Mentionsy Mentionsy
ZGRZYT by Gimper&Revo
ZGRZYT by Gimper&Revo

SPOWIEDŹ KSIĘDZA - CAŁA PRAWDA O KOŚCIELE (ks. Sebastian Kostecki)

20.12.2025 ·1 godz 45 min

➡️ Wykorzystaj możliwości XTB, klikając w link i wpisując w trakcie rejestracji kod “ZGRZYT”: https://link-pso.xtb.com/pso/jXTLf Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.🕒Rozpiska czasowa:(0:00)Przywitanie z księdzem (2:21)“Nowoczesny” ksiądz (3:57)Czemu tik tok? (9:32)Dlaczego został księdzem? (19:45)Czy można wierzyć bez Kościoła? (28:08)Kryzys dzisiejszego Kościoła (41:22)Straszenie ludzi w kościołach (47:58)Czy każdy człowiek może pójść do nieba? (50:09)Czy cuda istnieją? (52:33)Apostoł Dorożała (56:04)Która wiara jest najsłuszniejsza? (58:04)Kobiety jako księża (1:04:03)Celibat (1:20:23)Co Kościół może zaoferować młodym ludziom? (1:32:20)Czemu ksiądz śpiewają w kościele? (1:38:27)Polityka w Kościele (1:43:59)Sentencja księdza do widzów🔴KSIĄDZ SEBASTIAN:https://www.tiktok.com/@ks.sebastian.koseckihttps://www.youtube.com/@ks.sebastian.koseckihttps://www.instagram.com/ks.sebastian.kosecki🔴GIMPER:https://www.youtube.com/@Gimperhttps://www.instagram.com/gimperowski/https://twitter.com/t_dzialowy🔴REVO:https://www.youtube.com/@REVOtojahttps://www.instagram.com/revo_toja/https://twitter.com/REVOtoja📧 e-mail: [email protected]

Trafiłem na takiego księdza Piotra, którego już nie ma w ogóle na TikToku, ale wtedy był. I on prowadził live'a i na live'ie odpowiadał na to pytanie, dlaczego jestem na TikToku. I on powiedział, że... jestem odpowiedzialny za młodzież, młodzież jest na TikToku, więc wchodzę na TikToka. I to mi dało do myślenia, że jest tych księży na TikToku, bo nas jest co najmniej kilkunastu działających na TikToku, księży. I są księża, którzy mają większe, więcej obserwujących ode mnie. Natomiast sobie pomyślałem, że może jest taka grupa młodych, do których nie dotrą oni. Że może potrzeba czegoś jeszcze innego i może złapę kilka, kilkanaście osób jakoś bliżej Pana Jezusa i bliżej Kościoła dzięki temu, co będę robił, więc warto spróbować. A każdy ksiądz może sobie takiego TikToka założyć? Czy to wymaga jakichś specjalnych pozwoleń? Ktoś to nadzoruje? Jak to wygląda? Dobre pytanie. Ogólnie to też zależy chyba od diecezji.

Do końca tego roku seminarium. Spróbuj nie szukać siebie za 10 lat. Tylko spróbuj szukać Jezusa dzisiaj. Jeśli dzisiaj znajdziesz Jezusa, jeśli Jemu oddasz swoją drogę, to nie wiadomo, czy będziesz księdzem. Ale wiadomo, że twoje za 10 lat będzie git. Będzie najlepsze, jak sobie możesz wyobrazić, bo On jest tym, który ci to zapewni. I ja uwierzyłem w te słowa dość mocno. To mi dało taki wstępny pokój, powiedzmy. że jest w miarę rigidna, bo ostatecznie przecież ufam Panu Bogu. W psalmie 37 są takie słowa, że powiesz Panu swoją drogę i zaufuj Mu, On sam będzie działał. I to mi bardzo mocno wtedy towarzyszyło. Mówię, okej Panie, Ty się tym zajmij, ja robię swoje dzisiaj, tu i teraz, gdzie jestem, staram się jak najlepiej, a co mam być, to będzie. I Ty się o to zatroszcz i potem, gdy przyszedł koniec roku, potem przyszły wakacje, to jakoś to powoli, powoli zaczynało gasnąć. I ostatecznie, gdy już szedłem na drugi rok, no to to już był zupełnie inny rok.

