Mentionsy Mentionsy
Warszawa mówi
Warszawa mówi

Życie na 4 psy. Rozmowa z Martą Lapsz

09.11.2025 ·58 min 23 s

Liczba psów w Warszawie jest większa niż liczba mieszkańców Ełku albo Skierniewic – to aż 70 tysięcy. Mamy też 29 tys. kotów wolno żyjących, które pełnią rolę straży sanitarnej miasta. O 100 czworonożnych mieszkańcach stolicy Kamil Dąbrowa z warszawskiego ratusza rozmawia z Martą Lapsz, weterynarzem i wicedyrektorką Schroniska Na Paluchu imienia Jana Lityńskiego.Z rozmowy dowiemy się m.in.:Dlaczego najbardziej kochamy psy z dużymi oczami?Czy to dobrze, kiedy pies staje się członkiem rodziny?Czy ludzie często zwracają adoptowane zwierzęta?Czy psy lubią zasady?Co należy zrobić przed adoptowaniem psa, a co w przypadku kota?Czy koty wolno żyjące to „straż miejska” czy „gatunek inwazyjny”?Kastrować czy nie kastrować?Czy psy potrzebują ubranek na zimę?Zaprasza Kamil Dąbrowa.Zajrzyj na ➡️ ➡️ ➡️ stronę Palucha.➡️ Subskrybuj nasze kanały  / @miastostolecznewarszawa  🏳️ Facebook   / warszawa  📷 Instagram   / miasto_warszawa  🐦Twitter   / warszawa  🌐 Urząd m.st. Warszawy http://um.warszawa.pl#WarszawaDlaWszystkich #Warszawa #MiastoStołeczne #StolicaWolnegoCzasu#StolicaZieleni #StolicaWygody

To jest raczej trend nawet nie tyle ogólnopolski, co ogólnoświatowy. Objawia się to troszeczkę tym, jak wyglądają aktualnie rasy psów. Czyli wszystkie te takie psy, które przypominają małe dzieci, czyli buldoszki i mopsy, wszystkie takie z płaską twarzą, z dużymi oczami, które się patrzą na ciebie takim wzrokiem. Zaopiekuj się mną. Było gdzieś takie słynne opracowanie. Psy sobie wyewoluowały mięśnie, które powodują, że podnoszą brwi. I mają te wielkie oczy. Tak, i są takie zaopiekuj się mną. I faktycznie z przeprowadzanych badań m.in. wynikało, że tak, ludzie bardzo często sprawiają sobie pieski po to, żeby się nimi opiekować. Przede wszystkim warto nie podchodzić do tego, że dzieci chciały. Chyba, że dzieci są bardzo dorosłe, bardzo świadome. Psy bardzo lubią, jeżeli są jasne sytuacje.

Czyli np. jeżeli jedna osoba będzie się zachowywać tak, druga się będzie zachowywać inaczej albo będą niespójne w swoim zachowaniu, to też może psa w jakiś tam sposób konfundować. Więc warto sobie gdzieś w domu, myślę, ustalić zasady. Pies wychodzi o stałych porach. Ustalamy też, kto wyprowadza tego. Tak, też. Psy lubią to. Lubią, jeżeli rzeczy są powtarzalne, jeżeli wiedzą, że czegoś się mogą spodziewać. W jakiś sposób je to uspokaja, tak? Gdzie mają swój harmonogram dnia, mają swoje stałe pory posiłków, stałe pory spacerów i ogólnie jakby rzeczy są w miarę stałe. Warszawa mówi. Słuchaj miasta razem z nami. Zaprasza Kamil Dąbrowa. Liczba psów w Warszawie jest większa niż liczba mieszkańców takich miast jak Ełk czy Skierniewice i wynosi ponad 70 tysięcy.

