8 lat przy mikrofonie
Sentymentalny przejazd przez to, jak zmieniło się moje życie przez 8 lat nagrywania podcastów. --Odcinek we współpracy z festiwalem podcastów Blast Cast, który odbędzie się 9 i 10 października w Fabryce Norblina w Warszawie! Z kodem TUOBC15 na stronie blastcast.pl/#bilety kupicie bilety 15% taniej. Będą między innymi Justyna Mazur Kudelska, Kryminatorium, chłopaki z podcastu Samiec Beta, Marta Niedźwiecka, Podcastex, Magda mołek, Kama Wojtkiewicz, Małgorzata Rozenek Majdan, Karolina Sobańska, Justyna Nagłowska, Kuba Wojewódzki też, bez kitu, nie wiem czy jest jakikolwiek twórca podcastów którego nie będzie na tym dwudniowym wydarzeniu. I kryminalne i satorytellingowe i rozmowy i polityczne i komediowe i NO WSZYSCY COŚ PRZYGOTOWUJĄ!
No wszyscy coś przygotowują. I mam nadzieję, że zobaczymy się też licznie i że miło spędzimy ten początek października razem. No i to wydarzenie to będzie też dla mnie to świętowanie 8 urodzin, 8 lat tego podcastu. 8 lat nagrywania to jest niebelecono. Czuję, że jestem po prostu podcastowym dinozaurem. Kiedyś byłam nazywana królową polskich podcastów. Czasem nadal się to zdarza. A teraz już czuję się jak dinozaur. I postanowiłam, że nagram coś o tym. Co uważam, że sprawiło, że moje podcasty tak się przyjęły? I co się na to złożyło? I jak w ogóle oceniam te lata? Więc zapraszam do słuchania. Po pierwsze, co sobie wynotowałam, to myślę, że ten sukces moich podcastów się składa z paru rzeczy i zawsze jest tak, że jeśli jednego czynnika by zabrakło, no to coś by się nie udało.
Albo starego jakiegoś pamiętnika. Że mimo, że uważam, że tamte odcinki się nie zastażały i nadal trzymają swój poziom, tak czuję przynajmniej, no bo są śmieszne, to trochę patrzy się na siebie jak No na dziecko, no nie da się inaczej, bo jestem teraz w kompletnie innym miejscu mentalnie i wiekiem i życiem w ogóle i odbyłam ogromną podróż. Jak każdy z was, którzy tego słuchacie przez te 8 lat. Przypomnijcie sobie, jacy byliście 8 lat temu i co robiliście, jakie mieliście poglądy, nie wiem, z kim się trzymaliście, z kim byliście, co było waszą rutyną, co było największym zmartwieniem takim codziennym, nie? A gdzie jesteście teraz? Te odcinki pierwsze, one są dla mnie jakoś przerażające. Ja myślę, że trzeba by mnie przywiązać do krzesła i zostawić samą przez jakiś czas, żebym wysłuchała od pierwszego odcinka do teraz.
Z którym ja myślałam, że sobie kiedyś bym myślała, że sobie w życiu nie poradzę i nie dam rady. No a teraz to jest no codzienność po prostu. To jest też coś, co mi te 8 lat w moim życiu, jakby no, co mnie wytrenowało i myślę, że podcast też miał na to bardzo duży wpływ. Wiecie, ja się kiedyś bałam sama iść na basen. Ja nie jeździłam samochodem przecież przez 10 lat z lęku. Marzyłam o czymś i tego nie robiłam, nie próbowałam, bo uważałam, że to jest nie dla mnie i mnie strach pokonywał. I walczyłam z depresją, która nieustannie nawracała, bo nie czułam, że daję sobie prawo do bycia sobą i czułam, że każdy może mi wejść na głowę. A ja na to pozwalałam. Walczyłam też sama ze sobą. Podejmowałam jakieś decyzje, bo się bałam oceny i opinii innych.
