Mentionsy Mentionsy
ZGRZYT by Gimper&Revo
ZGRZYT by Gimper&Revo

BOXDEL RUSZYŁ W MELANŻ (BUDDA, WARDĘGA)

22.04.2024 ·2 godz 12 min

🕒Rozpiska czasowa: (0:00) Okruchy życia (56:07) Odklejeni aktywiści klimatyczni blokują drogi 1:18:45 DOZE ukradło logo (Budda) (1:29:43) Boxdel w Miami planuje hardkorowy content (1:44:01) Wątor kolejny raz strzela w Wardęgę 🔴GIMPER: https://www.youtube.com/@Gimper https://www.instagram.com/gimperowski/ https://twitter.com/t_dzialowy 🔴REVO: https://www.youtube.com/@REVOtoja https://www.instagram.com/revo_toja/ https://twitter.com/REVOtoja 📧 e-mail: [email protected]

Bardzo wesoło było i można pić, jak się jest dorosłym, tylko trzeba rano wstać. Na tym polega odpowiedzialność. Rano o 14.30. Tak. Dlatego tu jesteśmy. A ty nie miałeś jakiegoś jeszcze coś? Mówiłeś, że jakiegoś cola masz czy coś? Dzisiaj? Ta. Nie. A, to coś mówiłeś mi chyba, że o 10 masz i że musisz wstać i że dlatego na 14 te rozmowy. Dzisiaj? No. Nie, to coś o jakimś innym dniu musieliśmy. A, okej, dobra. Raczej nie. Nie, nie umówiłbym sobie cola na 10, dzień po 30 urodzinach. Ja też byłem zdziwiony, ale no dobra, no odpowiedzialność. Odpowiedzialność, nie, nie, nie, tego bym sobie nie zrobił, może coś ten, ale nie, no bardzo wesoło i chciałem podzielić się przemyśleniem, że zasugerowanie gościom w delikatny sposób, bo...

Tak, no ale zakładając, że no właśnie, no nie wiesz, albo trafiasz na osobę tak jak u ciebie, że zasadniczo możesz sobie pozwolić na wszystko, tak, co by chciała tam gdzieś posiadać i ten, no to znacznie ułatwia i no trudno, no można się pozbyć tej magii, ale sprawić, że wszyscy będą zadowoleni, no a przede wszystkim ty, no to. Zgadza się. Bo plus możesz też, wiesz, no właśnie rzucić na przykład ogólnie kategorie, tak jak już rzuciłem, dobre planszówki, I no, że nawet powiedziałem do znajomych, że tam jak chcecie, no to nie mogę wysłać zdjęcie, jakie gry mam i po prostu pokażcie to ziomkowi w sklepie i tam doradzi. I też byłem taki, kurde, czy to, wiesz, zastanawiałem się właśnie, czy to nie jest też niegrzeczne po prostu, żeby tak powiedzieć. Ale się okazało, że nie. I się okazało, że wyszło zajebiście, więc ja polecam na święta. Nawet też, czy coś macie urodziny, to sobie rozmawiajcie o tym, bo to fajne.

Szczególnie jak czujecie, że ktoś na przykład może nie wiedzieć, co wam kupić, no to możecie pomóc i to paradoksalnie dużo lepiej może być. Ja pamiętam też taki moment, ja to chyba też z domu tak wyniosłem, bo za dzieciaka też pamiętam, że rodzice po prostu mnie pytali, co bym chciał dostać. I na tej zasadzie, zresztą u mnie większość tej całej zajawki za dzieciaka się i tak kręciła wokół komputera, czyli czy to jakieś tam gry, potem trochę rzeczywiście wokół motocykli, no to jakieś tam sprzęt na moto, jakieś ubrania, coś tego, tam jakieś rękawiczki, ale tak głównie to były rzeczy związane gdzieś tam z pecetem. Jeździłeś na motocyklu? No, ja od trzynastego roku życia jeździłem na skuterze, potem na 125, a potem na 650. Górdę! Mam prawo jazdy kategorii A, to była moja mega zajawka. A co się stało, że już nie?