Ona, on i pies. Pies z takiego najlepszego przyjaciela człowieka stał się, jak mówią niektórzy, psieckiem. Moja znajoma mówiła, mówi na swojego psa Psyn. Więc to jest taki początek dla par czasami do pewnego rodzaju socjalizacji, wdrożenia się. Czy ta zmiana w jakiś sposób cię zaskakuje? Czy obserwujesz to również? Czy uważasz, że moja obserwacja jest w jakiś sposób odosobniona i tendencyjna? Nie jest to tylko, znaczy generalnie twoja obserwacja jest słuszna, natomiast nie jest to tylko kwestia Warszawy. To jest raczej trend nawet nie tyle ogólnopolski, co ogólnoświatowy. Nawet niedawno oglądałam serial na jednym z popularnych streamingowych

Czyli wszystkie te takie psy, które można powiedzieć przypominają małe dzieci, czyli buldożki i mopsy, wszystkie takie z płaską twarzą, z dużymi oczami, które się patrzą na ciebie takim wzrokiem, zaopiekuj się mną. Internet jest pełen tego. Psy same się dostosowują do tego ewolucyjnie. Też było gdzieś takie słynne opracowanie, gdzie było przedstawione, że psy sobie wyewoluowały mięśnie, które powodują, że podnoszą brwi i są takie bardziej... I mają te wielkie oczy. Tak, i są takie zaopiekuj się mną. I faktycznie z przeprowadzanych badań między innymi wynikało, że tak ludzie bardzo często sprawiają sobie pieski po to, żeby się nimi opiekować. Czyli jakby ta chęć opieki Eee, determinuje trochę chęć posiadania psa w swoim życiu.

Czyli to jest trochę też tak, że z jednej strony to my sprawiamy sobie pieski czy kotki, a z drugiej strony, tak jak powiedziałeś, przez to ewolucyjne dostosowanie, to kotki i pieski sprawiają sobie nas. To one ewolucyjnie wykształciły w sobie coś takiego, co sprawia, że my chcemy się nimi zaopiekować, że one są, przyciągają nas w jakiś sposób. No w pewien sposób tak, natomiast trudno powiedzieć, że buldożki czy mopsy powstały jakoś tam na drodze ewolucji, tylko raczej jest to już... Hodowla. Tak, sztuczna praca człowieka, która właśnie gdzieś tam idzie w tę stronę, że to się podoba. Takie psy. A powiedz, jako specjalistka, lekarka, weterynarka i też osoba, która na co dzień pracuje z bezdomnymi zwierzętami, czy to dobrze, że my emocjonalnie tak bardzo uczłowieczamy te zwierzęta, że stają się dla nas, no ja podam taki przykład, mówimy o adopcji zwierząt, prawda?

Czyli nie możemy sobie patrzeć na to, że to jest taki mały ludzik, którego będziemy traktować jak małego ludzika, bo pies ma swoje potrzeby, ma swoje instynkty. W momencie, gdy zbyt emocjonalnie podchodzimy gdzieś, gdy traktujemy tego psa bardziej jak dziecko, Też możemy mu sprawić krzywdę. Czyli na przykład... Widziałem niedawno psy w wózkach. Byłem w Japonii, chyba ten trend się właśnie trochę wziął z dalekiej Azji, ale w Polsce też już widywałem psy wożone w wózkach. Co ty na to? To też jest niebezpieczny trend. Znaczy ja rozumiem, że jeśli na przykład mamy do czynienia z jakimś starszym pieskiem, który ma problemy z chodzeniem i chcemy, żeby sobie zwiedził trochę świata. I żeby poszedł na spacer po prostu.

Tak, to jakby jest okej. Natomiast jeżeli mówimy o jakimś tam długotrwałym wożeniu psów w wózkach, To nie jest dobre dla ich układu ruchu. W momencie kiedy się nie ruszają, nie pracują ich mięśnie, nie wytwarza się energia, te psy po prostu w jakimś tam dłuższym okresie mogą się stać nawet kalekami. I to w tym momencie to już jest to miejsce, gdzie jakby wchodzimy w nie dobrostan, a już jakby przekraczamy tę granicę, gdzie już nasze oczekiwania, nasze potrzeby stawiamy wyżej niż potrzeby, oczekiwania i dobrostan zwierzęcia. Także krótkotrwałe takie spacery ok, czy właśnie dla jakichś tam starszych psów, które się nie mogą poruszać, natomiast jako trend standardowy raczej nie robi to dobrze zwierzętom.

