Kolebka kung-fu - Klasztorze Shaolin
Opowieści o tym miejscu, w dzieciństwie - przynajmniej tym bardziej "analogowym" kilkadziesiąt lat temu - rozbudzały wyobraźnię. W epoce rozwijających się dopiero kreskówek - legendarni, ale i zupełnie współcześni superbohaterowie - mieszkali właśnie tam. Mowa o Klasztorze Shaolin, kolebce kung-fu. Kiedy półtora tysiąca lat tradycji zderza się z potrzebami, możliwościami i realiami XXI wieku, wtedy uwalnia się wielka energia...
Sam klasztor Shaolin robi wrażenie. Jeszcze większe, dopracowane choreografie występów mnichów. Historia tego miejsca, jego przorek w soczewce skupia bolączki i wyzwania ostatnich dwóch dekad w Chinach. Jak wykorzystać tradycję na potrzeby partii, wzmocnić dumę narodową, mając jednocześnie pełną kontrolę nad sferą duchową. Dla czasów Shi Yongxin'a, prywatny odrzutowiec pełen mnichów z Shaolin, można było z rana zamówić do występu przy kolacji. I jest to fakt. Tak się stało, kiedy Pekin odwiedził słynny fotograf mody Mario Testino robiący wrześniowy numer amerykańskiego Vogue'a. Przeor Shaolin najprawdopodobniej nie dokończy już swego dzieła o skali właściwej wyłącznie Chińczykom. Klasztory Shaolin po Zambii miały rozsiać się po całym świecie i wkrótce konkurować z Disneylandami.
Pokazano wszystkie 1 dopasowanie. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.