Sobota, minęła godzina 16, startuje kolejny tutorial na antenie Radia Campus. Jest pan Kuba, dzień dobry. Jest pan Kamil, cześć. Niedługo to trwało. Drogi, w zeszłym tygodniu mówiłem o tym, że być może niedługo będzie okazja porozmawiać o tym, co dzieje się w Diablo IV, to rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu, ale że będzie okazja porozmawiać nieco szerzej, bo poczyniłem kroki ku temu, żeby pograć Paladynem. Nie trwało to długo, udało mi się dobić do ludzi, którzy zajmują się wydawaniem tego w Polsce, Szybkiej, krótkiej wymianie uprzejmości mailowej i napisaniu, że tam coś żeśmy robili, że te dodatki tam też się wkręcili.
No dostałem po prostu balladyna. No big story. Jeśli słuchacie nas od dawna, to ja dosyć często o tym przypominam, ale... I być może to jest kolejny raz, by o tym przypomnieć, że większość gier, o których tu opowiadamy z Kubą, dostajemy do recenzji. I tak jest, ale nikt nam za to nie płaci. W sensie my nie płacimy za gry, ale nikt nam nie płaci za to, żebyśmy mówili o nich dobrze. To tak, żebyście mieli jasność sytuacji. I jest ku temu taka po prostu zasada, że dostaje się te gry do recenzji. Nie ma niepisanej zasady, że trzeba o nich mówić tylko dobrze. No tak. Dlatego też czasem mówimy niedobrze. Oczywiście, zdarza się. A wręcz zdarza mi się czasem odpisywać na maile, gdy ktoś pyta, czy coś zrecenzuję, że zbyt dużo widziałem i że może lepiej jednak nie.
No tak historycznie. No i pomyślałem sobie, kurczę, no jak to jest możliwe, Że ten Paladyn tak nam się kojarzy w ogóle, nie? Z Diablo w ogóle. Do czego doszedłeś? Doszedłem do tego, że najprawdopodobniej związane jest to z tym, że moje pokolenie, bo nie wiem czy twoje, zagrywało się w Diablo II. którego nieodłącznym elementem był Paladyn. I myślę, że to on nam się tak po prostu zakorzenił w głowach, ponieważ w jedynce Paladyna nie było. A w trójce był? No, ty mi powiedz. Ja grałem, ale nie pamiętam. Nie. Nie było.
No. Ciekawe. Więc jest to taki pewien dysonans tego Paladyna, który wydaje nam się nierozerwalną częścią Diablo, a tak na dobrą sprawę... Był tylko w połowie produkcji teraz. Ale to w połowie był, to też nieźle, nie? Więc tak samo jak myślisz sobie o Nekromancie. A jednak tą najbardziej ikoniczną klasą powinna być Czarodziejka po prostu, która nam się z tym Diablo kojarzy. Co nie zmienia faktu, że no rozbudza to naszą ciekawość i w ogóle ten Paladyn w Diablo IV, o którym się już mówiło, że no musi być w Diablo IV Paladyn i nie ma innej opcji, że w ogóle ten świat był tak kreowany, że on no musiał się pojawić po prostu Paladyn w tym świecie sanktuarium.
No bo jak to logicznie wytłumaczysz? Że czegoś nie ma, czegoś będzie premiera w kwietniu, ale już jest. Jedynie jakby to na przykład był pre-order jakiś. Albo exclusive dostępny dla jakiejś garstki streamerów na przykład. Ale tak nie jest. To nie rozumiem. A jak on w ogóle tam jest opisany, tam w tym sklepie? Nie, jest to po prostu dodatek do gry. Tak się to nazywa. Lords of Hatred, bodajże się dokładnie jest nazwa tego dodatku. Dzięki któremu, jak go zakupisz w trzech różnych opcjach, opcji standardowej, premium i legendary, to dostajesz dostęp wcześniej do Balladyna. No, jest to taki zabieg... Nazwałbym go Blizzardowym i to chyba wiele wytłumaczy.