Na przykład jesteś świadkiem wypadku śmiertelnego, czy człowiek jest umierający, wtedy na przykład, nie wiem, masz 50 lat, masz żonę od 20 lat, masz dzieci, nigdy nie robiłeś tego od dawna, dawna, dawna, ale możesz rozgrzeszyć tę osobę z zwykłą, skróconą formułą, ja odpuszczam tobie grze w imię Jezusa Świętego, bo święcenia są nadal ważne i w sytuacji zagrożenia życia jest to jedyna sytuacja, kiedy można to zrobić. A może mi się miesza z katechezy, że namaszczenia chorych, jeżeli jest sytuacja, że ktoś jest umierający, to każdy może w jakiejś formie zrobić? Nie, nie, to tylko też ksiądz. Coś mi się z katechezy kojarzyło, ale to może o tym przypadku pani po prostu mówiła. To może, bo namaszczenie chorych też. Może chrzest. Chrzest może każdy. Tak, w tym sensie. Żeby dusza do nieba nie poszła nieochrzczona. To chrzest każdy, nawet nieochrzczony, w intencji tego, co czyni Kościół, może ochrzcić każdego.

no to to jest podstawa tej wiary. Czyli jeżeli naprawdę w to wierzysz, to niech twoje zachowanie o tym powie, a jak nie, no to to może znaczyć, że człowiek nie do końca w to wierzy. Dokładnie, bo to jest, za tym idzie, ja zawsze pytam, jak mam takie dłuższe rozmowy z osobami, które właśnie są wierzące, niepraktykujące, to pytam się, w co wierzysz, w kogo wierzysz. No oczywiście w Jezusa, to kim dla ciebie jest Jezus? No Jezus jest przyjacielem, wierzę, że jest Bogiem i że Jezus wychodził do wszystkich ludzi, nie potrzebował instytucji Kościoła i tak dalej, jakby słucham, co te osoby mówią, to wtedy się pytam, czy uważasz, że jest to osoba, której warto zaufać? No oczywiście, no bo stworzył świat, no bo i tak dalej. No to w takim razie, skoro ten Bóg ci mówi, skoro ten Jezus, o którym tak pięknie mówisz, skoro On ci mówi o Eucharystii, mamy fragment w Ewangeliach o tym, jak ustanawia Eucharystię, czyńcie to moją pamiątkę, który mówi do apostołów, odpuszczajcie, komu odpuścicie, będzie odpuszczone, komu zatrzymacie, będzie zatrzymane, niejako czyni sakrament pokuty i pojednania.

Skoro Jezus, to jest jakby Jego idea. to czemu ty mówisz temu nie? To był jego pomysł. No to ja mam kontrę. Albo nie mam czasu. Nie, nie. Mi się wydaje, że nawet lepszą mogę mieć kontrę. No bo nie chcę się na przykład identyfikować z instytucją, co do której mam wątpliwości, czy działa w odpowiedni sposób i która być może mam wrażenie, że nie reprezentuje godnie moich poglądów czy wiary. W związku z czym stawiam na relację z Bogiem. Ale nie chciałbym być oceniany przez pryzmat właśnie Kościoła, tego, który powstał na ziemi, który jest nadzorowany mimo wszystko przez ludzi, którzy są ułomni i popełniają różne błędy i w związku z tym też błędy większe, o których potem porozmawiamy i różne zarzuty wobec Kościoła. Więc uważam, tak z mojej perspektywy, że to nie umniejsza tej wiary, jeżeli żyje zgodnie z zasadami, które ustanowił Bóg, ale nie identyfikuje się z Kościołem.

