Mentionsy Mentionsy
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara
ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara

Kegaszbek Orunbajew - Rozpruwacz z Iwołgi. ZŁO - Zbrodnia Łowca Ofiara

21.01.2026 ·26 min 49 s

„Nie miałem konkretnego typu. Są kobiety, których nie dotknąłbym nawet na trzeźwo. Kobiety powinny być szanowane jako czyste, jak matka. Tych nie dotykałem." – tak Kegaszbek Orunbajew, seryjny morderca z Kirgistanu, mówił o swoich ofiarach. Jak przekonywał, wybierał tylko te kobiety, które w jego odczuciu nie były skromne. Gdy nie chciały z nim współżyć, brutalnie je mordował, a później okaleczał ciała. Przyznał się również do kanibalizmu. Posłuchajcie wstrząsającej historii Rozpruwacza z Iwołgi, który w swoich zbrodniach odzwierciedlał przerażającą wizję moralności.Scenariusz: Marta KiermaszLektorzy: Marta KiermaszPaweł TrzochMichał KonopińskiGłówne źródła:https://www.alt.kp.ru/daily/27485.5/4741574/?_x_tr_sl=ru&_x_tr_tl=pl&_x_tr_hl=pl&_x_tr_pto=schttps://www.alt.kp.ru/daily/27464.5/4719113/https://www.alt.kp.ru/daily/27482.5/4738298/https://www.alt.kp.ru/daily/27461/4666649/https://ru.wikipedia.org/wiki/Орунбаев,_Кегашбек_Шамшиевичhttps://mash.ru/longread/185542/?_x_tr_hist=truehttps://www.youtube.com/watch?v=1tTecWFNOUI

Zło. Zbrodnia łowca-owiara. Nie miałem konkretnego typu. No cóż, jak to powiedzieć? Są kobiety, których nie dotknąłbym nawet na trzeźwo. Kobiety powinny być szanowane, jako czyste, jak matka. Od razu to czuć. Patrzysz na nie i od razu chcesz szanować. Tych nie dotykałem, ale są też te nieskrępowane. One po prostu chcą. Jak to powiedzieć, nie ma w nich skromności. Tak Kegaszbek Orunbajew tłumaczył zbrodnie, których się dopuścił. Zapewniał, że atakował tylko dlatego, że był pijany. Każde zabójstwo czy gwałt było jego zdaniem następstwem wcześniejszego spożywania alkoholu.

Ale była to jedynie wymówka, bo Urumbajew za każdym razem działał z premedytacją i świadomością tego, co robił. Świadczyły o tym m.in. obrażenia, jakie zadawał swoim ofiarom. Nie wystarczyło mu jedynie odbieranie życia. On mordowane przez siebie kobiety dodatkowo jeszcze okaleczał i to w sposób tak brutalny, że wielu milicjantów nie było w stanie poradzić sobie z tym widokiem. Kim był Orumbajew i dlaczego stał się rozprówaczem z Iwołgi? Zacznijmy od początku. Kegaszbek przyszedł na świat 14 lipca 1962 roku w Kokiangak w Kirgistanie. O jego dzieciństwie wiemy niewiele, a on sam wypowiadał się o nim w oszczędnych słowach.

Przyznał jednak, że jego matka była alkoholiczką, co mocno wpłynęło na jego dalsze życie. Na początku matka mnie kochała, ale potem w zasadzie stała się alkoholiczką. Moja babcia też piła. Nie miałem ojca. Miałem ojczyma, ale nie pomagał w moim wychowaniu. Miał zimne serce. Orumbajew przyznał, że choć nie był zły na swoją matkę za to wszystko, to czuł pewną gorycz i musiał sobie z nią radzić. Choć chłopiec uczęszczał do kirgijskiej szkoły, mówił głównie po rosyjsku. Według niego był wtedy lepiej postrzegany. Po ukończeniu szkoły wyjechał na Białoruś, by studiować na Uniwersytecie w Mińsku inżynierię. Zapał szybko mu jednak minął i po dwóch latach porzucił studenckie życie.

