Życie na 4 psy. Rozmowa z Martą Lapsz
Liczba psów w Warszawie jest większa niż liczba mieszkańców Ełku albo Skierniewic – to aż 70 tysięcy. Mamy też 29 tys. kotów wolno żyjących, które pełnią rolę straży sanitarnej miasta. O 100 czworonożnych mieszkańcach stolicy Kamil Dąbrowa z warszawskiego ratusza rozmawia z Martą Lapsz, weterynarzem i wicedyrektorką Schroniska Na Paluchu imienia Jana Lityńskiego.Z rozmowy dowiemy się m.in.:Dlaczego najbardziej kochamy psy z dużymi oczami?Czy to dobrze, kiedy pies staje się członkiem rodziny?Czy ludzie często zwracają adoptowane zwierzęta?Czy psy lubią zasady?Co należy zrobić przed adoptowaniem psa, a co w przypadku kota?Czy koty wolno żyjące to „straż miejska” czy „gatunek inwazyjny”?Kastrować czy nie kastrować?Czy psy potrzebują ubranek na zimę?Zaprasza Kamil Dąbrowa.Zajrzyj na ➡️ ➡️ ➡️ stronę Palucha.➡️ Subskrybuj nasze kanały / @miastostolecznewarszawa 🏳️ Facebook / warszawa 📷 Instagram / miasto_warszawa 🐦Twitter / warszawa 🌐 Urząd m.st. Warszawy http://um.warszawa.pl#WarszawaDlaWszystkich #Warszawa #MiastoStołeczne #StolicaWolnegoCzasu#StolicaZieleni #StolicaWygody
Mamy też w Warszawie ponad 29 tysięcy wolno żyjących kotów, które jak się dowiedziałem pełnią rodzaj straży sanitarnej w naszym mieście. I właśnie o psach i kotach chciałbym dzisiaj porozmawiać w podcaście Warszawa mówi. Z tobą, z nikim innym, tylko z Martą Lapsz, lekarką weterynarii, kierowniczką Ambulatorium Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt Na Paluchu i wicedyrektorką właśnie Palucha, bo tak popularnie w Warszawie mówimy o tym schronisku, czyli schroniska dla zwierząt imienia Jana Lityńskiego. Marto, chciałbym zacząć od takiej mojej refleksji. Od wielu lat obserwuję wśród znajomych, ale nie tylko wśród znajomych, generalnie jest to taka szersza obserwacja, taki nowy model rodziny, który stał się popularny w naszym mieście.
Z czwartym starzejecie się razem, spacerując coraz wolniej, coraz głośniej gadając do siebie na ulicy. Nasze życie jest obliczone na cztery psy. Jest oblizane. Ładne, prawda? Ładny, dość taki przejmujący powiedziałabym wiersz i nawet myślę poniekąd prawdziwy, tak. Bardzo, tak bym powiedział. No to przejdźmy właśnie do tego, czym jest adopcja i porozmawiajmy o tym, jak adoptować psa. Ale chciałbym cię zapytać, czy ty jesteś wicedyrektorką domu Psiecka, czy po prostu schroniska dla psów? Schroniska dla psów zdecydowanie, tak. Aczkolwiek słyszałam takie pokątne żarciki na temat adopcji z palucha, że łatwiej jest adoptować dziecko niż zwierzę z palucha.
Zdementujmy to. Można adoptować na paluchu, a nawet trzeba. Opowiedzmy o tej procedurze trochę, jeżeli możesz, bo wiem, że w tej chwili na paluchu mieszka mniej więcej 450 psów, może trochę więcej, może trochę mniej, ta sytuacja jest oczywiście dynamiczna. Tak, to się zmienia. Tak. Schronisko nie tylko je przechowuje, ale opiekuje się nimi, leczy je, karmi, żywi, wolontariusze wychodzą z nimi na spacery. Powiedz, jak rozpocząć procedurę adopcyjną? Przyjechać na Palucha. I tak i nie. Ponieważ i tak zawsze procedurę adopcyjną zaczynamy od złożenia ankiety.
Czasami są takie trudniejsze adopcje, gdzie na przykład się jedzie z tym psem do domu, zapoznaje się go z kotami, przyjeżdża cała rodzina, się zapoznaje ze zwierzakiem. No jakby wszystko to wynika z tego, żeby zminimalizować ryzyko powrotu tego psa. Ktoś mi opowiedział historię, to nie była historia o Paluchu, że pojechał właśnie w takiej sprawie adopcji psa i dostał taki trick, taki lifehack, żeby mieć przy sobie w kieszeni kiełbasę. I ten pies po prostu cały czas za nim biegał. Wcześniej oczywiście był czas na spotkania i te pierwsze spacery, ale potem, kiedy już miał przekonać ten, że człowiek Właścicieli, czyli opiekunów schroniskowych tego zwierzaka, to ktoś mu powiedział, weź ze sobą do kieszeni parówkę i ten pies nie będzie cię na pewno odstępował.
