100 dni kanclerza Merza
Minęło 100 dni odkąd urząd kanclerski w Niemczech objął Friedrich Merz. Jak ten czas oceniają Niemcy? Co udało mu się osiągnąć i gdzie go czekają największe wyzwania? Na ten temat, w rozmowie z Tomaszem Zającem, opowiada Łukasz Jasiński. Jaki jest bilans stu dni rządów Merza? Jak oceniaja je niemieckie społeczeństwo? Jaką politykę wewnętrzną i zagraniczną prowadzi kanclerzJakie stoją przed nim wyzwania?
Polski Instytut Spraw Międzynarodowych przedstawia Tu mówi PISM. Tu mówi PISM, ja nazywam się Tomasz Zając i jestem analitykiem do spraw Unii Europejskiej w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Zapraszam Państwa do wysłuchania FOKUSA, naszego cotygodniowego podcastu, w którym z analitykami i analityczkami naszego instytutu rozmawiamy o wybranych przez nich kwestiach. Tematem dzisiejszego odcinka będą pierwsze 100 dni rządów nowego niemieckiego kanclerza Friedricha Merza, a moim gościem jest Łukasz Jasiński, analityk PISM do spraw Niemiec. Cześć Łukaszu. Cześć Tomek. Łukaszu, w niedawnym tygodniku europejskim PISM, czyli wysyłanym przez nas cotygodniowym takim analitycznym podsumowaniu najważniejszych wydarzeń z Europy, pisałeś o 100 dniach kanclerza Friedricha Merza i przywoływałeś tam takie badania INSA z początku sierpnia, w których zaledwie 27% ankietowanych pozytywnie oceniało pierwsze 100 dni prac jego rządu.
Na początku naszej rozmowy chciałbym Cię prosić właśnie o rozwinięcie tego wątku i taką fotografię społecznych nastrojów dotyczących Friedricha Merza i jego gabinetu. Jak ona wygląda w tym momencie? Zwyczajowo jest tak, że pierwsze 100 dni rządu, tak zwana studniówka, jest właśnie czasem pierwszych podsumowań, pierwszych takich badań bardziej przekrojowych. To badanie, o którym mówisz, to był taki bardzo duży sondaż dla dziennika Bildam Sontag, czy jednego z największych, najlepiej sprzedawalnych dzienniku w Niemczech, chociaż w prawdzie trochę bulwarowym charakterze, nie jest to jakoś poważny opiniotwórczy tytuł, ale jednak sondaż był znaczący. Rzeczywiście 60% ankietowanych oceniło, że jest po prostu niezadowolony z pracy kanclerza, z pracy rządu. Co gorsza też, to się przekłada na poparcie dla partii politycznych.
Że będzie miała swojego premiera, mimo najróżniejszych skandali, które za tą partią przecież się ciągną i cały czas jej towarzyszą. Także... nastroje są niekorzystne. To jest też ciekawe, ponieważ w zasadzie od samego początku ten punkt wyjścia był kiepski. Po pierwsze Merca porównywano z kanclerzem Scholzem, który jak pamiętamy kończył przy bardzo niekorzystnych notowaniach opinii publicznej z takim poczuciem, że to był kanclerz i to był rząd, który generalnie zawiódł, który sobie nie poradził. Już wówczas duża część opinii publicznej deklarowała, że prawdopodobnie z Mercem specjalnie lepiej nie będzie. Potem mieliśmy do czynienia z takim drobnym wzrostem. No a teraz nastąpiło rzeczywiście po tych studniach tąpnięcie, a może urealnienie notowań rządu czy kanclerza. Oczywiście to jest dopiero 100 dni.