Przeprowadził się do Barnału w Rosji, gdzie zamieszkał ze swoim kuzynem. Naprawdę chciałem czegoś więcej. Był tam mój znajomy i mówił, że było tam dobrze. Słyszałem, że wtedy na Syberii dobrze płacili. Dlatego się przeprowadziłem. Pojechał ze mną mój kuzyn. Siedział wcześniej w więzieniu. Za kradzież dużo pił. W każdym razie zacząłem pić razem z nim. Orumbajew był inteligentny i świetnie radził sobie z matematyką. Uznał więc, że to powinien być kierunek, w którym mógłby się rozwijać. Zaczął dawać korepetycje uczniom, a później zgłosił się do jednej ze szkół technicznych, by kontynuować naukę. Choć było już po egzaminach, władze szkoły zgodziły się przyjąć również Orąbajewa i pozwoliły mu zamieszkać w akademiku.

Ale dla młodego mężczyzny od kariery naukowej ważniejsze było co innego. Bardzo zależało mu na związku. Zaczął więc podrywać młode dziewczyny. Zapraszał je na randki i starał się przekonać do siebie, ale żadna nie była zainteresowana taką znajomością. Nieustanne odmowy zaczęły wywoływać w Orumbajewie ogromne pokłady frustracji, z którą nie potrafił sobie poradzić. Według biegłych, którzy później badali Orąbajewa, odrzucenie przez kobiety było dla mężczyzny wręcz traumatyczne i całkowicie zmieniło jego podejście do płci przeciwnej. To właśnie wtedy, jak mówili psychiatrzy, przeszedł w tryb łowcy.

Był nim 26-letni wówczas Orumbajew. Miał spore szczęście. Zaatakowana od tyłu ofiara nie widziała jego twarzy i nie potrafiła go zidentyfikować. To dało mu pewne poczucie bezkarności. 23-latka była pierwszą ofiarą rozprówacza, którą chciał zabić, choć przez wiele lat sądzono, że była nią zupełnie inna kobieta, 76-letnia mieszkanka nowoautajska. Kegaszbek pojechał tam w 1991 roku. Chciał wynająć mieszkanie. Po dotarciu na miejsce poznał starszą kobietę, która wynajmowała pokoje w swoim domu. Zgodziła się, by Orumbajew zamieszkał u niej, a on natychmiast się wprowadził.

Kilka dni później seniorka i jej nowy znajomy postanowili symbolicznie przepieczętować ich umowę. Do tego posłużył oczywiście alkohol. W trakcie libacji Jorumbajew dwukrotnie proponował kobiecie seks, ale ta za każdym razem odmawiała. Być może sądziła, że młodszy od niej mężczyzna żartował i nie wzięła jego słów na poważnie. Ale dla Kegaszbeka był to kolejny cios, na który zareagował furią. Rzucił się na kobietę i zaczął ją bić w głowę. Gdy ofiara upadła na podłogę, mężczyzna chwycił za siekierę i dwanaście razy uderzył ją trzonkiem. Po wszystkim zgwałcił 76-latkę.

Kobieta nie przeżyła tego ataku. Na drugi dzień Orumbajew próbował zatrzeć ślady swojej zbrodni. Oblał cały dom naftą i podłożył ogień. Sam uciekł i pozostawał niepowiązany z tą sprawą aż do 2022 roku. Według Kegaszbeka do zbrodni doszło ze względu na alkohol. Byłem po prostu strasznie pijany. Nie mogłem przestać. Nie mogłem przezwyciężyć swojego zwierzęcego pragnienia. Szczerze mówiąc, chciałem umrzeć. Po zabójstwie 76-latki morderca uderzył ponownie. Tym razem ofiarą była 17-letnia dziewczyna z Barnału. Orumbajew tłumaczył później, że nie wiedział, że nastolatka była aż tak młoda.

