Mentionsy Mentionsy
Tłoczone z danych
Tłoczone z danych

Czy da się przewidzieć rewolucję? [REBROADCAST]

26.12.2025 ·1 godz 4 min

Koniec roku to czas podsumowań i planów na przyszłość, dlatego w tym odcinku pytamy: Skąd możemy wiedzieć, co się wydarzy? Jak prognozuje się przyszłość? Jaka jest trafność przewidywań ekspertów? Dlaczego jedne prognozy się sprawdzają, a inne nie? A także: Czy da się przewidzieć rewolucję? Skąd możemy wiedzieć, jak nowa technologia wpłynie na naszą rzeczywistość? Czy liderzy kształtują naszą przyszłość? Skąd rządy, ministerstwa, agencje czy inwestorzy mogą wiedzieć, w co inwestować miliardy dolarów? Oraz jakie są mocne i słabe strony studiów nad przyszłością? Jak na te pytania odpowiadają ekonomiści, a jak progności? Odpowiedzi tłoczymy z danych z futurologiem Kacprem Nosarzewskim. Zaprasza: Joanna Tyrowicz.⏱ CZASÓWKA:0:00 Początek0:37 Przyszłość4:03 Ewangelizatorzy10:24 Pytania17:26 Prognozowanie23:05 Wynalazki25:59 Komercjalizacja29:53 Eksperci36:04 Kryteria44:29 Postęp48:36 Widoki53:21 Numerek🔗 STRONA ODCINKA:https://tinyurl.com/GRAPE-Odcinek24-WWW

I ludzie od pracy mówią, no dużo się zmieni prawdopodobnie, ale ani ta zmiana nie będzie jakaś bardzo gwałtowna, ani nikt nie będzie miał poczucia, że mu z dnia na dzień ktoś zabrał pracę. Te procesy już żeśmy kilka razy jako cywilizacja przechodzili i w związku z tym bajki o tym, że trzeba już dziś wprowadzać gwałtowne nowe rozwiązania z tatunku, nie wiem, dochód podstawowy, teraz odkryję, Przychodzi Elon Musk i mówi, będzie tak. W związku z tym trzeba zmienić w świecie wszystko fundamentalnie, zrobić dochód podstawowy, niech komputery zarabiają na ludzi, będziemy pracowali dwa dni w tygodniu i w ogóle zacznijmy to już dzisiaj. A ekonomici pracy mówią hola hola. Po pierwsze z automatyzacją mamy do czynienia już długo.

Chodzi o tego Ilona Muska albo Federiego z firmy Apple, głównego inżyniera oprogramowania w Apple, który na konferencji na estradzie wychodzi i opowiada co będzie. Chociaż to, co będzie, to zazwyczaj oczywiście jest dalekosiężna wizja rewolucji na skalę globalną i bardzo konkretna propozycja zakupu następnego urządzenia, które właśnie jest wypuszczane na rynek. Które jest absolutnie tu i teraz, a nie światłem przyszłości. Tak, tak. No i to nam wiele mówi już o motywacjach i założeniach, które stoją za tymi prognozami. Nie mogę wyjść ze zdziwienia, chociaż robię to już ponad dekadę. Może łatwowierność to byłaby zbyt okrutna kwalifikacja tego czynu, ale z takiej...

no to wtedy w tej sytuacji społecznej, w takiej sytuacji komunikacyjnej bezpośredniej ktoś zawsze nie chce się przekrzykiwać albo ktoś w ogóle nie mógł się zjawić. Wiesz, zwłaszcza takie organy różne są collegialne, w których taka dynamika też ma znaczenie, prawda? Hahaha, ale czasami ktoś może mieć takie pytanie, że i tak go nikt nie posłucha, to po co się w ogóle ma werbalizować? Właśnie dlatego, że na przykład nie ma poczucia, że ma te atrybuty, które zwiększają jego perswazyjność. A niekoniecznie ma mniej racji, tak? O to chodzi. I teraz, jeśli on jest przekonany o tym, że ma dobre argumenty, może je przedstawić bez konsekwencji wysłuchiwania jakichś ataków ad personam, na przykład? Natomiast jeśli ich nie ma, ale instytucjonalnie musi wziąć udział w tym procesie, to dajemy mu też możliwość cichego obserwowania i podążania być może za konsensusem, który się kształtuje.

Bo rozumiem, że ty za niego i tak kryterium nie zdefiniujesz. On musi powiedzieć, co jest dla niego istotnym kryterium. I jak wrócimy do twojego przykładu z otwieraniem klas specjalistycznych czy branżowych, no to ten decydent na początku musi powiedzieć, czy jego kryterium jest na przykład zwiększenie zatrudnialności tych osób do ich 60. roku życia, czy też zwiększenie ich zatrudnialności bezpośrednio po szkole. Czy chodzi nam o to, żeby wyrównywać szanse rozwojowe wszystkich absolwentów szkół na poziomie ogólnokształcącym? Czy też, żeby jakoś zarządzić jakimś konkretnym rozkładem? Może źle powiem, ale konkretnym miejscem w rozkładzie, tak? Uczniami o konkretnym potencjale, czy z konkretnych lokalizacji, czy coś takiego.

A może w tym eksperymencie tkwi jakaś inspiracja. A może, kiedy się ostatnio spotkaliśmy na takiej konferencji, jeśli dobrze pamiętam, województwa mazowieckiego. Z tego, co ja pamiętam, to ja tam opowiadałem o hipotezie ogólnej sztucznej inteligencji. To znaczy, że być może wyemerguje, wyłoni się z badań nad... sztuczną inteligencją, taka klasa tych modeli, która będzie podobna lub przewyższająca, przy czym przewyższająca nie musi być podobna, podobna może być lub nie być przewyższająca, zdolności poznawczej, zdolności uczenia się ludzkie. To znaczy inteligencja, która będzie lepiej od nas uczyła się i prowadziła operacje intelektualne.

Mnóstwo. Jesteśmy jako ludzie wychyleni w tę przyszłość niesamowicie, więc nie możemy powiedzieć, że to ja się na tym nie znam. Każdy się musi na tym w jakiś sposób znać, a przynajmniej powinien sobie uświadomić, że mówi prozą. i spróbować z tej odrobiny dystansu jakieś metody, które odpowiadają jego wrażliwości, czy jej kompetencjom, czy w jakiś sposób są dla niego dostępne, z tą przyszłością się zmierzyć. I to mi w ogóle nie szkodzi biznesowo, bo jakby im więcej firm chce się z tym zmierzyć, tym więcej firm dochodzi do tego, że no to dobrze, to teraz niech ci doradcy przyjdą i niech nam pomogą, bo my sami nie jesteśmy w stanie tak się zchallenge'ować, tak się zreframe'ować, tak bardzo zakwestionować naszych założeń.

Pokazano wszystkie 6 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.