Wahanie podcast Szumowskiego i Gizy odc. 60 SPECJAL (Gość: Igor Tracz)
Siemano! W 60. odcinku, który jest odcinkiem specjalnym, odwiedził nas Igor Tracz – dziesięciokrotny mistrz świata w wyścigach psich zaprzęgów. Rozmowę podzieliliśmy na dwie części.W pierwszej skupiliśmy się na jego niesamowitej sportowej pasji. Igor opowiedział nam, jak zaczęła się jego przygoda z psimi zaprzęgami, jakie są rodzaje wyścigów i jak wygląda codzienna praca z psami "od kuchni". Nie zabrakło też barwnych anegdot i historii które latami gromadził.W drugiej części porozmawialiśmy o równie ważnym aspekcie jego życia – fundacji, która niesie pomoc walczącym żołnierzom na froncie, szpitalom, medykom, dzieciom, cywilom oraz zwierzętom na Ukrainie. Igor opowiedział nam jak wyglądają konwoje niosące pomoc, podzielił się z nami poruszającymi historiami z linii frontu, opowiedział, jak wygląda współczesna walka i jaką rolę odgrywają w niej drony, oraz z jakimi zagrożeniami mierzy się przebywając w tak trudnych warunkach.Jest to najdłuższy odcinek na naszym kanale ale zdecydowanie warty zobaczenia od początku do końca.
Jak jeden chce odpocząć, to nagle zawiśnie, reszta go ciągnie, on spada w dół i leci dalej. Jak u Mikołaja Świętego. Tak to nie działa, ale dobra. Zostań w tym wyobrażeniu. Jeden z psów ma czerwony nos. Poczekaj. Chciałbym wrócić. Myślę, że kierowca ma czerwony nos. Z reguły. Sześć psów jest w stanie uciągnąć trzytonowy autobus. Bez problemu. A 6 ludzi jest w stanie to zrobić? Tak, dlatego że zobacz, taki pies waży z reguły 30-30 kilka kilogramów. Sorry, jeszcze jedno pytanie, bo tłumaczysz, ale taki pies to jest Husky? A, doszliśmy do sedna. Bo ja już myślałem, że wiecie, że to nie Husky. Nie. Husky jest stereotypem medialnym. To jest przekonanie panujące w mediach, przez filmy Walda Disneya, książki Jacka Londona, że taki pies biega w zaprzęgu.
Tak, takie psy też biegają w zaprzęgu. Spokojnie, Jezu. Jesteśmy laikami, a jesteśmy bardzo wielkimi. Nie wiem, czy w ogóle wiesz, w jakim jesteś podcaście. Nie. O zaprzęgach z zaprzęgowcami. Tylko dwóch głupków pyta. No to ja tłumaczę. Jak głupko. Husky ma czerwony nos? Nie. Husky ma duże futro i Husky jest psem, który jest odporny na wysokie temperatury, na niskie temperatury, z racji tego, że ten podszerszek, to futro chroni go przed niskimi temperaturami. I jest to organizm, który był nauczony przetrwania. Przez dziesiątki tysięcy lat Husky i psy podobne do Huskiego pracowały z człowiekiem na dalekiej północy, transportując go z punktu A do punktu B, bardzo często nie wiedząc, ile danego dnia będzie biegał, czy to będzie 10 kilometrów będzie go ciągnął na te saniach, czy 100 kilometrów na te saniach będzie ciągnął go po fokę gdzieś tam nad jakiś
Tam jest bardzo dużo, bardzo drobnych naczyń krwionośnych, które również działają te uszy jak radiator, odprowadzają nadmiar ciepła. Pies podczas biegu, takiego sprintu nawet 10-kilometrowego potrafi się rozgrzać spokojnie do 40 stopni temperatury ciała. Więc margines bezpieczeństwa jest mały. Więc on musi oddawać ciepło. Dlaczego taki Husky nie nadaje się do wyścigów? Bo nie biega tak szybko, bo by się przegrzał. Nie dość, że jego ciało jest trochę mniejsze, drobniejsze, bo przez futrą wygląda na dużego psiaka, ale z reguły te huskie są dużo lżejsze od grejsterów wyścigowych, mają mniejszą masę mięśniową. To trochę jakbyśmy spojrzeli na maratończyka. Maratończyk to taki chudy gościu, prawie mięśnie na nim nie widać, a sprinter to taki koksu opakowany na 100 metrów. Nasze psy to jest tak troszeczkę pomiędzy. Ja zawsze mówię, niech to będzie gość na 5 kilometrów biegający.
To troszeczkę na tej zasadzie, bo to musi być zachowany balans między masą mięśniową, bo czym więcej mięśni, tym potrzeba więcej paliwa, tlenu. Ale to rozumiem, że te Husky w takim razie są pewno przy tych śnieżnych wyścigach bardziej popularne. Tak i nie. Wszystkie psy typu Husky pracują faktycznie lepiej na śniegu, ale tylko i wyłącznie przy długich dystansach. Czyli takie mieszanki psów myśliwskich, które używamy w tych zawodach najbardziej popularnych, sprinterskich, Zimą świetnie biegają. Szybciej od hasiorów. Szybciej od psów typu husky. Tylko że też na dystansach 20, powiedzmy, kilometrów maksymalnie. A gdybyś miał robić wyprawę na 200 kilometrów dziennie z namiotem, z plecakiem i z żarciem, to husky, bo ten grejster ci zamarznie w tym śniegu po prostu.