Miewałam złych doradców. Ile lat musiało minąć i ile to mnie kosztowało emocjonalnie, żeby móc choćby dokonać takiego wyczynu, który był dla mnie, dla tamtej mnie, everestem. Czymś, co dla jednych jest codziennością i totalnie żadnym wyzwaniem, a dla mnie był czymś niewyobrażalnym, czyli samodzielnie wsiąść do samolotu i polecieć sama na wakacje. Albo wrócić właśnie do jeżdżenia samochodem. Przełamać się i mówić po islandzku. W ogóle przecież ja przez te 8 lat nauczyłam się islandzkiego. Napisać książkę, wierzyć w to, że mi się uda. To wiem tylko ja i moi przyjaciele najbliżsi i terapeuci. Ja nie lubię wracać pamięcią do początków tego podcastu, no bo mam wrażenie, że emocjonalnie byłam bardzo poraniona i strasznie pogubiona i żal mi tamtej mnie.
Nie miałam poduszki finansowej. Systematyczność w tym nagrywaniu i konsekwencja sprawiły, że mogę dzisiaj żyć spokojnie, ale myślę, że na to znowu się składa coś. Coś, na co mam wpływ, czyli na przykład, że nie jestem rozrzutna. Mam świadomość tego, że tracę bardzo dużo z tego, co zarabiam żyjąc w kraju, który jest trzy razy droższy od Polski. I że każdą współpracę, każdą wypłatę muszę dzielić przez zapłacone podatki, 30 parę procent na Islandii, plus podatki w Polsce, plus inflacja i tak dalej i tak dalej. No ale przez te wszystkie lata Zrobiłam sobie zabezpieczenie finansowe, odłożyłam na przyszłość, na emeryturę, też stosik dla Helenki. A może jakbym miała inny zestaw cech?
Jak już się o tym dowiaduję, a się dowiaduję. I to jest jedno. Spędzać czas na plotkowaniu na czyjś temat, czuć jakąś taką przynależność do grupy tych plotkujących ludzi. Dla mnie to jest, jakby rozumiem to zjawisko, kumam to. Ale jeśli dochodzi do tego, że ta obsesja już jest taka duża, że się zaczyna jakieś snucie opowieści wyssanych z palca, w które inni oczywiście wierzą, no bo skąd mają wiedzieć, kto to pisze, no to się zaczyna robić takie, wiecie, Przerażające. Ja myślę, że się mało o tym w ogóle mówi i że osoby, które dopiero wchodzą w tworzenie treści, albo nie wiem, dzieci marzące o zostaniu influencerami, nie zdają sobie sprawy z tego, że... No i właśnie, no tu kolejna rzecz, nie? Którą tym razem nie dały, ale zmieniły we mnie podcasty, co mi odebrały, czyli poczucie zaufania do ludzi.
Jak się okazuje, że jakaś osoba, której nawet nie poznałaś na żywo, ale którą znasz, kojarzysz gdzieś tam z imieniami i nazwiska, bo to jest jakiś znajomy znajomych na przykład, albo jakaś tam koleżanka, koleżanki i się później okazuje, że ta osoba tworzy sobie alternatywną rzeczywistość na jakimś forum i wymyśla kompletnie Farmazony, jeszcze powołując się na to, że wie coś z pierwszej ręki, albo mieszka na Islandii, a Islandia jest mała, no to zostaje w Tobie takie, czemu, po co, co takiego ja, albo jakiś inny twórca, nie, to może być, ale co takiego ja w życiu zrobiłam, co takiego mam, albo kim jestem, że jestem dla Ciebie aż taka istotna, że mi poświęcasz tyle energii na to. Żeby tworzyć te kilka kont i się wylogowywać, zalogowywać, jakby sama sobie odpowiadać, żeby urealnić to co piszesz, jakby czy ta osoba zdaje sobie sprawę z tego, że to jest chore, czy no nie wiem.