To super sprawa, więc tak, no ja bym długo rzekł. No nie, do giga mnie zaskoczyłeś. No nikt by się nie spodziewał, nie? Ostatnia rzecz, tak. Ostatnia rzecz, o którą bym się posądzał, to że właśnie ze wszystkich pojazdów, którymi można się poruszać po drodze, że drewo wybiera ten najmniej bezpieczny. No, no ja też wiem, jak często o tym opowiadam, to jest takie, że tam pierdziele głupoty, ale nie, nie. Jeździłem na... Najpierw miałem skuter Kymco S9, bo to pamiętam też taka była moda, przynajmniej u mnie tam w okolicy... że tam ludzie kupowali skutery tam dzieciakom i tak dalej. Pamiętam, że to też mnie jakoś pochłonęło, ale akurat to taka moda, co nie żałuję, bo fajne wspomnienia z tym mam. Potem na Aprilii RS 125, a w finale na Kawasaki R6F jeździłem. Także pamiętam te wszystkie rzeczy, mega zajawkę. Chyba do tej pory nawet gdzieś mam kurtkę, buty, bo tego nie posprzedawałem, nic z tym nie zrobiłem, chyba gdzieś leży jeszcze.

To fajna pamiątka, nie? Trochę tak, w zasadzie teraz tak na to sentymentalnie patrzę, natomiast jest to dla ludzi zawsze zaskoczenie, bo tak nie pasuje wizerunkowo trochę, że co? Masz wizerunek właśnie spokojnego chłopaka. Nie, no ja jeździłem normalnie na zloty, motocykl na otwarcia sezonu. Na zlotu, o Jezu. Gumę paliłeś, tak? Nie, nie, nie. Nie, nie, nie, ale jarałem się tym. Nielegalne wyścigi na lotniskach, ja się za chwilę dowiem, że po pasie startowym się ścigałeś. Nie, nie, nie, aż tak to nie było, ale miałem naprawdę mega zajawkę na to i się tym jarałem całą tą tematyką, otoczką, wiesz, wolnością i tak dalej. To wszystko mnie mega jarało i często było tak, że po prostu wsiadałem sobie na moto, żeby tako się pokręcić, pojeździć. Gdzieś tam nad Wisłę sobie pojechałem, coś tam popatrzeć, coś takiego. No, takie tak było. No nie, dobra, doskonale. Ale przeszło mi na razie.

Ciekaw jestem właśnie na ile to jest stereotyp, a na ile te statystyki faktycznie są takie zabójcze. Nie, no mogą być, w sensie, no bo tak jak mówisz, no na pewno nie jest to najbezpieczniejszy środek transportu, jednak nie otacza cię cała żelazna rama i wszystko dookoła, jakiś milion systemów, poduszek. Jednak wiadomo, że uderzasz asfaltem Na czoło asfalt ciałem, więc jak coś się wydarzy albo po prostu tankujesz. Mój kolega kiedyś miał właśnie taki wypadek, że jechał motocyklem i gość po prostu w poprzek przeleciał i fikołka zrobił dosłownie w powietrzu i spadł na plecy. Więc to i tak jest mały wymiar, bo najgorzej jak się wbijesz w samochód. Czyli nie ma tego momentu, że możesz wytracić tę prędkość i tam powiedzmy spaść z wysokości, to już tam pół biedy, tylko najgorzej jak w coś przywalisz. I po prostu pojazd zostaje, a ty lecisz. Tak. To jest miazga.

Więc są takie rzeczy, różne historie. Ale mówię, no mimo wszystko jest mnóstwo ludzi, którzy z tego korzystają. Ja też nie mam takiego wspomnienia, że ojej, to niebezpieczne, straszne, tragiczne, ktoś tam zginął, coś tam, tylko mam takie myślenie raczej fajne, że dobrze to wspominam. No tylko też... Trzeba uważać. No i na pewno na motocyklu nie można jechać na autopilocie, bo tam wszystko, każda decyzja, musisz analizować, nie wiem, trochę czasami szósty zmysł mieć, że jedziesz powiedzmy, wyprzedzasz gdzieś tam korek, jedziesz pomiędzy samochodami i musisz mieć szósty zmysł, że czujesz, że ten samochód jeden nagle bez migacza walnie w lewo. Tak. Ja jak jeździłem od małego, to nie wiem do końca na czym to polega, ale czasami tak wyczuwałem, bo ja też codziennie na skuterze np. do szkoły jeździłem, jak już potem miałem, więc było tak, że po prostu jakiś taki szósty zmysł łapiesz, że wiesz, że ten gość... Ciężko powiedzieć od czego, nie wiem, czy jakiś skręt opon, nagle widzisz coś, ale po prostu, że tak przewiduję, że ten gość coś się dziwnie zachowuje.