Kadencja Bundestagu jest rozpisana na 4 lata. Koalicja dysponuje niewielką, ale stabilną większością, to jest 12 bodajże deputowanych do Bundestagu, ponad te 50%. Więc można powiedzieć, że z jednej strony jeszcze nic się takiego strasznego nie stało. No ale z drugiej strony widać, że jest to... różnego rodzaju sygnał alarmowy. Nawet w zeszłym tygodniu odbyły się w Urzędzie Kanclerskim pierwsze takie spotkania, mimo że jest to środek wakacji parlamentarnych, no ale politycy w dzisiejszych czasach wakacje miewają jednak bardzo rzadko. Te urlopy też rzadko kiedy dochodzą do skutku, więc w zeszłym tygodniu w Urzędzie Kanclerskim nawet odbyło się takie specjalne spotkanie kryzysowe, mające na celu przygotowanie taktyki na jesień, bo wydaje się, że to właśnie jesień będzie dla rządu kanclerza Merza rzeczą kluczową.
To przejdźmy teraz do tego, skąd takie, a nie inne oceny, jak wyglądały konkretne działania, spełnione i niespełnione obietnice kanclerza Merza. Zacznijmy może od polityki wewnętrznej. Czy możesz nam przedstawić, co takiego wydarzyło się w ciągu tych 100 dni w zakresie właśnie tej sceny wewnętrznej niemieckiej polityki? Z jednej strony to jest trochę paradoks, że najważniejsza zmiana wprowadzona przez Merza, zmiana, która rzeczywiście odciśnie swoje piętno na tym, jak będą wyglądały Niemcy jako państwo, jak będą funkcjonowały Niemcy, to będzie zmiana naprawdę, którą będzie można odczuć w perspektywie najbliższych kilku lat czy dekady. Znaczy największa zmiana wprowadzona przez Merza dokonała się wtedy, kiedy on jeszcze nie był formalnie kanclerzem, tylko był kanclerzem INSPE. Mam tutaj na myśli tzw.
To zresztą jest związane z takim podejściem Merza, który mówi, że jeśli chodzi o wydatki na obronność, to tutaj... użył takiego określenia angielskiego, whatever it takes, ile będzie trzeba, tyle Niemcy wydadzą. Jeżeli mogę tylko tutaj ci wejść w słowo na chwilkę, bo chciałem cię dopytać o taki aspekt, którym ja pamiętam, że czytałem wtedy, jak miały miejsce właśnie te ustalenia dotyczące zmiany konstytucji niemieckiej, że to przez opozycję było krytykowane jako takie działanie niezbyt demokratyczne, w tym sensie, że wiemy już, że będzie nowy Bundestag, wiemy, że on będzie miał inną kompozycję niż ten aktualny, I tutaj korzystając z okoliczności, które się przydarzyły, że udało się zawrzeć takie porozumienie z innymi siłami politycznymi, wykorzystujemy jeszcze tę starą kompozycję Parlamentu Niemieckiego, wiedząc, że ta następna nie będzie tak korzystna, do takiej fundamentalnej zmiany.
Więc to jest rzeczywiście w zasadzie główne osiągnięcie i takie osiągnięcie fundamentalne, paradoksalnie, które zostało wprowadzone w życie jeszcze zanim MERS formalnie został kanclerzem, zanim w ogóle formalnie ten rząd się ukonstytuował. To jest bardzo ciekawe w ogóle zdanie, że największy dotychczasowy sukces kanclerza Merca miał miejsce zanim został kanclerzem. Ale czy ja dobrze rozumiem, że ten fundusz specjalny o wysokości 500 miliardów euro, czy on też właśnie nie podlega pod tę regułę zakazującą zbytniego zadłużania się? Nie, on został wpisany do ustawy zasadniczej, co oznacza, że nie wlicza się do długu publicznego. Czyli on został wpisany? Tak, właśnie o to chodziło. Dlatego wymagało, zmiany te wymagały dwóch trzecich głosów, dlatego w ogóle otwarto dyskusję o zapisach w ustawie zasadniczej.