Nie jest to dla nich wskazane. Jasne. Podzielę się z Tobą taką własną trochę historią o moich psach, bo za chwilę przejdziemy do rozmowy o schronisku i o tym, czym jest adopcja i z czym się to wiąże, ale w moim życiu do tej pory były dwa psy. Pierwszy to był Bolek, znaleziony na stacji benzynowej na Mazowszu. Ktoś go po prostu porzucił. To był mój przyjaciel. Razem zaczęliśmy biegać. Był moim towarzyszem, no ale nie siedział z nami przy stole, tak jak moja wtedy najstarsza córka. Nie jadł też z domowych talerzy przeznaczonych dla ludzi. Był traktowany jak pies. W najlepszym tego słowa znaczeniu mam nadzieję.

Ale wiesz co, mam jeszcze taki pomysł, bo specjalnie przygotowałem, powiedziałem o dwóch psach i przygotowałem taki wiersz, który mi się przypomniał. To nie jest mój wiersz oczywiście. Nasze życie jest obliczone na cztery psy. Znalazłem ten wiersz kiedyś w Gazecie Wyborczej i ten wiersz mnie niesamowicie poruszył, więc postanowiłem go Tobie i naszym słuchaczom przeczytać. To jest wiersz Piotra Groblińskiego. Ja mam za sobą dwa psy. A właściwie drugiego jeszcze mam. Nasze życie jest obliczone na cztery psy. Pierwszy, tak się składa, zdycha, gdy jesteś na wakacjach. Ojciec bierze na siebie jego śmierć. Drugi umiera sam. Nie masz akurat czasu, by mu pomóc. Płaczesz dopiero, gdy go chowasz w ziemi. Trzeciego długo wozisz po weterynarzach, choć wcześniej raczej się śmiałeś z tanich egzaltacji.

Z czwartym starzejecie się razem, spacerując coraz wolniej, coraz głośniej gadając do siebie na ulicy. Nasze życie jest obliczone na cztery psy. Jest oblizane. Ładne, prawda? Ładny, dość taki przejmujący powiedziałabym wiersz i nawet myślę poniekąd prawdziwy, tak. Bardzo, tak bym powiedział. No to przejdźmy właśnie do tego, czym jest adopcja i porozmawiajmy o tym, jak adoptować psa. Ale chciałbym cię zapytać, czy ty jesteś wicedyrektorką domu Psiecka, czy po prostu schroniska dla psów? Schroniska dla psów zdecydowanie, tak. Aczkolwiek słyszałam takie pokątne żarciki na temat adopcji z palucha, że łatwiej jest adoptować dziecko niż zwierzę z palucha.

Tak. Jak te osoby reagują wtedy? Bardzo różnie, szczerze powiem. Natomiast oczywiście To tak naprawdę też w dużej mierze zależy od człowieka. Niektórzy zareagują spokojnie i powiedzą, okej, dobra, faktycznie, to nie są, nie jestem w stanie temu psu zapewnić takiej, tego wszystkiego, czego on potrzebuje. Natomiast są też osoby, które się bardzo, że tak powiem, irytują z tego powodu i mówią, że jak to, dlaczego, ja tutaj przecież wszystko mogę zrobić. Staramy się wtedy jak najbardziej wytłumaczyć temu człowiekowi, że potrzeby psa są takie. Dla nas, nie oszukujmy się, najważniejsze jest wspomnienie potrzeb naszych zwierząt. Nie chcemy, żeby psy wracały z adopcji, także to jest dla nich dodatkowy stres, więc tutaj staramy się jak najbardziej dopasować.