I okazało się, że ziomek... On tego nie czuł, nawet robił to podświadomie. Ale jak w napięciu czekał, czy koń dobrze policzy, to się tak napinał i przygarbiał lekko i pochylał. A jakby była dobra liczba, to tak się trochę luzował i prostował. I przyczaili to, i koń też to przyczaił, że jego właściciel oczekuje konkretną liczbę. Nauczył się zauważać, kiedy właściciel się luzuje i przestawał stukać tym kopytem. I przechodził do kolejnego. I to samo. Czyli... koń zauważył podświadomie ruchy właściciela, który nawet go nie wytresował. To jaka mowa ciała, nie? Też w ogóle, bo jak się po tym rozmawia ogólnie odnośnie mowy ciała i takiej analizy, jak człowiek takie niewerbalne w sumie sygnały przekazuje, bo to już dosłownie tak można powiedzieć. To niesamowite to jest, ile można z tego wyczytać.

Oczywiście czasami jest taka duża dawka nadinterpretacji w takich rzeczach, ale jednak jest coś w tym ciekawego. To prawda. Że nie mamy takiej świadomości, gdzie, szczególnie jak się swobodnie czujemy i sobie gdzieś tam gadamy czy ten, jak ktoś tak by przeanalizował, to... To nasze, nie no, nasze ciało bardzo dużo mówi, nie? To jest tak, niektórzy są tacy bardzo powkręcani, że mi się czasami, bo ja lubię tak rękę podawać, jak jakby się z kimś żegnam, mówię, to na razie. I tak poddaję ten, albo od dołu czasami, ale bardzo... Nie bardzo często. I to już coś znaczy? Zdarza mi się, że jak podaję komuś rękę tak, to ta osoba mówi, od góry podajesz, chcesz zdominować. Ja mówię, nie no, tak mi się podało po prostu, bo lubię tak bark wykręcać, nie? Ja mówię, mogę tak podać, nie ma problemu. I podaję od dołu wtedy, nie? Coś on mówi, pozycja otwarta, gotowość do rozmowy.

Ja mówię, nie, po prostu fajnie się tak rękę podaje. Zawsze coś. Co jest, nie? Ale są, jakby znam osoby, które są powkręcane w to i ponoć jest tak, że faktycznie jak, znaczy znam osoby, które też to stosują świadomie i mówią, że faktycznie jak pozbierasz dużo takich małych elemencików do kupy, to... Może to wpływać na przykład na ich negocjacje. Jeżeli np. jakiś kontrakt negocjują, czy coś robią i jak zaczęli zwracać uwagę na jakieś takie rzeczy, np. kto siedzi na którym miejscu przy stole, na jakim fotelu, jak podajesz rękę, mowa ciała, wszystkie takie rzeczy, to wpływasz podświadomie na tego swojego rozmówcę trochę. Ja czuję ten klimat w momencie, kiedy właśnie pozbierasz trochę tego, bo mam wrażenie, że ludzie czasem obejrzą jednego TikToka, jak wyglądać na pewnego, wchodząc do pokoju i

Jest ten jeden ziomek, który robi mowa ciała i on pokazuje, jak na imprezie stać. I wiesz, ludzie mam wrażenie obejrzą sobie taki jeden TikTok, wybiorą ten jeden element i potem to komicznie wygląda, bo cała reszta nie pasuje. Nagle założył dresy do garnituru i mówił, że jesteś poważny. Więc to nie pasuje. Są sygnały, które są obie. Na przykład ktoś tak stoi albo siedzi, jak z tobą rozmawia. Pozycja zamknięta. I ktoś powie, o może stereotypowe i w ogóle tak lubi stać, bo nie wiem, zimno mu w ręce czy coś. Generalnie jest tak, że ludzie to robią podświadomie, że rozmawiasz z kimś i jak czujesz, że dana osoba się zamyka, to są takie momenty, że dyskusja nie idzie po jej myśli i nagle... Staje tak. Ja mówię, o, chyba zła jesteś, nie?

