Mentionsy Mentionsy
WELLcome w popkulturze
WELLcome w popkulturze

Nikt nie rodzi się zły

03.04.2026 ·58 min 36 s

Nikt nie rodzi się zły — powtarzał ks. Jan Kaczkowski.Historia Patryka Galewskiego jest najlepszym dowodem na to, jak wiele może zmienić spotkanie na swojej drodze właściwego człowieka. Choć życie nie było dla niego łaskawe, dzięki wsparciu, zrozumieniu i daniu drugiej szansie zdołałje odmienić, stając się dziś inspiracją dla innych.Zapraszamy Was na wyjątkową rozmowę o sile miłości, empatii i powstrzymywaniu się od oceniania innych. Opowiemy także o projekcie PAKA — inicjatywie, która poprzez warsztaty kulinarne dociera do młodych ludzi,pomagając im uwierzyć, że niezależnie od przeszłości mogą zmienić swoją przyszłość.

Dorota Bowman, Jakub Welwa. Zapraszamy Was na podcast WELLcome w popkulturze. Witamy w podcaście WELLcome w popkulturze. Dzisiaj naszym gościem jest Patryk Galewski. Ja go poznałam, kiedy był szefem kuchni i gotował wspaniałe rzeczy i karmił nas cudownie. Potem się okazało, że za Patrykiem stoi taka historia, którą poznaliśmy również my wszyscy oglądając film Johny. To jest właśnie synek, tak. To jest ten synek, którego państwo pokochali i poznali dzięki temu filmowi. Dzisiaj będziemy rozmawiać o jego życiorysie, ale nie tylko, przede wszystkim o jego działalności. Na rzecz innych ludzi. I to jest absolutnie wyjątkowa działalność. Inicjator takiego projektu, który nazywa się PAK. Od razu wyjaśnimy, co to za projekt. I dziękujemy ci od razu też, że jesteś.

I jeden z tych programów, który jest bliższy mojemu sercu, czyli tak naprawdę o nazwie Nikt nie rodzi się zły. I to są słowa, które mają też konkretne znaczenie. Tutaj się zatrzymam na tym jednym programie, tylko wyjaśnię. Kiedy ja musiałem wrócić do więzienia, ci państwo, którzy oglądali film Johnny, może skojarzą ten moment, ale kiedy musiałem wrócić do więzienia, żeby moralnie zapłacić za wszystkie rzeczy, które w życiu zrobiłem, na prawie 7 lat, to po kilkunastu miesiącach odsiadki, bycia tam pozbawiony wolności przy odsiadywaniu tego wyroku, Ksiądz Jan cały czas był, ale też pomógł mi w taki sposób, że w hospicjum założył program resacjalizacji i ja z tego więzienia mogłem przyjeżdżać tam do pracy, co mi bardzo mocno pomogło utrzymać to, co udało się przed trafieniem po raz drugi do więzienia zbudować tą taką moją wersję siebie, której ja nigdy nie znałem przed poznaniem Jana, czyli jechaniem po bandzie, ćpaniem, piciem i tak dalej, no bo to był ekstremalnie

Zła wersja mojego życia i kiedy ja zostałem w więzieniu bardzo mocno pobity, także miałem spuchniętą całą twarz, oczy sine i przyjechałem do pracy, do Johnego, bo też w tamtym momencie to już tak naprawdę, no to były ostatnie lata życia Jana, to był 2015 rok, czyli tak naprawdę 2016 Jan odszedł. I ja zawsze i wtedy, kiedy byłem na miejscu, pomagałem Janowi w takich bardzo prozaicznych czynnościach, czyli myciu, ubieraniu, koszuli. I to była nasza taka bardzo wrażliwa przestrzeń, w której ja czułem się dobrze, że pomimo tego, że nasze światy się różniły, to ta bariera wstydu gdzieś między nami się rozpadła i to była dla mnie ważna rola, że ja mogę być przy Janie.

