Pekin, którego nie ma
"Jeśli nie odejdzie stare, nie przyjdzie nowe" - to jedno z najważniejszych chińskich powiedzeń. Dzisiaj w cyklu "Tomek w Azji" Tomek Sajewicz zabiera nas w podróż do Pekinu, którego nie ma. Jedynie wprawne oko i wiedza zajmującej się historią Pekinu Polki Kasi Harrold pozwalają dostrzec zupełnie inną stolicę Chin.
Kasia, gdzie jesteśmy? Jesteśmy na skrzyżowaniu miasta zewnętrznego w okolicach, gdzie dawniej znajdował się rynek, jeden z głównych rynków w Pekinie i nazywało się to Cai Shi Kou. Cai, czyli warzywa, Cai Shi, targ warzywny i Kou, dlatego że jest to pośrodku Jeszcze wytłumaczmy miasto wewnętrzne i miasto zewnętrzne. O co chodzi? Bo jesteśmy wciąż w Pekinie, ale mówimy o Pekinie sprzed stulecia. Pekin był podzielony na dwa miasta. Miasto wewnętrzne otoczone murem, w którym znajdowało się miasto cesarskie. Zakazane miasto, albo pałac cesarski. I miasto zewnętrzne, w którym mieszkał tzw. Ryfrow, czyli biedniejsi kupcy, w którym toczyło się życie Pekinu, takie za dynastii przedostatniej, Mingowskiej, która była dynastią rdzennie chińską.
W mieście wewnętrznym mieszkali wysocy urzędnicy, książęta krwi, a w mieście zewnętrznym mieszkali biedni rzemieślnicy, kupcy, handlarze. Jesteśmy w miejscu, gdzie przed nami cały kwartał zrównany z ziemią. Wcześniej to były hutongi. Hutongi to są zaułki. Ale mówiąc o hutongach, mówimy o tej takiej parterowej, szarej zabudowie, z którą generalnie i Chiny, i Pekin szczególnie się kojarzą. Miasta północne kojarzyć się będą, tak jak Datun czy Pekin, będą się kojarzyć z tą szarą zabudową z prostej przyczyny. W Pekinie budynki nie mogły być w epoce cesarskiej wyższe niż jedno piętro, bo nie mogły być wyższe od Pałacu Cesarskiego. To było zabronione prawem.
Szare dlatego, że sam wiesz jak tu wieje wiosną i jesienią. No właśnie, państwo też słyszą jak wieje dzisiaj, bo dzisiaj jest bardzo wietrznie. Hutongi są małymi uliczkami, załukami. Najwęższy hutong w Pekinie, między ulicą z bankami, gdzie było coś w rodzaju kantoru, gdzie były lombardy. Ten hutong miał szerokość 40 centymetrów, żeby nikomu nie przyszło do głowy, że można coś z tych finansowych przybytków wynieść, ukraść i uciec. Żeby sejf po prostu się złodziejowi w rękach nie zmieścił wychodzącemu. Dokładnie, nie był w stanie uciec 40 centymetrową uliczką. Taki pierwowzór domu Kereta w Warszawie teraz. Tak, tak. Coś takiego właśnie.
Jesteśmy w hutunkach, które nazywają się hutankami pawełnianymi. Swoją nazwę wzięły stąd, że jak kobieta generała, o której obiecałam, że opowiem, stacjonowała tutaj ze swoimi żołnierzami po tym, jak dwukrotnie uratowała Pekin przed najazdem barbarzyńców z północy. Tu, w tym miejscu, były pola. W tych czasach żołnierze musieli się sami utrzymać, zabezpieczyć sobie wikty opierunek i ona kazała swoim żołnierzom, Uprawiać bawełnę, a ich kobietom prząść, tkać, dlatego byli nazywani... Tu powstały ich mieszkania. Tu powstały ich mieszkania. Na których dzisiaj, w tej chwili znajdują się wielkimi pędzlami wymalowane znaki chińskie. Co ten znak oznacza? To znaczy jai, czyli będzie wyburzane. To jest do wyburzenia. W ten sposób daje się znać mieszkańcom, że stracą swoje mieszkania.
Tak, czasami wstajesz rano, wychodzisz przed dom, widzisz znaki. Dosyć brutalny sposób informowania. Nie, ja myślę, że oni są też informowani w inny sposób, mniej brutalny. Jednakowoż mieszkanie w budynku, na którym masz narysowane dżaj, nie jest... Psychologicznie chyba jest trudne. Mocno trudne. Powiedzmy, kim była kobieta generała? Kobieta generał pochodziła z Sichuanu, okazała się świetnym dowódcą, dwukrotnie ocaliła Pekin przed najazdem. Barbarzyńców z północy, jak już powiedziałam, była pierwowzorem Mulan. Jeśli państwo będą w Pekinie, linia numer cztery, stacja metra? Cai Shikou. I znajdujemy się w zupełnie innym świecie. Świecie, który za tydzień, za kilka tygodni, może za miesiąc zniknie.
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.