Mentionsy Mentionsy
Zagadki Kryminalne
Zagadki Kryminalne

"BOŻE POMÓŻ MI" - LISA HARNUM

04.08.2025 ·23 min 42 s

Wypróbuj PsiBufet! Z kodem 40KAROLINA dostaniesz aż 40% zniżki na 2 pierwsze zamówienia! https://psibufet.pl/40karolinaW 2011 roku w luksusowym apartamentowcu w Sydney  doszło do wstrząsającego zdarzenia – kobieta wypadła z balkony na 15 piętrze. Okazało się, że ofiarą była Lisa Harnum, a to co początkowo wyglądało na nieszczęśliwy wypadek okazało się być finałem walki o wolność, którą Lisa toczyła przez ostatnie miesiące swojego życia.

więc trzeba być dla nich tym głosem. Mama Lisy, Joan, wspominała, że już jako dziecko córka była niezwykle mądra i dojrzała jak na swój wiek. Lubiła spędzać aktywnie czas, grała w piłkę i ćwiczyła karate ze swoim starszym bratem Jasonem, ale największą pasją Lisy była muzyka i taniec. Od trzeciego do szesnastego roku życia trenowała różne style tańca, step, jazz oraz balet i brała udział w konkursach w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych. Niestety presja powszechna w środowisku zawodowych tancerzy odcisnęła na niej swoje piętno i jako nastolatka Lisa zaczęła zmagać się z zaburzeniami odżywiania. Zaczęła mieć problemy z samoakceptacją i wizerunkiem własnego ciała i ostatecznie trafiła do szpitala, gdzie postawiono diagnozę.

Przez resztę życia zmagała się z chorobą, ale dzięki terapii i ogromnemu wsparciu bliskich poczyniła wielkie postępy. Postawiła sobie także za cel bycie takim wsparciem dla innych osób, które przeżywają podobne trudności. Jedną z pierwszych prac Lisy była posada w dziale perfum w domu towarowym The Bay w Ontario i tam poznała swoją najlepszą przyjaciółkę, Jenny Romano. Dziewczyny chodziły razem na imprezy i uwielbiały spotkanie ze znajomymi. Jenny podkreślała jednak, że Lisa nigdy nie piła alkoholu ani nie sięgała po narkotyki, ponieważ nie chciała, żeby to zaprzepaściło jej taneczną karierę. Lisa miała bardzo bliski kontakt ze swoją mamą. Joan wspominała, że bardzo często po imprezach córka wracała do domu i dzieliła się z nią przeżyciami, podkreślając przy tym, że mówi jej wszystko, a jej koleżanki w ogóle nie chcą rozmawiać ze swoimi mamami.

Pod koniec 2004 roku 23-letnia Lisa zapragnęła zmiany. Rzuciła pracę i podjęła decyzję o wyprowadce z rodzinnej Kanady do Australii, początkowo na rocznej wizie. Przyleciała do Melbourne wraz z mamą 1 stycznia 2005 roku. Joan towarzyszyła córce, ponieważ bała się o nią i chciała pomóc w tak dalekiej podróży. Lisa bardzo szybko zakochała się w Australii i wiedziała, że zostanie tam na długo. Zaczęła też kreować się na nowo. Posługiwała się swoim drugim imieniem, Cecilia, które nadano jej na cześć prababci. Przeprowadziła się z Melbourne do Sydney i w maju 2005 roku zaczęła pracę w firmie kosmetycznej Australian Hair and Beauty College i właśnie tam wkrótce nawiązała relację z dużo starszym kolegą z pracy.

Związek szybko nabrał tempa i para spędziła cały 2006 rok podróżując wspólnie po świecie. Mężczyzna oświadczył się Lisie i zdobył błogosławieństwo jej mamy. Planowali wspólną przyszłość, jednak mimo początkowego zaangażowania ostatecznie okazało się, że ta duża różnica wieku jest przeszkodą nie do pokonania i ich relacja się zakończyła. Pod koniec 2009 roku Lisa poznała kolejnego mężczyznę. Był wyjątkowo czarujący, jednak żonaty. Jak zwykle zwierzyła się swojej mamie z rozterek i Joan nie kryła swojego sprzeciwu. Powiedziała córce, że jest warta kogoś, kto będzie jej całkowicie oddany i doraziła zakończenie relacji. Ostatecznie tak właśnie się stało jednak już w międzyczasie.