No ta siła przerobowa, która jest na ten moment w fundacji, no ja bym chciał, wiecie, chcielibyśmy całą Polskę, te wszystkie ośrodki, no ale też... Nie da się. Chcemy to zrobić tak, jak robił to Jan, w poziomie bardzo wysokiej jakości, a nie byle jak, więc budujemy cały czas przestrzeń tych narzędzi. A drugi program jest programem skierowanym do szkół o nazwie Całe życie przede mną. I to jest program, w którym tak naprawdę uposażamy dzieciaki, młodzież szkolną, młodych dorosłych, Od szkół ponadpodstawowych uposażamy w takie narzędzia, które dadzą też może element przetrwania, siłę przetrwania, poruszania się w takich no dość teraz mocno występujących sytuacjach jak hejt, bullying. Ale też takie programy, które noszą tytuł hejt, tożsamość, akceptacja o wartościach, bo tak naprawdę, nie ukrywajmy, ale w szkołach mało jest zajęć, które prowadzą do tego, żeby dać człowiekowi taki wzór, który pozwoli mu interpretować poprawnie emocje w konkretnej sytuacji.

Nie ma takich zajęć. Byś powiedział to normalnie i wprost. Tak, nie ma takich zajęć, no, jak i delikatnych, nie ma takich zajęć i no dzisiaj, kiedy no od ponad trzech lat z ramienia fundacji, kiedy projekt PAKA leci po bandzie, po szkołach, po zakładach, po prawczych domach dziecka, no to jest, wiesz, no to tak powiem, że program Całe Życie Przede Mną jest krokiem do tyłu, żeby te dzieciaki uposażyć w te narzędzia, żeby później nie spotkać Wiesz, no tych młodych dorosłych, tych dzieci w zakładach poprawczych czy w okręgowych ośrodkach, bo to często się tak zdarza. Tak teraz też mamy taką sytuację, że chłopak, który też doświadczał warsztatu, nagle okazało się, że jest już w jednym z ośrodków, więc to są, to jest, no bardzo szybko się dzieje.

No więc, chociaż mi mówię, bliższy mojemu sercu jest program Nikt nie rodzi się zły, czyli te bardziej poranione dzieci, które No i powiem tu brutalnie i wprost, zostały skreślone. Tak zupełnie. No bo ja bardzo lubię, naprawdę, wiecie co lubię? Takie sytuacje, kiedy słyszę od poważnych ludzi, którzy mają być autorytetem dla młodych ludzi, nauczycieli, osób pracujących w urzędach, bo ta trudna młodzież! Wiesz, no i nagle po prostu... Wszystko we mnie krzyczy, wszystko mnie rozrywa. Jaka trudna młodzież. To są poranione dzieciaki, które potrzebują zdecydowanie więcej miłości, uważności, potrzeby bliskości, doświadczenia tego, czego nigdy nie doświadczyły w życiu. Ty też tego nie doświadczyłeś. Z jakiego byłeś domu?

Więc ja, wracając do waszego pytania, ja pochodzę z bardzo smutnego domu. I ja wolę to tak nazwać, niż tak jak często w takim żargonie... Patologicznie. Tak. I ta dziewczyna właśnie, bo chciałem tylko dopowiedzieć, bo jak zacząłem z nią tą rozmowę, kiedy ona zaczęła mówić, płakać o tej miłości, bo wiesz, no ja nie pytam tych dzieciaków, za co trafiły, bo to jest takie pytanie z dupy, nie? Ale dziewczyna sama zaczęła opowiadać, no bo ona jest zdemoralizowaną jednostką społeczną, musiała być odizolowana od społeczności. Sama siebie tak okoczyła. A ja tak patrzę na tą dziewczynę, wiesz, w tych oczach po prostu ten smutek, taka, wiesz, taka gasnąca nadzieja na to dobre życie. Skąd ty znasz takie rzeczy? Ty, nie wiem, masz w panach studiowanie resocjalizacji, prawa?

No nie, no usłyszałem to od, no i takim językiem, od sędziny, która mi tam wyrok władowała. Wiecie, no siedzi poważny człowiek, godło Polski, prawda? I nagle dziecko, które ma 13 lat, słyszy takie słowa. I to zostaje głęboko, wiesz, że ty jesteś taka, musisz być, bo ty jesteś zły. I to, wiesz, no i to zostaje, to buduje tego człowieka. I to daje taką potrzebę narzucenia na siebie plandeki, żeby umieć przetrwać dzień w takim miejscu. Bo to nie są dobre miejsca, to są smutne miejsca. Ja, mając to doświadczenie pochodzenia też Nazywam to smutnym domem. Dzieciaki ze smutnych domów. I teraz najpierw rozwijmy definicję smutnego domu. Bo też często jak mówię smutny dom, to w człowieku, który słyszy tę historię buduje się, no tak, to tam gdzie nie ma jedzenia, jest przemoc, nie wiem, ojciec kopia matkę.

