#14 Jak pomagać by nie skrzywdzić? Rozmowa z Joanną Sadzik
Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia Wiosna, organizatora Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości, mówi o pomaganiu, które zaskakująco nie dotyczy tylko przedmiotów, ale przede wszystkim relacji międzyludzkich. Dla Stowarzyszenia Wiosna pomaganie to dawanie innym tego, czego im brakuje do dobrostanu i samodzielności. To proces, w którym równie ważne jak zaspokajanie potrzeb materialnych jest uczenie się proszenia o pomoc oraz dotarcie do prawdziwych, głęboko ukrytych marzeń i potrzeb, np. podarowanie butów na zimę, które są różowe, mają Elsę z Krainy Lodu i futerko, a nie jakichkolwiek butów. Pomaganie zaczyna się od spotkania i posłuchania, a mądra pomoc to pytanie, co tak naprawdę jest potrzebne do zmiany. Jeśli lubisz takie rozmowy – postaw mi kawę: https://buycoffee.to/wokol-pytan. Nie przegap kolejnych odcinków i zapisz się do newslettera.
Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Nie jestem w takim w tym momencie stanie, że wystarcza mi wszystkiego, czy moich zasobów psychicznych, czy moich zasobów materialnych, czy jakichkolwiek innych zasobów do tego, żeby w tym dobrostanie być. Bo szlachetna paczka jako słowo kojarzy się bardziej z prezentem, z takim czymś fajnym.
Od kobiet siedemdziesięciokilku, osiemdziesięciokilkuletnich słyszymy, że ich o marzenia nie pytał nikt od kilkudziesięciu lat. Mamy. Dlatego, że jeżeli ktoś pytał, czego im potrzeba, to raczej myślał, to kupię pani mąkę i makaron. A nie myślał o tym, że na przykład ochronna pomadka do ust to może być marzenie. Pomarańcze na stole to może być marzenie. Czyli wszystkie takie rzeczy, które większość osób słuchających pewnie uzna za taką normalną rzecz. Mam ochotę na pomarańcze, to idę i ją kupuję. A dla osób, które mają 8-10 złoty dziennie na wszystko, to jest jakieś niedoścignione marzenie. Ja pamiętam, jak byłam dzieckiem, to pomarańcza była niedoścignionym marzeniem, więc potrafię sobie wyobrazić, że tak, to może być niedoścignione marzenie i mamy takie osoby, którym pomagamy, które chcą opowiedzieć o tym, co jest ich marzeniem.
I takie treści też widzimy, więc wydaje się, że ten świat jest takim niezbyt przyjaznym miejscem, a tutaj przychodzimy do szlachetnej paczki i spotykamy, nagle okazuje się, że wokół nas są sami ludzie, którzy myślą bardzo podobnie, więc to jest pierwsze spotkanie. Drugie spotkanie to jest z tymi osobami, które nam zgłaszają rodziny, które są w potrzebie. I to też są niezwykłe spotkania, bo to znaczy, że jeżeli sąsiad zgłosił sąsiadkę, to znaczy, że ma jakąś wrażliwość też. I że zauważył, czyli też spotykamy się z takimi osobami, z nauczycielami, którzy widzą, które dzieci potrzebują pomocy materialnej, z osobami w ośrodkach zdrowia, które wiedzą, która osoba nie wykupuje recepty na przykład. W lokalnych społecznościach bardzo często to jest ksiądz proboszcz czy ksiądz wikary, który też zauważa kto potrzebuje w jego parafii pomocy i gdzie powinni pójść wolontariusze.
I dlaczego to jest ważne? Dlatego, że osoby, które spotykamy w szlachetnej paczce, te rodziny, które spotykamy w szlachetnej paczce, bardzo często nie zdają sobie z tego sprawy nawet, ile możemy zrobić i o co mogą prosić. Czyli pierwsza potrzeba to jest zwykle dla dzieci albo dla osoby chorej, która jest w rodzinie, ale dla siebie nic nie chcą i dopiero po kilku spotkaniach okazuje się, że tam są takie potrzeby, które Naprawdę zrealizowane. To przykład, który często podaje pani Wanda z córką, która urodziła się z głęboką niepełnosprawnością i mąż po prostu opuścił rodzinę. I wcześniej wyprzedając wszystkie cenne rzeczy, które mieli w domu, łącznie ona była krawcową, z jej maszyną do szycia, ona opiekuje się tą córką i jej przyszło do głowy, że ona może prosić o podkłady.
Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Nie te wszystkie, oczywiście te rzeczy są bardzo ważne, ale że ta maszyna do szycia pozwoli jej tak naprawdę dorobić sobie i ona za rok, za dwa lata nie będzie potrzebowała szlachetnej paczki. Tam piękna historia, bo wolontariusze i darczyńca postarali się nie tylko o maszynę, ale też o pierwsze zlecenie. Tak. I to pierwsze zlecenie otworzyło drogę do tego, żeby tak naprawdę ona zupełnie inaczej żyła. Czasem to jest tak, że człowiekowi się wydaje, że paczka, czyli to będzie ten prezent, czyli to będzie takie jedno pudełko.
Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Straciły wszystko i zdarzyło im się, jak się słucha tych historii, to ma się takie wrażenie, że to jest film, że to jest niemożliwe w realnym życiu. Ile rzeczy może spaść na jednego człowieka? Najpierw się traci zdrowie, potem w związku z tym traci się pracę, potem traci się mieszkanie, w związku z tym traci się dzieci, człowiek już nie ma dlaczego żyć.
Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Jest równie ogromna, ale mniej widoczna na zewnątrz. I to są takie historie, gdzie przychodzimy do pani Stanisławy, która jest osobą, której nikt nie pomagał przez bardzo długi czas. Miała chorego syna, który zmarł. Miała męża, który zmarł. Od 10 lat żyje samotnie. Jej jedynym głosem jest radio. Takie stare radio, którego słucha w domu.
I ona jest, jest bardzo nieszczęśliwa. I z tego nieszczęścia, to nieszczęście ma na twarzy. Wygląda na taką srogą osobę. Na taką osobę, której się trochę boją, tak, dzieci. I do której sąsiedzi też się nie odzywają, no bo ona nigdy nie odpowiadała na dzień dobry, więc też to dzień dobry przestało gdzieś tam istnieć. I niby wszyscy wiedzą, że ona tam mieszka i jest sama, ale tak naprawdę nikt nie ma ochoty z nią rozmawiać. I ta zmiana to jest to, że trochę jej się twarz wygładza i po którejś wizycie, gdzie ona wolontariuszom zaczyna pokazywać stare zdjęcia, zdjęcia z czasów w Bułgarii, opowiada o tym, jak maluchem jeździła po Polsce ze swoim mężem. Jak spędzali wakacje, jak bawiła się na balach sylwestrowych w swoim zakładzie pracy i zaczyna opowiadać takie historie, które zawsze się ich dobrze słucha i pokazuje zdjęcia i te wszystkie śmieszne stare fryzury i moda, która wraca.
I też ze wstydu, że przez trzydzieści kilka lat swojego życia sobie nie zdawałam z tego sprawy, że aż tak wygląda. W Krakowie, w którym byłam wolontariuszką, trafiałam do domów, gdzie nie było kanalizacji, w już włączonych nowych dzielnicach Krakowa. I gdzie, to jeszcze było długo przed 500+, gdzie dzieci nie miały nawet tornistra do szkoły, tylko nosiły w takich siatkach z supermarketu zeszyty do szkoły i korzystały z książek sąsiadów, bo nie miały swoich książek do szkoły. I gdzie ich mama mówiła, że w super czystym domu, mówiła, że niczego im nie brakuje, a spały na takich, nawet nie materacach, tylko takich ksiennikach, po prostu rozłożonych co wieczór na podłodze.