Wszystko wskazywało na to, że ofiara próbowała zostawiać jak najwięcej wskazówek, obawiając się swojego narzeczonego, żeby na wypadek, gdyby stała jej się krzywda, było wiadomo, kto za tym stoi. A w miarę rozwoju śledztwa na jaw zaczęło wychodzić coraz więcej niepokojących faktów na temat związku Lisy i Simona. 30-latka po raz ostatni kontaktowała się ze swoją mamą, Joan Harnam, 30 lipca 2011 roku, bardzo wczesnym rankiem, przed wschodem słońca. Zwykle rozmawiały ze sobą o nietypowych godzinach, ze względu na dużą różnicę czasu między Toronto i Sydney, ale tego dnia Lisa zadzwoniła znacznie wcześniej niż zwykle i po tonie jej głosu można było wyczuć, że coś jest nie tak.

Powiedziała mamie, mamusiu, po prostu chcę, żebyś wiedziała, że kocham ciebie i Jasona całym sercem. John od razu wyczuła po głosie córki, że coś jest nie tak i zapytała, czy wszystko w porządku, a wtedy Lisa wyszeptała, jeśli coś mi się stanie, zadzwoń do Michelle. Potem poprosiła mamę, żeby zapisała sobie dane kontaktowe do Michelle Richmond, z którą, jak się okazało, 30-latka od trzech tygodni omawiała plan ucieczki od Simona. Wyznała mamie, że jej związek jest przemocowy i od pewnego czasu planuje rozstanie, ale bardzo się boi, że partner zrobi jej krzywdę. Kilka razy powtarzała dane Michelle, żeby upewnić się, że mama poprawnie jej zapisała. Joan była zdezorientowana i próbowała wyciągnąć od córki informację, co się dzieje, ale Lisa powtórzyła tylko, że ją kocha i obiecała, że zadzwoni później.

Cały czas trzymała w ręce torebkę, z którą planowała uciec. Tymczasem mama Lisy, zanim dowiedziała się, że córka zginęła, miała bardzo złe przeczucia. Dziewczyna nie oddzwoniła i Joan wiedziała, że Simon zatrzymał ją w mieszkaniu. Próbowała się do niego dodzwonić i pisała desperackie smsy, w których błagała, żeby pozwolił jej porozmawiać z córką. Dopiero o drugiej nad ranem czasu kanadyjskiego zadzwonił telefon. Kobieta miała nadzieję, że usłyszy głos córki, ale niestety po drugiej stronie odezwał się funkcjonariusz policji, który poinformował o tragedii. Joan od razu zaczęła krzyczeć i w kółko powtarzać, on ją zabił. W listopadzie 2013 roku rozpoczął się proces w sprawie śmierci Lisy, odbywający się przed Sądem Najwyższym Nowej Południowej Walii.

Joan powiedziała, że Lisa wielokrotnie podkreślała w rozmowach, że boi się o swoje życie i czuła, że to może skończyć się dla niej tragicznie. Z drugiej strony oskarżony próbował przekonać sąd, że narzeczona była niestabilna emocjonalnie. Wspominał, że miała w zwyczaju wyskakiwać z jadących samochodów i wbiegać na ruchliwą jezdnię. Po jednym z takich incydentów podobno miała powiedzieć, jak jestem zdenerwowana, naprawdę nie wiem co robię. Prokurator podważył jednak wiarygodność tej wersji opisując Gitaniego jako osobę obsesyjnie kontrolującą do tego stopnia, że nie mógł znieść, że jakikolwiek fragment życia jego partnerki mógłby być poza jego nadzorem. Dodatkowo teorie o tym, że Lisa wspięła się na balustradę przeczyło to, że nie zostawiła na niej odcisków palców oraz to, że spadając trzymała w ręku torebkę.

Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.