Nie, to nie jest tylko wersja smutnego domu. Smutny dom to też taki, gdzie jest pieniędzy tak dużo, że wypadają oknami, miłość swojemu dziecku okazuje się w postaci niekończących się środków finansowych na koncie lub zostawia się kaskę na drugi dzień na stole, gdzie powinno się zjeść wspólny posiłek, a jest tylko kasa z karteczką, nie wydaj wszystkiego. Pamiętaj o pianinie, fortepianie, franzynie itd. I to dziecko jest samo. Nie ma tam relacji, nie ma uważności. Tam, poza takim poczuciem bezpieczeństwa materialnym, tam jest pustka totalna. Wiesz, ja kiedy miałem 12 lat i z mojego smutnego domu, w którym doświadczałem głodu, braku prądu, wiesz, no mój ojciec był turboalkoholikiem. Ja oczywiście znałem jakby wszystkie procesy uzależnienia i tak dalej, ale wiesz, no żadna choroba alkoholowa.

Żadna choroba na tym świecie nie zwalnia człowieka z powinności, odpowiedzialności względem swoich dzieci, jeżeli jest się rodzicem. Nie ma, a my dzieci nie mamy odpowiedzialności usprawiedliwiania naszych rodziców za to, że nie są nas w stanie poprawnie kochać. To tak nie działa. I ja, wiesz, patrząc jak ojciec leży zesikany w piwnicy dzień przed świętami Bożego Narodzenia przykryty kartonami, ja mając 11 lat próbowałem go po prostu wnieść na drugie piętro, żeby spędzić święta razem. Mama mówiła, Patryk, niech tata z nami spędzi święta. Wiesz, w domu brak prądu, nagle wiesz, no patrzysz na ojca, który leży pod kartonami, zasikany, no i tak, tak ja pamiętam moje dzieciństwo. Ja naprawdę, choć bardzo mocno bym się spiął w sobie, chciał przypomnieć sobie taką jedną, miłą, nie wiem, klatkę stop. Ja nie mam, ja nie mam.

Wiesz, ja dzisiaj patrząc na mój dom rodziny wiem, że to nie był dobry dom. I wyobraź sobie, ja kiedy miałem 7-8 lat, mój tata jako młody człowiek siedział w więzieniu, grypsował, wiesz, przynależność ze subkultury więziennej i to było dla niego ważne. I pamiętam takie historie, kiedy ojciec sadzał mnie na kolana i pokazywał wytatuowane usta na prawej stopie. I wiesz, no siedzi chłopczyk, wyobraź sobie, że mam 7 lat, moi synowie teraz mają 6 i 10 i że ja siedzę na kolanach ojca, który jest mało trzeźwy i tłumaczy mi oto, synku, co woł mnie klawisz w więzieniu, pamiętaj, jak cię złapię, musisz być silny, twardy, nie możesz być frajerem. I on to kończył zawsze takimi słowami, z tym fetorze alkoholowym, ja ciebie kocham, synku. Wiesz, i to jest forma miłości, którą ty słyszysz, dostajesz od twojego taty.

Wiesz, i wyobraź sobie, jakim ja byłbym gnojem, na dodatek rudym, gdybym tą formę miłości, w tej samej jakby takiej, wiesz, w tych wartościach uposażonej, przekazał mojemu synowi, biorąc go na kolana. Synku, pamiętaj, policji musi być silny, twardy. No wiesz, no ja to tak lubię, bo to najprościej opisuję. Wiesz, ja znając jego gotowość, powiedziałem mu prawdę, bo wiem, że on tego w żaden sposób by nie wykorzystał. Ja się bałem jak cholera. Wiesz, i powiedziałem Jan, ja wierzę w to, że ty tego nie wykorzystasz, wiem jaki jesteś wrażliwy i powiedziałem mu prawdę. Jan wyciągnął do mnie rękę i powiedział, dziękuję tato, że byłeś ze mną szczery. I wiesz, to jest chwila, jakby to jest sytuacja, która mi pokazuje, oczywiście żeby ktoś tego nie odczytał, że ja czuję się lepszym rodzicem od mojego taty, lepszym człowiekiem, bo wiecie, ja bardzo chciałbym, no nie cofniemy czasu, ani też jakoś tam nie wrzucam się w tą przeszłość, żeby...

