"Nie wiedziałam, że Vabank będzie szedł ze mną przez całe życie"
"Miałam dużo szczęścia" - Rozmowa wspomnieniowa z Elżbietą Zającówną
Wracamy tym samym do jej udziału w naszym programie. Cudowne lata, kiedy wspominała swoją karierę, bo to kilka lat temu. Proszę byście Państwo wysłuchali najciekawszych fragmentów tej rozmowy. Szanowni Państwo, gościem jest, nie ukrywam, że jestem z tego powodu zaszczycony, pani Elżbieta Zającówna, dzień dobry. Dzień dobry, witam serdecznie. Pani Elżbieta, cudowne lata, więc czy pani chce czy nie i czy będzie to gafą czy też nie, wrócimy do lat minionych, ale też odniesiemy to do obecnej rzeczywistości. Ile wywiadów w pani życiu rozpoczynało się od Vabanku? Do dziś prawie wszystkie się rozpoczynają od Vabanku, co na początku było dla mnie ogromnym...
Nie, na początku to jakby było zrozumiałe. Potem byłam zdziwiona, potem zaskoczona. Do dziś jestem... Teraz już trochę uspokojona, bo jakby zrozumiałam też, na czym to wszystko działa. Natomiast jak ja... Pojechałam na zdjęcia próbne do filmu Vabank, bo wtedy się jeździło na zdjęcia próbne. Może opowiem chwilę, bo to wracamy do minionych lat. Ja nie mam problemu z wracaniem i mówieniem, ile lat jestem na scenie. Ja pracuję 35 lat. W zeszłym roku Znaczy, do dziś obchodzę, że tak powiem, cały sezon, 35-lecie pracy. I wtedy do szkół teatralnych nie było ich wtedy tyle, ile teraz, bo teraz są i prywatne, i państwowe, i społeczne, i osiedlowe, i tak dalej.
Tak samo było z filmem Vabank. Ja już nie pamiętam, kto był z produkcji. W każdym bądź razie pojechałam. To nie były moje pierwsze zdjęcia próbne, tylko chyba trzecie. Więc wiedziałam, że trzeba dojechać, wsiąść o 5 rano w pociąg. Wtedy słynne przez Klejfa potem opisane pociągi z aktorami pędzące z Krakowa do Łodzi czy z Warszawy do Łodzi. Jechało się świtem bladym, przyjeżdżało się ledwie przytomnym na te zdjęcia próbne. I odbyły się. Pięknie, mile wymalowano, ucharakteryzowano. Dostałam jakiś kawałek scenki, nieduży kawałek scenki. Pan, który stał za kamerą, bardzo precyzyjnie mówił, co ja mam robić, więc byłam przekonana, że on jest reżyserem, a to był Jurek Łukaszewicz, operator, jak się potem okazało.
I po tych zdjęciach taki młody Chłopak w golfie, w okularach przyszedł i mówi, że gdyby reżyser poprosił mnie o to, żebym ja ścięła włosy, podcięła to, czy ja bym to zrobiła. Ja mówię, no wiesz, jakby mnie poprosił reżyser, ja bym dostała tę rolę, to myślę, że tak. A on mówi, ale to ja jestem reżyserem. I to był młodszy o te trzydzieści parę lat, Julek Machulski. I tak to się zaczęło. Natomiast nie wiedziałam, że Vabank, że to jest... Film, który będzie szedł ze mną przez całe życie, a i mam nadzieję, że po mojej śmierci będzie dalej oglądany, bo jest absolutnie uniwersalną, uważam, komedią, fantastycznym filmem. Ja teraz Vabank oglądam ze spokojem, ale na premierze, po premierze
Wie pan, ja w ogóle sobie nie zdawałam sprawy, jaki to będzie film, bo to był pierwszy scenariusz. Mam go do dzisiaj, przechowuję jak relikwie. Relikwia w domu. Już jest pożółkły, poszarzały i ma tytuł Kwinto. Nie wszyscy pewnie państwo wiecie, że film pierwotnie miał mieć tytuł Kwinto. Dopiero już w fazie naprawdę takiej, przed wejściem na ekrany, tytuł został zmieniony na Vabank. Ale jak ja przeczytałam pierwszy scenariusz w życiu, to po pierwsze, jak się czyta, to czyta, aktor czyta z nastawieniem, pierwszy raz jak się czyta, z nastawieniem na siebie. No to sobie pomyślałam, ojej, jak tutaj mało tej Natalii, tam kilka scen, parę dni zdjęciowych. No to drugi raz przeczytałam już spokojniej, jak to się ma do całości, trzeci raz...