Jasne, ale jeśli Jezus chce, żebyś się identyfikował z Kościołem... Jeśli Jezus by tak chciał. Chodzi o pytanie, czy wierzysz w Boga jako w Boga, czy w Boga katolickiego, tak jak On jest rozumiany, nie? No tak. Czy w Trójcę Świętą i wszystko, co za tym idzie. Ja mówię wszystko z perspektywy swojej wiary, którą ja wyznaję, w którą wierzę, bo ja ze swojej wiary wierzę w to, że Jezus założył Kościół. To jakby to był Jego pomysł, bo też ludzie często takie mają myślenie, to też wynika trochę z historii, nie? Że Kościół jest zrobiony po to, by księża mieli pieniądze, po to, by jakieś tam inne rzeczy, jakieś profity z tego były. No bo trochę tak. Były takie sytuacje, które rzeczywiście na to mogły wskazywać i były takie rzeczy tragiczne w Kościele. Z tym się zgadzam. Natomiast gdy chodzi o sam początek, gdy chodzi o jakąś taką istotę, no to ja patrzę na Słowo Boże i widzę Jezusa, który założył Kościół i obiecał, że ten w Kościele będzie zawsze.

Aż do momentu, w którym przyjdzie powtórnie na ziemię. Wierzymy w to szczególnie teraz w czas Adwentu, kiedy to nagrywamy. Jakoś co bardziej sobie to przypominam, że Jezus kiedyś przyjdzie tutaj na ziemię. I czy ja na przykład jako ksiądz uważam, że spowiedź taka, którą mamy jest git? Jako ksiądz mogę uważać nawet, że mogłoby jej nie być. Tym bardziej teraz czas Adwentu, my spowiadamy po kilka godzin, bo teraz dużo jest tych spowiedzi i mogłoby jej nie być. Ja mogę to sobie powiedzieć tak jakby moje zdanie i nie ma to znaczenia, co nawet ja, ksiądz Sebastian powiem, to nie ma znaczenia zdanie, bo Jezus wymyślił, że tak to ma wyglądać. Dlatego ja przyjmuję jakby wszystko, co Jezus nam dał. Mamy Słowo Boże, mamy całe funkcjonowanie Kościoła, które się rozwijało przez te lata. I ja uważam, że nikt z nas chodzących na świecie, włącznie z biskupami, z całym największym szacunkiem moim do nich, nie jest mądrzejszy od Jezusa. Dlatego ja patrzę na to, co Jezus od samego początku zrobił, patrzę na Kościół pierwotny, jaki jest i staram się jakby za tym iść.

I wiecie, i są ludzie Kościoła, którzy się na przykład bulwersują, że zły film, bo on pokazuje, bo on jest sprzeciwko, atakuje Kościół. No jak atakuje Kościół? On pokazuje jedną z możliwych historii, która w tym Kościele się dzieje. Ja wiem, że takie rzeczy, które mogą się dziać w Kościele. Tylko chodzi teraz o to, że to jest jeden z obrazów Kościoła i mimo tego ja w tym Kościele jestem, bo uwaga, ja zacząłem być w tym Kościele nie dlatego, że ten Kościół był idealnym miejscem, w którym uczył mnie moralności. Kościół nie jest po to, żeby mnie uczyć moralności, tylko Kościół w pierwszej kolejności jest po to, by dać mi Jezusa Chrystusa w taki sposób, jak nie da mi go nikt inny. Dlatego ja jako osoba świadomie wierząca wiem, że ja potrzebuję Chrystusa. Wiem, że ja potrzebuję Jezusa i oczywiście modlitwa osób, które nie chodzą do Kościoła, ja nie uwierzę, że jest mniej wartościowa. Wręcz przeciwnie, nawet czasem może być tak, że ludzie się bardziej oddają w takiej modlitwie, którzy nawet nie chodzą do Kościoła, bo robią tylko to, więc nawet w drugą stronę to może działać.