Co z tym zrobić, to Państwo sobie sami odpowiedzą, damy Wam kilka minut na przemyślenia. Więc zamieniamy się trochę w podróżników czasu. Bo robimy rzecz, którą ludzie będą mogli zrobić dopiero za jakiś czas. A my już to robimy. Pomyślałem sobie też, że być może jest to trochę takie prześmiewcze naśmiewanie się, bo przecież pre-ordery tak działają. Mityczne Path of Exile 2, o którym mówię, w które teoretycznie nie możesz zagrać, bo nie wyszło. Jest w early accessie, ale jak sobie kupisz walutę, to możesz zagrać. No ale jest to opisane odpowiednio i wytłumaczone. No tak, no tu ten koncept jednak tego wcześniejszego grania Paladynem, no nie wiem, mi się do końca nie spina.
Muszę przyznać też, że nie wiem czy kupiłbym ten dodatek, gdybym musiał go kupić. Mimo tego, co mówiłem w zeszłym tygodniu, a raczej dobrze mówiłem o Diablo 4. Że cię korci. Że mnie korciło. Tak, tak. Być może bym to zrobił, gdyby nie szykowało się, że będę miał w co grać, no ale nie musiałem tego robić, więc... No więc zrobiłem sobie Paladyna. I na początek pomyślałem sobie, kurczę, no Paladyn to może zrobię story mode. No a potem sobie pomyślałem, kurczę, już przechodziłem ten story mode, nie będę robił story mode. I stanęło na? I nie zrobiłem, a potem zrobiłem. Czyli tak niby tak, niby nie. To tak jak Paladyn dokładnie. Pół na pół. Fifty-fifty. Sometimes good, sometimes bad. Więc zrobiłem sobie Paladyna i ku mojemu zdziwieniu to co mówiłem w zeszłym tygodniu się potwierdziło, czyli rozgrywka do 60 poziomu to jest tak.
Co jest trochę opozycją do tego, co powiedziałem, że niektóre rzeczy, że są rzeczy, które działają i które nie działają. Dzięki tym niektórym przedmiotom rzeczy, które nie działały, zaczynają działać. Co jest dosyć ciekawe. Ale to jest fajne w sumie, no. I to nie jest ostateczny poziom. Ponieważ wprowadzono jeszcze rzeczy mythical, takie niebieskie, ponadunikatowe. I one już są naprawdę, no tam jest szansa wydropić hardkorowo dobre rzeczy, które naprawdę bardzo mocno boostują wasze postaci. No ja powiem tyle, że wydropiłem na razie dwa takie, a mam na Paladynie ze 20 godzin nagrane. Wiem, że one potem lecą częściej, jak się przechodzi na wyższe poziomy trudności. Ja jestem takim graczem, ja lubię sobie posprawdzać.
Nie? Żebym mógł szybko na te kolejne poziomy przechodzić, zrobić jakieś tam doły, level set i tak dalej i w ogóle móc ziomkowi napisać co gra od tam kilku sezonów Diablo, że ej stary ja już jestem na milion pięćset sto dziewięćset paragonie i w ogóle dawaj mnie tu te wszystkie moby. No muszę pisać, że jak odpaliłem Paladyna... To moje podejście do tej gry się trochę zmieniło. Znaczy ja ją naprawdę chcę zeksplorować. Tak, samemu. Zobaczyć co działa w tej grze. W sensie wywalić gdzieś, podjąć jakąś głupią decyzję. Sprawdzić czy nie popsuję jakiegoś przedmiotu. Trochę chcę popsuć tę grę też. Nie w taki sposób, żeby ją popsuć, tylko sobie popsuć.