I teatr mi pomógł bardzo i te cztery lata w Teatrze Syrena, potem zagrałam gościnnie w musicalu SISO, czyli Huśtawka w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Dostałam taką propozycję od Wojtka Kempczyńskiego, który całe życie swoje był od najmłodszych lat związany z musicalami i kochał to i robi to dziś. I moje marzenia się spełniały, jeżeli chodzi o zawód, o teatr. Nie myślałam o filmie, ten Vabank, potem Sex Missia, drugi Vabank. Uważam, że to ogromna doza szczęścia, która jest niezbędna w naszym zawodzie. Oprócz tego, że się ma predyspozycje, że człowiek może być obdarzony niebywałym talentem, może być niezwykle pracowity, potrzebne jest szczęście.
Nie żałuje Pani decyzji, że po Vabanku i mówię o tych latach, które nastąpiły później, zdecydowała się Pani iść jednak drogą teatralną w większym stopniu niż filmową? Wie Pan, to były czasy, że się bardzo mało po stanie wojennym, umówmy się, ja jestem pokolenie stanu wojennego i pokolenie po stanie wojennym. I to mało komu udało się potem po tych latach wrócić. Trzeba sobie przypomnieć, że przecież był bojkot telewizji, radia, aktorzy zaczęli zmieniać zawody, bo trzeba było z czegoś żyć. Myśmy sami robili gwoździe z moim mężem. Dziadek Krzysztofa, mojego męża, miał warsztaty metalowe, więc dostaliśmy jedną gwoździarkę i jednego pracownika. I to były takie lata.
Także nie było tych propozycji. To się wszystko zmieniło. Myśmy tutaj przed audycją przez chwilę Rozmawiali, że ja pamiętam wytwórnię filmową w Łodzi na Łąkowej, że jak ja tam jeździłam na zdjęcia do Vabanku, czy do Sex Missy, czy do jakichś kolejnych produkcji, to wszystko tętniło życiem. To po prostu było jak naprawdę fabryka snów. Hollywood. Biegali rycerze w zbrojach, czarnoksiężnicy, na kijach fruwały inne jakieś wiedźmy, dzieci poprzebierane, pan Kleks i tak dalej, i tak dalej. To było po prostu Dziki tłum bajkowych postaci. To był zupełnie fantastyczny, cudowny świat. Ja tam byłam kilka lat temu. W każdej sali czy pokoju, gabinecie, gdzie była charakteryzacja, czy kostiumy, czy magazyny, jakieś inne rekwizytów, tam teraz są różne firmy, jakieś prywatne, wiszą szyldy i to jest jakaś spółka z o.o. na ogół.
Pokazano wszystkie 8 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Monika Góra przedstawia podcast Kurierzy Śmierci i opisuje temat odsłony programu.
Monika Góra wraca do rozmowy z aktorką Elżbieta Zajczówną, wspominając o jej karierze i pierwszych wywiadach.
Elżbieta Zajczówna opowiada o swoich początkach w filmie Vabank i jak to wpłynęło na jej karię.
Monika Góra i Elżbieta Zajczówna analizują jej kariery aktorskiej i wpływ filmu Vabank na jej obecne stanowisko w branży.
Elżbieta Zajczówna opowiada o swojej karierze w Teatrze Syrenas i musicalu SISO.
Elżbieta Zajczówna krytykuje kryteria oceny aktorów i środowisko artystyczne.
Elżbieta Zajczówna opowiada o zmianach w branży filmowej i teatralnej, a Monika Góra konkluduje rozmowę.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.