I nie miały swojej łazienki, tylko było grzanie na piecu, wody i była miednica. I jeden pokój zamknięty po to, żeby każdy po kolei się umył. I było tam tak czysto, że nie wiem czy u mnie w domu z łazienką było kiedyś tak czysto. I było pełno miłości w tym domu, ale w ogóle nie było... Nie było szans na to, żeby te dzieci w dzisiejszym świecie funkcjonowały lepiej, dlatego że nie było mowy o komputerze, o internecie, skoro nie było mowy o tornistrze. Więc te dzieci były tak obok współczesnego świata trochę. Nie miały przyjaciół poza sobą nawzajem, dlatego że Nie chodziły na żadne urodziny, dlatego że zwyczajnie ich nie było stać na to, żeby zrobić swoje urodziny, ale nie było ich też stać na to, żeby kupić jakikolwiek prezent, więc nie były zapraszane.
Nie były zintegrowane ze swoimi klasami, dlatego że nigdy nie były na żadnej wycieczce szkolnej. Nie chodziły do kina i teatru, dlatego że bilet, na który trzeba się było złożyć, to już było za dużo. I chodziły do szkoły, w której nikt nie pomyślał, że są takie dzieci. Czyli najtrudniejsze tak naprawdę jest takie zobaczenie tych dwóch światów i poradzenie sobie z tym, co widzę i jak pomóc. I też z tym, że z jednej strony mamy wzrost, wiemy o tym, że mamy wzrost tego rynku towarów luksusowych spory, czyli jest coraz więcej ludzi, których stać na to, a z drugiej strony mamy Osoby, które no właśnie żyją bez łazienki w domu, które żyją bez bieżącej wody, którym leje się na głowę, które mieszkają w jednej izbie dlatego, że we wszystkich innych pomieszczeniach domu nie działa już ani ogrzewanie, ani no właśnie dach nie jest szczelny, że spotykamy dziecko, które
W środku Krakowa, która marzy o tym, żeby mieć ciepło w domu, żeby móc uczyć się w zimie w cieple, dlatego że ma zakręcone kaloryfery, bo po prostu nie stać na ogrzewanie, które jest na prąd. Mamy. Mama ma wyższe wykształcenie, jest nauczycielką i to jest wynajmowane mieszkanie. Tak, to jest chyba, to jest takie bardzo trudne, że spotykamy się z sytuacjami, które mogą się przydarzyć każdemu z nas. Takie zderzenie z tym, że bardzo niewiele nas dzieli od tego. Taka cienka granica między tym, jak jest, a jak może być. Trafiłam też na taką historię pani Ani, która pojechała na wakacje do Chorwacji ze swoim mężem i z dwójką synów i pan się utopił i ona została sama, ale pojawiła się właśnie choroba, pojawiła się depresja, ona straciła pracę, mieszkanie na kredyt, oni sobie świetnie radzili.
Wielu Polaków ma mieszkanie na 30-letni kredyt. I sobie radzi. Ona to mieszkanie straciła i zabrakło jednej osoby, jednej osoby tam po drodze, która by podała jej rękę. Zabrakło człowieka, który by jej powiedział, słuchaj, możesz negocjować. To jest wyjątkowa sytuacja. Wszędzie pracują ludzie. Idź porozmawiaj. Ona też była w takim stanie, że też nie była w stanie rozmawiać. I w końcu trafiła na panią pedagog w szkole, która zauważyła, że coś się dzieje nie tak z dziećmi. No tak, i nie odkręciliśmy wszystkiego. Ale spotkała na swojej drodze fajną terapeutkę, która dla niej paczkę zrobiła, a potem po prostu mogła zacząć pracować nad tym, żeby jakoś odbudowywać swoje życie.
Myślę, nie uczy nas tego, żeby zauważać, że jestem wystarczający. Raczej uczymy się przez całą naszą edukację tego, żeby zauważać swoje błędy. To one są podkreślane, prawda? Więc my boimy się tego, że jak poprosimy o pomoc, to znowu będzie ta czerwona kredka i ktoś powie, nie no jasne. Szczególnie, że 30% Polaków, robiliśmy takie badanie, 30% Polaków nadal wierzy, że każdy jest kowalem swojego losu i że tak naprawdę to czy jesteś ubogi czy bogaty zależy wyłącznie od ciebie. To jest takie mocno liberalne. A dobrze wiemy, że zależy od tego, gdzie się urodziłeś, kim byli twoi rodzice, do jakiej szkoły trafiłeś, na jakie towarzystwo trafiłeś, czy wychowałeś się w pieczy zastępczej, czy wychowałeś się w rodzinnym domu dziecka, a może wychowałeś się w pełnej rodzinie, gdzie rodzice byli dobrze sytuowani, a jeszcze odziedziczyłeś mieszkanie po babci w dużym mieście.