Że świat Diablo IV jest naprawdę... O wiele bardziej imersyjny, że naprawdę wciąga, że chcesz tam robić rzeczy. Mimo, że te rzeczy są powtarzalne, to te podziemia, te potwory, te starcia z nimi, bieganie, szukanie nowych rzeczy, naprawdę, mimo tego, że ja mam ze 20 godzin na tym paladynie, to ja nadal chcę robić nim rzeczy. Mimo, że nie są sesje 8 godzin dziennie, ale naprawdę jest to satysfakcjonujące. Oczywiście, nie powiedziałem tego, może warto było to zaznaczyć, Granie paladynem versus granie nekromantą to są dwa inne światy. Paladyn jest totalnie OP postacią. W sensie on jest dokokszony w tym momencie.
Ja naprawdę miałem niewiele sytuacji, że musiał gdzieś wrócić coś. Wiesz, jakby grałem rozsądnie. Ja na przykład nie miałem zbytnich problemów z przechodzeniem na kolejne poziomy. Może tak być, że na początku tak zrobili trochę, żeby ludzie tak się trochę nakręcili, że jest OP, nakupują, a potem go tak trochę znerwia. No nie no, wiesz, no jesteśmy w sezonie, nie? Więc jakby no tutaj, jakby będziemy z tym Paladynem do końca przynajmniej tego sezonu, do wprowadzenia nowego sezonu, gdzie wszyscy zaczniemy znowu od zera. Okej, no ale jakieś takie, jakieś zmiany, żeby na przykład znerfić, trochę zbalansować to? Nie wiem, wiesz? I szczerze nie wiem, czy jest konieczność w tej grze. Okej, okej. Bo to... Nie wiem, w ogóle to jest dziwny koncept.
Oczywiście. W Diablo IV przeskakujesz od razu do momentu finalnego i jesteś w stanie się bawić. I myślę, że to jest zasadnicza różnica tego, że... W bardzo szybkim czasie jesteś w stanie sobie wszystko wywrócić do góry nogami, zacząć wręcz od zera. I jest to bezbolesne. W sensie, miałem ochotę wykoksować sobie nekromantę, ale nie miałem bólu z tym, że jak dostałem Paladyna, że porzuciłem nekromantę. Jestem teraz na etapie, że ten mój paladyn już, no ja go już tak znam całkiem nieźle. I wręcz pomyślałem sobie, że może zrobiłbym coś szalonego i zagrał postacią, którą nigdy nie grałem, czyli barbarzyńcom.
Jestem dosyć blisko tego. No ale nie wiem, czy nie będę czekał do następnego sezonu, czy po prostu sobie tego Paladyna teraz nie wymaksuję, a na następny sezon sobie nie wymyślę, że zacznę czymś innym. Nadal się dobrze w Diablo IV bawię. I to jest dla mnie najbardziej zaskakujące, że coś jest takiego, że mimo tych wszystkich dziwnych rzeczy, które w tym Diablo IV są, jest to gra, w którą po prostu przyjemnie się gra. To najważniejsze. I jakoś nie robi się nużąca. I mam wrażenie, że Poetva też w pewnym momencie robi się nużące, bo... No bo masz tylko jedną możliwość na końcu gry. A w Diablo IV tych możliwości jest sporo. Znaczy, że możesz sobie wybierać co dalej, nie?
I co, długa lista taka jest? Takich, że nie, to ze cztery przedmioty są, też bez przesady, nie? No bo to przedmiotów jednak jest trochę w tym Diablo IV. Podsumowując, to jest naprawdę kawał dobrej zabawy. Nie jest to gra niesamowicie wybitna, ale ma to coś. I, żeby było śmieszniej, to podwójne coś dokłada Paladyn. Bo to jest naprawdę fantastycznie zrobiona postać. Ale nie psująca grę, tylko dająca bardzo, bardzo, bardzo dużo frajdy grania tym paladynem. Jeśli się zastanawiacie, czy warto, to ja bym powiedział, że warto. Jeśli mieliście dobre wspomnienia z Diablo IV. Jeśli nieprzyjemnie wam się grało w Diablo IV do tej pory...
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.