Tylko chodzi mi o to, że ja wierzę, że w tym kościele mam Jezusa, który tam pozostał. I to jest też, ja widzę taki obraz Jezusa, który jest tym wszystkim taki, taki jak on był zawsze. Jak czytam Ewangelię, on taki właśnie był. On wychodził tam, gdzie był grzech, on wychodził tam, gdzie tam, gdzie byli słabi ludzie, była choroba. Tylko myśmy w dzisiejszych czasach sobie ubrali, że to jest wszystko poza kościołem. I że Jezus tam jest. Podczas gdy w kościele też to jest. Więc w Kościele są te skandale, są dramaty ludzi i księży, którzy robią zło, i księżom, którym robią zło, i ludzi świeckich i tak dalej. Jakby nie ma znaczenia, czy jesteś księdzem, czy nie. W Kościele też to jest. Jezus właśnie do takich ludzi chce wychodzić. W tym Kościele najbardziej móc się da, może się dawać właśnie przez Eucharystię, przez spowiedź, przez te sakramenty, których nie ma nigdzie indziej. Dlatego dla mnie to jest kluczowy argument, czy ja patrzę w Kościele na jego budynki, na jego ściany, jego mury, które mogą być nieraz pobdzierane, brzydkie, obrzydliwe, czy patrzę na istotę, która tam jest zawsze czysta i piękna.

Ale to, wiesz co, bo ty nawiązujesz i tak z tego zrozumienia, z twojej wypowiedzi, że skupiasz się na tej pierwotnej idei, dlaczego powstał Kościół, dlaczego Jezus go założył, okej, no to z twojej perspektywy, jak daleko aktualnie Kościół jest od tej pierwotnej idei teraz, w tych czasach? To jest pytanie, na które trudno odpowiedzieć tak dość jednoznacznie, ponieważ Kościół jest bardzo szeroki. Jest ogromna ilość ludzi, którzy są wierzący. Więc Kościół to jest każdy ochrzczony tak naprawdę. I są tacy ochrzczeni, tacy członkowie Kościoła, którzy są po prostu żyją jeden do jednego. No może przesadzam jeden do jednego, ale w tym samym duchu w stu procentach. I to no świedcy i księża. Są tacy, którzy totalnie się pomylili na tej drodze i teraz dla nich najważniejsze są nie wiem, kolory szat, jakieś wiecie, wszystkie rzeczy, które są wokół, a nie istota.

I to jest mega przykre. Ja natomiast, jak wiecie, ja teraz jestem tutaj u was, zaraz wrócę do zawiercia, zaraz będę miał różaty z dzieciakami, zaraz będę potem miał mszę wieczorem, potem spotkam się z młodzieżą, potem coś będę robił i tak dalej, więc ja działam w kościele, też ja mam, super trafiłem, bo ja mam proboszcza, który jest księdzem z powołania, który jest człowiekiem zupełnie normalnym, u nas na parafii jest, wiecie, totalnie nie ma patrzenia na kasę. ofiara dobrowolna za wszystko i tak dalej, więc ja mam taką wspólnotę powiedzmy pod tym kątem idealną, ja w tym żyję i żyję już w tym szósty rok, gdy chodzi jako ksiądz i ludzie, którzy są w mojej parafii też to widzą, więc kościół, w którym ja jakby ta część tego kościoła uważam, że jest dość bliska tej pierwszej części, więc ja nie chcę też naprawiać świata, bo nie jestem tego odzbawienia całego świata, ja staram się tam, gdzie ja jestem, jak najbardziej mówić to, o czym mówiłeś, ten pierwotny kościół, żeby to, co Jezus chciał to czynić,

Natomiast czasem trzeba po prostu iść, zrobić krok dalej, nie wiem, dojechać gdzieś, gdzie czujesz się, że tu jest kościół, którego Jezus chciał i ty czujesz, że to jest właśnie takie miejsce. A po co tego szukać? Właśnie czemu nie zrobić tak, wracając znowu już do rewo? Mhm. Czemu nie poszukać tego Boga, wiesz, w rozmowie, w modlitwie? Bo taka rozmowa nam nie daje zbawienia. Wiesz, Jezus powiedział, że kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ten ma życie wieczne, nie ten, kto się do mnie pomodli. Więc ja też, bazując mocno na Słowie Bożym, na tym, czego uczy też nas Kościół, ja nie chcę być mądrzejszy od tego, nie? Ja wiem, że my możemy czuć, że to jest lepsze, fajniejsze. Ja naprawdę teraz... Tylko, że no, Jezus powiedział inaczej. No, bo to jest takie sprytne, że jednak musisz w tej instytucji brać udział, żeby dostąpić zbawienia. A instytucja mówi, no to fajnie, no to jeszcze na tacę poprosimy troszkę, nie?

