Mentionsy Mentionsy
WAHANIE
WAHANIE

Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 60 SPECJAL (Gość: Igor Tracz)

16.07.2025 ·2 godz 0 min

Siemano! W 60. odcinku, który jest odcinkiem specjalnym, odwiedził nas Igor Tracz – dziesięciokrotny mistrz świata w wyścigach psich zaprzęgów. Rozmowę podzieliliśmy na dwie części.W pierwszej skupiliśmy się na jego niesamowitej sportowej pasji. Igor opowiedział nam, jak zaczęła się jego przygoda z psimi zaprzęgami, jakie są rodzaje wyścigów i jak wygląda codzienna praca z psami "od kuchni". Nie zabrakło też barwnych anegdot i historii które latami gromadził.W drugiej części porozmawialiśmy o równie ważnym aspekcie jego życia – fundacji, która niesie pomoc walczącym żołnierzom na froncie, szpitalom, medykom, dzieciom, cywilom oraz zwierzętom na Ukrainie. Igor opowiedział nam jak wyglądają konwoje niosące pomoc, podzielił się z nami poruszającymi historiami z linii frontu, opowiedział, jak wygląda współczesna walka i jaką rolę odgrywają w niej drony, oraz z jakimi zagrożeniami mierzy się przebywając w tak trudnych warunkach.Jest to najdłuższy odcinek na naszym kanale ale zdecydowanie warty zobaczenia od początku do końca.

I ona mi mówiła, że przyjeżdża gościu oblepiony busem, że Igor Tracz, mistrz świata. Jezus, co za ego. Że na psach w ogóle jeździ. I dzięki mojej żonie dowiedziałem się, że jest ktoś taki jak Igor, że jest taki w ogóle sport. No i robiłem swój program Proteus Bulgaris i jest tam fragment, jak ja mówię, że... że jest mistrz świata w psich zaprzegach i jadę. I tam miałem takie z 3-4 minuty w ogóle, że to nie Igor się ściga, że to psy, że Igor jest najbliżej stojącym kibicem, że krzyczy tylko szybciej, szybciej i tak dalej. No i tak sobie zostawiłem to i dalej. I nagle pewnego dnia się dowiedziałem, że Igor się dowiedział o tym, I fajnie, bo ty w ogóle nie miałeś żadnej spiny z tym, że nie miałeś... Nie, ale jak zaczekać?

Jest to na trójkołowcu. I dokładnie lewo, prawo, lewo. I jadę i krzyczę lewo, prawo, lewo. I potem mówię lewo i nagle Jezu prawo. Ale pies na szczęście i tak wiedział. On wiedział lepiej niż ja, bo znał tą trasę. Ale to znaczy, że taki pies, dosłownie jeżeli ja bym go wziął w góry, gdziekolwiek, nigdy tam nie był i ja krzyczę w lewo, to on by szedł w lewo? Tak, one są, wiesz, trening psa zaprzęgowego zaczyna się około czwartego, piątego miesiąca życia. Polega na podglądaniu psów innych, dorosłych, ogarniętych. Ty jako człowiek, jako trener, masz przede wszystkim, twoim głównym zadaniem jest kontrolowanie tego, co ten pies naśladuje od innych psów dorosłych. Czyli jeśli go zostawisz samego sobie, to on się nauczy wszystkich głupich rzeczy. I tych dobrych, i tych głupich. Więc ty jesteś takim trenerem, który określa ramy, w których ten pies ma działać i kopiować

Tak, takie psy też biegają w zaprzęgu. Spokojnie, Jezu. Jesteśmy laikami, a jesteśmy bardzo wielkimi. Nie wiem, czy w ogóle wiesz, w jakim jesteś podcaście. Nie. O zaprzęgach z zaprzęgowcami. Tylko dwóch głupków pyta. No to ja tłumaczę. Jak głupko. Husky ma czerwony nos? Nie. Husky ma duże futro i Husky jest psem, który jest odporny na wysokie temperatury, na niskie temperatury, z racji tego, że ten podszerszek, to futro chroni go przed niskimi temperaturami. I jest to organizm, który był nauczony przetrwania. Przez dziesiątki tysięcy lat Husky i psy podobne do Huskiego pracowały z człowiekiem na dalekiej północy, transportując go z punktu A do punktu B, bardzo często nie wiedząc, ile danego dnia będzie biegał, czy to będzie 10 kilometrów będzie go ciągnął na te saniach, czy 100 kilometrów na te saniach będzie ciągnął go po fokę gdzieś tam nad jakiś

No więc szybko pedałuj. Im szybciej pewnie pedałujesz, szybciej przejdziesz drogę, tym łatwiej jest jemu. Więc musisz być wydolny fizycznie. No tak, ale na saniach jak stoisz... Sanie są bardzo elastyczne. Jak możesz stać lepiej albo gorzej, żeby być większym światem? W stanie. Sanie są elastyczne bardzo. Pracujesz z ciałem na zakrętach, kłamiesz. Sanie pod kątem 45 stopni kładą się w zakręcie. Przy 40 paru na godzinę bardzo często jest to duża praca fizyczna. To jest zawsze praca fizyczna dla całego ciała, dla mięśni głębokich. Na podbiegach biegniesz z nim sami. Pchasz te sanie. Czyli zjeżdżasz na zjeździe 40-50 km na godzinę, składasz się do pozycji aero, żeby nie przekazać psom, psy zaczynają zwalniać na podbiegu, zaskakujesz sań, pchasz je, biegniesz z nimi na jakiś odcinek, to będzie 50 metrów, czy to będzie 300 metrów, zależy się od trasy, czy jest w górach, czy jest na płaskim terenie. I wspomagasz te psy biegowo.