No to ja często, wiesz, szukałem jakichś takich usprawiedliwień, że nie, tylko nie tamtędy, żeby nie spotkać ojca, który jest pijany, bo on też z pełną szacunką oczywiście do drugiego człowieka był takim pijaczkiem ławkowym, nie? Tych win na ławkach, na starówce i tak dalej. Ja po prostu bardzo się wstydziłem, jako młody, wiesz, chłopak, żeby go tam spotykać. Nie, bo wtedy czułem jeszcze, że to nie jest prawidłowe. Ale im więcej dni przeżytych w tej sytuacji, w tej niepoprawnej formie miłości, w tych relacjach niepoprawnych, to ja czułem, że tak jest zbudowany świat. A kilka lat później, kiedy miałem naście lat, ja naćpany, w sklepie z alkoholem, stoję, a przede mną mój ojciec, który kupuje wina, jakieś tam, i zostawia mi resztę siedemdziesiąt groszy. Nie, weź sobie, synku, tą resztę. Nikt nie rodzi się zły.

Nie zapomnijcie zasubskrybować oraz zafollowować mnie na Facebooku! Wiesz, i tak styl na fokę. No i wiesz, od dwunastego roku życia, gdzie ja... Nie wiem skąd foka wsiwiła tylko. Tak, że jak ja od dwunastego roku życia dorastałem na ulicy, bo ulica była jedynym bezpiecznym miejscem dla mnie, więc tam nikt od ciebie nie wymaga tego, żebyś ty wiesz, ten poziom komunikacji był w wysokiej jakości, więc tam leciałeś po bandzie. I to jest właśnie program, jest lustrzanym odbiciem tego wszystkiego, co ja dostałem od Jana, od bezpiecznej przestrzeni, wymagań, ja w ciebie wierzę, to ci się uda, edukacji, wiesz, takich ważnych rozmów.

Ja z Janem to był jedyny człowiek, z którym ja faktycznie rozmawiałem naprawdę. Taką szczerą prawdę. Ja z nikim tak nie rozmawiałem. I wiesz, dlaczego to tak działa? Dlaczego ci młodzi ludzie, których spotykam w zakładzie poprawczym, oni w to wchodzą? Bo ja robię dokładnie to samo, co zrobił Jan. Ja mam punkty wspólne z ich światem. Wiesz, ja... Zastanawiałem się, dlaczego właśnie u Jana to zagrało? Dlaczego ja mu zaufałem? Bo wyobraź sobie, pamiętam taką panią pedagożkę ze szkoły podstawowej, jak ja tam śmigałem do szkoły, która często po lekcjach, jak ja już tam podpalałem, biłem, ćpałem, krzyczała, Patryk, może ty przyjdziesz po lekcjach? Ale szmato, nie będę z tobą gadał. Ja wiem dlaczego ja nie chciałem z tą panią rozmawiać, bo zawsze przed tym, nawet ja wiem, że ta opcja wsparcia i pomocy była dobrą wartością, że ona chciała dobrze, ale przed tym chciałam dobrze było, bo ty jesteś zły, niedobry, zepsujesz, ciebie nic nie będzie i tak dalej.

A no skąd chłop ma na moje imię, wiesz, tu nagle ksiądz, gdzie jak zawsze, nie wiem, myśmy, była kolęda, to na dole się ministrantów tłukło, tam się księży wyzywało od różnych, a nagle mam rozmawiać z księdzem w ulicy. No Jan nie pasował do mojego stylu życia. I nagle, no później wyszło też na podstawie rozmowy, że on poznał moją dość ładnie rudą gębę, że ja jestem Patryk Galewski i mam godziny do odpracowania w miejscu, które Jan stworzył. I pierwsze słowa rozmowy zaczęły się od gestu Eski. Patryk, będziesz dużo tej trawki jarać, czy ty wpadniesz te godzinki tam do mnie odpracować? Wiecie, i to był taki luz. Ja patrzę, chłop sukience, Ese wrzuca, mówi coś o trawie. To było dziwne. No tego bym się po księdzu nie spodziewał. I takim luźnym, wiesz, taką rozmową, nie, że jak ty wyglądasz, kiedy jesteś nieodpowiedzialny, ty przyjdziesz tylko, wiesz, i nagle...