Jaki był argument? Bo dawniej tak nie było. Od początku kościoła był katechumenat, to trwało lat. A to nie było ze śmiertelnością wysoką związane? Dzieci? Kiedyś? Ogólnie zamysł był taki, znaczy jakiś na pewno z aspektów tak, natomiast jakby głównie chodzi o to, że w pewnym momencie jakby Kościół dojrzał do tego, że mówię to z perspektywy osoby wierzącej. Sakrament Krztu Świętego otwiera nam drogę do wszystkich łask. Wszystkich łask, które mamy w Kościele, bo zostajemy się członkami tej wspólnoty, którą Jezus założył. To jest coś pięknego, to jest coś wspaniałego, to jest coś, co otwiera nam w ogóle niebo. Skoro jest to tak piękny dar, to czemu by nie dać tego od samego i najszybciej jak się da tym dzieciom, żeby jak najszybciej mogły się nim cieszyć, gdyby zdarzył się chociażby przypadek śmierci też, to żeby od razu była ta pewność, bo szczególnie dziecko, które jest, nie wiem, kilka lat ma, nie ma jeszcze pełnego używania rozumu, nawet nie może grzechu ciężkiego popełnić, więc na pewno idzie od razu do nieba.

I to jeżeli ktoś całe życie był złym człowiekiem, ale na koniec na łożu śmierci stwierdził, że tego wszystkiego żałuje, że jednak się nawraca, prosi o wszystkie tam możliwe sakramenty i mówi, że jednak chciałbym, żeby było inaczej, bo być może właśnie z tego strachu, co jest po śmierci, stwierdzi, że co innego. Jak wtedy... sama ma szansę pójść do nieba. No właśnie. Ma szansę. I to duże. Ma szansę, chociaż patrzymy na Jezusa, który umiera na krzyżu, obok Niego, wiecie, jest człowiek, który umiera za przestępstwo. I Jezus mówi do Niego, już dziś będziesz ze mną w raju pierwszy zbawiony. To jest człowiek, który całe swoje życie zapewne był tym młotrem, bo tak się go tam określa, grzeszył. Jezus go, jednym słowem, bo żałował, bo w tym momencie jakby się nawrócił. Więc skoro Jezus tak uczynił, to kim ja jestem, żeby... Mi się to może nie podobać.

My, każdy z nas, od samego początku Jezus oddał nam swoje życie, więc niebo jest za darmo. Ja nie muszę sobie zasłużyć na niebo. Natomiast ja muszę przyjąć tę łaskę. I teraz co znaczy przyjąć tę łaskę? Bo przyjmowanie łaski to jest właśnie wiara i wracając do samego początku naszej rozmowy, która nie jest założeniem, że Bóg istnieje, ale jest konkretną praktyką czynną. Dlatego w praktyce w jakimś stopniu to prowadzi do tego, że ja żyję po chrześcijańsku, ale nie po to, żeby zasłużyć, tylko naturalną konsekwencją zbawienia, czyli tą jakby odpowiedzią na ten dar, który dostałem już od samego początku jest to, że ja, dzięki Ci Panie, to ja żyję tak, jak mnie do tego zapraszasz, bo nie dość, że to jest moja droga do nieba, jeszcze tutaj na ziemi ja będę żył jako szczęśliwy człowiek. Okej, czyli niebo to nie jest miejsce po prostu dla dobrych ludzi, tylko to jest miejsce dla chrześcijan. Po prostu. Tak można by to nazwać, nie?