Bo ja wyobrażałem sobie, że tresowanie takiego psa musi... Tak Abelard w sketch pokazywał. No tak, szybciej, szybciej. Nie ma czegoś takiego. No tak, no. W sensie, czyli to jest bardziej metoda marchewki niż kija. Jak ja widziałem, jak byłem tam u Igora na treningu, to one po prostu cały czas nakręcone, skaczą, się cieszą. Biegamy, biegamy, biegamy. Jak je podpinasz pod tę, to one już tam, Jezu, dawaj stary, dawaj. To ty jesteś spowalniaczem, ludzie. No zdecydowanie, dlatego ty trenujesz jak najlepiej, starasz się być jak najbardziej wydolny, żeby odciążać te psy. A one się głuczą ze sobą? Oczywiście, nieraz coś, które musisz wpierdlić, spuścić, to wtedy musisz skontrolować. No tak, ale jak już są ustawione, to były jakieś kłótnie na trasie? Na trasie nie, to się raczej nie zdarza, to jest naprawdę raz w dwadzieścia lat coś tam się wydarzy.

Za słabo chyba imię... Naśladuje ich dźwięki, wiesz, tak naprawdę. Może gdybym to robił lepiej, to absolutnie bym się jakoś tam dogadał. Ja mam kumpla, na którego psy nie szczekają. I mówimy na niego Jezus właśnie z tego powodu. Mówisz poważnie? Wiesz, jak idziesz sobie tam wsiami, zawsze są te psy, które tak wokół płotu szczekają na każdego przechodnia. Tak jak idziesz z Jezusem, to nie szczekają. Może on nie żyje? Może tylko ty go widzisz? Nie, nie, Jezus jest prawdziwą postacią, na którego psy nie szczekają. I mało to wnosi do tej rozmowy, ale po prostu chciałem, żebyście wiedzieli, że znam czempionów psów. Kiedyś napisałeś nam w takiej krótkiej paru informacjach, że się ścigałeś po ulicy, albo że wypadłeś na ulicę, że w Oliwie coś, była jakaś akcja? Była. No to opowiadaj, co się stało?

Myśmy poczekali z dwie godziny, żeby go rozbroić, bo chłopaki to zrobili według schematu, który tam znają. Jak go rozbroić, mam tego drona w naszej bazie w Ukrainie. Wziąłem go sobie na pamiątkę. Mam zdjęcie, później wam pokażę. I więc jakby to nam uświadomiło, że niby byliśmy daleko od linii frontu, ale Ruscy i tak podlecieli. Innym razem mieliśmy to stawy... Poczekaj, czy to jest historia, że gdybyście stali 30 metrów wyżej albo 30 metrów... Tak, no to by nas nie było, no tak. No i byśmy nie mieli dzisiaj gościa. Nie lubię gdywasz. Ja wiem, ja wiem. Ja totalnie kumam. Ale ja nie wiem, słuchaj. Zobacz jak on jest wyluzowany. Bo ja się z tym śmieję. No bo mam płakać? Jezus Maria, nie pojadę więcej, bo bym tam zginął. No nie, no. Następnym razem będę po pierwsze w kamizelce i hełmie, chociażby tam gówno by pomogło w tym momencie.

70% żołnierzy szturmujących pozycje ukraińskie to są ludzie słabo uzbrojeni, słabo wyszkoleni. 30% i nie wolno ich lekceważyć, to jest bardzo wysokiej jakości armia rosyjska, świetnie wyszkolona, z doskonałym uzbrojeniem i z świetną taktyką. Ale zanim oni pójdą, to im robotę robią, robi im tak zwane mięso. I czy to jest żołnierz ze szturmu mięsnego, czy żołnierz wyszkolony z Rosji, to i tak czy inaczej taki sam środek bojowy na niego trzeba zużyć, żeby go zabić. Prawda? No więc Ukraińcy muszą zżywać. Siedzisz z kumplami. Panowie, my jesteśmy z której ekipy? Jak zadajesz pytanie, to chyba znasz odpowiedź. I widzisz ten pan, który siedział u siebie z grabiami. Okej. Jezu. Ale były takie przypadki i to nierzadkie, kiedy wśród martwych żołnierzy rosyjskich tych na tak zwanych szturmach znajdowano na przykład jeden magazynek albo dwa, ale drugi od innej broni.

No tak, tak, tak. Czy ja też wyczuwam w tobie energię, że ty jakby nie zamierzasz przestawać? Nie, no po co? A czy moja interpretacja ciebie, że ta adrenalina i to wszystko, co za tym idzie, że to jest to, co cię tam ciągnie? Bo w sumie zadaliśmy ci pytanie, czemu tam jeździsz i ty powiedziałeś anegdotę o tych rosyjskich sportowcach, ale... I że się starzejesz i że już nie będziesz mistrzem świata i że właściwie szukasz innego pola wygrywania. Mistrzem świata w wojnie. Ale musi być w tym coś. Jest coś, na pewno. Po pierwsze, to jest tak, jak z każdą robotą. Jak ci coś wychodzi, to chcesz to dalej robić. Jeszcze mnie chyba nie trafili. Jezus Maria. Oby to nie był historyczny wywiad. Dziękuję bardzo.

Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.