Czemu zamiast zająć się swoimi dziećmi, zajmujesz się analizowaniem mojego życia i w ogóle myśleniem też o nim tak intensywnie. Że te zjawiska, myślę, internetowe sprawiły, że jeszcze bardziej zobaczyłam, że ludzie mają duże problemy psychiczne. I bo poza tymi, którzy po prostu traktują internetowe plotki jako coś niewinnego, jakąś tam rozrywkę dla siebie, to są też osoby po prostu chore, nie? Jakoś tak bardzo ogarnięte, opętane danym tematem, czy daną osobą, danym twórcą, na przykład twórcą. No i to sprawiło, że niestety mój krąg znajomych jest wąski i taki też pozostanie. Stałam się mniej ufna, mam przyjaciół, którym ufam i nie poszerzam tego grona. I z jednej strony to też dobrze, to jest też jakiś dar, że życie sprawdziło mi też, przesiało osoby, którym ufam. Dzięki czemu mam teraz taką bezpieczną bazę i mogę jeszcze bardziej doceniać te relacje, które mi w życiu zostały i które mnie uszczęśliwiają.
Myślę, że obecnie, tak na tu i teraz, to nie zrobiłabym tego drugi raz. W sensie mówię, że nie byłabym chyba aż tak otwarta i że zmieniły się czasy, w których funkcjonujemy internetowo. No i przez to, że ja się też sama zmieniłam pod wpływem internetu w taki sposób, że teraz już nie mam takiego zaufania i mało się dzielę swoją prywatnością, nawet przestałam wstawiać zdjęcia na Instagram. W sensie robię zdjęcia telefonem normalnie cały czas i jak nam się coś ciekawego w życiu przydarza, to po prostu wysyłam to rodzinie albo drukuję i wklejam do tych naszych kronik rodzinnych. Zniechęciłam się przez 8 lat internetu takiego obszernego relacjonowania nawet fajnych czy ciekawych rzeczy, bo wolę więcej zachowywać dla siebie, bo tak się chyba dzieje pod wpływem jakiegoś, że nie chce się dawać ludziom dostępu do tego, co się ma w życiu fajnego.
Mogę chronić jakość tego, co wypuszczam. Żeby te odcinki były autentyczne, a nie clickbaitowe, wywołujące jakieś tam emocje, które się mają klikać. Misją idiotek było zawsze budowanie wspólnoty i otulanie jakimś takim No to fajnym przekonaniem, że wszyscy w tematach miłości błądzimy, że niezależnie od tego, czy mamy lat 17, czy 47, czy 67, to że popełniamy błędy, no i że one wynikają z tego, że wcześniej, po pierwsze, że jesteśmy ludźmi, ale że pewnie wcześniej, gdzieś w jakimś momencie naszego życia, no nie zasiano nam w głowie i w sercu wystarczającego przekonania, że jesteśmy kochani i że jesteśmy wystarczający bez drugiej osoby, dla której nie powinniśmy nigdy oddawać swojej duszy. Ale podcast to jest jedno.
I wiele naszych pomysłów było na przykład niewystarczająco hot dla producentów, dla streamerów. Albo była sytuacja, że streamer chciał scenariusz, ale chciał go przerobić z twistem kryminalnym. A to nie była historia o tym przecież, nie? Idiotki nie są o tym. To w mojej wyobraźni był serial zawsze o emocjach, o normalnych bohaterkach, które mają normalne kurwa zawody. Nie chciałam jakiejś wielkiej Warszawki, wiecie i tak dalej. I owszem, no z ciekawymi historiami. No i mieliśmy też zajebiste pomysły na egzekucyjne ufajnienie tego serialu. Burzenie czwartej ściany. Teraz jak oglądałam polski serial Klara, to sobie pomyślałam, że kurwa, czyli da się wprowadzić takie sceny, o jakich marzyłam. Jest budżet na to i tak dalej. No ale niestety, że za wszelką cenę chciałam zachować serce idiotek, no.
No ale po pierwsze moje uwielbienie średniości, które mam od zawsze jest zbyt wielkie, że naprawdę uważam, że średnie to jest bezpieczne i wystarczające. Moja mama mi zawsze, znaczy nie, nie że zawsze, ale chyba kiedyś moja mama mi powiedziała, że najboleśniej się spada z wysokiego konia. Ja nie chciałabym wyjść na wyższego konia. Ja wolę te kuce islandzkie niskie, co ostatnio jeździłam. Ja nie muszę kupować nieruchomości w Paragwaju, jak Ola Nowak. Nie chcę żyć jak Andziaks, nie chcę robić czegoś wbrew sobie, żeby sobie kupić to wymarzone od paru lat Volvo. I codziennie głaszczę to moje dziesięcioletnie Suzuki, że mimo, że rzędzi już i że Natalia je nawgniatała na lodzie zimą, że rdze wieje, to jestem wdzięczna, że tak pięknie sobie radzi w tych islandzkich warunkach.
