LALKA (2026) | recenzja Tomasza Raczka
moja ocena: 6/10
Właśnie nam się rozpoczęła lalczana jesień, bo będziemy mieli teraz lalek do rozpuku. Mamy już lalkę, serial według Bolesława Prusa zrealizowany, ale w dość dowolny sposób przez Netflixa. Właśnie wszedł film do kin, zrobiony w zupełnie inny sposób przez Macieja Kawalskiego w jego reżyserii. Mamy też wspaniale wydaną kolejną edycję Lalki. To jest akurat wersja wydana przez wydawnictwo Agora z reprodukcją plakatu zaprojektowanego przez Andrzeja Pągowskiego właśnie do tej kinowej wersji Lalki, która
Takich wydań Lalki jest już ostatnio sporo, bo są uwolnione prawa i każde wydawnictwo może je wydawać, więc teraz tylko wydawnictwa mogą się ścigać na jakość tych wydań. No i rzeczywiście to wydaje się być najpiękniejsze, dopracowane nawet, o proszę bardzo, ze wstążeczką, Założyć sobie, w którym miejscu jesteśmy w trakcie czytania. Duża, gruba książka, ale pamiętajmy, że to była książka pisana przez dwa lata prawie, od 1887 do 1889 roku. I właśnie w tym gazetowym rytmie Bolesław Prus pisał swoją powieść, dlatego mu między innymi wyszła taka gruba, bo jak się przez dwa lata regularnie pisze odcinki do gazety, to potem się tyle nazbiera.
Ostatecznie Lalka ukazała się drukiem jako książka, W 1890 roku, no i właściwie od tego momentu liczy się jej życie jako powieść w całości dostępna dla czytelników. Myślę sobie, że gdyby dzisiaj Bolesław Prus żył I gdyby dzisiaj pisał Lalkę i postanowił ją pisać w odcinkach, to pewnie nie ukazywałaby się ona w żadnej gazecie, tylko ukazywałaby się w internecie. A być może, że ukazywałaby się na przykład w postaci podcastów. Podcastów odczytywanych jego głosem albo przez zaprzyjaźnioną aktorkę czy aktora.
Dzisiaj też jest wszystko o lalce. Zaczęliśmy od lalki książkowej. Jesteśmy przy lalce w formie stand-upu krytyczno-filmowego na Blastcast 10 października. Czas na lalkę kinową w reżyserii Macieja Kawalskiego. Prawie trzygodzinny film, na który czekali szczególnie ci, Którzy narzekali na serialową lalkę w Netflixie mówiąc, że jest zbyt unowocześniona, że pozwala sobie na ingerencję zarówno w treść jak i język, którym posługiwał się Bolesław Prus w tej powieści. No i generalnie, że to nie będzie wystarczająco bliskie powieści Prusa, żeby na przykład oglądanie
W serialu Lalka można uznać za wystarczającą formę zapoznania się z lalką, na przykład dla celów szkolnych, napisania wypracowania czy zdania jakiegoś egzaminu. Więc ci, którzy się o to martwili, mają teraz drugą szansę, mianowicie film kinowy, który jest dużo bliżej oryginału Bolesława Prusa. I teraz to może być zaleta lub wada w zależności od tego, na co się nastawiamy i co uważamy za najważniejsze. Z mojego punktu widzenia to nie jest nic szczególnie ważnego, żeby film odpowiadał bardzo dokładnie temu, co jest napisane w książce. Bo uważam, że książka to literatura, film to film i nawet jeżeli film posługuje się materiałem literackim jako punktem wyjścia, to jednak pozostaje oddzielną formą sztuki i ma prawo do swojej odrębności i niezależności.
Czy ona wzbudza nasze emocje? Otóż to jest mój pierwszy i jeden z dwóch głównych zarzutów do tej wersji. Dla mnie nie jest emocjonująca, dla mnie jest trochę nudnawa. Ale to tyle, no co ja będę dłużej udowadniał, dla jednego coś jest nudne, dla drugiego nie, więc tutaj w to się nie będę wdawał dalej. Pozwólcie, że teraz zastanowię się i przytoczę wszystko to, co mi przychodzi do głowy na plus dla filmu LALKA w reżyserii Macieja Kawalskiego i według scenariusza napisanego przez Macieja Kawalskiego i Piotra Sobocińskiego juniora, czyli operatora, bo Piotr Sobociński junior także jest autorem zdjęć do tej lalki i w ogóle z zawodu jest operatorem.
Więc myślę, że aktorstwo w LALCE jest jedną z najsilniejszych stron. Podobała mi się też muzyka Łukasza Targosza. I oddaję honor wszystkim pracującym przy scenografii, przy kostiumach, bo ten film zrobiony jest naprawdę z rozmachem i powiedziałbym hojnie. Hojnie rozdawany jest tutaj i pieniądz wydawany na to, co widzimy na ekranie, ale i hojnie są rozdawane emocje i role, I hojnie wykorzystywany nasz czas ludzi, którzy przyszli do kina, aby obejrzeć lalkę bardzo blisko będącą Bolesława Prusa.
