Ale to co nam robić? Dzieci uczyć, co by nie wyrosły, takie jak wy. Ale po co? No ludzie, trzymaj ta mnie, bo nie zniosę takiego gadania. Uczyć dzieci trzeba, co by mądre były. No to przecie był czas, że dwunastu chłopocków z Piotrkowic podjęło tajną naukę w pobliskich Nawarzycach. I tak właśnie trzeba działać. Nie każdym jednak to rozumie. Dopiero jak Janek Gąsior ukończył nauki w seminarium nauczycielskim w Jędrzejowie, to kaganek oświaty rozpalił się i u nas. No właśnie, kaganek podkręć. Coraz ciemniej w izbie się robi i nie wiem, czy mam nalane do śląki, czy nie.
To by twoja chałupa razem ze mną do piekła wleciała. Ho ho ho ho! Rodzice znowu musieli szukać rozwiązań. Część dzieci chodziła odtąd na naukę do miejscowego organisty, a część do nawarzyc. Historia jak saga jakaś. Kawałek fajnego filmu można by o tym nakręcić, ale wiesz, że on nigdy nie powstanie. Dobrze, ale chociaż walka o tę szkołę znalazła jakiś Szczęśliwy finał? O tak! W 1915 roku staraniem sołtysa Pawła Wilka i kilku świetlejszych gospodarzy otwarto w Piotrkowicach szkołę ludową. Pierwszą nauczycielką była Janina Majewska z Jędrzejowa, a w niepodległej już Polsce powrócił do wioski nauczyciel Jan Gąsior.
Pokazano wszystkie 2 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podróż do historii Piotrkowic koło Wodzisławia, od prehistorii do XIII wieku.
Opowieść o pierwszej szkole w Piotrkowicach i figurce o czterech twarzach.
Historia tajnej szkoły podczas zaborów i opowieść o Janku Gąsiorku.
Historia otwarcia publicznej szkoły w 1945 roku i opowieść o partyzanckiej wigilii.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.