I mogłabym zrobić i nagrać odcinki na cały miesiąc w jeden dzień. I resztę miesiąca nie robić nic zawodowo. I rozumiem, że to ludzi wkurwia w influencerach. Mnie też to wkurwia. Wkurwia mnie to, że to nie jest po prostu ludzka norma, że nie wszyscy tak mogą i że życie wszystkich tak nie wygląda. Jak pracowałam w kuchni, jak pracowałam na siłowni, jak sprzątałam kible po turystach w hotelu, jak byłam na tym dniu próbnym w Fabryce Sosów, kocham tę historię, jak siedziałam w agencji reklamowej po 10 godzin i robiłam kampanie reklamowe dla innych influencerów, mnie też to wkurwiało. Też mnie wkurwiali, że widziałam wyceny i sobie myślałam, za co ta osoba dostaje Taką wycenę, nie? Jakiejś tam kampanii. Ale później, no cóż, zrozumiałam, że to są też te ich roboczogodziny, jakiś talent do czegoś, że nie wszystkim się udaje, że to ustala rynek.
Więc absolutnie mnie nie dziwi podejście negatywne do influencerów i zarobków w ogóle w internecie, bo ludzie nie powinni ogólnie pracować Po 8 godzin i więcej. Tylko powinni kilka godzin w tygodniu móc spędzać wśród bliskich, mieć na to czas, chodzić sobie w przyrodzie, nie przejmować się pieniędzmi, dbać o swoją głowę i ciało, hodować swoje warzywa, mieć gąski w ogrodach, te takie, nie wiem jak one się nazywają, ale są takie fajne, jest taki gatunek gęsi, który jest taki piękny jak z obrazów. Wszyscy powinni mieć tych gęsi i ogólnie życie powinno na tej planecie wyglądać jak w tych wszystkich książkach, które czytam córce, z tymi takimi ilustracjami pięknymi, starymi, z myszami, które wyciągają wypieki z małych piecyków w swoich tych norkach malutkich albo jak w dzieciach z bulerbyn. Taki świat powinien istnieć dla każdego i absolutnie oddałabym wszystko, co mam.
Trzymajcie kciuki, żeby nasz lot nie był opóźniony, bo Helena, która leci, też ma obiecane warszawskie atrakcje. Także nocny lot i opóźnienie brzmi dla mnie teraz jak piekło, także trzymajmy kciuki. Pozaliczamy sobie muzea, jakieś place zabaw fajne, najemy się jabłuszek polskich na zapas i moja mama nam wyśle do paczkomatu słoiki z dżemem i z czekośliwką na naleśniki. No i mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo u nas strasznie, straszna chujnia pogodowa teraz się w tym tygodniu zrobiła, więc mam nadzieję, że tam odpoczniemy i się troszeczkę witaminą D naładujemy. Dziękuję Wam serdecznie za słuchanie. Kod 15% rabatu na Blastcast znajdziecie w opisie odcinka. No i do zobaczenia w sobotę, 10 października za tydzień.
Pokazano wszystkie 15 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
--
Odcinek we współpracy z festiwalem podcastów Blast Cast, który odbędzie się 9 i 10 października w Fabryce Norblina w Warszawie! Z kodem TUOBC15 na stronie blastcast.pl/#bilety kupicie bilety 15% taniej.
Będą między innymi Justyna Mazur Kudelska, Kryminatorium, chłopaki z podcastu Samiec Beta, Marta Niedźwiecka, Podcastex, Magda mołek, Kama Wojtkiewicz, Małgorzata Rozenek Majdan, Karolina Sobańska, Justyna Nagłowska, Kuba Wojewódzki też, bez kitu, nie wiem czy jest jakikolwiek twórca podcastów którego nie będzie na tym dwudniowym wydarzeniu. I kryminalne i satorytellingowe i rozmowy i polityczne i komediowe i NO WSZYSCY COŚ PRZYGOTOWUJĄ!