A koleżanka mówi, nie wiem, ale czemu tak myślisz, czemu tak myślisz? No i już się upewniasz. Ja mówię, no wiesz co, no bo tak stanęłaś w ogóle. No nie, no tak mi się stanęło. No i ktoś wie, że ten jest sztuczny, bo sobie zdała sprawę. Tak, już poprawiła. Ale też jak zwrócisz na to uwagę i ona zmieni tą jakby pozycję ciała, to też pomaga. Są w ogóle też takie rzeczy, robili jakieś badania, że... To, jak się czujemy, wpływa właśnie na naszą umowę ciała, ale też odwrotnie. Jak ciało ustawimy, są te metody, że tam przed spotkaniem się rozsiądź, zajmij najwięcej miejsca, jak się da, tak komfortowo i w ogóle. I ponoć rzeczywiście to wpływa na poziomy hormonów, że to oszukuje ten mózg. Tak samo jak masz na przykład z wyrównywaniem oddechu. Czy jesteś zestresowany? to przyspiesza ci oddech. Ale jeżeli sztucznie go zwolnisz i uspokoisz, to jakby zmienisz, wiesz, jakby jak oddychasz, to w głowie też się uspokoisz po prostu.

Mówi, nie, a tak paniki, luz. W sensie przejdzie za pięć minut. I okej, nie, za pięć minut spoko, ta śmiejemy się, już zajebiście, minęło. No tak, jak już masz do tego taki dystansik, którego nie przeżywasz, czyli też sobie nie nakręcasz tego w głowie po tym, jak już to się wydarzy, czyli nie masz tego lęku, że ojej, może coś tam, nie wiem, chory jestem, w takim sensie fizycznym i coś tam, tylko już wiesz, co było i to ta świadomość też daje dużo spokoju, jak już się człowiek zdiagnozuje, że a, dobra, okej, czyli serce w porządku, nerki git i tak dalej, nic się tam takiego nie dzieje i tylko w mojej głowie, że trzeba to ogarnąć. No to to też daje dużo spokoju. No takie mówię, ciekawostki dookoła. A ty miałeś jakieś opowieści ze swojego wyjazdu? Mam dwie, mam krótkourodzinową i długowyjazdową. Zacznę od krótkiej, bo jest śmieszna i dzięki niej mam pomysł, co na Dzień Ojca moglibyśmy zrobić na podcaście Zgrzyt.

Tam się dowiem zaraz. Mój tata wczoraj był w bardzo dobrym nastroju, bo też wpadł na moje urodzinki właśnie. I jakoś taki był plan, że ja właśnie mówię, wiesz co, no bo ten 67 lat ma. Więc ja mówię, nie no, że wpadajcie oczywiście, zapraszam, ale że tam, no potem my pewnie będziemy chcieli trochę mocniej się pobawić, więc tam byście nas potem zostawili sami, żeby się nie krępowali po prostu ludzie, nie, że starszyzna też jest i w ogóle. No i spoko, spoko, nie ma problemu. Ale jakoś tak wyszło, że został praktycznie do samego końca. Bardzo dobrze się bawił. I tylko widziałem, jak kursował z jednej do drugiej strony stołu z przekąskami. Więc ewidentnie tam dopełniona. Ale już tak strasznie dobry humor miał mój tata. I też się z nim dobrze rozmawia. I on w końcu jakoś tak rzucił myśl, mówi abyście z tym drugim mnie zaprosili w końcu do tego grzmota, bo bym popatrzył.

