Mentionsy Mentionsy
Transformaty
Transformaty

#4. Historie z pracy: Amerykańska prowincja i wielki transformator

29.04.2025 ·19 min 21 s

W pracy oprócz codziennych obowiązków zdarzają się chwile, które nadają jej inny, ciekawszy kolor. W tym odcinku Podcastu Transformaty opowiadamy nietypowe historie z pracy – zabawne, zaskakujące i inspirujące.💡 Amerykańska prowincja i jej niespodzianki💡 Szwajcarski spokój w świecie inżynierii💡 Wielki transformator i inne nietypowe doświadczenia💡 Dlaczego takie historie zostają z nami na lata👉 Subskrybuj i napisz w komentarzu, jaka najdziwniejsza albo najciekawsza historia przydarzyła się Tobie w pracy.#historiezpracy #praca #zespoły #doświadczenie #kariera

Cześć. Cześć. Cześć. Rafał. Tomek. Tu Marcin. A to są Transformaty. Podcast improwizowany. Cześć. Tutaj Marcin. Tomek. I Rafał. Witamy Was w podcaście Transformaty. Dzisiaj trochę luźniejszy temat. Temat z cyklu Przydarzyło mi się, gdzie chcielibyśmy opowiadać o jakichś naszych ciekawych historiach, które nam się przydarzyły, które były skomplikowane i które miały Zaskakujący, a czasami bardzo dla nas pomocny finał. W takich historiach, o których teraz z perspektywy czasu można już tak na wpół anegdotycznie sobie mówić, a niekoniecznie były one takie łatwe do zaliczenia, kiedy się fizycznie działy.

Jedna, która mi teraz przychodzi do głowy, to jest taka historia, słuchajcie. Wiele lat temu pracowałem w jednym z naszych centrów R&D, w jednym z krajów Europy Zachodniej. I bardzo fajnie tam się pracowało, zaprzyjaźniłem się, zakologowałem się z ludźmi, którzy tam byli. I w tej fabryce, gdzie był też nasz właśnie dział R&D, de facto tylko dział R&D tam został, fabryki tam nie było jako takiej produkcyjnej, Było laboratorium. Było laboratorium wysokich mocy, była zwarciownia. No niestety to laboratorium nie funkcjonowało już. Nie funkcjonowało, szkoda bardzo. Mieli super zrobiony na zamówienie jeszcze w latach 50. transformator zwarciowy. Wiecie, jak go w 50. latach wsadzili w tą celkę, to nikt go nie ruszał przez ponad 50 lat.

I potem podziało się tak, Jak wiecie, że przenosiliśmy się z jednej lokalizacji tutaj u nas do drugiej lokalizacji. Druga, nowa lokalizacja stwarzała więcej możliwości i okazało się, że mamy miejsce, żeby zbudować sobie, rozbudować laboratorium. Wpadłem na pomysł, to weźmy ten stary transformator, który tam jest, którego nikt nie używa, który jest zrobiony typowo do takich celów laboratoryjnych i przenieśmy go do nas. I to była fajna akcja, słuchajcie, pojechałem tam, pamiętam, we dwójkę pojechaliśmy z Bielska. Super było zrobić takie oględziny, bo to nie jest takie proste, po 50 latach wytarga się Transformator, po 10 ludzi, którzy go tam wsadzili, albo są na emeryturze, albo już nie żyją.

Potem pojechaliśmy z firmą, która koordynowała wyciągnięcie tego transformatora. Na miejscu koledzy załatwili firmę transportową z dźwigiem, żeby go w ogóle wyciągnąć stamtąd. Może warto dodać, bo może to być takie abstrakcyjne pojęcie, transformator zwarciowy, że to jest rzecz... Jak to jest duże? No tam to jest... Samego oleju transformatorowego w środku jest ponad 4 tony. Wielkie to jest, do czego by to, jak taka dobra podstacja, która jest większa niż podstacja taka średnio niskie napięcie, jaką widzimy czasami gdzieś na zewnątrz. Mówimy o metrach i tonach. Ale tak naprawdę on jest, to jest powiedziałbym perełka technologiczna, dlatego że on był projektowany właśnie Pod stanowisko zawarciowe, czyli nie z takim typowym transformatorem, tylko jest dosyć wąski, a bardzo wysoki.

I okazało się, że może nam pomóc zorganizować środki. I to też nie było łatwe przedsięwzięcie. Koniec końców przewieźliśmy ten transformator. Nasza nowa fabryka nie była jeszcze gotowa, więc trzeba było znaleźć miejsce, gdzie ten transformator zatrzymać, gdzie go składować do tego czasu. Koniec końców zainstalowaliśmy go u nas i myślę, że dzięki temu nasze możliwości testowe wzrosły bardzo mocno. Ten transformator chodzi do tej pory. Słuchajcie, jak jeździmy do niektórych takich dużych laboratoriów na zewnątrz, to w Berlinie jest taki transformator. Kiedyś mi koledzy pokazywali z tego instytutu, który ma już ponad 100 lat. Także to są rzeczy, rzeczywiście perełki, takie skrojone trochę jak Rolls-Royce pod klienta, które mimo upływu lat dalej działają i radzą sobie doskonale.

Temat mamy dzisiaj bardziej, że tak powiem, luźny, więc dla wszystkich tych, którzy skończyli maszynę elektryczną, ten transformator jest skonstruowany z uzwojeniami krążkowymi. Takich rzeczy praktycznie się już nie robi, więc jak mieliśmy okazję, żeby go otworzyć, żeby zobaczyć, czy tam wszystko jest w porządku, wykonać pomiary, no to to było jak podróż trochę w czasie, żeby to zobaczyć. Uważam, w dzisiejszych czasach, jeśli ktoś byłby w stanie zaprojektować taki transformator, to by kosztowało niesamowite pieniądze. I fajne było to, ci koledzy z tamtej lokalizacji pomogli nam. Myślę, że to było super. To było super, że wspólnymi siłami przewieźliśmy go z miejsca A do miejsca B, zainstalowaliśmy go.

No, fajna rzecz. Przydarzyło mi się. I fajnie, że przydarzyło mi się, bo to są takie rzeczy, które Cieszyń człowieka. Mogliśmy robić później fajne rzeczy, także to jest historia moja na dzisiaj. Warto zauważyć, że to jest totalnie inny kaliber. Jednak żartobliwie powiem, że przyłożenie z Niemiec to się raczej kojarzyło, że ktoś Passata sprowadził, a nie transformator zwarciowy. No tak, trochę inny kaliber, ale no słuchajcie... Nielicha historia, dosłownie nielicha historia. Nielicha historia, fajna rzecz. Tym bardziej, że on musiał z tych Niemiec jechać na jakiś specjalny niskopodłogowy... Tak, to cała rzecz, gdzie się pod wiaduktem zmieści, nie zmieści, no to cała gruba akcja jest.

Pokazano wszystkie 7 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.