Ten fundusz tam jest i to oznacza, że te pieniądze nie będą się wliczały do długu publicznego, no a będą do dyspozycji i rządów federalnego, i także rządów landowych. Bo to był jeden z elementów tego kompromisu i całego tego pomysłu, żeby część z tych środków trafiła do rządów krajów związkowych, no bo nie wiem, czy są przecież republiką federalną. No dobrze, to porozmawialiśmy chwilę o tym największym sukcesie kanclerza, zanim został kanclerzem, ale porozmawiajmy też może o jakichś decyzjach, które on podjął, jak już został tym kanclerzem. Jakie rzeczy w zakresie polityki ekonomicznej czy gospodarczej kanclerza Merca można wymienić, które miały miejsce w ciągu tych 100 dni? To, co się udało, to wprowadzono taki zestaw ułatwień dla przedsiębiorców, tak zwane, mówiąc kolokwialnie, no niestety po polsku nie zabrzmi to może najlepiej, inwestycyjne turbo.
A tak zostało to powszechnie określane w niemieckich mediach, tak się o tym sami politycy wypowiadali. Chodzi tutaj o zestaw ułatwień dla przedsiębiorstw, przede wszystkim dla przedsiębiorstw, które chcą inwestować. Czyli krótko mówiąc chodzi o np. odpisy podatkowe. Firmy będą sobie mogły dokonywać odpisów podatkowych od środków zainwestowanych, przeznaczonych na nowe inwestycje. Czy głównym pomysłem, jak się wydaje... rządu Merca i samego kanclerza na poprawę sytuacji gospodarczej, bo Niemcy są jak wiadomo w stagnacji od kilku lat, jest danie impulsu rozwojowego, impulsu inwestycyjnego i to co kanclerz robi, to próbuje na wszelkie sposoby znaleźć pieniądze, żeby ten impuls zapewnić. Z jednej strony jest to właśnie wspomniany pakiet finansowy, większe wydatki na obronność, z drugiej strony to inwestycyjne turbo, czyli pewnego rodzaju ułatwienia natury finansowo-administracyjnej.
Merck jest skupiony bardzo mocno na tym, a z drugiej strony jako człowiek, który też o tym kiedyś rozmawialiśmy w naszych poprzednich podcastów, jako człowiek, który przez lata rzeczywiście pracował dla wielkich korporacji, poznał też gospodarkę i finanse od strony praktycznej, jest bardzo mocno na tym skupiony. Tutaj wszedł trochę w rolę takiego polityka, który można powiedzieć chodzi nieco po prośbie, usiłuje zmobilizować sektor prywatny do większej aktywności. Następna rzecz, która jest rzeczywiście bardzo ważna i odczuwalna także z polskiego punktu widzenia, to jest kwestia migracji i kontroli granicznych. Ograniczenie nieuregulowanej, nielegalnej migracji było w ogóle jednym z priorytetów Merca w czasie kampanii wyborczej. To był jeden z głównych tematów kampanii wyborczej jako takiej.
No i zdaje się też z tego, co ja wyczytałem, że były też zarzuty, że to łamie prawo unijne i też zobowiązania chyba międzynarodowe Niemiec, bo tam też chyba w przypadku zawracania tych migrantów dochodziło do jakichś kontrowersji prawnych, prawda, związanych z tym, czy to jest na pewno zgodne z, no właśnie z tymi zobowiązaniami międzynarodowymi. To jest też dyskusja na temat prawa do azylu, które też Niemcy swoje stanowisko zrewidowały, a także do kwestii tego odsyłania do tak zwanych państw bezpiecznych i listy tych państw. I tutaj rzeczywiście rząd Merca też się boryka z problemami prawnymi, ponieważ jego ekipa jest skłonna do bardzo szybkiego rozszerzania tej listy państw bezpiecznych, trochę arbitralnie, i do rozszerzania ich o państwa, które de facto bezpieczne nie są. To także budzi bardzo duże kontrowersje natury prawnej i na poziomie samych Niemiec, tutaj mam na myśli Trybunał Federalny, Trybunał Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe, a także na poziomie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Mała rzecz na koniec, w porównaniu może z tymi kwestiami, które wymieniłeś, może się wydawać detalem, ale też sobie to wypisałem, bo mam nadzieję, że wrócimy jeszcze do tego wątku takiej czy takiej próby rozliczenia może Friedricha Merza z jego obietnic. Znalazłem taką informację, że Friedrich Merz obiecał, to zresztą jest obietnica, która wydaje mi się w wielu krajach europejskich w trakcie wyborów się pojawia, obniżenie cen prądu. I wyczytałem coś takiego, że ta obietnica, jak rozumiem, miała obejmować po prostu obniżenie cen prądu zarówno dla konsumentów indywidualnych, jak i dla firm, a skończyło się ostatecznie na tym, że ta obniżka prądu dotyczyła przede wszystkim właśnie osób prawnych, czyli po prostu różnego rodzaju właśnie firm i jakichś takich większych instytucji i że to było umotywowane tym, że budżet tego nie wytrzyma. Czy ty potwierdzasz tę informację, którą znalazłem, że rzeczywiście tak było?