Dla zbawionych. Ja wolę bezpieczniejsze słowo dla... Może inaczej. Niebo jest miejscem dla każdego człowieka, który się urodził kiedykolwiek na tym świecie. Pod warunkiem, że dołączy tak do wiary w Jezusa. Tak, chociaż jakby też nam mówi to Nostra Tata chyba to było w tym dokumencie, że, jeszcze nie pamiętam dokładnie, natomiast, że jeśli są osoby, które urodziły się w całkiem innym kręgu kulturowym, w ogóle religijnym, w jakiejś tam innej, nie wiem, religia wschodu i tak dalej, ale gdy się urodziły, od samego początku, na tyle ile są świadomi, żyją... jakby zgodnie z tym, do czego Pan Bóg ich zaprasza, bo Bóg jest jakby jeden na cały świat dla wszystkich. Oni Go może inaczej rozumieją, inaczej Go odbierają, mają inne jakieś tam takie swoje doświadczenia, ale żyją jakby idąc za Jego Słowem, właśnie tym Dobrem i tak dalej. Przyjmując to, co Pan Bóg im daje, jakby największe Dobro, jak tylko potrafią, to też nie przekreślam, że ci ludzie będą potępieni.

No właśnie, no bo to jest bardzo fajny aspekt, nie? Jak ktoś się urodził w takim miejscu, że on się nigdy nie dowie o istnieniu Boga. Naszego takiego w rozumieniu, jak, wiesz, jakby tutaj... Bezlunnej wyspy, znaczy bezlunnej to nie, ale no, że tak. Dobra, gdzieś, wiesz, głęboko w jakimś plemieniu. Są plemienia, w ogóle żyją sobie na jakichś wyspach, tam mają społeczności po dwieście osób, są niepiśmienne, na przykład, często nie bardzo się komunikują, nie dowiedzą się. To takie, tacy ludzie mogą wejść do nieba, nie mogą wejść do nieba, właśnie jak to wygląda według nauki. Właśnie to nie jest, jakby my wierzymy, że niebo nie jest dla nich zamknięte. To jest kwestia cały czas tego samego, czyli przyjęcia bądź odrzucenia. Mogą to być osoby, które totalnie nigdy nie słyszały o Jezusie. Dzisiaj jest to już bardzo dużo mniej prawdopodobne niż to było kiedyś w tych czasach, które mamy, ale są jeszcze takie potencjalne, załóżmy, sytuacje.

Jeśli ta osoba nie miała okazji, to nie jest jej wina, to nie jest zawinione, ale w tym swoim życiu, które miała, w tej drodze, w tym planie, który Pan Bóg dla niej miał, jeśli przyjęła to zbawienie, może nie do końca na zasadzie takiej świadomie przyjmuje Ciebie Jezusa jako Pana i Zbawiciela, tylko w taki sposób, jak się On objawiał tej osobie, tak najbardziej niebo też jest dla niej otwarte, w to chcemy wierzyć. Co znaczy sposób, w jaki się objawia? Do tego do końca ciężko mi jakby to powiedzieć, bo to jest dość abstrakcyjne dla nas, ludzi tego okręgu zachodniego, którzy urodzili się w kraju chrześcijańskim, więc każdy człowiek ma duszę, każdy człowiek ma sumienie, każdy człowiek ma jakby z jednej strony też doświadczenie grzechu pierworodnego, który... powoduje, że mamy jakąś taką skłonność do złego, a jednocześnie mamy też taką właśnie to sumienie, które nas uczy tego dobra, jakby naturalny głos Pana Boga w nas, który pomaga nam dobrze rozeznawać.