A druga mam opowieść z Albanii. Nie wiem, czy ją dobrze opowiem, jak jestem na kacu, ale bardzo się postaram. Dobra, ogólnie piękny kraj, w ogóle Albania, bardzo ładny, pod warunkiem, że się wyjedzie z miasta, bo co ciekawe, ja nie miałem świadomości... Ale to w sumie też możesz wyjaśnić, że w ogóle byłeś w Albanii i tak... A, no właśnie, bo ja nie mówiłem wam, gdzie będę. No nic, nic, no nic. Czy na poprzednim odcinku już mówiłem? Mówiłeś, gdzie będziesz, ale tak, wiesz, no szerszy kontekst, bo może ktoś nie słuchał, zapomniał. A, dobra, no to, okej, no to tak, to byłem teraz, był odcinek jeden właśnie z Dominikiem Bossem, no bo ja byłem w Albanii na pięć dni, z Klaudią sobie polecieliśmy, to w ogóle niespodzianka, bo znalazłem, po prostu wyskoczy I mówię, dobra Jolo, spontanicznie na 5 dni się wybierzemy do Tirany, do stolicy. I trochę sobie tam porobiliśmy researchu, takie 3 dni intensywne sobie zaplanowaliśmy zwiedzania i w ogóle.

Okazuje się, że nie ma. Ale mówisz sobie, no okej, to małe miasto, więc tu jest ryneczek, tu sklepiki, tu to, co robicie w wolnym czasie, ludzie mówią, idziemy coś zjeść, napić się, na siłkę, może jakieś kręgle są jedne na przykład. Czyli ktoś rozwijał miasto, tylko zapomniał w tym drzewku rozrywka dodać. i że nie ma nic. W całej Tiranie, nie wiem, czy jest jakikolwiek chociaż jeden wieżowiec, w ogóle jest całe miasto takie, wiesz, jakbyś wziął właśnie miasto, 100 tysięcy mieszkańców i je rozciągnął na mapie po prostu, takie kopiuj w klej zrobił. Ale też w sumie mogło mieć swój urok, bo tak się kojarzą te metropolie, te wieżowce, takie jak z filmów z Hollywoodu, że tam wszystko przedszkolone. Mnie to bardzo zaskoczyło, bo myślałem, że Albania... że lepiej jest u nich. A oni, co ciekawe, i teraz jakby, dlaczego o tym powiedziałem?

Powiedziałem o tym dlatego, że oni mają dosyć podobną historię do nas, jeżeli chodzi o ostatnie kilkadziesiąt lat, bo u nich też był komunizm, u nich był jeszcze mocniejszy komunizm, tam w ogóle nie miałeś stary prawa własności, to nam odpowiadał przewodnik, że nawet samochodu nie można było posiadać, że był moment, że na tam dwa miliony mieszkańców... czy ileś było 6 tysięcy samochodów w całym kraju, że tylko jacyś urzędnicy zajebiści i ten, że nie mogłeś posiadać, plus wszystkie domy ludziom poodbierali, działki, mieszkania, nic. Wszystko było własnością państwa, bo no bo socjalizm, taki giga hardkorowy po prostu. I co? I oni tam też w 81 chyba jakby demokracja, wiesz, jakby wyrwali się z tego i... My jako Polska mniej więcej w podobnym czasie uciekliśmy z komunizmu, my w 1989 i mam wrażenie, że po tych tam 30-40 latach, jak widzę, gdzie my jesteśmy jako kraj, a gdzie jest Albania w tym samym oknie czasowym...

Ja mam wrażenie, że my przebiegliśmy w ogóle na jakimś totalnie kosmicznym tempie, nie? Że oni cały czas się wykopują z tego komunizmu, mają problemy prawne z biurokracją, z korupcją, nie potrafią tego poskładać do kupy, młodzi wyjeżdżają. Tam jest tak, w ogóle Ziemek opowiadał, że po studiach na przykład medycznych masz pięć lat obsuwy z otrzymaniem dyplomu. ... po to, żeby lekarze zostawali chociaż przez pięć lat w kraju po tym, jak zrobią studia, bo robili studia i wyjeżdżali od razu do Niemiec na przykład pracować za w chuj lepszą kasę, a tak to muszą pięć lat chociaż w Albanii, no jest szansa, że ktoś zostanie i ten, i dopiero dostajesz dyplom, że możesz, wiesz, pojechać gdzieś indziej pracować i to jest największy problem ich w tym momencie, że w ogóle młodzi ludzie nie chcą tam zostawać, tylko jakby kończą szkołę i wyjeżdżają, nie?