Wyglądała na starszą. Widziałem, jak się z kimś kłóciła i z jej rozmowy wywnioskowałem, że była pijana. Nieokiełznana. Sposób, w jaki przeklinała, był dla mnie nie do zniesienia. Orumbajew zaciągnął nastolatkę za garaże, tam ją rozebrał, zgwałcił, a następnie zabił. Jeden z milicjantów badających sprawę mówił później... To przechodnie znaleźli tę dziewczynę. Jej spódnica znajdowała się w pobliżu. Po zbadaniu miejsca zbrodni jasne było, że doszło do gwałtu. Był rok 1992, dlatego choć milicjanci dysponowali śladami pozostawionymi przez mordercę, nie byli w stanie na ich podstawie go schwytać. Sama grupa krwi była zbyt słabym dowodem, by wytypować konkretną osobę.

Dlatego zabójstwo siedemnastolatki, podobnie jak wcześniej seniorki, pozostało przez jakiś czas nierozwiązane. Orumbajew rozsmakował się w polowaniu na kobiety, a także w zabijaniu ich. Mimo to zdołał poznać kobietę, która wreszcie go zechciała. W dyskotece spotkał swoją przyszłą żonę. Para przeniosła się do Buriacji, gdzie wkrótce po tym urodziło się ich dziecko. Małżeństwo przetrwało zaledwie kilka lat. Później para się rozwiodła i przestała ze sobą kontaktować. Jak mówił morderca, syn wyrzekł się go i nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Kontaktu nie utrzymywali z nim również jego bracia.

Do 1997 roku Orumbajew zgwałcił i zabił jeszcze trzy kobiety. Do ostatniego ataku doszło w Niżnej Iwołdze. Morderca zaatakował tam kobietę, którą wykorzystał seksualnie, a później odebrał jej życie. Tym razem nie miał tyle szczęścia co zwykle i został zatrzymany. Skazano go jednak tylko na 8 lat więzienia. Po odbyciu kary wyszedł na wolność w 2006 roku. Wrócił do Buriacji, w której mieszkał wcześniej z żoną. Ulokował się u swoich przyjaciół, łapał się też dorywczych prac fizycznych. To pozwalało mu dorzucać się do czynszu, ale też kupować alkohol.

Pobyt w więzieniu nie wyleczył go bowiem z uzależnienia. Nie sprawił też, że stał się lepszym człowiekiem. Wręcz przeciwnie. Zaledwie rok po wyjściu na wolność znów zaatakował młodą kobietę. Poznał ją w Ulan-Ude. Później, jak relacjonowały media, para pojechała taksówką do wsi pod miastem. Tam Kegaszbek wyciągnął alkohol i poczęstował znajomą. Usiedli nad rzeką Uda. Morderca, będąc już mocno pod wpływem, zaczął proponować kobiecie seks. Ta się jednak nie zgodziła. Orumbajew wpadł we wściekłość. Nienawidził, gdy kobiety mu odmawiały i nie potrafił zaakceptować słowa nie.

I patrząc na to wszystko, co działo się w przeszłości Orumbajewa, Mundurowi byli niezwykle blisko ze swoimi teoriami, ale jeszcze tego wówczas nie wiedzieli. Sprawa pozostawała nierozwiązana, choć śledczy sprawdzili wszystkie kobiety, które w ostatnich tygodniach zaginęły w regionie. Ale żadna z nich nie pasowała do poćwiartowanego ciała odnalezionego w rzece. Skreślano z listy poszczególne nazwiska po zbadaniu DNA z krewnymi zaginionych. W ten sposób przebadano kilkaset osób. Wszystko to na nic. Spróbowano więc innej metody. Zło. Zbrodnia łowca-owiara. Specjaliści z laboratorium podjęli się zrekonstruowanie twarzy zmarłej kobiety.

