Czekając na "nowego Tischnera"
Czasem mówił rzeczy trudne, za niektóre wypowiedzi był zresztą ostro krytykowany. Niemniej cieszył się szacunkiem i powszechnym autorytetem. Ks. Józef Tischner w trudnych latach po przełomie podpowiadał Polakom, jak nie pogubić się w nowej rzeczywistości. Inny punkt widzenia uznawał za wartość, a nie zagrożenie. Co z tamtego czasu w nas zostało i dlaczego dziś tak trudno o autorytety? Wyjaśnia poeta i publicysta, biograf ks. Tischnera, Wojciech Bonowicz.
To nie znaczy, że ludzie nie tracili wiary po czytaniu Marksa. Nie o to mu chodziło. Znał też ludzi, którzy poszli w kierunku ideologii, robili kariery. Czy temu Marksowi wierzyli tak do końca, czy po prostu chcieli kariery robić, to jest inna sprawa. Nie miejsce teraz, żeby o tym mówić. Natomiast widział ludzi poharatanych w konfesjonale, w kancelarii, w zakrystii, prawda? On tą wypowiedź, to jest bardzo ważne, że ta książka się ukazuje, bo my wreszcie widzimy, w jakim kontekście ta wypowiedź padła. A on rozmawia z kimś, kto miał taki właśnie problem. Jego dziecko zostało potraktowane właśnie przez proboszcza jako takie dziecko no niegodne, prawda, pojawiać się w kościele, bo matka wprawdzie katoliczka, ale ojciec innowierca, prawda, innej nominacji chrześcijańskiej.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.