Przyjeżdżają opiekunowie, lekarze, pracownicy biura. Psy są karmione. W międzyczasie, jeżeli psy są leczone, to są doprowadzane do lekarza. Leczenie trwa zazwyczaj w godzinach od 8 do 12. Czyli to są te 4 godziny, gdzie psy stale leczone po prostu przychodzą do gabinetu. W międzyczasie opiekunowie sprzątają boksy, sprzątają pawilony. Od godziny 10 do 18 przychodzą wolontariusze, czyli gdzieś tam się w międzyczasie zaczynają spacery. Psy wychodzą na wybiegi, wychodzą na spacery, wracają. O godzinie 16 robi się ciszej, bo większość osób wychodzi do domu. No i potem już po godzinie 18 pieski sobie odpoczywają zazwyczaj.

Na czym to będzie polegało? Możesz nam zdradzić te lepsze warunki geriatrii na paluchu? Te pawilony są mniej więcej podobne, bo w tej chwili pacjenci geriatryczni mieszkają w pawilonie, więc każdy taki pawilon ma box wewnętrzny i wyjście na zewnątrz. No i tutaj w zasadzie będzie podobnie, tylko jakby wszystko bardziej nowocześnie, z wyjściami do wybiegów zewnętrznych, z drzwiami, W zasadzie niby tak samo, tylko lepiej. Ale te starsze psy przede wszystkim będą oddzielone od tych psów młodszych, prawda? I to będzie też im dawało jakiś komfort.

My jako schronisko zawsze dajemy możliwość kontaktu z naszymi behawiorystami, gdyby coś się tam działo. Zresztą też zadajemy na początku już przy samej tej ankiecie przedadopcyjnej. Tam są pytania właśnie, co byś zrobił, gdyby twój pies na przykład niszczył w domu? Co byś zrobił, gdyby szczekał? Co byś zrobił, gdyby się załatwiał w domu? Takie to są chyba te najczęstsze problemy. Które się pojawiają zaraz po adopcji, czyli gdzieś tam pies, który mieszka ileś czasu w boksie, może się załatwiać w domu. No może, jakby nikt go tego nie nauczył. Często też gdzieś tam się pojawiają problemy z lękiem separacyjnym. Też te psy po prostu... Trafiają do zupełnie innego środowiska, do domów, gdzie nie ma innych psów i jest zupełnie inne otoczenie.

To też są często powody zwrotów z adopcji, że właśnie gdzieś tam się okazuje, że jest ten lęk separacyjny i właściciel tego nie dźwiga. Zalecamy jednak kontakt ze specjalistą, czyli albo z trenerem, albo z behawiorystą, gdyby coś takiego się pojawiło. Czy jesteśmy w stanie temu zapobiec? Wydaje mi się, że trudno, trudno tak powiedzieć jednoznacznie, dlatego że jakby, no my znamy te psy z zupełnie innych warunków. To, że one się w schronisku zachowują tak, wcale nie znaczy, że będą się dokładnie tak samo zachowywać w domu. One jednak troszeczkę nabierają zaufania, nawiązują więź z właścicielem. Często też jakieś niepożądane zachowania pojawiają się dopiero w domu, czyli na przykład jakieś problemy z obroną zasobów.

I są to rzeczy, których my w schronisku nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jakby z przyczyn oczywistych, bo jesteśmy schroniskiem i też te psy u nas się zachowują inaczej. Więc tutaj już na poziomie tej ankiety przedadopcyjnej jakby troszeczkę weryfikujemy podejście ludzi do tego, co będą robić, gdyby się zdarzyło. Oczywiście wiadomo, że czasami pomimo tego, że się deklarują, że będą pracować z behawioristą, to jednak stwierdzają, że nie i pies wraca. A powiedz, jak przygotować się do takiej adopcji? Jakich rad byś udzieliła? Takie przygotowanie siebie albo rodziny mentalnie, organizacyjnie, finansowo, czy to jest jakieś, twoim zdaniem, wyzwanie specjalne? Nie wiem, trzeba usiąść przy stole z całą rodziną i powiedzieć, słuchajcie, będziemy chcieli adoptować psa, bo dzieci bardzo chciały, no my też już podjęliśmy taką decyzję i co teraz trzeba zrobić?