Jakie masz podejście do tego? Zarówno gdy chodzi o cuda, jak i o egzorcyzmy, w obydwie rzeczy wierzę jak najbardziej. Mamy to w Piśmie Świętym też. Gdy patrzymy na Jezusa, zarówno egzorcyzmował, jak i czynił cuda. Więc to się działo od samego początku w kościele. Nieprzerwanie przez dwa tysiące lat jest jedno i drugie w kościele. Tak naprawdę ja będę miał cud za kilka godzin, kiedy będę mszę świętą sprawował, bo tu się dzieje cud na ołtarzu. My oczywiście mamy tak już spowszedniałą tę mszę świętą bardzo często, niestety, że dla nas to jest po prostu msza, a tam się dzieje cud, bo się chleb zamienia w ciało Chrystusa i tak dalej. Więc jak najbardziej w cuda wierzę. Gdy chodzi o cuda, to jest sprawa dość formalna, powiedzmy, bo są cuda, które są zatwierdzone przez Kościół i są takie, które nie są zatwierdzone przez Kościół, przykładowo. Jak wygląda zatwierdzanie cudu przez Kościół? Jest komisja, która jest za to odpowiedzialna. Ja do końca tych struktur nie znam, też od razu się przyznaję, ale wiem, że jest komisja kościelna.

Tak naprawdę w żadne objawienie prywatne, w żaden taki cud, który się dokonał, nie musi żaden katolik wierzyć, to nie jest obowiązkowe. Mamy potwierdzone objawienia, nie wiem, w Fatimie, w Lourdes, to są, Kościół zatwierdził, że tam rzeczywiście Matka Boża się objawiała, nie muszę w to wierzyć. Ja mogę totalnie wierzyć, że nic takiego nie było. Bo to są objawienia prywatne, które są po to, że jeśli się dzieje coś takiego, żeby człowiek mógł się jakoś bardziej nawrócić, zwrócić uwagę swojej wierze na coś. Natomiast jedyne objawienie, w które muszę wierzyć, to jest objawienie publiczne, czyli objawienie Jezusa Chrystusa. To jakby kościół na kozy. Jeśli ktoś to nie wierzy, to jest to grzech przeciwko temu objawieniu. Odrzucam właśnie prawdę wiary. Ja cię tu lekko, znaczy nie, że może podpuściłem, ale wiedziałem, jakie zadam kolejne pytanie w tym temacie, no bo jest taki gość właśnie na YouTubie, który regularnie na TikToku też robi różne cuda, na przykład nogi wydłuża, nazywa się Apostoł Dorożała, z pewnością trafiłeś na jego różne… To nie było.

Czasem się jakieś nadprzewodzone sytuacje dzieją, ale zasadniczo to jest głównie jakaś taka manifestacja głównie wewnętrzna tego człowieka, czy że jakieś takie, no na pewno mniej powiedzmy efektowne niż u tego człowieka. Więc to wygląda dość niepokojąco. Mi się kojarzy modlitwa uzdrowienia, gdy na przykład modlę się nad kimś, kto doznaje uzdrowienia, takie rzeczy się dzieją, no to to jest w takiej atmosferze pokoju, że przychodzi Pan Bóg, który działa, jest takie doświadczenie zazwyczaj ciepła ci ludzie opowiadają i pokoju, tak jak przychodzi Duch Święty, tak jak przychodzi Pan Jezus, pokój Wam. A tamto, co się dzieje, jak to widziałem, dosłownie przedstawienie jakieś chyba... Więc no, ja jestem mason. Czyli daleko to jest od takiego konceptu modlitwy, wiary w coś, żeby poprawić na przykład swój stan zdrowia. Tak, tak, zdecydowanie. Dodam, że jak najbardziej modlitwa o łaskę uzdrowienia, ona była widzimy Jezusa, który uzdrawiał.