I zaatakował po raz kolejny. Orumbajew wynajął pokój hotelowy, do którego zaprosił wcześniej poznaną przypadkową kobietę. Tym razem nie wpadł w szał, dlatego że ktoś odmówił mu seksu. Motywem była rzekoma kradzież. W trakcie spotkania stwierdził, że znajoma ukradła mu pieniądze i choć ta zaprzeczała, zaatakował ją i udusił sznurówką. Po zabójstwie wyszedł z hotelu. Planował wrócić do pokoju, by pozbyć się ciała, ale obawiał się, że ktoś już je odkrył i zrezygnował. W tym samym czasie zaskoczony zauważył, że pieniądze wcale nie zostały mu skradzione. Wciąż miał je w swojej kieszeni.

To właśnie tam w lipcu odnaleziono ciało kobiety. Ustalono, że nazywała się Larysa Siergiejewna Prywajka. Miała 65 lat. I co ciekawe, już wtedy milicjanci dysponowali nazwiskiem sprawcy, bo Orumbajew wynajął pokój na siebie. Został zatrzymany w tym samym dniu, w którym odkryto zwłoki kobiety. Kegaszbek jak gdyby nigdy nic siedział na ławce w okolicy. Podczas aresztowania nie protestował. Całkowicie spokojny opowiedział milicjantom, że owszem, znał Larisę, ale zapewniał, że gdy wychodził z hotelu po wspólnie spędzonej nocy, kobieta jeszcze żyła. Jak twierdził, wciąż spała, dlatego przedłużył jej pobyt w hotelu, a sam wyszedł.

Śledczy sprawdzili nagrania z monitoringu, które potwierdzały, że rano Orumbajew podszedł do recepcji. Milicjanci uznali, że Kegaszbek był zbyt spokojny, by mieć na sumieniu zabójstwo. Był opanowany również wtedy, gdy rozmawiał z recepcjonistką. Uznano więc, że tak nie zachowywałaby się osoba, która chwilę wcześniej dokonałaby brutalnej zbrodni. Według śledczych po wyjściu Kegaszbeka z pokoju, mógł tam wyjść ktoś inny i udusić śpiącą Larisę. Co więcej, Orumbajew nie miał przecież motywu. Był zupełnie przypadkowym znajomym. W ten sposób mężczyzna został zwolniony do domu. Musiał jedynie podpisać dokument, że nie będzie na razie wyjeżdżał z miasta.

Wszystkie elementy tej układanki zaczęły do siebie pasować. Milicjanci wydrukowali zdjęcie Orumbajewa i wrócili do wsi, by pokazać mieszkańcom fotografię mężczyzny. Ci od razu rozpoznali w nim wspomnianego Marata. Nikt nie miał już wątpliwości, że to właśnie Kegaszbek odpowiadał za zabójstwo 53-letniej Margaryty. Rozpoczęły się poszukiwania mordercy. Namierzono go w górach na Syberii. Orumbajew zaszuł się tam w obawie przed zatrzymaniem. Był przekonany, że w takim miejscu nie uda się go odnaleźć. Mylił się. Co więcej, między wzgórzami ukrył swoje rzeczy osobiste, a wraz z nimi narządy wewnętrzne Margarity.

Orumbajew wiedział, że jakakolwiek próba ucieczki nie ma żadnych szans. Dlatego ze spokojem oddał się w ręce milicjantów, którzy przewieźli go na przesłuchanie. Jeden ze śledczych tak później wspominał spotkanie z mordercą. Klasyczny, seryjny zabójca podczas przesłuchania przyznał się do zamordowania dziewczyny w 2007 roku. Jego historia w pełni zgadzała się z wynikami badań kryminalistycznych. Była to niezidentyfikowana ofiara z rzeki, która, jak stwierdził Orumbajew, miała na imię Natasza. Przyznał, że zdenerwowała go, bo nie chciała uprawiać z nim seksu. Potem ją pobił i udusił paskiem od torby. Kegaszbek zeznał. Ona po prostu zaczęła krzyczeć i łapać się za nogi, a ja chwyciłem ją za głowę i powiedziałem, czy ty tam nie jesteś szurnięta?