No oczywiście najpierw wiadomo, że porozmawiać, ale czy masz jakieś takie rady podstawowe dla ludzi, którzy teraz nas słuchają i myślą o tym, żeby Wziąć ze schroniska psa albo kota. Jeśli chodzi o psy, to myślę, że przede wszystkim warto nie podchodzić do tego, że dzieci chciały. Chyba, że dzieci są bardzo dorosłe, bardzo świadome. Moje dzieci osobiście na przykład mówią, że nie chcą mieć psów, bo absolutnie wiedzą z czym to się je, wiedzą ile to jest pracy i że gdzieś tam to są wymagające zwierzęta. Także moje dzieci mówią, że nie, w życiu nigdy żadnych zwierząt. Także tutaj myślę, że warto się zastanowić nad tym, znaczy ja bym tak powiedziała, co może pójść najgorzej.

Natomiast myślę, że warto sobie w domu też wypracować jakieś schematy. Psy bardzo lubią, jeżeli są jasne sytuacje. Czyli na przykład, jeżeli jedna osoba będzie się zachowywać tak, druga się będzie zachowywać inaczej albo będą niespójne w swoim zachowaniu. To też może psa w jakiś tam sposób konfundować. Więc warto sobie gdzieś w domu ustalić zasady typu, że pies wychodzi o stałych porach, pies o starych porach dostaje posiłki. Myślemy też, kto wyprowadza tego psa. Tak, bo tak jak mówię, psy lubią to. Lubią, jeżeli rzeczy są powtarzalne, jeżeli wiedzą, że czegoś się mogą spodziewać. To w jakiś sposób je to uspokaja, gdzie mają swój harmonogram dnia, mają swoje stałe pory posiłków, stałe pory spacerów i ogólnie jakby rzeczy są w miarę stałe w domu.

No i wszystko inne to już tak naprawdę materialne rzeczy. Czy to będą super smyczki z diamentami, to naprawdę nie ma dużego znaczenia. Oczywiście, ale o tym rynku na końcu jeszcze chciałbym porozmawiać. O tym rynku, że tak powiem, dóbr luksusowych dla naszych pupili. Schronisko Na Paluchu ma imię Jana Lityńskiego od niedawna. Ja się z tego powodu bardzo cieszę. Miałem okazję poznać tego fantastycznego człowieka. Wyjaśnimy naszym słuchaczom dlaczego Jan Lityński jest patronem Schroniska Na Paluchu. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale tam faktycznie była taka sytuacja, że psy pana Lityńskiego wpadły do wody na kre, on się rzucił na ratunek.

To był 2021 rok. Tak, dobrze, że tak pamiętam. Tak, pamiętam, bo się przygotowywałem do naszego spotkania, przypomniałem sobie, to była Narew, w dodatku było bardzo zimno i niestety to się skończyło śmiercią Jana Lityńskiego, ale ratował wtedy właśnie swoje psy. Ratował własne psy i stąd myślę, że gdzieś tam ten pomysł wykiełkował. Żeby takie imię nadać, żeby troszeczkę uczcić osobę, która jakby oddała życie za swoje zwierzaki. Warszawa mówi. Pierwszy podcast miejski. Warszawa kocha zwierzęta. Organizujemy bezpłatne czipowanie, również kastrację i sterylizację.