A przypomnijmy, że zaczynaliśmy od oferty pięciu tysięcy hełmów niesławnej. Legendarnej, tak. Była jak w ręczach z firmów Barei, że tego typu postępowanie po prostu bardzo mocno podważyło prestiż i pozycję międzynarodową Niemiec. No bo jednak mówimy o państwie, które ma największą gospodarkę w Europie, o państwie, które liczy ponad 80 milionów obywateli i które prowadzi trwające tygodniami niekończące się dyskusje, jaką broń można wysłać, jaką nie, a potem wreszcie łaskawie decyduje się podjąć jakieś działania. Tutaj Merz generalnie rzecz biorąc... Po pierwsze jest innym typem przywódcy. O ile w przypadku Scholza mieliśmy do czynienia z hamletyzowaniem i zbytnią ostrożnością, takim kunktatorstwem, to w przypadku Merza mamy do czynienia niekiedy z nieprzemyślanymi deklaracjami, może zbytnią chęcią łiszczenia, która powoduje potem różnego rodzaju...
chociażby rządu Scholza, czy jeszcze poprzednio w gabinetach Angeli i Merkel, gdzie kanclerz był z jednej partii, czy była z jednej partii, ministrowie byli z innej i dochodziło do różnego rodzaju napięć czy kontrowersji. W sprawie Ukrainy Merz jest mocno zaangażowany w to, żeby Ukraina nie przegrała. Ale powiedziałbyś, że bardziej niż kanclerz Szolc? Bo rozumiem, że mówisz, że on jest bardziej aktywny i ja to też widzę, że on bierze udział. Też trochę moment historyczny wydaje mi się jest może inny niż za kanclerstwa Szolca i jest więcej w ogóle okazji, żeby uczestniczyć i nadawać jakiś ton tej debacie. Natomiast czy stwierdziłbyś właśnie coś takiego, że emeryt jest bardziej aktywny i bardziej zabiega o pomoc dla Ukrainy niż kanclerz Szolc? Czy ze względu na to, że rząd Merca utajnił szczegóły pomocy dla Ukrainy, co z jednej strony pomogło mu wewnętrznie, po prostu zakończyły się te niekończące się wcześniej debaty na temat tego, co można wysłać, a co nie i tak dalej, ale z drugiej strony dla analityków to jednak powoduje czasem ból głowy czy innych części ciała?
Dlatego tutaj trudno jest mówić o konkretach, czy rzeczywiście wysyła rząd Merca więcej broni, czy to jest na tym samym poziomie. Wiadomo, że zmieniła się formuła, czyli Niemcy po prostu kupują amerykańską broń i przekazują ją Ukrainie. To jest element szerszego planu. po prostu administracji Donalda Trumpa. Niemcy się do tego dostosowały bez zresztą jakichś większych oporów czy kontrowersji. Natomiast polityka wobec Ukrainy jest wypadkową stosunku Merca do Rosji i tutaj trzeba powiedzieć, że i to jest akurat pozytywne z polskiego punktu widzenia, tutaj rzeczywiście stosunek kanclerza Niemiec do Rosji jest podobny do stosunku każdego polskiego rządu, bo to niezależnie od tego, kto by ten rząd nie tworzył. Czyli Rosja jest postrzegana, krótko mówiąc, jako główne zagrożenie i wyzywanie nie tylko dla Ukrainy, ale po prostu dla całej Europy.