Jak wyjaśnił, poćwiartował jej ciało, bo nie chciałby śledczy odkryli, jaki był motyw jego działania. Kegaszbek przyznał się też do zabójstwa Larisy. Twierdził, że najpierw dusił ją kolanem, a później sznurówką. Chciał wrócić do pokoju hotelowego, by poćwiartować ciało i wyciąć genitalia. Nawet poszedł do sklepu, by kupić nowy nóż, ale potem uznał, że to zbyt ryzykowne. Zamiast tego kupił alkohol i poszedł się napić. Kolejną ofiarą była Margarita. Chciał uprawiać z kobietą seks, ale ona nie była tym zainteresowana. Chciałaby, by ich relacje pozostały czysto przyjacielskie. W odpowiedzi Orumbajew ją zabił.

Kgaszbek zapewniał, że wszystkie te zabójstwa były częścią pewnego rytuału, który miał mu zapewnić specjalne miejsce w piekle. Wierzył, że po śmierci trafi do otchłani, w której znajdowali się znani mordercy. Według Orumbajewa on miał stać się kimś w rodzaju opiekuna przeklętych dusz, na co, jak mówił, zgodził się sam diabeł. Usuwanie narządów wewnętrznych miało mu utorować drogę do piekła. Po tym wyznaniu morderca trafił na badania psychiatryczne. Biegli uznali jednak, że był w pełni poczytalny i doskonale rozumiał, co robił, a także jakie czekają go konsekwencje. Potrafił kontrolować swoje działania.

Stwierdzono jednak, że był sadystą seksualnym. Za każdym razem działał podobnie. Proponował kobiecie seks, a gdy ta odmawiała, zabijał ją, a później okaleczał ciało. Według śledczych Orumbajew dopuszczał się też aktu kanibalizmu. Podczas wizji lokalnej Kegaszbek potrafił niemal z dokładnością wskazać miejsca zbrodni. Pamiętał każdy szczegół. Na kartkach, na których notowano jego zeznania, sam umieszczał adnotacje, gdy uznawał, że należy coś doprecyzować. Podczas procesu Orumbajew przyznał się do sześciu zabójstw. Skazano go za to na dożywocie. Po tym jak trafił do więzienia Czarny Delfin, uznawanego za najcięższy zakład karny w Rosji, morderca przyznał się do kolejnego zabójstwa.

Jak tłumaczył wówczas jeden ze śledczych? Ludzie tacy jak Orumbajew niestety przyznają się do morderstwa nie z wyrzutów sumienia, ale tylko dlatego, że mają interes, motywację, by opuścić mury więzienia. By, że tak powiem, zbadać miejsca swojej dawnej świetności. W końcu mając wszystkie nowe dowody, śledczy muszą zabrać podejrzanego na miejsce zbrodni. Podczas śledztwa pojawiły się spekulacje, że Orumbajew wycinał narządy wewnętrzne kobiet, by nakarmić nimi psa. On sam temu zaprzeczył, ale przyznał się za to do wspomnianego kanibalizmu. Twierdził też, że zabił znacznie więcej osób niż wykazano w śledztwie. Kegaszbek przekonywał, że za jego zbrodnię odpowiada krewna, która próbowała go uwieść, gdy miał zaledwie 12 lat.

Siedząc w więzieniu, Orumbajew zaczął walczyć o zakaz aborcji. Pisał petycje, a także własne filozoficzne wywody na ten temat. Jak tłumaczył? Morderca musi pokutować i zrozumieć wartość ludzkiego życia. Nie ma sensu wyrywać sobie włosów z głowy. Musisz to sobie uświadomić. Żal nie zmieni świata. Rękopis jest moją skruchą. Nie chcę ratować dzieci z kaprysu w stylu kiedyś zabijałem, ale teraz jestem miłosierny. Oszczędziłem je. Orumbajew wciąż przebywa w Czarnym Delfinie. Tam stara się dużo czytać, choć jak przekonywał, nie ma na to zbyt wiele czasu, bo osadzeni zajęci są pracą głównie w szwalni.

Pokazano wszystkie 23 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.