Nie wiem, jak jadę do zakładu, siadam, tam jest dwunastu, dziesięciu, dziewięciu chłopaków, różnie średnia, to jest tak dwanaście osób. I siadam, wiesz, tak blisko i wiecie, ja mam dokładnie takie samopoczucie, ja dokładnie czuję się tak... Po pierwsze, że jakbym jechał odwiedzić nastoletniego siebie, a po drugie, czuję się tak, jak czułem się wtedy, kiedy Jan jeszcze żył i kiedy czułem się taki zaopiekowany, że dla kogoś jestem ważny, pomimo tego, że świat mnie skreślił, to Jan był. Oczywiście on nie akceptował tego, że ja tak jechałem po bandzie, ćpałem, ale wiedział, że jeżeli on powie, że to wszystko jest złe, to po prostu ja nie będę chciał być w tym świecie. On mnie załatwił podstępem, takimi pułapkami i ja siedząc z tymi dzieciakami mówię im prawdę o swoim życiu, wiesz, o tym jak kiedyś wyglądało, czyli w podobny sposób jak wyglądał tych dzieciaków, które odwiedzam i mówię o tym jak wygląda dzisiaj.

To jakby dzieciaki, które przyjeżdżają po raz pierwszy i na przykład nigdy nie doświadczały, tak jak ja, mając 21 lat, ja nigdy nie byłem w restauracji. Jan mnie po raz pierwszy zabrał i dla mnie to był szok, jak ja do Warszawy wszedłem. I wyobraźcie sobie taką historię, że chłopacy z zakładu poprawczego wchodzą do pięciogwiazdkowego hotelu, w którym działa się charytatywna kolacja w hotelu Hilton nad Motławą i nagle ci chłopacy Zastygają we foyer przy samym początku wejścia hotelu i widzisz w ich oczach jakby, wiecie, taką strukturę niedowierzania. Czy ja mam do tego prawo? Czy ja mogę być w tym miejscu? Gdzie ja jestem? Jak to wygląda? Rozumiesz? I takimi sytuacjami, gdybyście też mieli odwagę, nie wiem czy kiedyś byliście w zakładzie poprawczym albo w ośrodku, jak idziesz korytarzem, no obojętnie na którym oddziale,

Też jakby poczuciem sensu własnego życia, żeby powiedzieć, ty możesz to mieć, ty możesz tu być, ty możesz być najlepszy. Ja w ciebie wierzę. No wyobraź sobie, wiesz, jak ja byłem po raz pierwszy w restauracji, nie wiedziałem jaki sztuciec wybrać, a dzisiaj ode mnie zależy, jako szefa kuchni, jakimi i czym i co ludzie będą mieć w restauracji. No wiesz, no i po to to się dzieje. I to jest też paradoks tego, że ty, pomimo tej sytuacji, w której jesteś, nie ze swojej winy, bo przecież nikt nie rodzi się jako zły, tak? W tej sytuacji, jeżeli skorzystasz z tej oferty, znajdziesz w sobie siłę, przekroczysz te granice i wyjdziesz z tej struktury, która jest niepoprawną wersją doświadczenia życia, tak jak w moim przypadku, To świat jest dobry, ma taką ofertę, że ty możesz być w każdym miejscu, na ziemi, zrealizować każde marzenie i te dzieciaki to czują, doświadczając właśnie sytuacji takiej wysokiej jakości.

I to jest trochę paradoks, że jakość w życiu jest bardzo ważna. Ale nie jakoś na podstawie niekończących się środków na koncie, nie mówię, że to jest złe, ale jakość życia, czyli przede wszystkim ten fundament takich podstawowych wartości, nie? Spokoju, prawdy w siebie, sumienia, wiesz, to są najpiękniejsze wartości. No wiesz, ja dzisiaj jak mam taką... Moją wartość, że ja nie muszę dzisiaj nikogo udawać, przed niczym uciekać. Ja mogę być taki, z tą rudą czupryną w tych butach i to jest moje. Ja jestem z tym szczęśliwy. I wiesz, i do takiego momentu my chcemy wspierać te dzieci. Tak? Więc ja narysuję tylko jednej sytuacji, jak to wygląda.

Czyli w tych trzech zakładach poznajemy chłopaka, któremu zostało rok do wyjścia. No bo nie wiem, czy wiecie, że... Polski system resocjalizacji dla nieletnich nie ma oferty dla tych dzieci po opuszczeniu zakładu poprawczego. Nie ma nic. Czyli wychodzisz taki chłopak, który ma 21 lat, sytuacja jest niedawna, torby w rękach, do zakładu trafił, no ogólnie jego początek życia był budowany w bidulu w domu dziecka, wtedy mow z mową do zakładu, 21 lat wychodzi i nie ma nic. I teraz nagle... Idzie do MOPS-u, pięknie uśmiechnięta pani. Chłopak wrzuca jej temat, wrzuca na bęben. Proszę panią, nie mam gdzie mieszkać. Super, że pan do nas przyszedł. Tu jest adres noclegowni dla bezdomnych. Oczywiście z pełnym szacunkiem do tych przestrzeni. No starała się pomóc, tylko to nie jest odpowiedź.