On tam, wiesz, zatrzęsi się cały. A hasior się położy w śniegu i będzie spał. Dlatego husky to jest taki pies do przetrwania. Ja dzieciom w szkole, jak przyjeżdżam do dzieciaków, tłumaczę coś o psich zaprzęgach, to mówię tak, słuchajcie. Husky, Golf 1, 1.6, bez turbo, diesel, powoli, na byle jakim paliwie wszędzie dojedzie. Greyster, Porsche Biturbo, pali Ci tyle, że hajsu na to Ci nie starcza. Zapierdala jak... Potwór, ale krótko. No i trzeba mieć drogi serwis. No jasne. Ale jak imponuje dziewczynom, co? Kto jest najszybszy? No aż się tak w moim minister zazdrości, że zdjął ten sport. Ja nie wiem, kto to zdjął ten sport, ale to mafera była. Zanim zaczęliśmy gadać o Husky, powiedziałeś, że człowiek jest, w sensie, że te twoje psy ważą 30 kilogramów, 6 jest w stanie pociągnąć 6-tonowy, 3-tonowy autobus.
Ja się wspinałem, nurkowałem i uprawiałem dużo różnych dyscyplin sportowych. Byłem całe życie aktywny. Zawsze były też psy w domu moich rodziców. Ale to takie normalne psy. Ale kontakt był ze zwierzętami. Kontakt był ze sportem. No i w pewnym momencie... stwierdziliśmy z moją dziewczyną Agnieszką, że chodź, kupimy sobie psa. Jak wy dużo wyjeżdżamy, to będziemy chatę pilnowały. Pomysł, nie? Super pies, no wyjeżdżamy. Siedź i pilnuj, domu u nas nie ma. Pomysł dla dwudziestolatków, jakiś chory. No dobra, ale to był Husky, bo był tani, nie? Otwieram ogłoszenie, anonse. Ty, Husky 100 złotych, biały. O, jak wygląda Husky? Nie wiem, ale tanio. Bierzemy. Tak się zaczęło. No i to był Husky. Pierwsze mówimy, psem był Husky. Później się uczyłem tego sportu.
A jak nie będzie robiła wyników, to kto będzie chciał od ciebie kupić takiego szczeniaka, tak? Znaczy właśnie, czy szczeniaki z tej linii twojej właśnie teraz są mega drogie i w tym sporcie wszyscy je chcą? No chcą je wszyscy. Czy są mega drogie, to kwestia... do dyskusji, bo Yorki z wystaw są droższe, bo to jest trochę takim psem, że możesz kupić świetne geny, ale co ty z nim zrobisz, to od ciebie już zależy, jak go socjalizujesz, jak go wykarmisz. A możesz zrzucić tą sumą? Od 1500 do 2000 euro za szczeniaka. I jak robisz szczeniaka raz na przykład. Ja bym dużo szczeniaków robił. Ja wiem. Więc to nie jest suma jakaś kosmiczna. I chcę tylko dodać, że to nie jest od tego Huskego, którego kupiłeś za 100 zł wtedy. Nie, Husky już nie żyje. Husky mi dużo nauczył.
Przede wszystkim cierpliwości. Naprawdę, to była dobra szkoła. Ale o tym później. Husky mnie nauczyły sporo. Natomiast jeśli chodzi o psy wyścigowe, to są greystery. To jest mieszanka wyżła z hartem, wywodząca się z Norwegii z lat 80. Więc... Raz na kilka lat robię, nazwijmy to, miód. Czyli dopuszczam jakiegoś między sobą moje psy u mnie w stadzie, jeśli uważam, że to jest rozsądne i na to wiedzy rodzinne nie przeszkadzają, albo po prostu któraś z moich psów jest skryta jakimś psem z końca Europy, który jest też wybitny i nie ma konfliktu genowego żadnego. Z końca Europy to znaczy, że dosłownie z Hiszpanii przyjeżdża pies i idą sobie na randkę. Albo z Czech.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Siemano! W 60. odcinku, który jest odcinkiem specjalnym, odwiedził nas Igor Tracz – dziesięciokrotny mistrz świata w wyścigach psich zaprzęgów. Rozmowę podzieliliśmy na dwie części.
W pierwszej skupiliśmy się na jego niesamowitej sportowej pasji. Igor opowiedział nam, jak zaczęła się jego przygoda z psimi zaprzęgami, jakie są rodzaje wyścigów i jak wygląda codzienna praca z psami "od kuchni". Nie zabrakło też barwnych anegdot i historii które latami gromadził.
W drugiej części porozmawialiśmy o równie ważnym aspekcie jego życia – fundacji, która niesie pomoc walczącym żołnierzom na froncie, szpitalom, medykom, dzieciom, cywilom oraz zwierzętom na Ukrainie. Igor opowiedział nam jak wyglądają konwoje niosące pomoc, podzielił się z nami poruszającymi historiami z linii frontu, opowiedział, jak wygląda współczesna walka i jaką rolę odgrywają w niej drony, oraz z jakimi zagrożeniami mierzy się przebywając w tak trudnych warunkach.
Jest to najdłuższy odcinek na naszym kanale ale zdecydowanie warty zobaczenia od początku do końca.