę. Zeznała, że zmuszał ją na przykład do klękania przed nim i składania przysięg posłuszeństwa.

Joan powiedziała, że Lisa wielokrotnie podkreślała w rozmowach, że boi się o swoje życie i czuła, że to może skończyć się dla niej tragicznie. Z drugiej strony oskarżony próbował przekonać sąd, że narzeczona była niestabilna emocjonalnie. Wspominał, że miała w zwyczaju wyskakiwać z jadących samochodów i wbiegać na ruchliwą jezdnię. Po jednym z takich incydentów podobno miała powiedzieć, jak jestem zdenerwowana, naprawdę nie wiem co robię. Prokurator podważył jednak wiarygodność tej wersji opisując Gitaniego jako osobę obsesyjnie kontrolującą do tego stopnia, że nie mógł znieść, że jakikolwiek fragment życia jego partnerki mógłby być poza jego nadzorem. Dodatkowo teorie o tym, że Lisa wspięła się na balustradę przeczyło to, że nie zostawiła na niej odcisków palców oraz to, że spadając trzymała w ręku torebkę.

Ostatecznie w lutym 2014 roku w sprawie zapadł wyrok. Sędzia Lucy McCallum uznała Simona Gitaniego za winnego morderstwa Lisy Harnam. Został skazany na 26 lat więzienia z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po odbyciu minimum 18 lat kary, czyli w maju 2031 roku. Sędzia podkreśliła, że choć mężczyzna posiada pewne perspektywy resocjalizacji, to jego faktyczna szansa na poprawę oceniana jest jako niewielka. W jej ocenie był arogancki i nie miał litości dla swojej ofiary. Karał ją nawet za rozpuszczenie włosów i zmienił jej codzienność w piekło. Powinien więc sam doświadczyć surowej kary. Po ogłoszeniu wyroku linie wsparcia dla ofiar przemocy odnotowały wzrost zgłoszeń.

Historia Lisy dała odwagę ofiarom do przeciwstawienia się oprawcom. Tracy Howe, dyrektorka organizacji na rzecz ofiar przemocy domowej, podkreśliła, że Simon został skazany głównie dzięki odwadze Lisy. Dzięki temu, że podzieliła się swoimi zmaganiami w toksycznej relacji z wieloma osobami w otoczeniu i prawda na temat przemocy wyszła na jaw. W przeciwnym razie udowodnienie, że mężczyzna zepchnął narzeczoną z balkonu, a nie próbował ją ratować przed upadkiem mogłoby być trudne. Mama Lisy Jones zaapelowała do osób z otoczenia tych, którzy mogą doświadczać przemocy. Powiedziała, żeby być uważnym, zwracać uwagę na zmiany ubrania, zrywanie kontaktów z przyjaciółmi i rodziną i nie bać się zadawać pytania, gdy tylko w głowie pojawia się pierwsza niepokojąca myśl.

Sprawa stała się także kamieniem milowym w rozumieniu przemocy psychicznej. Wskazała, że przemoc to nie tylko fizyczne rany i stało się to impulsem do dyskusji o reformach, szkoleniach i potrzebie edukacji społecznej na temat przemocy domowej i sposobów jej przeciwdziałania. Fundacja im. Lisy Harnem została założona 26 maja 2014 roku. Celem fundacji jest zapobieganie przemocy w rodzinie oraz wspieranie kobiet i dzieci, które doświadczyły przemocy fizycznej lub psychicznej. Oferowana jest pomoc psychologiczna, prawna i społeczna, a także prowadzone są programy edukacyjne w szkołach i lokalnych społecznościach. Jednym z kluczowych projektów są tzw. bezpieczne pokoje umieszczone w centrach handlowych, gdzie osoby w sytuacji kryzysowej mogą wejść i poprosić o pomoc.

Pracownicy fundacji zapewniają też indywidualne wsparcie i pomoc w rozpoczęciu nowego życia po opuszczeniu przemocowego związku. A w 2019 roku fundacja uruchomiła także aplikację o nazwie Buzz News, która pozwala dyskretnie wysłać sygnał alarmowy do zaufanej osoby. I to jest już koniec tej sprawy. Śmierć Lisy Harnam jest o tyle wstrząsająca, że kobieta była dosłownie o włos od wyrwania się ze szponów oprawcy. Wolność była na wyciągnięcie ręki, ale niestety nie udało się. Przed poznaniem Simona Lisa była pełna życia i szczęśliwa. Partner sprawił, że jej blask przygasł na jakiś czas, ale miała szansę go odzyskać. Niestety to także zostało jej odebrane.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.