Więc to jest masakra, jak sobie to obserwowałem. to miałem taką rozkminę, że kurczę, strasznie dobrze sobie poradziliśmy jako Polacy, jakby jako Polska, jak widzę, wiesz, gdzie my jesteśmy, gdzie na przykład jest Albania, gdzie mieliśmy podobne warunki i zacząłem się zastanawiać, tutaj nie mam wiedzy, może ktoś w komentarzach uzupełni, z czego to wynika, bo zacząłem się zastanawiać, ej, to czy, nie wiem, czy Unia Europejska nam aż tak pomogła, czy jakaś lokalizacja geopolityczna, czy co się wydarzyło, że masz dwa kraje, z podobną historią, jakby mija 40 lat i są w kompletnie różnym miejscu. Może to jest kwestia mentalności albo tego punktu wejścia, czyli jak głęboko byli w tym komunizmie. Może tak trochę naciągnę to, ale ja często tak mam wrażenie, że Polacy po prostu mają taką buntowniczą naturę. I mam wrażenie, że to jest nasz dali przekleństwo jednocześnie.

I... Mówi się o tym, że to jest one-way ticket i Grecję to właśnie zgubiło, że oni w to poszli i to się potem 10, 20, 30 lat nakręcało, nakręcało i potem doszli już do takiego etapu, że po prostu pierdolnął ten budżet, tak? No, że to już jakby mordo, no to jebnie, nie damy rady z tego bardziej ten, ale... Nie szło nic z tym zmienić, bo jak ktokolwiek chciał coś z tym zrobić, to przegrywał wybory. Bo ludzie mieli taki mental już na to, że daj, daj, daj, że wygrywała ta partia, która dawała najwięcej. Tak, dlatego też i wcześniej się mówiło, że jak PiS ruszył z tym tematem 500+, że wtedy się już mówiło, że otworzyli puszkę Pandory. Że to jest taki moment, że już tego nie cofnie, że potem każda kolejna partia, która chciałaby to cofnąć, no nie ma szans tego zrobić, bo spotkałaby się z ogromnym oporem społecznym.

Dokładnie, no i teraz jakby mamy PO, no to oni to samo robią, to już jest jakiś, o kolejne teraz kredyt 0%. Tak, w ogóle też z tego co ja tam wiem, jak słuchałem rzeczy, bo trochę się tym interesowałem, to tam było, że w sumie PiS to wprowadził, ale pomysł był PO i że potem PO mówiło, że będzie to ogarniać, podczas gdy to był ich pomysł. Wiesz, to też, kurwa, to jest... W jednych pieniądzach. Tak, tak, na tej zasadzie, nie? Że tak się trochę z tego śmiałem, że ludzie tam się kłócili, że a, do PiS prowadził, a ludzie, no dobra, ale to był pomysł w ogóle PO, a PiS podpierdolił. No, ale jakby konkluzja na koniec dnia jest taka, że zaczynamy w rozdawnictwie żyć po prostu coraz bardziej, nie? Tak, tak, tak, że każda kolejna partia trochę w to gra, bo też doskonale wiedzą, że... No bo tak potem na logikę, nie? Ktoś żyje, czyli jest znaczna część społeczeństwa, która kalkuluje to do swojego budżetu i nagle przychodzi partia, która mówi, wiecie co? Zabieramy.