Albo mieszkasz w dużym mieście i generalnie mogłeś skończyć wyższe studia, ponieważ rodziców to w zasadzie nie kosztowało więcej niż twoje chodzenie do szkoły średniej. O tak miliona rzeczy to zależy. Od tego czy miałeś rodzeństwo, które było zdrowe czy chore. Ok, czyli to jest w zasadzie takie od samego początku. Uczymy się żyć w doskonałości. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Jejku, niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie podjął głupiej decyzji w swoim życiu.
No naprawdę, sobie myślę, że nie ma takiego człowieka. A jednocześnie od samych siebie wymagamy tego, żeby być takim do końca. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. I też to, czy ten wolontariat, tam była taka hipoteza postawiona, że wolontariat w ogóle wzmaga nasz dobrostan, no bo jeżeli komuś pomożemy skutecznie, no to odzyskaliśmy taką sprawczość i nie czujemy się bezradni, czyli tak naprawdę powinno to na nas podziałać pozytywnie.
No i okazało się, że to zależy. Czyli moje ulubione zdanie na każde pytanie, czyli to zależy. Okazało się, że te osoby, które przychodzą do wolontariatu, które mają w miarę poukładane swoje sprawy i które chcą pomagać, bo chcą się podzielić, dlatego że... Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Strasznie fajną, zdrową siostrę. Byłyśmy w tej edukacji wspierane.
I liderka, czyli taka osoba, która zarządza wolontariuszami na danym terenie, w danej dzielnicy dużego miasta albo w danej miejscowości. Liderka powiedziała, ale super, że zgłosiłaś tą rodzinę, bo ta rodzina to jest taka naprawdę paczkowa, czyli naprawdę potrzebuje tej naszej pomocy. I ja się jej pytam, no ale co w tym takiego super? Wiadomo, zgłaszamy rodziny. Ona mówi, nie słuchaj, mam taką wolontariuszykę, która jest pierwszy raz wolontariuszką, która jest bardzo fajną dziewczyną i która już... Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci.
Ktoś w ogóle nie wie o tym, że przysługują mu na przykład, to szczególnie starsze osoby, że przysługują mu darmowe obiady z Ośrodka Pomocy Społecznej i że tak naprawdę jeden telefon dzieli ją od tego, żeby rzeczywiście zjadła codziennie ciepły posiłek. Natomiast na wszystkie inne rzeczy wystarczy. I nie ma tam jakichś potrzeb takich. No wiadomo, że w takich rodzinach, które żyją od pierwszego do pierwszego, jak się coś zepsuje, to czy pralka, czy lodówka, czy piec do ogrzewania, no to jest dramat, bo... Katastrofa. Tak. Nie mają jak odłożyć na to. Ale tam akurat wszystko jest w porządku, tylko chodzi o to, żeby rzeczywiście ta starsza osoba nie jest w stanie sobie już sama gotować, więc... Albo na przykład pomagamy skontaktować się z Ośrodkiem Pomocy Społecznej po to, żeby ktoś zadbał, żeby osoba, która całkowicie nie jest w stanie zajmować się już sama sobą, jest chorą osobą na tyle, że powinna już trafić do Domu Pomocy Społecznej, że trafia do takiego domu.
Tam mądrą pomocą było po prostu powiadomienie służb i powiedzenie tej pani, nie jesteś sama w tym. Rozmowa z dzielnicowym, który nie zdawał sobie sprawy z tego, nikt mu nigdy tego nie zgłosił, że jest taka sytuacja. I to było mądrą pomocą dla tej pani. Więc współpracujemy z służbami i bardzo często informujemy osoby, które trafiają do szlachetnej paczki o tym, Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci.