Mówiłeś o tej, która sprawiła, że mu zaufałeś, ale wydaje się, jakby tego było tak dużo, jakby była wiara w samego siebie, jakby była wiara w to, że jest jakaś przyszłość, to, że on nie naznaczał cię i nie patrzył na ciebie w konkretny sposób. Co z tych rzeczy było takie najważniejsze w tym budowaniu właśnie takiego przyszłego ciebie? Wiesz, ja mógłbym tak od kropeczki wymieniać te wartości, ale ja lubię sytuacje, więc ja też tak sytuacyjnie wam narysuję jakby doświadczenie mojego życia. Właśnie znowu przed pójściem drugi raz do więzienia ja się bardzo bałem. Ja się bardzo bałem pójść do tego więzienia na te siedem lat, bo ja już nie chciałem być w tej wersji życia, bo przez trzy lata Jan pokazał mi jak piękny jest świat, jak inaczej go można czuć, jak ludzie się do ciebie uśmiechają, że ty jesteś potrzebny, że ty, wiesz, temu światu też możesz dużo zaoferować.

A to był powrót do opieku. A tak, a tu wiesz, i wtedy, no bo ja też jakby odbijając od tego półświatka przestępczego, od tych braci się nie traci, no wiesz, też to miało, zniosło za sobą konsekwencje, bo wiecie, to nie dzieje się tak, że ja wróciłem na ulicę, do nich powiedziałem, wiecie panowie, bo ja poznałem takiego fajnego księdza i teraz to życie, nie, no nie, no byłem nieraz przekopany, wyzywano mnie od cwela, o cwel księdza, by jechać z nim. A czy w więzieniu groziło ci bezpośrednie niebezpieczeństwo? Tak, no i zresztą ja doświadczałem tej przemocy, wiesz, opluwania, bicia, później to się bardziej nasiliło, ale przed pójściem do więzienia ja bardzo się bałem i dwa dni przed pojechałem do Jana, do mieszkania i taki zapłakany, wiesz, poprosiłem go, Jan, czy ja mogę po prostu tu spać, bo ja się boję, że mam jakieś takie samobójcze myśli, no dużo lęku, strachu, wszystkiego.

Bo my jesteśmy rodzice odpowiedzialni za budowanie tego człowieka, nikt inny tego nie zrobi. Wiesz i właśnie ta forma odpowiedzialności, to jest jakby chyba taki Odpowiedzialności w tej miłości. I to wiem, że ja też dostałem od Jana. I w ogóle samo doświadczenie miłości w takiej bliskości, w budowaniu relacji. Ja tak czuję Jana, kiedy przytulam moje dzieci, kiedy w Sopocie przechodząc przez miejsce, w którym doświadczyłem trzeciej próby samobójczej i przeciąłem sobie tu żyły, stamtąd zabrała mnie karetka. I dzisiaj przechodzę tam z moimi dziećmi, wiesz, które tak biegają, takie radozne w tych oczach. I ja czuję tą taką miłość, nie? I jakby przede wszystkim tą taką wdzięczność do Jana, że on mnie nie ominął i że dzisiaj ja mogę tą rolę pełnić i za nią być odpowiedzialny.

Więc... Masz z kim porozmawiać. Tak, tak. O higienę też trzeba, bo każde doświadczenie moje to jest jedno. Ale później, żeby wiecie, bo często te dzieciaki czują, że już pierwszego dnia po godzinach mogą mi zaufać. No i wyobraź sobie, że będąc w takim miejscu, mówię. Wśród, nie wiem, chłopaków słyszysz historię, że mając 11 lat był, nie wiem, wykorzystywany przez ojca, przez wujka do seksu w szałerku, nie? Albo na przykład, nie wiem, 10 minut dalej historia zamykania w szafie, rozumiesz, na kilka dni. Jak to znieść? Tak, no i wiesz, no to są sytuacje, które też przeze mnie przechodzą. Oczywiście doświadczenie mojego życia daje mi taki... Takie sprężyny, że dla mnie to nie jest być może aż takie wstrząsające, jak dla człowieka, który tego nie doświadcza.

Pokazano pierwszych 25 dopasowań — doprecyzuj frazę, aby zawęzić wyniki. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.