I takie też stało. Udało się. Znacie się na takich trikach? Nie, myślę, że tutaj na tyle ten proces jest przeprowadzany przez doświadczonych wolontariuszy, że raczej by odkryli, że tutaj jest jakieś takie nie do końca. Więc tutaj jest to dość mocno weryfikowane, żeby jednak sprawdzić nie tylko zawartość kieszeni, ale też zawartość głowy i serca tej osoby. Warszawa mówi. Pierwszy podcast miejski. Jak wygląda taki zwykły dzień waszych podopiecznych na Palucho? Opowiedz o takim przeciętnym dniu psa albo kota. W dużej mierze to zależy od tego, czy zwierzę jest leczone, czy nie. Czyli zacznijmy od tego, że standardowo dzień zaczyna się o 8 rano.
To tak raczej tak dość powiedziałbym rutynowo i bez wodotrysków. Mamy też pacjentów szpitalnych, których dzień wygląda troszkę inaczej, no bo ze względu na to, że zazwyczaj gdzieś tam wymagają jakiegoś ograniczenia ruchu, to te spacery są krótsze. Jeden, dwa spacery gdzieś tam czy przez opiekuna, czy przez wolontariusza tak samo. No natomiast raczej nie biegają po wybiegach, tylko po prostu siedzą w szpitalu, czekają na leczenie. Marto, na Paluchu jest sporo zwierząt starszych. Powiedzmy też o tym, że już wkrótce, w przyszłym roku, na wiosnę, będzie gotowy oddział geriatryczny. Możesz o tym coś opowiedzieć więcej? O samym oddziale, czy o pieskach? O pieskach i o tych właśnie starszych pieskach, które właśnie tam trafiają.
Na czym to będzie polegało? Możesz nam zdradzić te lepsze warunki geriatrii na paluchu? Te pawilony są mniej więcej podobne, bo w tej chwili pacjenci geriatryczni mieszkają w pawilonie, więc każdy taki pawilon ma box wewnętrzny i wyjście na zewnątrz. No i tutaj w zasadzie będzie podobnie, tylko jakby wszystko bardziej nowocześnie, z wyjściami do wybiegów zewnętrznych, z drzwiami, W zasadzie niby tak samo, tylko lepiej. Ale te starsze psy przede wszystkim będą oddzielone od tych psów młodszych, prawda? I to będzie też im dawało jakiś komfort.
Ten pokój jest chyba największy w tej chwili, nawet większy niż sala operacyjna ku mojej rozpaczy. Nie no, żartuję, ale tak. Także tutaj wszystko po prostu na miejscu, gabinet. Sala chirurgiczna, wszystko ładnie, nowocześnie i dostosowane do pacjentów, którzy mają problemy z poruszaniem się. Nie możemy się doczekać. Tak, wszyscy już przebieramy nóżkami. Żeby ta nowa część na paluchu się pojawiła. Bardzo się z tego cieszę i na pewno pacjenci też się cieszą. Nowi i ci, którzy już są na paluchu. Dane o adopcjach, jeżeli chodzi o wasze schronisko, wyglądają bardzo optymistycznie. W 2024 roku, mam tutaj dane, doszło do 1156 adopcji psów oraz 825 adopcji kotów.
No i wszystko inne to już tak naprawdę materialne rzeczy. Czy to będą super smyczki z diamentami, to naprawdę nie ma dużego znaczenia. Oczywiście, ale o tym rynku na końcu jeszcze chciałbym porozmawiać. O tym rynku, że tak powiem, dóbr luksusowych dla naszych pupili. Schronisko Na Paluchu ma imię Jana Lityńskiego od niedawna. Ja się z tego powodu bardzo cieszę. Miałem okazję poznać tego fantastycznego człowieka. Wyjaśnimy naszym słuchaczom dlaczego Jan Lityński jest patronem Schroniska Na Paluchu. Nie pamiętam dokładnie kiedy to było, ale tam faktycznie była taka sytuacja, że psy pana Lityńskiego wpadły do wody na kre, on się rzucił na ratunek.