Inne rzeczy można załatwić, no właśnie darmowa obiad dla dzieci w szkole. Czasem te wszystkie informacje są dostępne w internecie, w związku z czym mi się marzy taka duża kampania robiona przez rząd, która pokazuje ludziom z czego można skorzystać. Że nie jesteś sam, nie masz możliwości. Tak, a czasem ci nasi wolontariusze to jest taki pierwszy Pierwszy informator, pierwsza osoba, która policzy to wszystko i powie, a dlaczego tego dodatku na ogrzewanie na przykład Państwo nie macie, ale jakiego dodatku na ogrzewanie? Czyli wszystko zaczyna się po prostu od pytania, od obserwacji.
A myślisz, że kiedyś ta praca... Czy masz marzenie, że ta praca się kiedyś skończy? Ja mam marzenie, że kiedyś nigdy nie będzie potrzebna szlachetna paczka. I to takie dwie drogi widzę. Pierwsza to taka, że nie będą potrzebni wolontariusze, żebyśmy się nawzajem pytali jak u Ciebie. Czyli wszyscy są wolontariuszami? Tak naprawdę jest mnóstwo takich cudownych historii, gdzie taka moja historia, którą często opowiadam, o tym jak zadziałała wspólnota sąsiedzka w Krakowie, w centrum, na Starym Mieście. Pani żyła w kamienicy. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci.
Pani miała taką toaletę na półpiętrze, nieogrzewaną i miała w mieszkaniu taki żeliwny zlew przytwierdzony do ściany i kran z zimną wodą. I ona rachunki za prąd miała ogromne, ponieważ miała bardzo starą płytę na prąd do gotowania. Rozmowa z Joanną Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci.
I tak naprawdę wokół mieszkali sami ludzie tacy o połowę młodsi od niej. Pani około 80 lat, to były takie małżeństwa około 40 z dziećmi. Co się stało? Stała się rzecz cudowna. Jak zaczęliśmy od tego, że wolontariusze stwierdzili, że najpierw to, co zrobią, to jeszcze przed paczką w ogóle grudniową odmalują Pani mieszkanie i w ogóle szybko poskładali się, kupili nową pościel, jakieś takie rzeczy, które były naprawdę na pierwszy rzut oka, po prostu im się płakać chciało, to uruchomili się sąsiedzi i się okazało, że tak naprawdę nie zdają sobie z tego sprawy, że ta Pani żyje w takim Rozmowa z Joanna Sadzik, Stowarzyszenie Wiosna, Akademia Przyszłości, Fundacja Uniwersytet Dzieci.
Rozmowa z Joanną Sadzik, Fundacja Uniwersytet Dzieci. I ta wspólnota tam zadbała o tą panią. Wcale nie... Tak naprawdę to, co zrobiła Szlachetna Paczka, to wolontariusze po prostu pokazali, słuchajcie, hello, tu jest taka pani. Czyli zaczęło się tak naprawdę od zauważenia. Tak. Okej, a gdyby tak pomyśleć... Ja lubię myśleć o edukacji, jak o inwestycji w naszą przyszłość. Gdyby tak pomyśleć od małej rzeczy, którą możemy zacząć od początku. Od, nie wiem, przedszkola, szkoły.
Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia Wiosna, organizatora Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości, mówi o pomaganiu, które zaskakująco nie dotyczy tylko przedmiotów, ale przede wszystkim relacji międzyludzkich.
Dla Stowarzyszenia Wiosna pomaganie to dawanie innym tego, czego im brakuje do dobrostanu i samodzielności. To proces, w którym równie ważne jak zaspokajanie potrzeb materialnych jest uczenie się proszenia o pomoc oraz dotarcie do prawdziwych, głęboko ukrytych marzeń i potrzeb, np. podarowanie butów na zimę, które są różowe, mają Elsę z Krainy Lodu i futerko, a nie jakichkolwiek butów.
Pomaganie zaczyna się od spotkania i posłuchania, a mądra pomoc to pytanie, co tak naprawdę jest potrzebne do zmiany.
Jeśli lubisz takie rozmowy – postaw mi kawę: https://buycoffee.to/wokol-pytan.
Nie przegap kolejnych odcinków i zapisz się do newslettera.