Cierpią też, chorują u kocięta. Więc raczej tutaj bym się kierowała w stronę ograniczania tej populacji. Zresztą pomimo tego, że gdzieś tam ta populacja jest cały czas ograniczana przez te zabiegi kastracji, nadal tych kotów mamy bardzo dużo. 30 tysięcy to jest jednak ogromna liczba. Tak. I nadal też do nas przyjeżdżają na paluch. Co prawda wolno żyjące nie, ale jednak gdzieś tam się te koty pojawiają. Skądś. Pomimo tych wszystkich kastracji i sterylizacji. Powiedziałeś o tych zmianach ewolucyjnych i też chciałbym Cię zapytać o to, jak postrzegasz pewne zmiany zachowań zwierząt w mieście, bo ja je dostrzegam i zaraz się z Tobą podzielę tymi wrażeniami, że psy również uczą się życia w mieście.

Dawniej każdy pies, można powiedzieć, ruszał w pościg za biegaczem, a teraz to już jest rzadkość. Powiedziałaś o tych oczach, o których zapamiętałem, o tej ewolucyjnej zmianie, że te psy mają coraz wyżej uniesione powieki po to, żeby mieć te wielkie oczy, które przyciągają nas. Ale podałem taką kolejną zmianę właśnie, że to już nie jest tak, że te psy gonią biegaczy czy ludzi, którzy jeżdżą na rowerach. Nauczyły się tego. Być może również ewolucyjnie. Poza tym można powiedzieć też, że wiele psów lubi po prostu sport. Lubi ruch, bieganie, skoki przez przeszkody, frisbee, piłeczki. To są ulubione rozrywki. Czy psy faktycznie zmieniają się tak jak my i dostosowują się tak jak my w przypadku ludzi, którzy używamy telefonów komórkowych i tam mamy coraz dłuższe

Kciuki pewnie od pisania na tych urządzeniach. Tak psy również przechodzą pewnego rodzaju ewolucje. Na przykład mówię o tych psach, które już nie rzucają się na biegaczy czy na ludzi na rowerach. Myślę, że to są też jakby dwie strony. Jedna rzecz to właśnie, że prawdopodobnie tak, gdzieś w jakiś sposób się tego miasta uczą, a druga rzecz to też jednak mimo wszystko świadomość ludzi jest coraz większa i też ludzie jakby przykładają większą wagę do tego, żeby takiego psa wychować. Czyli, że to już nie jest tak, że ten pies biega sobie samopas i tak naprawdę robi sobie co chce, tylko gdzieś jakoś tam kiełkuje, że... Tak świadomość, że można pójść do behawiorysty, nauczyć go pewnych zachowań.

No psy też się zmieniają, tak? Jeszcze powiedzmy te 100 lat temu pasły owce, tak? No teraz jakby pasieniowiec to już jest tylko sport, tak? No dobra, są gdzieś tam jakieś farmy. Też, więc jakby... Psy się robią troszeczkę bardziej miejskie, troszeczkę bardziej sportowe niż użytkowe. Oczywiście ta użytkowość cały czas w tych rasach istnieje. W rasach głównie, no bo jakby tutaj w przypadku mieszańców trudno mówić o jakichś tam dokładnych predyspozycjach. Natomiast faktycznie tak, myślę, że te zmiany się powoli... Stają, dzieją się. I jeszcze jedna zmiana, ja bym powiedział o tym, to jest dla mnie bardzo istotna zmiana, bo pamiętam dobrze lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte i to jak wyglądały trawniki na wiosnę, po zimie albo generalnie przez cały rok.

Także my jako schronisko, jeżeli pies nie był w trakcie kwarantanny, jeżeli nie musi pojechać do ZHW, albo na przykład nie miał Obserwacji w kierunku wścieklizny. Jeżeli ktoś nas poprosi, czyli na przykład opiekun lub wolontariusz, to wtedy wyrażamy zgodę i wtedy jadą pieski właśnie albo na cmentarz, albo do krematorium. Marto, żeby nie kończyć tej części naszej rozmowy takim smutnym akcentem, to zakończmy takim trochę zimowym, bardziej optymistycznym tematem. Chciałbym cię zapytać, bo to miało być właśnie o tym przemyśle, powiedziałbym, dla naszych pupili. Czy nasze psy potrzebują ubranek na zimę? Mnie to zawsze frapowało.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.