I to jest ciekawe też, że Jezus uzdrawiał w bardzo różny sposób. Przez swoje gesty, przez swoje słowa. Praktycznie zawsze coś mówił do tego człowieka. Bardzo często powołał się na wiarę tego człowieka. I to jest jakby coś, na czym my bazujemy też, gdy chodzi o koncert modlitwy uzdrowienia, która dzisiaj jest w kościele. Jakby oficjalnie funkcjonuje i ludzie się modlą uzdrowienia i doświadczają uzdrowień. Chociażby wystarczy wejść do mojego rodzinnego miasta na Jasną Górę. Jak się wchodzi do kaplicy Matki Bożej, no to widzisz, ile tam jest prozwieszanych. Ty nie byś się kiedyś w Najskiej Górze? Polecam. Jest tam właśnie taka... Jest pełno różnych wotów wdzięczności, jakieś kule na przykład, czy jakieś laski niewidomych, czy różańce, jakieś takie woda wdzięczności. Każda z nich to jest historia człowieka, który został uzdrowiony z jakiejś tam choroby przez stawieństwo Matki Bożej, przez tą modlitwę, czy różańcową, czy jakąś tam inną. Dlatego takie sytuacje się dzieją i to jest piękne w Kościele, natomiast no właśnie, to się dzieje raczej w takiej formie, a nie w tym, co tam jest prezentowane.

Mhm. A dlaczego zaufać Jezusowi, a nie Allahowi? Znaczy, tak naprawdę Allah, no to jest Pan Bóg, tylko że, no bo jest jeden, ja wierzę, że jest jeden Pan Bóg, no i muzułmanie w islamie tego jednego Boga, którego mamy, oni go nazywają Allahem, a to jest po prostu jeden Bóg, mamy tego samego Boga, tylko inaczej go nazywamy. My za Żydami nazywamy go Yahweh, po prostu Boga, oni nazywają go Allahem, oni mają zupełnie jakby też inny taki koncept, bo to jest inna religia zupełnie, chociaż wiemy, że od Mahometa jakby trochę Jezusa też uznają jako proroka, Więc są jakieś takie pewne punkty wspólne. Natomiast jakby to wszystko, co ja znam w Kościele Katolickim, jestem po 6 latach studiów teologicznych też, jakby przerabiałem to wszystko od samego początku, to brzmi dość spójnie dla mnie.

I wynika jedno z drugiego i to jest trochę kluczowe w Kościele Katolickim jako jedynym, że to jest ciągłość od Jezusa Chrystusa. Bo chrześcijaństwo, wiecie, dzieli się głównie na Kościół katolicki, protestancki i prawosławny. Kościół katolicki jest jakby od Jezusa, a protestanci, tam schizma wschodnia, przepraszam, prawosławnictwa wschodnia, protestanci schizma zachodnia, Luter, no i tak naprawdę, a my idziemy jakby od korzenia. Dlatego też to logicznie. To pytanie tak zabrzmiało, przekonaj mnie, że tutaj lepiej. Ok, to jakby ty przyjmujesz, że jeżeli jest osoba na świecie, która wierzy w Boga, to wierzy w tego jedynego Boga. Tak, tak, tak. Niezależnie jak to sobie nazywa. Dokładnie tak. Może mieć jego nie do końca prawdziwy obraz, bo też my w Kościele wierzymy, że pełnia na przykład protestanci, którzy są chrześcijanami, którzy wierzą w Jezusa jako Boga, czy prawosławni i tak dalej, oni też mają dużą część prawdziwego objawienia, ale pełnia środków zbawczych i pełnia tej prawdy jest w Kościele katolickim, który założył Jezus jako jedyny.

Bo to nawet widziałem na TikToku coś takiego, że ktoś z chatem GPTX rozmawiał, że właśnie kto założył w prawosławie, kto założył protestancki, luteranin, skalwiniec, a kto założył kościół katolicki? Jezus Chrystus. Tak mówisz, słuszna inteligencja. Czyli najbardziej u podstaw. To ja bym dopytał, no miałeś chwilę oddechu, to ja może znowu zacznę. Czy uważasz, że kobiety powinny móc spełnić rolę księdza? osobiście, bo ja odróżniam w sensie moje osobiste zdanie, a naukę Kościoła. Chociaż tutaj wydaje mi się, że moje osobiste zdanie jest chyba też tożsame z nauką Kościoła. Skoro Jezus ustanowił mężczyzn apostołami, a księża są następnymi apostołów, to wydaje mi się, że to by miało jakiś sens. Tym bardziej, że miał wspaniałe kobiety wokół siebie, a jednak nie uczył nich apostołkami, tylko... Dlaczego?

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.