No właśnie, to jest pytanie, czy trzeba korzystać, jak dają, czy nie, bo Corwin jest, bingo. Na przykład mówią mu, no pan jakby nie chce tej demokracji, ale pan startuje w wyborach demokratycznych, nie chce pan europarlamentu, idzie pan i mówi, no jak mi chcą dać pieniądze, no to czemu mam ich nie wziąć? A to dokładnie tak samo, jak polityków, którzy krytykują tam 500 czy 800 plus, a potem, a czy pan bierze? No tak. No nie? Jest taka rozmowa, no. Jak dają, to czemu mam nie brać, nie? No, to takie gadki. Lotnisko w Albanii. W ogóle tak, Albania piękny kraj, chciałem powiedzieć, ale nie idźcie na lotnisko w Albanii. To jest moja puenta na dziś. I tak w ogóle abstrahując od tych miast, śliczne krajobrazy, piękne góry. Chyba się mi się tak raczej kojarzy, że jak widziałem jakieś zdjęcia z tego, czy tam te turystyczne filmiki, to że... Tak, jeżeli chcecie Albanię, to po prostu miasto traktujcie jako bazę i wyjedźcie z niego jak najszybciej.

Idziemy sobie po tym lotnisku, rozglądamy się, patrzymy, dobra, pach, pach, są brameczki jakieś, cyk, skanujemy boarding pasy, no i boarding pasy mamy w telefonie normalnie, nie? Elektroniczne, pach, skanujemy QR kody, przechodzimy sobie... siubu-dubu, zajebiście, nie? Idziemy, idziemy, jest security check, zrzucamy tam bagaże, idziemy, no i ja, moje szczęście, oczywiście bagaż zjechał na bok i do rutynowa kontrola, tak? Ja mówię, dobra, nie ma problemu, mamy jeszcze trochę czasu, szybko przeszliśmy ten security check, na ile tam patrzę, mamy 35 minut do zamknięcia gejta jeszcze, jest okej. przyszedłem, jakby bagaż zjechał do ten, przyszedłem przez bramkę, oczywiście też zapikało, że na kontrolę rutynową, no to przyszedłem tam, no kocham, to tu mnie klepie, oczywiście Klaudia przeszła bez niczego, a mnie zawsze ten, więc tak, klepie mnie ten ziomek, tu ręce tak, obraca, tu papierkiem po rękach, czy czegoś, nie mam siubudubu i w ogóle, nie, idę ten do plecaka i ziomek mówi, no tu proszę wyjąć z tego, a tu co pan ma, a tu co to jest, ja mówię, to pamiątka.

No mówię, proszę otworzyć. No i kopanie w ogóle jakieś randomowe po tym plecaku. Mówię, czy ja wyglądam, jakbym chciał coś zrobić złego. No nie, ale patrzę, dobra, 30 minut ten do samolotu, nie jest źle, nie jest źle. I on mówi do nas, że ten boarding pasa papierowego poproszę. Ja mówię, tu mam boarding pasa i mu pokazuję w telefonie, nie? On mówi, nie, nie, papierowy pan musi mieć. Ja mówię, no ale tu są wszystkie dane, mój bilet, wszystko, w sensie po co papierowy boarding pas? On mówi, proszę pana, ja jestem tylko obywatelem, tutaj policja ustala reguły, ja ich nie pytam, po co im papierowe boarding pasy, ale musicie mieć papierowe boarding pasy. Tam jest policja, możecie go zapytać, może wam jakby powie po co mu, ale nie sądzę. Takie są przepisy.

Ja mówię, wyjść z lotniska? Dobrze. No nie mam wyjścia, no biorę jakby i biegnę, wybiegam, deszcz pada w ogóle, ja bez niczego. Ten, rozglądam się, patrzę, jest KFC. Lecę, patrzę, jest. Budka. No skłamię ci, jak powiem, że była większa niż ten stół. Dobrze, no dwa razy taka przestrzeń, może jak ten stół nasz w życiu. I co, tylko z drukarką w środku. Stoi budka i jest drukarka. Włażę tam takie drzwi, pracownik tak stoi, takie ma malutkie biureczko i patrzę, jest mikrodrukarka za nim. Po prostu zajebiście. I ja wpadłem, mówię, nikogo tu nie ma w ogóle. Gdzie ci ludzie drukują te boarding pasy? I mówię, dzień dobry, potrzebuję wydrukować, nie chcą mnie puścić, samolot, 20 minut. szybko, no mówi, okej, no problem tam, ten, mówi, proszę mi wysłać na maila.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.