Natomiast tak jak mówię, myślę, że to jest kwestia na stu dziescu lat, gdzie na przykład zaczniemy właśnie traktować koty jako gatunek inwazyjny. Na chwilę obecną faktycznie pomagają. Co do karmy dla zarejestrowanych karmicieli, jak najbardziej tak. Natomiast ja bym tutaj jednak postawiła jeden bardzo ważny warunek, czyli że ci karmiciele kastrują koty. Czyli dostarczają koty albo do lecznic, głównie do lecznic. Ale jak dostarczyć dzikiego kota? Są klatki łapki. To się dzieje. Tak, można wyłapywać. Nam się też zdarzało wyłapywać koty z działek z okolic Palucha, żeby po prostu je wykastrować i wypuścić. Ale poczekaj, czy to nie będzie przeciwskuteczne, bo teraz tak się zastanawiam, bo jeżeli faktycznie te wszystkie koty dziko żyjące zostaną wysterylizowane i wykastrowane, no to one się nie będą naturalnie oczywiście rozmnażały, czyli to pokolenie wyginie, to kto wtedy będzie tą naturalną strażą sanitarną?
Cierpią też, chorują u kocięta. Więc raczej tutaj bym się kierowała w stronę ograniczania tej populacji. Zresztą pomimo tego, że gdzieś tam ta populacja jest cały czas ograniczana przez te zabiegi kastracji, nadal tych kotów mamy bardzo dużo. 30 tysięcy to jest jednak ogromna liczba. Tak. I nadal też do nas przyjeżdżają na paluch. Co prawda wolno żyjące nie, ale jednak gdzieś tam się te koty pojawiają. Skądś. Pomimo tych wszystkich kastracji i sterylizacji. Powiedziałeś o tych zmianach ewolucyjnych i też chciałbym Cię zapytać o to, jak postrzegasz pewne zmiany zachowań zwierząt w mieście, bo ja je dostrzegam i zaraz się z Tobą podzielę tymi wrażeniami, że psy również uczą się życia w mieście.
Ani jeść. Co podpowiadasz ludziom i jakie to są decyzje, gdy pojawia się konieczność rozstania się i uśpienia tego swojego najlepszego przyjaciela? Jak to się dzieje, co się robi i jak to wygląda na paluchu? Znaczy tak, na Paluchu jakby... No wy tego nie robicie tak, bo tam się opiekujecie, ale rozumiem, że są ludzie, którzy się zwracają do was z pytaniami. Oczywiście, że jeżeli jest konieczność i jest to jedyne wyjście dla zwierzęcia, żeby nie cierpiało i gdzieś nawet w jakiejś książce przeczytałam bardzo fajne zdanie, że jeśli życie będzie gorsze niż śmierć, no to jakby ta śmierć jest jedynym rozwiązaniem dla tego zwierzaka.
Ale musisz się zdecydować. Dobra, to pies. I teraz na zakończenie dokończ zdanie Warszawa to dla mnie. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to wszystko, ale to brzmi tak trochę nieciekawie. Natomiast to bardzo ważne miejsce dla mnie. Warszawa, tak. No tu się urodziłam. Tu żyję przez większość swojego życia i lubię sobie patrzeć jak to miasto się zmienia. Dziękuję ci pięknie. Dziękuję bardzo. Marta Lapsz, lekarka, weterynarka i wicedyrektorka Schroniska Na Paluchu była naszym gościem. Dzięki piękne. Dziękuję, do widzenia. Wszystkie odcinki podcastu Warszawa mówi znajdziesz na YouTube Miasta, innych platformach streamingowych i portalu umwarszawa.pl.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Liczba psów w Warszawie jest większa niż liczba mieszkańców Ełku albo Skierniewic – to aż 70 tysięcy. Mamy też 29 tys. kotów wolno żyjących, które pełnią rolę straży sanitarnej miasta. O 100 czworonożnych mieszkańcach stolicy Kamil Dąbrowa z warszawskiego ratusza rozmawia z Martą Lapsz, weterynarzem i wicedyrektorką Schroniska Na Paluchu imienia Jana Lityńskiego.
Z rozmowy dowiemy się m.in.:
Dlaczego najbardziej kochamy psy z dużymi oczami?Czy to dobrze, kiedy pies staje się członkiem rodziny?Czy ludzie często zwracają adoptowane zwierzęta?Czy psy lubią zasady?Co należy zrobić przed adoptowaniem psa, a co w przypadku kota?Czy koty wolno żyjące to „straż miejska” czy „gatunek inwazyjny”?Kastrować czy nie kastrować?Czy psy potrzebują ubranek na zimę?Zaprasza Kamil Dąbrowa.
Zajrzyj na ➡️ ➡️ ➡️ stronę Palucha.
➡️ Subskrybuj nasze kanały / @miastostolecznewarszawa
🏳️ Facebook / warszawa
📷 Instagram / miasto_warszawa
🐦Twitter / warszawa
🌐 Urząd m.st. Warszawy http://um.warszawa.pl
#WarszawaDlaWszystkich #Warszawa #MiastoStołeczne #StolicaWolnegoCzasu#StolicaZieleni #StolicaWygody