Który jest kupcem i który próbuje się wkraść w łaski arystokracji, która za pieniądze pozwala mu poprzebywać ze sobą, ale generalnie sprzedaje swoje szlachetstwo za pieniądze Wokulskiego, choć tego co najważniejsze i na co on najbardziej liczy i czego najbardziej pożąda jednak nie dostaje. Jak się skończy ten film i na ile to zakończenie jest bliskie Prusowi, to już nie będę mówił. Jest w każdym razie faktem, że nie jest tak, jak niektórzy próbują przekonywać, że lalka kinowa to jest dokładnie jeden do jednego książka. Nie jest jeden do jednego, ale jest bliskie temu.
Natomiast to, co odchodzi troszeczkę od wyobrażenia o lalce Prusa, wyobrażenia szkolnego, Jest akurat wielką zaletą, z których dwie największe zalety to ta, o której powiedziałem, sceny wojenne z początku filmu i druga cała postać pani Meliton Swatki próbującej wyswatać, czyli jakoś doprowadzić Wokulskiego do Izabeli Łęckiej dającej mu dobre rady, co powinien zrobić, o czym zapomnieć, jak wyglądać, a czego unikać, jeśli naprawdę poważnie myśli o tym, żeby pani Izabela Łęcka Panna Izabela Łęcka zwróciła na niego uwagę. Agata Kulesza jest naprawdę w rewelacyjnej formie.
Teraz będą trzy łyki wody z miedzianego kubka. I teraz będzie część premium. Otóż proszę Państwa, w dniu 30 września 2026 roku, czyli w dniu premiery kinowej wersji Lalki, o której dzisiaj mówiłem, pojawiła się jeszcze jedna premiera Lalki. I tu wcale nie mam na myśli horroru o tej nazwie, który również wtedy pojawił się w kinach. Ale ja mówię o tej lalce inspirowanej przez Bolesława Prusa. Mianowicie w internecie, na YouTubie pojawiła się Izabel.
Piosenkę Izabel śpiewa Inka Ink, czyli wykonawczyni wirtualna stworzona przez Macieja Pichlaka i wyprodukowana przez firmę Metascope Music. To jest szczególny rodzaj komentarza i do lalki Prusa i do tego pojedynku dwóch lalek serialowej lalki Netflixa i kinowej lalki Kawalskiego. Tutaj mamy jeszcze YouTube'ową lalkę Pichlaka, która bardzo historycznie do tego podchodzi, bo jak twierdzi autor INKING, to jest wokalistka co prawda wirtualna, więc nieistniejąca, Ale w świecie wirtualnym ona żyje 90 lat wcześniej, czyli w roku 1936.
I z tamtej perspektywy opowiada historię lalki Bolesława Prusa. Dlatego mamy tutaj z jednej strony tamtą historię, ale mamy też w roku 1936 scenę, gdy rozgrywa się olimpiada w Berlinie. FATA! WELDZWIEGĘ SYNT WIE NICH IN BERLIN! ICH WĘCZE MIE DIZEN BECHEMWICH! Przede wszystkim, moje dziecko. Wszystko skojarzyłem z tym idiotą. Tym błagaczem. Tym kretym. Powinien być pierwszy w grę na Olimpijskich meczach. Powiedziałeś, że jestem twoim jednym i wszystkim. A teraz nie tylko samochodem? Przelewam za dużo? Gdzie jest pieniądze? Wszystko przelewane, moje dziecko. Wszystko.
Trochę się odwróciły te sytuacje, trochę inaczej dzisiaj rozplanowalibyśmy to pole akcji, ale myślę, że takie ważenie tego, kto ma rację, kto jest ważniejszy, a kto mniej, kto jest godniejszy, a kto mniej godny, pozostaje cały czas aktualne. I było w 1986 roku, kiedy Prus zaczął pisać Lalkę, 1987 roku i w 1936, kiedy Izabel z naszego filmiku patrzy w stronę Berlina i martwi się, że dojście do władzy
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Podajemy wprowadzenie do tematu i recenzję serialu Netflixa Lalka.
Autor opowiada o swoim udziałzie w festiwalu podcastów i zaprasza do uczestnictwa.
Analiza filmu Lalka, porównanie z serialiem Netflixa i omówienie jego zalet i wad.
Jest jakaś logiczna zbieżność pomiędzy faktem, że jednym z dużych sponsorów tego filmu jest bank ING, a Marek Konrad od lat
Zaprezentowanie wirtualnej lalki w formie piosenki i krótkiego filmiku na YouTube.
Autor pyta o reakcję na jego komentarz i zakończa rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
„Jest jakaś logiczna zbieżność pomiędzy faktem, że jednym z dużych sponsorów tego filmu jest bank ING, a Marek Konrad od lat"
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
moja ocena: 6/10