I to było bardzo mało efektywny mechanizm. Oczywiście demokracja tak też działa czasem. Natomiast rozumiem też, że społecznie można być w tym zmęczonym, że cały czas jest potrzeba tego ciągłego renegocjowania tej umowy koalicyjnej. Może nie renegocjowania umowy koalicyjnej, ale ciągłego ustalania, prawda, właściwie ten rząd to za czym jest. I teraz, czy ten aktualny rząd Friedricha Merza, który pozbył się tego trzeciego, mniejszego partnera... Czy on działa sprawniej w Twojej ocenie? Bo sam już właśnie przed chwilą powiedziałeś, że nie konsultując czasem ze swoimi koalicjantami ogłosił jakąś decyzję. Czy to znaczy, że on ma taką pozycję, że rzeczywiście tą żelazną ręką może ten statek, który ma RFN na burcie wypisany, że on może tak łatwo decydować, w którą stronę on będzie płynął? To jest bardzo dobre pytanie. Rzeczywiście to jest tak, że pozycja Merza i jego styl przywództwa przede wszystkim jest zupełnie inny od poprzednika, co generalnie rzecz biorąc wydaje się, że rządowi wychodzi jednak na dobre.
No ale pamiętajmy, że... To jest tak zwana wielka koalicja. Może nie jest już tak wielka jak w przeszłości, ale jednak w socjaldemokracji to jest także partia w Niemczech bardzo w dalszym ciągu znacząca. No i tutaj Merz ma bardzo konkretnego partnera, mianowicie wspomnianego przeze mnie Larsa Klingbeila, który także ma swoje interesy. W związku z tym po części wydaje się, że rząd Merca zaczyna wpadać w te same kolejne. Niestety kluczowe decyzje zapadają w ramach ustaleń na tym wspomnianym przeze mnie komitecie koalicyjnym, co z kolei może powodować... w odbiorze społecznym coś, co się staje przekleństwem niemieckiej polityki i co wzmacnia partie skrajne, czyli AFD, a także D-Linkę, o której, czyli skrajną lewicę, o której dzisiaj chyba jeszcze nie wspomnieliśmy.
No ale tak naprawdę my mówimy w dalszym ciągu o tej umownej studniówce rządu Scholza. Mamy ciągle jeszcze wakacje parlamentarne, chociaż ze względu na sytuację międzynarodową to prawdopodobnie jest to najgorszy urlop kanclerza Merce, jaki mógł sobie kiedykolwiek wyobrazić. Tego urlopu po prostu nie ma. Natomiast kluczowa będzie jesień. Kluczowa będzie jesień, bo ja tylko może na zakończenie wymienię takie główne wyzwania, przed którymi ten rząd się będzie mierzył. To jest po pierwsze kwestia reformy systemu świadczeń socjalnych, przede wszystkim tzw. świadczenia obywatelskiego, które jest krytykowane przez Merca i chadeków przez to, że ma ono odciągać ludzi od podejmowania pracy. i źle wpływać na produktywność gospodarki. Socialdemokraci tutaj nie będą w stanie obronić w stu procentach dotychczasowego kształtu tego oświadczenia, tak zwanego Bürgergeld, ale będą się starali też te zmiany hamować.
Pokazano wszystkie 18 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Minęło 100 dni odkąd urząd kanclerski w Niemczech objął Friedrich Merz. Jak ten czas oceniają Niemcy? Co udało mu się osiągnąć i gdzie go czekają największe wyzwania? Na ten temat, w rozmowie z Tomaszem Zającem, opowiada Łukasz Jasiński.
Jaki jest bilans stu dni rządów Merza? Jak oceniaja je niemieckie społeczeństwo? Jaką politykę wewnętrzną i zagraniczną prowadzi kanclerzJakie stoją przed nim wyzwania?